Wnioski z raportów finansowych za 2012 rok

Bez kwiatów, szampana i konferencji prasowej przyjęto na warszawskiej giełdzie rekordowe wyniki finansowe spółki PBG, która w 2012 roku pobiła rekord ustanowiony cztery lata temu przez PKN Orlen. Być może dlatego, że PBG ustanowiła nowy rekord w wysokości rocznej straty netto: 2,8 mld złotych przypisane akcjonariuszom jednostki dominującej.

PBG nie była jedyną spółką budowlaną, której wyniki wyróżniły się w fali publikacji raportów rocznych za 2012 rok, której kulminacja przypadła w ostatnim tygodniu. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, spółki budowlane zdołały zaskoczyć rynek wielkością strat zaraportowanych w sprawozdaniach za 2012 rok.

Moim zdaniem z raportów finansowych za 2012 rok spółek z sektora budowlanego inwestorzy powinni wyciągnąć bardzo ważny wniosek: kluczowe znaczenie w analizie fundamentalnej spółek budowlanych ma ocena rzetelności zarządu i wyższej kadry managerskiej.

Wyniki spółek budowlanych w 2012 roku potwierdziły, że zarządy firm z tego sektora dysponują relatywnie dużą swobodą w raportowaniu wyników finansowych. Zwrócił na to uwagę Wojciech Kłys w artykule opublikowanym w Parkiecie z listopada 2012 roku. Pozwolę sobie zacytować fragment tego pouczającego tekstu:

Nie będzie błędem, jeżeli postawimy tezę, że rozliczanie kontraktów budowlanych opiera się na szacunkach, które zawsze mogą być obarczone marginesem błędu. Podstawą rozpoznawania wyników na kontrakcie budowlanym jest jego budżet. Służy on nie tylko analizie spodziewanego wyniku na kontrakcie, ale również ustaleniu stopnia zaawansowania prac, a co za tym idzie wysokości przychodów, jakie zostaną rozpoznane w sprawozdaniu finansowym. Dzieje się tak, ponieważ przychody rozpoznane w rachunku zysków i strat odzwierciedlają określony procent przychodów budżetowanych, przy czym ich wysokość odpowiada zaawansowaniu prac projektu.

Wojciech Kłys zwraca uwagę na fakt, że budżet kontraktu tworzony jest na etapie składania oferty co biorąc pod uwagę czas jaki upływa od złożenia oferty do zakończenia prac może oznaczać, że pod koniec kontraktu jego budżet może w niewielkim stopniu odzwierciedlać rzeczywistość projektu. Teoretycznie, budżet kontraktu powinien być regularnie aktualizowany, ale jeśli nie jest, to specyfika rozliczania kontraktów budowlanych może sprawiać, że spółka może raportować zyski na kontraktach, na których w rzeczywistości ponosi dotkliwe straty. Na relatywnie dużą dowolność w raportowaniu wyników finansowych pozwala także spółkom z sektora budowlanego sposób mierzenia zaawansowania robót na kontrakcie.

Myślę, że uprawnione jest twierdzenie, że do momentu całkowitego rozliczenia kontraktu (duża swoboda obowiązuje także w przypadku raportowania ewentualnych roszczeń i kar) inwestorzy wiedzą o rentowności kontraktu tyle ile chce i jest w stanie im powiedzieć zarząd. W 2011 roku inwestorzy mogli się tylko zastanawiać w jaki sposób firmom budowlanych udaje się raportować zyski na kontraktach, na które składano oferty w okresie gdy ceny podstawowych surowców były kilkadziesiąt procent niższe. Raporty kwartale w 2012 roku i raport roczny wyjaśniły te wątpliwości.

Interesująco wygląda zestawienie wyników rocznych (zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej) dwóch dużych spółek budowlanych PBG i Polimexu. Z raportów rocznych byłem w stanie wyciągnąć dane od 2003 roku:

Jak widać, strata netto PBG w 2012 roku była niemal trzykrotnie wyższa niż łączna wartość zysków wypracowanych w latach 2003-2011. Polimex poniósł w 2012 roku stratę dwukrotnie przewyższającą łączne zyski w latach 2003-2010.

Wielkość strat zaraportowanych przez spółki budowlane, ale także spółki deweloperskie i część spółek odzieżowych, w 2012 roku powinna także przypomnieć inwestorom, że techniki zarządzania wynikami finansowymi obejmują także strategię wielkiej kąpieli – czyli jednorazowym zaniżeniu wyników (na przykład dużymi odpisami) w celu ułatwienia osiągnięciu lepszych wyników w przyszłości. Wielka kąpiel jest często stosowana przez nowy zarząd gdyż duże jednorazowe straty obarczają poprzedników a nowej kadrze ułatwiają stworzenie wrażenia, że osiąga poprawę wyników.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

38 Komentarzy

  1. trendfollowerpl

    Bardzo ciekawie wygląda też KW (kapitał własny jednostki dominującej): minus 1 118 464 tys zł, dzięki czemu ROE mamy na poziomie +118% :)(wyliczenia własne).

    pozdrawiam.

  2. brysio

    A teraz kto jest przeciwko “okradzeniu” akcjonariuszy i obligatariuszy tej firmy ręka do góry! ;D

    1. trystero (Post autora)

      @ brysio

      Właśnie nie wiem czy na wierzycieli PBG nałożono podatek czy konfiskuje się im majątek. W propozycjach konfiskacji, które oficjalnie nazywają propozycjami układowymi, proponuje się chyba pełne wypłacenie wierzytelności do 100 000, 20% podatek/konfiskatę na wierzytelnościach od 100 000 do 1 000 000 i aż 31% podatek/konfiskatę na wierzytelnościach powyżej 1 000 0000 w wariancie A, a w wariancie B na wierzytelności powyżej 1 000 000 chce się nałożyć aż 56% podatek/konfiskatę.

  3. investor_ts

    (1) Księgowość jest uznaniowa, ale nie arbitralna. MSRy nie pozostawiają wątpliwości co do tego, jak traktować potencjalne straty na kontraktach – należy je ujawniać NATYCHMIAST (IAS 11, IFRIC 15).

    (2) Ani słowa o roli audytora? Przecież przez te wszystkie lata biegły własnoręcznym podpisem zaświadczał, że sprawozdania finansowe przedstawiają rzetelnie i jasno (“true and fair view”) informacje istotne dla oceny sytuacji majątkowej i finansowej spółek oraz, że sporządzone zostały prawidłowo, tj. zgodnie z wymogami MSRów i Ustawy.

  4. PP

    @investor_ts

    Załóżmy, że spółka ma 2-3 głównych odbiorców, w tym jakąś państwową instytucje typu GDDKiA. Audytor otrzymuje od spółki pisemne zapewnienia, że wszystko sprzeda się zgodnie z harmonogramem za 2-3 lata, a bieżące projekty może i mają pogarszające się wyniki, ale są ciągle rentowne.

    W takiej sytuacji praktycznie niemożliwe jest zakwestionowanie możliwości kontynuacji działalności. Nawet większość modeli (po korekcie na rodzaj działalności spółki typu deweloper/ budowlanka) raczej nie wskaże zagrożeń.

    Wszystko sprowadza się do tego, że prognozy są realne na kilka miesięcy do przodu (i to też nie znaczy, że są pewne), a dalsza prognoza to efekt subiektywnej oceny i bazowania na historycznych danych, które mają jakieś prawdopodobieństwo spełnienia.

  5. investor_ts

    @PP

    Moja uwaga nie dotyczyła założenia kontynuacji działalności (MSRF 570), a jedynie sposobu ujmowania przychodów i kosztów związanych z umową o usługę budowlaną.

    Trystero sugeruje w artykule, że zarząd ukrywał rzeczywistą rentowność kontraktu, na którą wpływ miał znaczny wzrost kosztów w trakcie jego trwania. Zwracam jednak uwagę, że gdyby w którymkolwiek momencie istniało PRAWDOPODOBIEŃSTWO, iż łączne koszty umowy przekroczą łączne przychody z tytułu umowy, zarząd zumszony byłby przewidywaną stratę bezzwłocznie ujawnić w sprawozdaniu jako koszt (§36 MSR 11) i to niezależnie od stanu zaawansowania prac czy wysokości przewidywanych zysków z tytułu innych umów.

    1. trystero (Post autora)

      @ investor_ts

      Słowo “ukrywał” sugeruje świadome działanie. Nie sugeruję tego.

      Natomiast sugeruję, że sprawozdania finansowe mogły nie oddawać rzeczywistej sytuacji na kontraktach. Wskazuję, że mogło to byś efektem tego, że dane używane do tworzenia tych sprawozdań oparte są w dużym stopniu na szacunkach.

      Jeśli spojrzysz na przykład na wyniki kwartalne PBG za IV 2011, I 2012 i II 2012 (z półrocznego za 2012) to zobaczysz coś takiego:

      Przychody: 1 350, 716, 324
      Zysk brutto ze sprzedaży: 160, -14, -693
      Zysk operacyjny: 70, -41, -1584
      Zysk netto: 42, -66, -1902

      Otóż, moja robocza hipoteza rzeczywiście brzmi tak, że to mało prawdopodobne by wyniki II kwartału 2012 wygenerowały czynniki tylko i wyłącznie z II kwartału 2012 a nie rozpoznanie w II kwartale 2012 czynników, które istniały już wcześniej.

      Jasne, te wyniki są generowane tym, że II kwartale sytuacja PBG stała się wszystkim znana, złożono wniosek o upadłość układową. Moja robocza hipoteza jest taka, że sytuacja PBG nie pogorszyła się tak drastycznie w okresie mniej niż 3 miesięcy. Pogarszała się od dłuższego czasu przed II kwartałem 2012.

  6. PP

    @investor_ts

    Skupiliśmy się na czym innym, ale myślę, że cechą wspólną naszych komentarzy pozostaje niepewność (nieuzasadniony optymizm?) tworzonych przez zarządy prognoz/ budżetów i duża trudność w możliwości ich podważenia.

  7. lesserwisser

    “Moja robocza hipoteza jest taka, że sytuacja PBG nie pogorszyła się tak drastycznie w okresie mniej niż 3 miesięcy. Pogarszała się od dłuższego czasu przed II kwartałem 2012.”

    A moja robocza hipoteza jest taka, że coś istotnego musiało się zdarzyć w II kwartale 2012 r, choć zapewne wykluwało się to już wcześniej. Tylko co?

    Generalnie sytuacja firm z seltora budowlanego pogarszała się od dłuższego czasu przed II kwartałem 2012, choć nie doszedłem jeszce do tego, w związku z czym się ona pogarszała. 🙂

    PS

    Trystero częściowo wyjaśnia twoje spostrzeżenia różnica pojęciowa między realized a realizable income.

    1. astanczak

      @ lesserwisser

      W II kwartale 2012 budowlanka zaczęła już szukać stabilizacji. Giełda to jednak całkiem dobry termometr – warto z niej korzystać:

      http://stooq.pl/q/?s=p_bud&d=20130326&c=3y&t=l&a=lg&b=0&r=wig20

  8. mall

    Czy tym czymś istotnym może być np. kara umowna w wysokości ponad 300 mln PLN związana ze Stadionem Narodowym?

    1. trystero (Post autora)

      @ mall

      Jeśli zaksięgowano ją w II kwartale to jak najbardziej.

  9. investor_ts

    @trystero

    Nie chciałbym wdawać się w leksykalne dywagacje, ale moim zdaniem stwierdzenie, że “inwestorzy wiedzą o rentowności kontraktu tyle ile chce im powiedzieć zarząd” podkreśla wolitywny (intencjonalny), a więc świadomy charakter działań zarządu.

    Każde sprawozdanie finansowe tworzone jest w oparciu o szacunki. Wbrew potocznym przekonaniom sprawozdanie finansowe nie ma na celu oddawać rzeczywistej sytuacji w spółce, ale ma przedstawiać rzetelnie i jasno informacje istotne dla oceny tej sytuacji.

    1. trystero (Post autora)

      @ investor_ts

      Ok, to zdanie może być w ten sposób interpretowane i zamierzam tam dopisać “chce i jest w stanie”.

      Sensem mojego wpisu było pokazanie, że ze względu na specyfikę działalności sprawozdania finansowe spółek budowlanych (ale także deweloperskich) nie muszą dobrze oddawać sytuacji spółki i sytuacji na kontraktach. Oparłem się na artykule z podobnym przesłaniem.

      Ten problem może wynikać ze specyfiki branży (rozliczanie miliardowych kontraktów w oparciu o szacunki) i rzetelności, skrupulatności zarządu (na przykład tego jak często aktualizuje budżety kontraktów). Zapewne łatwiej jest też zniekształcić rzeczywistość niż w innych branżach.

      Ale akurat dla mnie, sytuacja w której nawet kompetentny,uczciwy i skrupulatny zarząd nie zawsze jest w stanie oddać w sprawozdaniu sytuację na kontraktach jeszcze bardziej powinna skłonić inwestorów do krytycznej analizy raportów.

  10. D.

    Mam takie pytanie.
    W skład akcjonariatu PBG wchodzi
    ING OFE 12.92% 1,847,169 5.93 mln
    Czy w myśl “dobrego” zarządzania portfelem tego OFE nie powinno już tej firmy być w portfelu?

  11. lesserwisser

    @ astanczak

    http://stooq.pl/q/?s=p_bud&d=20130326&c=1y&t=l&a=lg&b=0&r=wig20

    “W II kwartale 2012 budowlanka zaczęła już szukać stabilizacji. Giełda to jednak całkiem dobry termometr – warto z niej korzystać.”

    Szukać to może i zaczęła ale najwidoczniej (po Ewro 2012) jakoś nie mogła jej znaleźć, aż do połowy września kiedy budowlanka zaczęła wychodzic z dołka i przeszła w okres stabilizacji na bardzo niskim poziomie, któren rozpoczął się na poczatku października 2012.

    http://stooq.pl/q/?s=p_bud&d=20130326&c=1y&t=l&a=lg&b=0&r=wig20

    I tak po tej strefie przydennej ta bidna budowlanka szoruje do dziś, ale chyba lepsza taka stabilizacja niż żadna.

    Nie wiem jak z tym giełdowym termometrem jest (bo u mnie się nie gorączkuje), ale muszę przyznać że z niej niezgorszy barometr (bo mi czasem ciśnienie skacze). 🙂

    @ Trystero

    Dobrze, że ruszyłeś temat sprawozdawczości branży budowlanej, która ma swoją swoją specyfikę księgową, zresztą dosyć dobrze rozpoznaną i znaną, która powinna wpływać na odbór raportów tych spółek, jeśli się je czyta uzbrojonym okiem.

    Nieświadomi znajdują się najcześciej w sytucji, w której działa reguła NPV (numbers prevent visio), czyli liczby zaciemniają rzeczywisty obraz.

    Polecam choćby lekturę artykułu “Czynniki obniżające wiarygodność i użyteczność informacji finansowej”, a szczególnie fragment dotyczący min budowlanki i stosowanych przez nią metod szacunkowego ujmowania wyników i zdarzeń przyszłych niepewnych.

    “Szacunki księgowe są szczególnie podatne na manipulacje w warunkach kryzysu. Obok klasycznych sytuacji zaniżania odpisów aktualizacyjnych czy też rezerw na koszty gwarancji i usługi wykonane, ale nie zafakturowane, częste manipulacje można zauważyć w firmach budowlanych i usługowych stosujących rozliczenia w oparciu o kontrakty długoterminowe.

    Manipulacje szacunkami w tych jednostkach dokonywane są poprzez nieprawidłowe prognozy, które wpływają na szacunek stopnia zaawansowania kontraktu i wyniku wykazanego na nim w okresie.”

    http://www.magazyncontrolling.pl/artykul/czynniki-obnizajace-wiarygodnosc-i-uzytecznosc-informacji-finansowej/167

    Jak, słusznie, zauważył investor ts w tekście brak choćby wzmianki o roli audytorów spółek budowlanych, a “Przecież przez te wszystkie lata biegły własnoręcznym podpisem zaświadczał, że sprawozdania finansowe przedstawiają rzetelnie i jasno („true and fair view”) informacje istotne dla oceny sytuacji majątkowej i finansowej spółek oraz, że sporządzone zostały prawidłowo, tj. zgodnie z wymogami MSRów i Ustawy.”

    Właśnie, oznacza to prawdopodobnie to, że spółki poruszały się w granicach dopuszczalnego pola manweru księgowego (a na placach budowy jest sporo miejsce do manewrowania), czyli w strefie cienia (nie mylić z szarą strefą) i ukraszały w granicach prawa finansowego swoje sprawozdania.

    No bo przecież, nie zakładamy że nasi biegli rewidenci, z wyspecjalizowanych firm audytorskich, nie byli wystarczająco kompetentni, nie dołożyli należytej staranności badź nie dokonywali rewizji ksiąg zgodnie z przepisami prawa. Nieprawdaż!

    @ investor ts

    “MSRy nie pozostawiają wątpliwości co do tego, jak traktować potencjalne straty na kontraktach – należy je ujawniać NATYCHMIAST (IAS 11, IFRIC 15).”

    Jak mówią pospiech to jest wskazany prz łapaniu pcheł. Natychmiast to trzeba też łapać sprawcę przestępstwa, lub Miśka Koterskiego usunąć z eventu. 🙂

    Natomiast potencjalne straty na kontraktach należy ujmować w ksiegach niezwłocznie, to jest bez zbędnej zwłoki, czyli niepotrzebnego ociagania się.

    Oznacza to, że nie koniecznie trzeba się z tym śpieszyć tylko trza postepowac racjonalnie, rozsądnie i ostrożnie, jeśli dane zdarzenie jest odpowiednio uprawdopodobnione.

    Taka jest interpretacja zasady immediate recognition, i nie ma tu wcale pełnej zgodności w poględach fachurków lecz są tu pewne rozbieżności.

    Dobrze wyjasnia to fragment z poradnika “CPA Examination Review. problems and solutions.”

    “A loss contingency is accrued by a charge to expense if it is reasonably estimable and it is probable that a liability has been incurred as of the balance sheet date.

    The cause of the liability must have occurred on or before
    the date of the financial statements if the liability is to be
    accrued, because the intention is to recognize the loss in the
    same period that the underlying cause took place.

    Therefore, some authorities would say that matching is the underlying
    concept supporting the immediate recognition of a contingent
    loss. A larger number, however, would mention conservatism
    as the more pervasive underlying concept supporting
    the immediate recognition of these losses.

    Conservatism means that when in doubt, accountants should choose the procedure that will be least likely to overstate assets and income. This concept underlies the GAAP pertaining to recording gain contingencies. In an effort to not overstate assets or income, gain contingencies are not recorded until they are no longer contingencies, and are disclosed only when probabilities are high that a gain contingency will become reality.”

    PS

    Pomocnik:

    contingency – zdarzenie niepewne, warunkowe

    pervasive underlying concept = pervesive constraints – reguła zgodnie z którą koszt sporządzenia/pozyskania danej informacji sprawozdawczej nie powinien być wyższy niż korzyści wynikające z jej posiadania.

  12. Piechur

    Astanaczak napisał:
    “W II kwartale 2012 budowlanka zaczęła już szukać stabilizacji.”

    Stabilizacja w drugim kwartale 2012 r.?
    http://stooq.pl/q/?s=wig_budow&d=20130326&c=5y&t=c&a=lg&b=1

    Toż to klasyczna fala wyprzedaży. Formacja “Ratuj się kto może”. 🙂
    Mamy trend spadkowy, który zaczął się w maju 2010 r. Po krótkiej korekcie na początku 2012 r. w jego II kwartale nastąpiła druga, silna fala wyprzedaży i trwała aż do końca sierpnia 2012 r. Od początku marca 2012 r. mamy sześć czarnych świeczek, w tym pięć spadkowych i jedną korekcyjną (ale płaską). Wolumen podąża wraz z trendem, no i ta jego wielkość, w porównaniu do wcześniejszych okresów.
    Innymi słowy – układ który widziałem już pewnie dziesiątki tysięcy razy, wskazujący na momentami paniczne pozbywanie się papierów. Jeszcze innymi słowy – fundy pozbywały się makulatury budowlanej, bez dbania o pozory i bez jakiejkolwiek klasy. Tak im się wszystkim spieszyło, że nawet porządnej korekty w środku tego ruchu nie zrobiły.

    A wracając do pytania kolegi lessa – kiedy coś się zaczęło dziać źle? Wykres budowlanki wskazuje na okres: maj – czerwiec 2010 r. Wtedy bodajże zaczęły gwałtownie rosnąć ceny materiałów budowlanych. Ale to tylko taka hipoteza.

  13. lesserwisser

    @ admin

    Jest godz 19.13 więc już od ponad dwóch godzin (od 17.10) mój komentarz oczekuje na akceptację!!!

    Co jest grane, o co chodzi?

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Nie jesteśmy tutaj cały dzień 🙂 Nie wyobrażam sobie, że ktoś tutaj zastosuje cenzurę wobec Ciebie więc możesz zakładać, że chodzi o długość/linki i ktoś po prostu musi ten komentarz zatwierdzić.

  14. lesserwisser

    @ trystero

    Ja też nie wyobrażam sobie, że ktoś tutaj stosuje cenzurę wobec MNIE, ale z uwagi na długośc i Ciebie więc możesz zakładać, że chodzi o długość, treść a nawet linki po prostu ten komentarz da się zatwierdzić w kwadrans, góra 20 minut.

    Ale 2,5 godziny to wyraźne przegięcie, nie uważasz?

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Ale 2,5 godziny to wyraźne przegięcie, nie uważasz?

      Wyobrażam sobie sytuację, w której nikt z blogerów nie loguje się przez 2-3 godziny i nikt nie widzi, że jakiś komentarz został zatrzymany. Rozumiem, że ta sytuacja może Cię irytować ale tak długo jak zatwierdzamy komentarze ręcznie może się zdarzyć, że nie będzie nas tutaj przez 2-3 godziny i przez ten okres komentarz nie zostanie zatwierdzony.

      Spróbujemy znaleźć jakieś rozwiązanie tego problemu.

  15. astanczak

    @ lesserwisser

    Wpadłeś w dziurę czasową. Ludzie w biurze kończyli sesję a ci, którzy jechali do domu musieli dojechać.

    Nie mamy godzinowych dyżurów przy blogach. Generalnie – jak napisał Trystero – “polityka komentarzowa” jest taka, że sprawdzamy je sami. Są parametry, które wymuszają sprawdzenie. Jednym z kilku są linki w komentarzach. Dzięki temu nie ma tu zaproszeń do miejsc, których nie chciałbyś oglądać na stronach bossy – popularność blogów przyciąga naprawdę nieciekawe grono spamerów.

    Niestety cena jest taka, że czasami pojawiają się takie “czarne dziury”. Krytyczne momenty, to właśnie między zakończeniem sesji w Warszawie a wczesnym wieczorem, środek nocy i okres między piątkiem wieczorem a sobotą rano.

    Osobiście dotarłem do komputera w domu o 18:45 i zatwierdziłem twój komentarz.

    PS. proszę, sprawdź na przyszłość, czy twój komentarz jest blokowany, gdy nie ma w nim linków czy słów, które sam uznasz za cenzurowane i będziesz miał 100-procentową pewność, co do naszych intencji.

  16. investor_ts

    @prof. Lesserwisser

    Chylę czoła przed twoim lingwistycznym wyrafinowaniem i z pokorą przyjmuję uwagę. Rzeczywiście “natychmiast” jest niefortunnym tłumaczeniem angielskiego “immediate” – “niezwłocznie” jest znacznie lepsze.

    Nie wiem czy masz świadomość, że powołując się na CPA Examination Review piszesz o US GAAP, ale fajnie że coś wygóglowałeś i podzieliłeś się tym z czytelnikami bloga.

    Pojęcie “contingent loss/gain” używane w amerykańskich standardach ma szerszy zakres niż europejskie “contingent liability/asset” – dotyczy bowiem zarówno zobowiązań ujmowanych w sprawozdaniu jak i tych nieujmowanych. W Europie sprawa wygląda następująco: zgodnie z MSR 37 określenie “warunkowy” używane jest w odniesieniu do zobowiązań i aktywów, które nie są ujmowane w sprawozdaniu, ponieważ ich istnienie zostanie potwierdzone dopiero w momencie wystąpienia lub niewystąpienia jednego lub więcej niepewnych zdarzeń przyszłych (§12 MSR 37). Zobowiązania tego typu ujawniane są w informacji dodatkowej do sprawozdania wraz z opisem, szacunkową wartością itd (§86 MSR 37).

  17. Piechur

    Investor_ts napisał: (…)ale fajnie że coś wygóglowałeś i podzieliłeś się tym z czytelnikami bloga.

    Może i kolega lesserwisser to “wygóglował”. Jednak posiada on cztery cechy, które nakazują traktować go z należytym szacunkiem:
    1. Prezentuje często podejście kontrariańskie
    2. Zwraca i przykłada dużą wagę do szczegółów.
    3. Potrafi traktować się z dystansem.
    4. Ma poczucie humoru. Zdanie typu “Wystarczy choćby wejść w kanał Donchiana i długo z niego nie wychodzić, a wtedy nieźle wyjdziemy na swoje!” to przecież perełka językowa.

  18. investor_ts

    @Piechur

    O lingwistycznym wyrafinowaniu Lessa pisałem wyżej bez cienia sarkazmu. Jego zabawy słowami, twórcze i nowatorskie podejście do tematów poruszanych na blogu wzbudzają mój szczery podziw.

    Odnoszę jednak wrażenie, że niekiedy próby wyjaśnienia pewnych spraw okazują się przeciwskuteczne. Dlatego zachęcam: Less, mniej gógla – więcej oryginalnych, “literackich” tekstów! 😉

  19. _dorota

    Przytoczenie indeksu spółek budowlanych kapitalnie puentuje dyskusję fundamentalną.

  20. lesserwisser

    @@ trystero + astanczak

    Panowie przyjmuję do wiadomości wyjaśnienia, bo coraz częściej wpadam w dziurę czasową (bo ten świat tak przyśpieszył), aczkolwiek z pewną rezerwą bo jakoś tekst kolegi Piechura. z 17.34, nie wpadł w dziurę czasową. A on chyba trochę wiecej problemów stwarza niż ja. 🙂

    Przyjmuję, że zadziałał tu czynnik bad luck (bo coś ostatnio szczęście mi nie dopisuje, z wyjąkiem do rachunku) a nie czynnik bydlak (podejrzewałm kompjuter).

    Tak czy siak, róbta co chceta, ale zróbta z tym porządek (korzystając z tradycyjnego pretekstu Wielkiejnocy, bo taj jak jest to chyba coś jest nie halo.

    Mimo wszystko pozdrawiam (aby Wam nie zabrakło ochoty do tej roboty).

  21. Piechur

    lesserwisser napisał: “A on chyba trochę wiecej problemów stwarza niż ja.”

    Trzeba dać napis żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest mniej awanturujący się. 🙂

    Wszystkim z tej listy życzę udanych świąt.

  22. lesserwisser

    @ doc. investor ts

    “Nie wiem czy masz świadomość, że powołując się na CPA Examination Review piszesz o US GAAP, ale fajnie że coś wygóglowałeś i podzieliłeś się tym z czytelnikami bloga.”

    Mam coś w podobie, nazwijmy to podświadomością. Akurat tego CEPa
    nie wygooglowałem bo tom stoi sobie, eee leży, na półce – “Wiley Examination Review 2004-2005. Problems and solution”, po którą sięgam od czasu do czasu, by mieć wieksza jasność.

    A i o GAAP też jest coś, bo nie chce być gapą, no i w piwnicy też coś niecoś jest ( i to więcej cosia niż nicosia). 🙂

    Nie mam aż takiego rozeznania w w szczegółach praktyki w Ameryce i Europie, w tym zakresie, bo mnie raczej interesuje ogólna rachunkowośc zarządczą, jesli w ogóle, ale z tego co czytałem wydawało mi się, że w tej kwestii jest bardzo podobnie jeśli nie tak samo (przynajmiej w UK i USA).

    Chciłem, w swoim komentarzu, zaznaczyć, że do pewnych niepewnych założeń sprawozdaniach zleca się podchodzić z ostrożnością i rozwagą oraz niezbędną elastycznością, ale jest tu też spore pole manewru, rozległe jak plac budowy socjalizmu, i że panuje na tym polu chyba
    nie mniejszy bałagan niż na tymże.

    Jeśli jesteśmy już przy tym „contingent loss/gain”, zwanych równiez jako “potential”, to już dopowiedzmy, że gain jest ujawniany w informacji dodatkowej natomiast co do loss to jest trochę inaczej, i potencjalne straty bywają ujawnianwe wprost.

    “The estimated loss from a loss contingency should be charged to income if the information available prior to issuance of the financial statements indicates that it is probable that an asset had been impaired or a liability had been incurred at the date of the financial statements, and the amount can be reasonably estimated.”

    A własnie o te straty mi najbardziej chodziło i o stopień ich uprawdopodobnienia, jak napisałem, bo jest on tu istotny wielce.

    Poczytajmy więc szerzej o tej potencjalnej stracie – contingent loss”:

    “The possibility of a company experiencing a loss as the result of some future event. Generally accepted accounting principles (GAAP) require companies to reduce income if the contingent loss can be estimated and is probable.

    If the loss is only possible rather than probable (or cannot be measured), the company must disclose the nature of the possible loss in the notes to the financial statements. If there is only a remote possibility of the loss happening, then the company does not have to reveal the information.

    GAAP do not give specific probability numbers to determine what is probable, possible, or remote, so companies and their auditors use careful judgment when accounting for contingent losses.”

    A jak to oceniają takie nieprecyzyjne rozwiązania specjaliści? Proszę bardzo!

    “Unfortunately, the term probable, in particular, has been interpreted in different ways by practicing accountants. In a survey of accountants average values and ranges for the three terms were: probable, average 70 percent, range 4080 percent; reasonably possible, 60 percent, range 4080 percent; remote: 10 percent, range 025 percent (Boritz,”Approaches to dealing with risk and uncertainty. CICA).

    These verbal expressions apparently mean different things to different people and invite inconsistency in practice.”

    To też nie googla!!!

    “Odnoszę jednak wrażenie, że niekiedy próby wyjaśnienia pewnych spraw okazują się przeciwskuteczne. Dlatego zachęcam: Less, mniej gógla – więcej oryginalnych, „literackich” tekstów!”

    Przeciwskuteczne??, eee!! Muszę cię rozczarować kolego, bo ani googlować ( ani kuglowac słowami) nie przetanę, gdyż musiałbym częściej zaglądać do piwnicy, a boję się szczurów. 😉

    Lepiej być ofiarą contingent lossu niż ofiarą lessa?

  23. lesserwisser

    Zwrócono mi uwagę, że w cytacie niejasne są te “range” , np. “range 4080 percent”, etc.

    Faktycznie. No to to uzupełniająco wyjaśniam, o co biega z tymi rozrzutami. Znów cytatem, bo coś nie jestem dziś zbyt rozrzutny, jeśli idzie o słowa własne:

    “The FASB notes that a reasonable estimate can be established even if only a range of amounts can be estimated. In such a case the minimum amount or the better estimate in the range should be accrued and the full range disclosed in notes.”

    itbbnt

  24. _dorota

    @ offtopic giełdowo-organizacyjny

    Trwa sprzątanie po jurnym Ludwisiu. Trochę odetchniecie, chłopaki (z naciskiem na “trochę” 😉 ).

  25. lesserwisser

    “Trwa sprzątanie po jurnym Ludwisiu.”

    To może powstanie film pod tytułem “Sobol i panna”, w reżyserii niezawodnego Patryka Vegi?

    Czy też jest to pomysł pat(r)ykiem pisany?

  26. lesserwisser

    Żeby nie było niedomówien to wyjaśniam, że chodziło mi o pomysł
    pat(r)ykiem na wódzie pisany. 🙂

    PS

    Alternatywny tytuł może być “Zemsta faranona 2, czyli moje last minute”

    Tylko kogo obadzimy w głownej roli kobiecej, jakąś femme fatale chyba?
    Może jakieś barwne i bywające kobitki, a nie jakiegoś tam szaraka – np. Dodzia, Dycia Herbuś, albo Mucha, co nie siada, ewentualnie Kazia Szczuka?

  27. _dorota

    @ Less
    Myślę, że nie doceniasz szaraczka, który ma wszystko, co jest potrzebne dla zaistnienia w szołbiznesie (i przedstawia się jako “początkująca aktorka”, żeby ewentualni sponsorzy znali wymagania 😉 ).
    Kazia Szczuka tylko w roli męskiej. Innej nie przyjmie.

    A tak nawiasem mówiąc, przyda się choć półgodzinne skrócenie sesji. Będzie bliżej normalności.

  28. lesserwisser

    Dorota, dziewczyna była wpierw asystentką a potem partnerką prezesa giełdy papieów, zwanych również walorami, to siłą rzeczy musi mieć jakieś walory, choćby przez tzw. zasiedzenie, jak to się mówi.

    Więc klaspy jej raczej nie wystraszą i nie zniechęcą. 🙂

    “A tak nawiasem mówiąc, przyda się choć półgodzinne skrócenie sesji. Będzie bliżej normalności.”

    Cytując naszego mędrca Europy powiem tak – Jestem, jak najbardziej, za a nawet przeciw!

  29. pit65

    chyba miałeś na myśli:

    “Zemsta feromonów 2” .

  30. lesserwisser

    Pit, to jest super z tą “zemstą feromonów 2”, podejrzewałem że jesteś bystrzak!

    Zawyżyłeś poziom ale nieśmiało zaproponuję więc “Zemsta hormonów 1,5″ w angielskiej versji to będzie ” The revange of hormons. One and a half”.

    Ale co Ludwiś poużywał to ma nie-wyjęte, może dlatego mówi się że zemsta jest rozkoszą bogów?

    No, ale dosyć tych zbytków, zabieram się za świateczne porzadki bo mnie kobitka przetrzepie.

  31. fundman

    ile kasy wyprowadzono ze spółek przez te lata to byłaby ciekawa statystyka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *