Jeśli pierwsze doniesienia o porozumieniu pomiędzy Cyprem a trojką okażą się prawdziwie, to znaleziono rozwiązanie, które wydawało się poza zasięgiem.
Na Cyprze de facto pozwolono na kontrolowany upadek banku i jednocześnie skorzystano z europejskich gwarancji dla małych deponentów. Nie jestem pewien, jak od strony prawnej wygląda sytuacja deponenci powyżej 100K i jakie dostaną prawa, bo ten upadek-nieupadek banku Laiki może mieć jakieś kruczki prawne, ale UE zdaje się wychodzić z tego kryzysu całkiem sprawnym manewrem. Krytykom ratowania banków za publiczne pieniądze rzucono w twarze upadkiem banku, co zdarzało się jednak bardzo rzadko w tym kryzysie. Straty poniosą też akcjonariusze, bogaci i oszuści podatkowi – co zawsze wzbudza poklask ulicy – ale komentatorzy sygnalizują, iż wątpliwości przenoszą się teraz na inne pola, bo to nie ulica będzie miała decydujący głos w średnim terminie.
Z racji błędów, jakie popełniono przy rozwiązaniu tego kryzysu jest klika pytań, wobec jakich staje „po Cyprze” europejski system finansowy. Pierwszym jest spadek zaufania dużych deponentów do europejskiego systemu bankowego w całości i nie chodzi o panikę bankową, bo tej nie będzie. Nie pamiętam już gdzie czytałem dane* – ktoś cytował w weekend jakiś komentarz analityków JP Morgan – ale cypryjskie banki wcale nie były wielkim ewenementem w skali europejskiej. Zdaje się, że w Luksemburgu – cytuję z pamięci – stosunek PKB do assetów banków wynosi coś 1:20, czyli w zobowiązania banków wobec klientów są 20 razy większe od PKB kraju. Na Malcie – kolejne ognisko kryzysu? – relacja wynosi chyba 1:8. Wielka Brytania i Szwajcaria „chwalą się” relacją 1:5. Dla porównania w USA ma to być mniej niż 1:1. Już tylko powyższe wyliczenie pokazuje, że spadek zaufania wobec sektora bankowego w Europie może być groźny w szerszej perspektywie.
Trzeba pamiętać – znów chyba JP Morgan – że połowa wszystkich depozytów w bankach europejskich opiewa na kwoty większe od 100K euro, więc nie dotyczy wcale garstki bogaczy z całego świata. Po ostatnim kryzysie lubimy myśleć, że bogactwo skupia w sobie, jakiś klubik miliarderów a reszta nie ma nic, ale jeśli chodzi o depozyty, to sprawa się komplikuje. Kolejne wyliczenia mówią, że w skali strefy euro w bankach „jest” – podkreślenie na cudzysłów – chyba 8 bilionów euro, gdy przychody roczne rządów Eurolandu wynoszą blisko połowę mniej. Uwzględniając innowacyjność sektora bankowego już teraz można oczekiwać, jakiegoś ominięcia „ryzyka cypryjskiego” w postaci podziału dużych depozytów na szczątkowe, mieszczące się w limicie gwarancji państw a to oznacza, że wszystkie depozyty będą gwarantowane przez państwa, czy raczej będziemy musieli uwierzyć, że będą. Pytanie, czy uwierzą w to klienci.
Trudno przy tym całym zamieszaniu nie przywołać sceny z filmu Leon Zawodowiec Bessona, w którym gangster Tony mówi do głównego bohatera: Hey, it’s your money, I mean, I’m just holding it for you, you know. Like a bank. Except that, you know, better than a bank because, you know, banks are always knocked off. And no one knocks off old Tony.
* jak znajdę źródło, wszystkich wyliczeń to wrzucę w komentarzu – na chwilę obecną proszę brać z dystansem lub sprawdzić osobiście.

