Biedni i bogaci w różnym stopniu odczuwają inflację

Gorąca faza cypryjskiego kryzysu nie pozwoliła mi kontynuować tematu mierzenia inflacji przez Główny Urząd Statystyczny. W ubiegłbym tygodniu starałem się pokazać w jaki sposób GUS, oraz inne instytucje statystyczne, mierzą zmianę poziomu cen.

W dużym uproszczeniu, podawana w mediach zmiana cen usług i towarów konsumpcyjnych (CPI) odzwierciedlać ma zmianę cen dóbr konsumowanych przez przeciętne gospodarstwo domowe. Oznacza to, że wiele gospodarstw domowych, których struktura wydatków znaczenie różni się od koszyka wydatków przeciętnego gospodarstwa, może doświadczać odmiennych poziomów inflacji.

Na jednym z pierwszych wykładów ekonomii podawane jest prawo Engla, które głosi, że w miarę wzrostu dochodów zmniejsza się udział wydatków na żywność (oraz inne towary i usługi podstawowe) w wydatkach ogółem. Wydaje się więc logiczne, że bogaci i biedni mogą różnym stopniu odczuwać inflację – ze względu na różnice w strukturze ich wydatków.

Nie wiem ilu z Was wiedziało, że GUS publikuje (w przeciwieństwie na przykład do Bureau of Labor Statistics) strukturę wydatków gospodarstw domowych w zależności od dochodowej grupy kwintylowej, czyli strukturę wydatków dla 20% najbiedniejszych gospodarstw, strukturę wydatków dla kolejnych 20% gospodarstw aż do 20% najbogatszych gospodarstw. Można ją znaleźć w tabeli 30 publikacji Budżety gospodarstw domowych w 2011. Dane z tabeli umieściłem na poniższym wykresie.

Jak widać, wydatki na żywność stanowią w grupie 20% najbiedniejszych gospodarstw aż 35% wydatków ogółem podczas gdy w grupie 20% najbogatszych gospodarstw tylko 19%. Wydatki na utrzymanie mieszkania i nośniki energii stanowią także większy udział (o 3 punkty procentowe) w wydatkach najbiedniejszych gospodarstw. Z drugiej strony, wydatki na transport i paliwa , rekreację i kulturę (tutaj jest cały sprzęt elektroniczny) oraz hotele i restauracje stanowią większy udział w wydatkach najbogatszych gospodarstw domowych.

Warto zauważyć tutaj trzy kwestie. Rozbieżności w strukturze wydatków będą dużo większe im bliżej końców rozkładu dochodów będą znajdować się gospodarstwa. Dla najbiedniejszych z najbiedniejszych gospodarstw wydatki na żywność mogą zapewne przekroczyć połowę wydatków. Po drugie, biedne i bogate gospodarstw mogą się różnić strukturą wydatków w obrębie poszczególnych kategorii (na przykład wydatkami na ryby w obrębie wydatków na żywność). Po trzecie, GUS podaje strukturę wydatków, które nie stanowią wszystkich rozchodów gospodarstw domowych – spłata kredytów, w tym kredytów hipotecznych, ujmowana jest w pozycjach oszczędnościowych (tak jak kupno jednostek funduszy) po stronie rozchodowej a nie w wydatkach.

Powstaje więc pytanie: czy odmienna struktura dochodów gospodarstw domowych, w zależności od ich dochodów, rzeczywiście ma wpływ na poziom odczuwanej przez nich inflacji? Sprawdziłem to za pomocą danych z tabeli 357 Rocznika Statystycznego na rok 2012 i policzyłem jaką inflację odczułyby gospodarstwa domowe w różnych grupach dochodowych gdy zastosować właściwą dla danej grupy strukturę wydatków (z 2011 roku – jest to więc spore uproszczenie).

Można zauważyć, że od 2000 roku do końca 2011 roku najbiedniejsze gospodarstwa domowe odczuły inflację o 5 punktów procentowych wyższą od inflacji odczuwanej przez najbogatsze gospodarstwa. Szczerze mówiąc, spodziewałem się dużo większej różnicy. Pomiędzy 2005 a 2011 rokiem różnica wyniosła 4 punkty procentowe (co oznacza, że w latach 2000-2005 inflacja była niemal identyczna dla biednych i bogatych).

Proszę zwrócić uwagę, że powyższe rozważania nie dowodzą, że biedni zawsze doświadczają silniejszej inflacji. W ostatniej dekadzie ceny surowców rolnych rosły na międzynarodowych rynkach (co mogło zwiększyć ceny żywności) ale przez długie okresy XX wieku realne cenny produktów rolnych spadały. W wielu państwach klasa średnia silne odczuwa wzrost kosztów edukacji i ochrony zdrowia, które stanowią istotną część wydatków tej grupy społecznej.

Myślę, że instytucje statystyczne powinny regularnie publikować wskaźniki cen konsumpcyjnych dla różnych grup dochodowych. Po pierwsze, złagodzą w ten sposób wiele kontrowersji. Po drugie, udostępnią przydatny w tworzeniu polityki ekonomicznej wskaźnik.

[Głosów:4    Średnia:4/5]

11 Komentarzy

  1. lesserwisser

    “Jak widać, wydatki na żywność stanowią w grupie 20% najbiedniejszych gospodarstw aż 35% wydatków ogółem podczas gdy w grupie 20% najbogatszych gospodarstw tylko 19%.”

    Wydatki na utrzymanie mieszkania i nośniki energii stanowią także większy udział (o 3 punkty procentowe) w wydatkach najbiedniejszych gospodarstw.”

    Widać to co widać, i to się chce zobaczyć, ważne jest by widzziec i to czego nie widać na pierwszy zut oka. Przy interpretacji tych danych należy również zastosować kryterium jakościowe.

    Otóż zupełnie inny charakter jakościwy mają wydatki na żywność uboższej częsci społeczeńtwa i zamożnej części. Nie takie same sery jedzą, nie takie same wędliny, nie takie same ryby itp. Jedni najtańszą chabaninę inni prime steaki, jedni susze i przecierki własnej roboty drudzy sushi i konfitury.

    To samo dotyczy oczywiście dotyczy wydatków na alkohol i fajurki, na sprzęt elektroniczny i przede wszystkim na odzież.

    Oczywiście podobnie jest z wydatkami na utrzymanie mieszkania ( klitek w blokach z wielkiej płyty, apartamentów, domów jednorodinnych czy rezydencji) oraz na media – tu występuje wprost przepaść.

    Tych istotnych różnic nie widać zza procentów, jak to często
    z procentami bywa.

    PS

    O bryczkach i paliwie to już nawet nie wspominam, szczególnie gdy są to wydatki na firmę.

    1. trystero (Post autora)

      @ lesserwisser

      Tak, pełna zgoda. Zwróciłem na to uwagę gdy pisałem,że biedne i bogate gospodarstw mogą się różnić strukturą wydatków w obrębie poszczególnych kategorii (na przykład wydatkami na ryby w obrębie wydatków na żywność)

      Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że udział surowców w produktach (żywności) kupowanej przez biedniejszych jest większy niż w produktach kupowanych przez bogatszych (bo w tych droższych w cenie jest na przykład marka) stąd większe ich przywiązanie do cen surowców rolnych.

      A wydatki na alkohol i papierosy dobrze chyba pokazują skłonność do zaniżania tych wydatków. Praktycznie wszystko wskazuje na to, że udział używek w wydatkach biednych powinien być większy niż w wydatkach bogatych (z tych samych powodów co żywności i z powodów socjologicznych – przynajmniej w przypadku palenia bo nie znam danych o alkoholu) a w sondażu tego nie widać.

  2. lesserwisser

    @ trystero

    “biedne i bogate gospodarstw mogą się różnić strukturą wydatków w obrębie poszczególnych kategorii (na przykład wydatkami na ryby w obrębie wydatków na żywność)”

    Zauważyłem uwagę, ale jeszcze nie oddaje ona tego o czym wspomniałem, gdyż ryba rybie nie równa, choć wszystkie psują się od głowy. 🙂

    Śledź czy płoć nie równają się łososiowi, a sola cenowo znacznie odbiega od halibuta, i różnice są jeszcze zależnie od tego czy mrożone płaty kupujemy czy świeże.

    Wiem coś o tym, bo czesto kupujemy ryby, w zaprzyjażnionym sklepie (i ze sporym rabatem).

    Ale generalnie analiza ciekawa i pouczająca.

  3. Klondike

    A alkohol w pubie, restauracji, klubie to już jest w “napojach alkoholowych i używkach” czy też może “restauracje i hotele” bądź w innej rubryce w zależności od tego gdzie jest spożywany?
    Bo może osoby zamożniejsze więcej wydają na używki nie tylko realnie ale także w ujęciu procentowym w stosunku do innych wydatków.

    1. trystero (Post autora)

      @ Klondike

      To drugie. W hotelach i restauracjach.

      Nie znam danych dotyczących alkoholu ale w przypadku papierosów 1) większy odsetek biednych ludzi pali 2) wydatki na papierosy stanowią większą część wydatków biednych ludzi z powodu 1) i z powodu prawa Engla

      Tak samo jest z loteriami.

  4. pit65

    @Less

    Less agregatowi CPI czyli średniej wsio radno czy ktoś wrzuca na patelnie schaboszczaka czy gotuje zupę na piszczelach.
    Ma inne zadanie.
    To zadanie jest dla nas
    kosztem w warunka inflacyjnej ekonomii bo każdy kupuje po swojej własnej “węższej lub szerszej średniej CPI” zaś indeksacja następuje /jeżeli/ z opóżnieniem wg tej oficjalnej szerokiej .
    Spread, który każdy płaci jest warunkiem istnienia tego systemu inaczej broker i krupier w jednym ogłasza upadłość.
    Gdyby ktoś zapytał sie czy chciałby uczestniczyć w grze na rynku FX kupując po kursie i z obowiązkową jednoczesną sprzedażą po średniej w warunakach stale rosnącego kursu i średniej , każdy puknąłby sie w głowę.

    A w życiu w to gramy /każdy/.Kazdy jest takim marnym spekulantem przywiązanym pępowiną by grał i tracił bo tego wymaga system.
    MOżna by rzec ,że to jego podstawowa powinność obywatelska 🙂
    Dlatego sprzeciw wobec sytuacji, w której ceny spadałyby /vide spadki na giełdach/ wtedy ktos musiałby nam dopłacać /każdemu/ co jest niemożliwe ponieważ może rozdawać tylko to co sami mamy w tym systemie który nam panuje.

    To czy koszyk inflacyjny bardziej lub mniej oddaje skład jest w tym kontekście dyskusja o pietruszkę IMO i wcale nie chcę powiedzieć , że pietruszka jest bee…

  5. llukiz

    @lesserwisser
    “Otóż zupełnie inny charakter jakościwy mają wydatki na żywność uboższej częsci społeczeńtwa i zamożnej części. Nie takie same sery jedzą, nie takie same wędliny, nie takie same ryby”

    Jak bystrym trzeba nie być by się nie zorientować że za 20% z 10tyś da się kupić lepsze jedzenie niż za 20% z 1,5 tyś?

    Mnie zastanawia natomiast jak to możliwe że w każdej grupie na alkohol i narkotyki wydaje się równe 3%? Im kto bogatszy tym więcej pije i pali? Bogaci piją i palą dokładnie tyle samo tyle że droższe papierosy i wódki kupują? Ta dokładność jest dla mnie wielce zagadkowa, zwłaszcza że te 3% na napoje alkoholowe i papierosy znacząco odbiega poziomu od wszystkich osób które znam (znałem), zamożnych czy biednych.

  6. Tom

    A jak sie maja te wydatki w stosunku do calkowitych przychodow w poszczegolnych grupach? Bo zakladam, ze wsrod biednych wszystkie przychody sa wydawane, natomiast wsrod najbogatszych pojawiaja sie oszczednosci i inwestycje, ktore nie sa tu w ogole ujete..

    1. trystero (Post autora)

      @ Tom

      W tabeli 19 znajdziesz zestawienie przychodów na osobę w gospodarstwach według grup dochodowych. Możesz porównać z tabelą 30. Na początku raportu są definicje pojęć.

      Generalnie, we wszystkich grupach rozchody netto przekraczają przychody netto(o 2,1% w najbiedniejszych, o 1,4% w najbogatszych). Akurat w tej publikacji GUS nie podaje szczegółowych danych o pozycjach oszczędnościowych po stronie przychodowej i rozchodowej więc trudno jest mi się konkretnie odnieść do Twoich uwag. Natomiast intuicyjnie wydają się jak najbardziej sensowne i spodziewałbym się sytuacji, o której pisałeś (z tym, że istotnej nadwyżki spodziewałbym się dopiero w V kwintylu).

  7. Bebok

    Trystero, a co sądzisz o cyklicznym obciążeniu stosowanego indeksu agregatowego przy wyliczaniu CPI? Czy jest to kwestia, o której warto wspominać?

    1. trystero (Post autora)

      @ Bebok

      Możesz doprecyzować pytanie?

      Nie wiem jakiej konkretnej procedury statystycznej używa GUS do tworzenia koszyka inflacyjnego (jak przechodzi od budżetów domowych do koszyka).

      Amerykański CPI liczony jest trochę inaczej: tam gospodarstwa domowe wyznaczają sklepy, w których pracownicy BLS zbierają dane a procedura obejmuje stosowanie indeksu agregatowego Laspeyresa.

      Nie sądzę natomiast by moja wiedza pozwalała mi dyskutować o wadach i zaletach stosowania poszczególnych indeksów. Nie sądzę bym miał własne przemyślenia w tej kwestii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *