Ten głupi rynek (bije rekordy)

Na sesji wczorajszej Dow Jones Industrial Average, czyli średnia obejmująca spółki przemysłowa zanotowała swój historyczny rekord pokonując tym samym szczyt z 2007 roku. „Dlaczego ten rynek zachowuje się tak nieracjonalnie, przecież kryzys się jeszcze nie skończył, dlaczego jest tak niemiłosiernie głupi?” – takie słowa zdają się płynąć z niektórych analiz – „za wzrostami stoi wyłącznie drukowanie pieniędzy przez FED”.

Jako naiwny fundamentalista postanowiłem sprawdzić jeszcze bardziej naiwną miarę, jaką jest zysk na akcję, w przypadku spółek wchodzących w skład średniej przemysłowej Dow. Ponieważ jestem nie tylko naiwnym, ale też leniwym fundamentalistą nie interesowały mnie przychody, czy wskaźniki o mniej lub bardziej modnych w danym momencie akronimach – najzwyklejszy w świecie zysk przypadający na jedną akcję.

Wyniki tego porównania znajdują się w tabelce poniżej. Obejmują one zysk na akcje w dolarach od 2007 roku. Zielonym kolorem zaznaczono rok, w którym był wyższy niż rok wcześniej, czerwonym, gdy był niższy.

Interpretatorzy – do dzieła!

 

źródła danych: NASDAQ.com, indexarb.com

* zaznaczono firmy, w których rok podatkowy nie pokrywa się z rokiem kalendarzowym

[Głosów:0    Średnia:0/5]

25 Komentarzy

  1. Kamil L

    Sprawa bardzo prosta: na 30 spółek 19 ma większą wartość tego wskaźnika aniżeli w roku 2007 zatem niby czemu miałoby nie rosnąć? Ja też należę zdecydowanie do fundamentalistów i tutaj wszystko widać jak na dłoni. Abstrahując juz od tematu to największe zyski i biznesy robi się inwestując fundamentalnie, a nie jak technicznie jak rzesza napaleńców śleczących przed detalicznymi platformami forex z nadzieją na “lepsze jutro” 😀 Pozdrawiam

  2. kalkulator

    Zaraz, zaraz, chyba brakuje tu kilku spółek… A gdzie są AIG, Citigroup i General Motors?

  3. _dorota

    Dobrze jest odróżniać wartości realne od nominalnych:
    http://online.wsj.com/article/SB10001424127887324539404578342661413383002.html#project%3DDOWINFLATE0306%26articleTabs%3Dinteractive

    “in inflation-adjusted dollars, the Dow would need to hit 15,731.54 to break the record.”

  4. lesserwisser

    Nie ma generała Motora, Dorota burzy rodzący się optymizm, ale za to jest generał Elektryk a Less, na szczęście, jednak tchnie pewną nadzieję w serca Wasze.

    Dziś bowiem, z rana, GE pobił 52 week high na poziomie 23,76 dolara (o 1 centusia) więc technicy, w górę serca, szable w dłoń i do dzieła (to jest do zakupów), jak kolega Kathay ostatnio nauczał. I to momentalnie! 🙂

    Ja były fundamentalista wam to mówię, obecnie terminujący technik (czyli Jack of all trades but master of none – czyli po naszemu majster popsuj).

    I to nie tyle z dobrego serca ile po to by nie być posądzonym o PiSlamski fundamentalizm. 🙂

    Tak, tak malcziki i diewoczki, takoż jest.

    Płomienne zorze zbudziły mnie ze snu
    Giełdowy ranek, informacji szum
    Z radiem na uszach i wartości swej
    W pełni świadomy, świadomy, że hej!

    Pytanie – Jaką wartość wykonawca ma na myśli?

    Może wartość fundamentalną General Electric? A może wartośc rynkową?
    Kto to wie. ;(

  5. Ekonom polityczny

    @ GZ

    Ten głupi rynek bije rekordy, co nie przeszkadza temu, że od 2000 roku jesteśmy w rynku niedźwiedzia pod względem wyceny – systematycznie spada P/E.Zapewne trend się odwróci dopiero po osiągnięciu przez rynek mierzony indeksem S&P500 wartości jednocyfrowych P/E.
    Nie tylko zresztą pod tym względem – technicznie także mamy na głównych indeksach w USA długoterminowy trend boczny, podczas którego mogą zdarzać się całkiem nawet solidne chwilowe przekraczania ekstremów, co nie zmienia faktu, że nadal jest to trend boczny.

    @ Kamil L.

    “największe zyski i biznesy robi się fundamentalnie” – owszem, dysponując co najmniej kilkoma mld USD w kieszeni i sztabem mądrych analityków.

    Jeśli jest się pojedynczym skromnym inwestorem AT daje masę przewag, o których Ci się nie śniło.

    Dam Ci przykład jednej mojej przewagi – zdarza mi się bywać na rynku futures na kakao.
    Mogę kupić dane pogodowe z kilkuset stacji meteo w Afryce Zach. za kilkadziesiąt tys. USD/rok i próbować to analizować pseudofundamentalnie, dodając do tego zapotrzebowania różnych Hershey’ów, Kraft’ów czy Cadbury’ch na ziarno kakaowe i porównując ze stanem zapasów i transportów morskich, albo zobaczyć na wykresie decyzje, podjęte przez Dużych na podstawie tych informacji za cenę paru złotych abonamentu na dane giełdowe dzięki narzędziom analizy technicznej.
    I nie narzekam na skuteczność AT. Dzieje mi się całkiem, całkiem…

    Analiza techniczna czy fundamentalna to tylko narzędzia. To, co różni inwestora zarabiającego od tracącego to stan jego psychiki, a nie sposób trzymania narzędzia w ręce.

    @ kalkulator

    Poprawianie kondycji indeksów przez usuwanie najgorszych spółek to stała praktyka giełd od dziesięcioleci.
    Zajrzyj na skład DJIA przed II wojną światową – ciekawe ile z tamtych spółek dziś w nim znajdziesz? CocaCola, chyba GE i…?
    Zobacz też jak bardzo zmienił się skład po latach 1929-32 w stosunku do tego sprzed 1929.
    Większość ludzi nie bierze tego pod uwagę, analizując zachowania indeksów giełdowych.

    1. trystero

      @ Ekonom Polityczny

      Poprawianie kondycji indeksów przez usuwanie najgorszych spółek to stała praktyka giełd od dziesięcioleci.
      Zajrzyj na skład DJIA przed II wojną światową – ciekawe ile z tamtych spółek dziś w nim znajdziesz? CocaCola, chyba GE i…?
      Zobacz też jak bardzo zmienił się skład po latach 1929-32 w stosunku do tego sprzed 1929.
      Większość ludzi nie bierze tego pod uwagę, analizując zachowania indeksów giełdowych.

      To jest bardzo intrygująca, bardzo popularna, spiskowa teoria notowań giełdowych, która posiada pewną wadę – nie znajduje mocnego potwierdzenia w faktach. John Mauldin pokazywał kiedyś (w 2009 roku), że oryginalny Dow Jones z 1928 roku, gdy został rozszerzony z 20 do 30 spółek, pobiłby Dow Jones z wprowadzanymi do niego zmianami, a więc taki jaki znamy z indeksów. Pobiłby niby niewiele, o 70 punktów bazowych jeśli liczyć roczną stopę zwrotu ale przełożyłoby się to na 160 000 USD ze 100 zainwestowanych przy 97 000 z takiego Dow Jones, jaki jest na wykresach.

      Jeszcze raz napiszę tę uwagę: jeśli ktoś uważa, że komitety indeksowe są w stanie manipulować obrazem rynku i dzięki wprowadzanym zmianom zawyżać notowania indeksów to de facto uważa, że komitety indeksowe są w stanie regularnie pobijać rynek.

  6. gzalewski (Post autora)

    GM jest już innym GM (chcialym tak umiec “zniknąć” swoje długi
    AIG było kroootko- https://blogi.bossa.pl/2008/10/07/krotka-historia-spolki-gieldowej-w-indeksie/
    a citigroup jest juz niesławne 🙂

    Oczywiscie na blogach pisalismy juz wiele razy o tym, ze indeksy są “wygrywające” przez swoją konstrukcję.

    Co do “wyrównywania inflacją” nie przeklada się to ani na handel kontraktami, ani na kreslenie linii, wsparc itp. Wiec to troche taka naciągana historia.

  7. gzalewski (Post autora)

    @trystero
    Na rynkach na których spolki są “bardziej stabilne” generalnie ten indeks przez wiele lat się nie zmienia.
    Ale.. juz u nas owszem. I nie chodzi o manipulacje przez komitet giełdowy, tylko ułomnosc metodologiczną indeksu.
    Nasze indeksy na poczatku ich startu to indeksy bankrutów
    WIG20 z 1994 (Elektrim, Vistula, Universal, Prochnik, wolczanka, Swarzedz, Irena, Krosno, Mostostal Exp)

  8. Ekonom polityczny

    @ Trystero

    Ile ze spółek DJIA z 1928 r. zbankrutowało w czasie Wielkiego Kryzysu?
    Chyba 6 jeśli mnie pamięć nie myli (nie mam czasu na dokładne sprawdzenie tej cyfry) – siłą rzeczy musiały więc zostać zastąpione, dlatego nie jestem pewien tych akurat wyliczeń Mauldina, którego osobiście bardzo cenię za zazwyczaj solidne podejście do tematu danych.

    Komitety indeksowe nie manipulują obrazem rynku. To jest normalna sprawa, że firma, która ma tarapaty przez dłuższy okres czasu często wypada z indeksu, gdyby tak nie robiono, to do dziś skład indeksów byłby prawie taki sam, jak przed laty i trzeba by się zmierzyć z problemem bankrutów w indeksach.
    W dłuższym okresie czasu te ruchy komitetów “poprawiają” obraz indeksów.

  9. _dorota

    @ Less
    E nie, nic nie burzę: zapodałam wykresik i wartość realnej górki.

    W sumie to wszystko jest niezwykle optymistyczne: dolar traci wartość (i Amerykanie się cieszą), dzięki temu indeksy biją rekordy (i Amerykanie sie cieszą). To urzeka prostotą.

    Jeżeli ktoś miałby wymyślić perpetuum mobile, to wyglądałoby właśnie w ten sposób.

  10. MZ

    i zakładając, że stopy procentowe będą prawie zerowe, korporacje będą mogły refinansować długi za 3,25% odsetek (IG)a FED będzie kupował papieru za 85 mld$/mc do końca świata i jeden dzień dłużej, to wszystko się zgadza. kolumny na 2013, 2014, itd będą już całe zielone 😉 ale…

  11. pit65

    Gdzie biją?

    W towarze nie biją od przeszło dekady

    pricedingold.com/dow-jones-industrials/

  12. gzalewski (Post autora)

    @pit65
    Wiesz co jest charakterystyczne, ze w 2000 roku, gdy złoto szorowało po dnie, nie spotykało się takich “przeliczeń”, cyzli wyraźmy indeksy w cenie złota, cukru, czy czego-tam-kolwiek.
    Zgrabne te wykresy i intelektualnie pobudzające, ale…..

  13. pit65

    “nie spotykało się takich „przeliczeń””

    Co nie znaczy że nie istniały.
    Do 2000 panowała Wiara /przez duże W/ że dolar=złoto innymi słowy że pochodna odzwierciedla bazę towarową i spełnia należycie jedna ze swoich funkcji jako miernik wartości.
    Do prawidłowych przeliczeń człowiek potrzebuje Stałej czy to w matematyce , fizyce itp.

    Zauważ ,że barter, czyli wzajemne ratio wyrażone miedzy złoto a ropą itd ma o wiele spokojniejszy płaski przebieg niż bańki wyrażone w walucie rezerwowej.
    I o to właśnie chodzi, bo na podstawie różnicy między ratio barterowym, a nominalnym w $ nawet tym korygowanym o tzw współczynnik inflacji wyrabiasz sobie zdanie o kondycji gospodarki w świecie gdzie wszystko rośnie , a propaganda sukcesu przybiera jedyny słuszny zielony kolor.
    W PRL-u jak wszystko rosło i żyło sie dostatniej , a bogactwa było wbród /z tym ,że reglamentowane, dziś mamy innego rodzaju reglamentacje/ bardzo zdrowym przelicznikiem było pół litra lub kwintal zboża, co jest nadzwyczaj skutecznym środkiem w określaniu wartości tego co robisz w wymianie z innymi , którzy też coś robią by nie zostać wyleszczonym przez system umów na papierze wątpliwej jakości.

  14. gzalewski (Post autora)

    “Do 2000 panowała Wiara /przez duże W/ że dolar=złoto ”
    Wybacz, ale wtedy raczej panowało “złoto jako aktywa finansowe skończyło się” 🙂

  15. pit65

    @GZ

    Kwestia werbalnej interpretacji propagandy.
    Ależ tu nie ma logicznej sprzeczności.
    Takie programistyczne skrzywienie.
    W wyrażeniu
    dolar=złoto
    Operator “=” jest operatorem podstawiania nie równości.
    Gdybym chciał zrównać napisałbym:
    dolar==złoto 🙂

  16. lesserwisser

    „nie spotykało się takich „przeliczeń””

    Sie spotykało, co znaczy że istniały, ale nie były tak popularne jak obecnie.

  17. _dorota

    @ Pit
    Wczoraj chwilę zastanawiałam się, czy nie zlinkować dokładnie tej strony, którą dajesz wyżej – i zrezygnowałam, żeby jakiegoś Goldbuga nie obudzić z zimowej drzemki 😉

    Rozważyłam, na ile złoto jest uniwersalnym miernikiem wartości – no właśnie nie jest, bo samo podlega fluktuacjom rynkowym. Natomiast celowe jest zrewidowanie DJ koszykiem inflacyjnym (czyli podanie jego realnej wartości).

  18. pit65

    @dorota

    NIe twierdzę ,że niecelowe jest rewidowanie DJ koszykiem inflacyjnym dla jakiś konkretnych celów.
    Natomiast nie jestem pewien czy odzwierciedla on realna wartość.
    Wszak koszyk to tylko koszyk układany przez ludzi algorytmem uznaniowym więc żeby bardziej uwiarygodnić jego uniwersalność można go troche pozłocić czymś co ma względnie stałą ilość w systemie i ta ilość wolna jest od popytu stricte produkcyjnego.
    Gorzej jeżeli dysproporcje są zauważalnie zbyt duże wtedy trzeba wybierać: złoto , albo koszyk 🙂

    “bo samo podlega fluktuacjom rynkowym”

    W sensie ilości – jest raczej najlepszą stałą ekonomiczna jaką znamy.
    w sensie wartośći- wyrażonej w pseudostałej ilości $ podlega fluktuacjom.
    Jako rzekł Archimedes punkt podparcia ma znaczenie .

  19. pit65

    @dorota
    Z jakiegoś powodu BC są największymi goldbugami świata wmawiającymi mi ,że sterowany przez nich papier daje mi lepszą wartość.
    W świecie medycyny można by to podpasować pod schizofremię.
    W świecie finansów wszyscy uważają to za normę 🙂

  20. _dorota

    @ Pit
    Złoto nie ma ani stałej podaży, ani (w znacznie większym stopniu) stałego popytu. Stąd jego cena (wyrażona w dowolnej walucie) będzie zmienna z powodów samemu złotu właściwych, a nie tylko z powodu dewaluacji danej waluty.

    Natomiast koszyk jest bardziej uniwersalny (choć uznaniowy) – działa taki mechanizm jak przy dywersyfikacji portfela.

    Poza tym (pewnie mnie znowu ochrzanisz za to) zlinkowane wykresy DJ wyrażonego w złocie po prostu krzyczą do mnie: KUPUJ 🙂

  21. kajet

    Z indeksów wypadają nie tylko spółki bankrutujące, ale też spółki wycofywane z giełdy. Bardzo możliwe, że częściej spotyka to spółki niedowartościowane (jak teraz Della).

  22. Marcin Kanarek

    Wczoraj przejrzałem skład WIG20 z 1994 i prześledziłem dalsze losy spółek.

    Wyszło mi, że gdyby w każdą zainwestować ówczesną średnią pensję (532.8 – czyli w sumie 10656), a następnie tylko pobierać dywidendy, sprzedawać prawa poboru oraz odpowiadać na wezwania to obecnie mielibyśmy akcji za 17250 plus ok. 5950 zł w gotówce.

    Ta ostatnia liczba może być nieco zaniżona, ponieważ:

    – ciężko jest dostać się do informacji o wypłatach dywidend z lat 90, ale nie wydaje mi się, żeby były one znaczne.
    – gotówkę w tej ,,symulacji” trzymamy bez jakiegokolwiek oprocentowania. Większość wpływów gotówkowych powstała w ciągu ostatnich 6-7 lat, ale np. 600 PLN ze sprzedaży Wedla w 1997 mogło by się podwoić na zwykłej lokacie do tej pory.

    Daje to wynik (17250+5950)/10656 = 2.176 plus to co dało by się zarobić na gotówce.

    Porównywanie z WIG20 (2.384), ale mniej niż gdyby trzymać te pieniądze na lokacie przez cały czas (~30% w latach 95 – 96, potem ponad 10% do 2001 – ok 400% skumulowanego zysku).

    Dodam, że >60% wyniku robią dwie spółki: WBK (8125) i BRE (6290).

    1. trystero

      @ Marcin Kanarek

      Fantastyczna robota. Powtórzyłem Twoje obliczenia z podobnym wynikiem. Dzięki za pomysł na wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *