Raport o PKB: co wpływa na zmianę PKB?

W poprzednim tekście zwróciłem uwagę, że w ubiegłbym tygodniu rynek bardzo spokojnie przyjął podane przez BEA wstępne dane o zanualizowanym spadku amerykańskiego PKB w IV kwartale 2012 roku o 0,1%.

Wspomniany raport stanowi dobrą ilustrację tego, że o zmianie aktywności gospodarki inwestorzy mogą się więcej dowiedzieć wgłębiając się w szczegóły raportu i ignorując nagłaśniane w mediach najważniejsze wskaźniki.

Najważniejszą informacją o amerykańskim PKB, którą powinien sobie przyswoić polski inwestor jest fakt, że kwartalna zmiana PKB podawana jest w wersji zanualizowanej, a więc określa o ile hipotetycznie zmieniłby się amerykański PKB w ciągu roku gdyby tempo zmian z danego kwartału zostało utrzymane.

Prosty przykład: w I kwartale PKB=100, w II kwartale PKB=105. Zwykła kwartalna zmiana wyniesie 5%. BEA poda, że amerykański PKB wzrósł w zanualizowanym tempie 21,6% w II kwartale: ((105/100)4-1)*100. Naturalnie, nie jest to ‘statystyczny’ spisek, którego celem jest zawyżenie zmiany PKB – anualizowanie kwartalnej zmiany PKB zwiększa przecież wysokość spadku PKB w czasie recesji.

PKB to suma wartości wszystkich finalnych produktów i usług wytworzonych na danym obszarze w określonym okresie, na przykład: w USA w IV kwartale 2012 roku. Jest to o tyle istotna informacja, że dużo łatwiej jest uzyskać dane nie o produkcji lecz o sprzedaży i część metodologii obliczenia PKB związana jest z zamianą danych o sprzedaży na dane o produkcji.

Obliczany przez Bureau of Economic Analysis amerykański PKB od strony wydatkowej (a więc jako suma wszystkich zakupów dokonanych przez finalnych użytkowników) składa się z czterech głównych grup:

  • indywidualnych wydatków konsumpcyjnych
  • inwestycji prywatnych: z podziałem na inwestycje w środki trwałe i inwestycje w zapasy
  • eksportu i importu (wartość importu ma znak ujemny), które tworzą eksport netto
  • wydatków rządowych (konsumpcji i inwestycji), do których nie zalicza się transferów pieniężnych (przy czym wynagrodzenia pracowników sektora publicznego nie są transferami pieniężnymi)

Prywatne inwestycje w środki trwałe dzieli się na inwestycje mieszkaniowe oraz inwestycje nie-mieszkaniowe, które dzieli się na inwestycje w budynki oraz inwestycje w sprzęt  i oprogramowanie.

Wydatki rządowe dzieli się na wydatki federalne oraz stanowe i lokalne, a same wydatki federalne na wydatki na obronę narodową i inne wydatki.

Oczywiście, cała istota systemu rachunków narodowych umożliwia wyróżnianie kolejnych subkategorii – ograniczyłem się do wymienienia najważniejszych.

W każdym kwartalnym raporcie o zmianie amerykańskiego PKB można więc wyodrębnić pozytywny lub negatywny wkład poszczególnych grup wydatków i subkategorii w zmianę PKB. Wszystkie te wartości podaje się w wersji zanualizowanej.

Na Zero Hedge znajduje się zestawienie wkładu poszczególnych kategorii w zmianę kwartalnego PKB w USA w ostatnich trzech latach:

Za Zero Hedge

Jak łatwo się domyśleć, wzrost PKB generowany przez niektóre sektory wydaje się bardziej ‘zdrowy’ niż wzrost PKB generowany przez inne. Przyjęło się uważać, że najważniejsze znaczenie mają indywidualne wydatki konsumpcyjne i inwestycje prywatne w środki trwałe. Wzrost PKB generowany przez wzrost wydatków rządowych przyjmowany jest z najmniejszym uznaniem.

Istotne znaczenie odgrywa subkategoria: zmiana inwestycji prywatnych w zapasy. Można ją traktować jako kategorię czysto rachunkową – pokazuje różnicę pomiędzy wartością dóbr wyprodukowanych w danych okresie i sprzedanych w danym okresie. Jeśli więcej wyprodukowano niż sprzedano – zapasy rosną, jeśli więcej sprzedano niż wyprodukowano to zapasy maleją. Można powiedzieć, że ocena jakości zmiany PKB generowanej przez zmianę zapasów zależy od miejsca w cyklu koniunkturalnym, w którym znajduje się gospodarka.

Warto jeszcze raz spojrzeć na wkład poszczególnych subkategorii w zmianę PKB w IV kwartale 2012 roku:

Za WonkBlog

Jak można zauważyć, drastyczne obcięcie wydatków na obronę odjęło około 1,4 punktu procentowego ze zanualizowanej zmiany PKB w IV kwartale. Zmniejszenie się inwestycji w zapasy (prywatny sektor inwestował w zapasy ale mniej niż w III kwartale) odjęło od zmiany PKB kolejne 1,3 punktu procentowego.

Właśnie dlatego, że w IV kwartale rosły wydatki konsumpcyjne i prywatne inwestycje w środki trwałe a spadały wydatki rządowe (przede wszystkim na obronę) oraz inwestycje w zapasy wielu analityków oceniało raport za IV kwartał neutralnie, mimo, że pokazał spadek PKB o 0,1% i minął się z prognozami na poziomie 1.1%.

Ubiegłotygodniowy raport można także ocenić bardzo negatywnie – zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę potencjalne efekty ostatnich decyzji politycznych (podwyżek niektórych wydatków i kolejnych cięć wydatków rządowych) na amerykańską gospodarkę w 2013 roku.

Ze względu na fakt, że raport o zmianie PKB zawiera mnóstwo danych poza najważniejszą liczbą (zanualizowaną zmianą PKB w danym kwartale), analitycy, w tym skrzywieni pod względem sentymentu rynkowego, mają praktycznie nieograniczone możliwości interpretacji tego raportu. Nawet w najgorszym raporcie o PKB, wieczne byki, znajdą jakieś pozytywne dane i nawet dobry raport o zmianie PKB może posłużyć wiecznym niedźwiedziom do wsparcia swojego pesymistycznego nastawienia do rynku.

[Głosów:1    Średnia:1/5]

5 Komentarzy

  1. kajet

    Czy te dane są wyrównane sezonowo? Jeśli tak, to słabo wyrównane – z artykułu w Washington Post wynika, że sezonowość wydatków na obronę jest olbrzymia. Jeśli nie są wyrównane sezonowo, to konsumpcja wygląda o wiele gorzej w świetle faktu, że połowę kwartału stanowił okres przedświątecznego szaleństwa zakupowego.

    Kolejnym przyczynkiem do refleksji jest tempo aktualizowania deflatora PKB. Myślę, że takie pozycje jak ubezpieczenia/usługi medyczne i edukacja w szkołach wyższych – tzn. usługi drożejące w bardzo szybkim tempie – mogą być problematyczne. Nawet niewielkie niedoszacowanie wzrostu cen przekłada się na solidny (ale całkiem fikcyjny) wzrost realnego wkładu w PKB.

    Wreszcie w USA widoczne jest zjawisko ucieczki przed bezrobociem w (finansowane kredytem gwarantowanym przez władze federalne) studia wyższe. To zwyczajna bańka kredytowa, tyle że widoczna nie tyle w cenach aktywów, co w konsumpcji – a więc w PKB.

    1. trystero (Post autora)

      @ kajet

      Dane o PKB są wyrównane sezonowo.

      Kolejnym przyczynkiem do refleksji jest tempo aktualizowania deflatora PKB. Myślę, że takie pozycje jak ubezpieczenia/usługi medyczne i edukacja w szkołach wyższych – tzn. usługi drożejące w bardzo szybkim tempie – mogą być problematyczne. Nawet niewielkie niedoszacowanie wzrostu cen przekłada się na solidny (ale całkiem fikcyjny) wzrost realnego wkładu w PKB.

      Wkrótce poświęcę temu problemowi (zaniżania inflacji) cały tekst.

  2. astanczak

    Te odczyty są już nieaktualne – nowe dane o handlu zagranicznym właściwie przesądzają o pozytywnej korekcie PKB za IV kwartał.

    Jeśli chodzi o samą metodologię, to też nie ma większego problemu – przynajmniej z punktu widzenia jej wpływu na to, co dzieje się w z gospodarką. Jeśli metoda jest używana przez lata, to i tak pokazuje trendy w gospodarce mniej lub bardziej trafnie. W sumie przy każdym wskaźniku adekwatność pomiaru, w średniej perspektywie jest ważniejsza.

    Dlatego trzeba być wrażliwym na zmiany metodologii.

    Mamy teraz przypadek ADP, która skorygowała metodę liczenia miejsc pracy. Żebyśmy nie wiem, jak chcieli uznawać to za krok w dobrym kierunku baza do porównań musi zbudować się raz jeszcze. Dopiero szereg przyszłych odczytów pokaże, jak nowe wyniki ADP korelują z danymi Departamentu Pracy.

  3. mzpriv

    na pierwszym wykresie widzę jedną prawidłowość – przez 8 z 9 kwartałów wydatki rządowe obniżały PKB, a tu nagle, przez przypadek tuż przed wyborami, ciach odmiana – rząd wygenerował dodatni PKB, i to był drugi co do wielkości składnik wpływający na wzrost, po konsumpcji 😉 odczyt z III/2012 był piękny 3.4%. a potem ciach, zmiana czyli ostry powrót do trendu i znowu wydatki rządu obniżają PKB w IV/2012 😉

    prawdziwy fenomen 😉 demokracja działa, wcale nie trzeba manipulować przy urnach aby społeczeństwo wybrało właściwych ludzi stojących u steru gospodarki 😉 i to pewnie jest istotna przyczyna, dlaczego Wall Street, nie zareagowała na słaby wynik w Q4 – korporacje i banki obsługujace zamówienia rządowe, chyba już w Q3 widziały po swoim portfelu zleceń, co się dzieje i Q4 nie było dla nich żadną niespodzianką tylko powrotem do średniej…

  4. astanczak

    @ mzpriv

    dla równowagi trzeba odnotować, że mógł zadziałać inny mechanizm – który my znamy z dynamiki biurokracji – wydatki poszły w górę, bo ludzie spodziewali się a) zmiany władz b) spadku pieniędzy na wydatki po podwyżce podatków i ograniczeniu wydatków. W innych krajach notowano analogiczne działania. Gdy w debatach postulowano odchudzenie administracji, to administracja puchła, żeby się później odchudzić i dobrze wyglądać na słupkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *