Na początku grudnia 2012 roku GPW ogłosiła utworzenie i publikowanie nowego indeksu. Jest to już 26 indeks publikowany oficjalnie przez warszawską giełdę i chyba tylko tym można tłumaczyć praktyczny brak zainteresowania mediów finansowych bardzo ważnym indeksem – mowa o indeksie dochodowym WIG20 Total Return (WIG20TR).

Nowy indeks jest wersją najbardziej znanego naszego indeksu – WIG20, czyli indeksu dwudziestu spółek o największej kapitalizacji, ale w przeciwieństwie do swojego starszego brata uwzględnia wypłacane przez firmy wchodzące w skład tego indeksu dywidendy. Starsi inwestorzy pamiętają, że przez pierwsze lata naszego rynku głównym indeksem, na którym skupiała się uwaga inwestorów był WIG. Jego detronizacja rozpoczęła się z początkiem 1998 roku, kiedy to GPW uruchomiła kontrakty terminowe na WIG20 (sam indeks obliczany jest od 1994 roku, zaś wprowadzony został w 1997). Można powiedzieć, że od chwili gdy rynkiem kontraktów zaczęły szerzej interesować się instytucje finansowe nastąpił zmierzch zainteresowania WIG-iem. Widać to w liczbie analiz, komentarzy w mediach, czy choćby wykorzystywania indeksu jako benchmarku.

Jaka jest różnica między tymi dwoma indeksami?  Spójrzmy – wykres powie nam wiele.

 

Praktycznie do 2002 roku różnice w przebiegach obu indeksów nie są zbyt duże. Czyżby od tego momentu szeroki rynek zaczął zachowywać się o WIELE lepiej niż jeden z jego elementów. Główne składowe obu indeksów są niemal identyczne. Według stanu na 10. Stycznia 2013 pierwsza „dziesiątka” spółek wygląda następująco w obu przypadkach: KGHM, PKO bp, PZU, PEKAO, PKNOrlen, PGE, PGNiG, TP SA, TAURON i Bogdankę. W indeksie WIG ich wartość stanowi 59% udziału, czyli spośród 346 spółek wchodzących w skład indeksu, zaledwie dziesięć ma przeważający udział. W odniesieniu do WIG20 – dziesięć spółek (czyli połowa) ma udział aż 84.9%. Skąd więc taka ogromna różnica w przebiegu indeksów? Odpowiedź zna chyba każdy – dywidenda.

WIG20 jest indeksem cenowym, nie uwzględniającym w swojej wycenie wartości wypłacanych przez spółki dywidend, zupełnie inaczej niż dochodowy indeks WIG. W pierwszych latach GPW dywidendy płacone przez spółki nie były ani zbyt częste, ani sowite. Zaczęło się to zmieniać po 2000 roku, gdy coraz większa liczba spółek, zaczęła sobie zdawać sprawę ze znaczenia tej „nagrody” dla akcjonariuszy, zaś prawdziwe Eldorado rozpoczęło się, w okolicach 2005-2006 roku, gdy dywidendy zaczęły wypłacać największe spółki. Jako ciekawostkę można podać, że suma dywidend wypłaconych np. przez PKO bp od 2005 roku wyniosła 10.02 PLN, czyli blisko 1/3 obecnej ceny, zaś w przypadku KGHM jest to 95.98 PLN, czyli blisko 50 procent obecnej ceny (i 150% ceny z końca 2005 roku).

Nie mogło to nie mieć znaczenia dla indeksu, który te dywidendy uwzględniał w swojej budowie.

Ponownie zerknijmy na wykres – tym razem porównajmy WIG20, WIG oraz nowo wprowadzony WIG20TR. Widać wyraźnie, że różnice w przebiegach dwóch ostatnich od początku 2005 roku są znikome. A równocześnie wartość indeksów dochodowych, czyli uwzględniających dywidendy jest trzykrotnie wyższa. W uproszczeniu – trzymając koszyk akcji (lub choćby te największe) wchodzących w skład indeksu WIG20 przez ostatnie osiem lat zarobilibyśmy około 80 procent (średniorocznie 7.6%), a nie jak wynika z przebiegu indeksu największych spółek zaledwie 25 procent (średniorocznie 2.8%).

Być może jest to dobry moment, żeby GPW podjęła próbę stworzenia nowego kontraktu indeksowego albo… (ale o tym za chwilę). W tej chwili w obrocie na parkiecie warszawskim mamy dwa kontrakty indeksowe (kiedyś był jeszcze trzeci na indeks NIF) – WIG20 i mWIG40. Obrót koncentruje się wyłącznie na tym pierwszym. W przypadku indeksu średnich spółek zainteresowanie jest śladowe. Być może wprowadzenie do obrotu kontraktów na dochodowy indeks, jakim jest  WIG20TR obudziłoby zainteresowanie praktycznie wszystkich grup graczy – spekulantów, zabezpieczających się, arbitrażystów. Indeks uwzględniający dywidendy to zupełnie nowe otwarcie.

Albo… pójdźmy jeszcze dalej. Dlaczego nie stworzyć kontraktu na wypłacane dywidendy. W 2009 roku na NYSE Liffe London zaczęto obrót kontraktem na FTSE 100 DIVIDEND INDEX, czyli indeks obliczany na podstawie dywidend wypłacanych przez spółki wchodzące w skład indeksu FTSE100. Kontrakt wygasa raz na rok (w grudniu) i w tej chwili w obrocie są serie do 2017 roku. Łączna liczba otwartych pozycji na kontrakcie wygasającym w grudniu 2013 wynosi ponad 106 tysięcy kontraktów, zaś w kolejnym (grudzień 2014) 92,5 tysiąca kontraktów. Dla porównania – na najbardziej aktywnej serii kontraktów na sam indeks FTSE100 liczba otwartych pozycji to ponad 630 tysięcy.

Niestety dzienne obroty nie są zbyt imponujące (kilkaset sztuk –kilka tysięcy), co jest pochodną metodologii wyliczania indeksu dywidendowego – tylko raz dziennie. Być może ten rodzaj kontraktu to jednak zbyt duży eksperyment, ale warto chyba rozważyć kontrakt na WIG20TR.

 

Informacje na temat FTSE 100 DIVIDEND INDEX

Informacje na temat kontraktu

Ciekawostka – od 2011 jest dostępny również kontrakt na FTSE 100 DECLARED DIVIDEND INDEX (nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem) .

Opis indeksu FTSE 100 DECLARED DIVIDEND INDEX

Informacje na temat kontraktu

 

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

11 Komentarzy

  1. investor_ts

    “kontraktem na kontrakt” – chyba chodziło o “kontraktem na indeks”.

    “Być może jest to dobry moment, żeby GPW podjęła próbę stworzenia nowego kontraktu indeksowego” – koniecznie. Tym sposobem liczba kontraktów notowanych na GPW ma szanse dorównać liczbie spółek notowanych na NC.

    “Dlaczego nie stworzyć kontraktu na wypłacane dywidendy” – niech GPW najpierw stworzy WIG20 DIVIDEND INDEX.

    “warto chyba rozważyć kontrakt na WIG20TR” – nie mogę się doczekać merytorycznych argumentów 🙂

  2. gzalewski (Post autora)

    dzieki za korekte 🙂
    investor_ts – to jaki kontrakt zaskoczy do konca nigdy nie wiadomo. Ale nic nie robic jest chyba gorzej niż próbować.
    Ja bym rozmawiał w tej chwili z instytucjami i zagranicą – co oni na takie rozwiązanie. Bo to oni teraz są największą siłą.

  3. najcik

    Byłoby lepiej gdyby akcjami można było handlować OTC. Czy GPW jest tak duże żeby mnożyć kolejne instrumenta?

  4. najcik

    Prowizje wysokie, zainstalowałem ostatnio win8 – jest tam wbudowany aplet do notowań oczywiście próżno szukać jakiegoś symbolu z gpw, na macu to samo – może dla profesjonalistów to żaden problem maja swoje źródła lepsze ale to coś mówi o popularności atrakcyjności naszego rynku. A taki Bux jest…

  5. investor_ts

    @gzalewski
    Z produktami finansowymi jest chyba jak z książkami. Nie można mieć pewnośći co do tego, która okaże się bestsellerem, ale decyzję o wydaniu nowej pozycji podejmuje się, jak mniemam, na podstawie pewnych przesłanek. Otóż w artykule zabrakło mi takich przesłanek w odniesieniu do proponowanego produktu.

    Istotą derywatów jest transfer ryzyka. Rozważania nad wprowadzeniem nowego instrumentu może warto rozpocząć od (1) odpowiedzi na pytanie: transfer jakich ryzyk umożliwia nowy instrument? A następnie (2) oszacowania popytu na ekspozycję na owe ryzyka.

    Z perspektywy pytania (1) bardziej sensowne byłoby chyba wprowadzenie kontraktu na dywidendy jako narzędzia umożliwiającego ekspozycję na ryzyko różnicy pomiędzy dywidendą implikowaną przez rynek a realnie wypłacaną. Niemniej taki insturment cieszyłby się zapewne zbyt małym zainteresowaniem zainteresowaniem.

    Nie zachęcam do tego, aby nic nie robić. Wręcz przeciwnie. Uważam, że GPW ma wiele do zrobienia. Stoi przed wyzwaniem, którym jest grożąca jej marginalizacja. Chyba niewielu już wierzy w bajkę o regionalnym centrum finansowym. Mam nadzieję, że czas na eksperymenty odszedł wraz z poprzednim prezesem.

  6. gzalewski (Post autora)

    Wiesz ja sam zastanawiam się nad intencjami tych, którzy zajmują w tych kontraktach krótkie pozycje.
    Jestem w stanie wyobrazic sobie stworzenie np. ETF-a, albo jakiejś struktury, która wypłaca wyłącznie dywidendy z takiej inwestycji (teroetycznie mogłoby to mieć nawet gwarancje kapitału).
    Ale z krótką stroną już gorzej (chyba że spekulujemy pod obniżanie dywidend. Ale tych zdarzeń nie ma znów tak dużo).

    Na razie sam sobie robie eksperyment myślowy, czy WIG20dochodowy, byłby atrakcyjniejszym kontratem, niż WIG20cenowy.

    “Istotą derywatów jest transfer ryzyka” – oj chyba już nie. Chyba coraz bardziej jest wyłącznie tworzenie nowych bytów, żeby poszerzać “niszę rynkową”. Giełdy (plus firmy tworzące indeksy) są przede wszystkim przedsiębiorstwami.

  7. investor_ts

    “Na razie sam sobie robie eksperyment myślowy, czy WIG20dochodowy, byłby atrakcyjniejszym kontratem, niż WIG20cenowy.” – To byłby w istocie ten sam instrument. Zbędna duplikacja bytów.

    Kontrakt na dywidendę to inna bajka – umożliwia on ekspozycję na “czyste” ryzyko dywidendy (bez equity risk), a tym samym na grę na zmianę OCZEKIWAŃ dotyczących przyszłych dywidend. Teoretycznie już teraz możemy stworzyć w sposób syntetyczny taki kontrakt, ale wiadomo jak się ma teoria do praktyki 🙂

    “<> – oj chyba już nie. Chyba coraz bardziej jest wyłącznie tworzenie nowych bytów, żeby poszerzać „niszę rynkową”. Giełdy (plus firmy tworzące indeksy) są przede wszystkim przedsiębiorstwami.” – brak miejsca nie pozwala mi rozwinąć myśli, ale:
    1. Nowe instrumenty powstają właśnie dlatego, że coraz więcej różnych ryzyk chcemy transferować.
    2. Transfer ryzyk nie odbywa się w pełni świadomy sposób.
    2. Mnóstwo przedsiębiorstw zarabia na pośrednictwie i usługach związanych z transferem owych ryzyk (giełdy, agencje ratingowe, biura maklerskie itd.)

  8. gzalewski (Post autora)

    @investor_ts
    1) kontrakt na dywidendy. Zobacz te dwa produkty z Londynu – na dywidendy i na deklarowane dywidendy 🙂 Tu jest pole do popisu (przypomne co sie dzialo u nas z dydidendami przy KGHM, jak Skarb Panstwa “szalał”
    2) Cały czas sie zastanawiam nad intencją krótkiej strony przy takim kontrakcie – zwlaszcza spekulacyjnie
    3) atrakcyjnosc jednego z indeksów – wlasciwie to ja bym probowal odswiezyc rolę WIG-u, albo klasc nacisk na to, zeby wazniejszym byl WIG20TR – wtedy nie ma problemu. KOntrakt moglby byc jeden.
    4) Transfer ryzyk. NIe masz wrazenia, ze czesto to jednak stworzenie nowego produktu? WYlacznie po to, zeby bylo coś nowego.

  9. lesserwisser

    Autor się pyta się:

    „Albo… pójdźmy jeszcze dalej. Dlaczego nie stworzyć kontraktu na wypłacane dywidendy. W 2009 roku na NYSE Liffe London zaczęto obrót kontraktem na FTSE 100 DIVIDEND INDEX, czyli indeks obliczany na podstawie dywidend wypłacanych przez spółki wchodzące w skład indeksu FTSE100.”

    No to ja idę tą drogą dalej i odpowiadam pytaniem:
    „ A dlaczego tworzyć kontrakt na (wypłacane) dywidendy.”

    Choć zasadniczo to odpowiedzi udzielił sobie chyba sam pytający:
    „ Transfer ryzyk. Nie masz wrażenia, że często to jednak stworzenie nowego produktu? Wyłącznie po to, żeby było coś nowego.”

    Ależ mam takie wrażenie (i to nieodparte), że tworzy się takie cuś wyłącznie po to, żeby było coś nowego. Coś nowego do pospekulowania i złojenia naiwniaków.

    Pytam więc – po pomnożyć wirtualne byty-zbyty ponad potrzebę? Chyba tylko dla zbytów!

    Indeksie dywidendowy na Footsie wylicza się dzieląc rynkową wartość dywidend przez coś tam. No to ja się pytam skąd une wiedzą jaka jest rynkowa wartość tych dywidend, jak ją liczą i jakie są inputy i skąd je się je bierze?

    A jakim transferze ryzyka tu możemy mówić ? Jakiego ryzyka i czyjego w tym przypadku?

    Może ktoś kumaty odpowie?

    .

  10. blackswan

    rotfl

  11. investor_ts

    @gzalewski
    Ad. 2. Poszukaj inspiracji tutaj: http://www.futuresmag.com/2011/05/01/dividend-options-and-futures?t=options
    Ad. 3. Benchmarking stanowi o atrakcyjności WIG20TR. Fundusze, ETFy itd powinny odnośić się do WIG20TR a nie WIG20.
    Ad. 4. To jest szerszy problem: czy firmy zaspokajają potrzeby klientów czy raczej je generują? Dam przykład z życia. Jakiś czas temu postanowiłem spędzić wakacje w egzotycznym kraju. Dzieci najczęściej chorują w najmniej odpowiednim do tego momencie i w związku z tym wykupiłem dodatkowe ubezpieczenie od rezygnacji. Z jednej strony to nowy produkt, na który łapie się naiwniaków; z drugiej – możliwość przerzucenia za sowitą premię pewnego ryzyka.

    @blackswan
    Yo! Whassup man? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *