Stali czytelnicy blogów bossy zapewne pamiętają, iż w przeszłości akcentowałem swoje zainteresowanie dla procesów demograficznych. Konsekwencją jest i było przekonanie, iż jedną z najciekawiej prezentujących się w przyszłości branż będą spółki szeroko rozumianego sektora health care, który w Polsce nie dorobił się nazwy i w sumie utożsamiany jest raczej z sektorem farmaceutycznym.

Niemniej w ostatnim czasie przeglądałem papiery, które określam mianem „do przeczytania w średnim terminie” i trafiłem na zaległe badanie przeprowadzone przez Beta Research dla tygodnika Barron’s. W grupie respondentów znalazło się 116 osób z firm małych, dużych i wielkich, które pracują w sektorze inwestycyjnym. Próbka nie jest może imponująca a samo badanie szczególnie wyrafinowane, ale daje obraz nastrojów w branży.

Cały pomysł polega na tym, by podać odpowiadającym listę 100 największych firm i pozwolić im wyrazić oceny w ramach czterech zdań – w wolnym tłumaczeniu: wielce szanuję, szanuję, powiedzmy, że szanuję i nie szanuję – a później z odpowiedzi zrobić ranking obserwując całość w ramach badania powtarzanego raz na rok. Nie wdając się już w szczegóły, jak np. nadawanie wyższej rangi spółkom o większej liczbie pozytywnych odpowiedzi, wyniki wyglądają ciekawie właśnie ze względu na sektor health care.

W istocie na pierwszym miejscu nie może być zaskoczenia. Wygrywa Apple i tym samym łączy tytuł najbardziej wartościowej spółki (cecha ilościowa) ze spółką najbardziej szanowaną (cecha jakościowa). Uwzględniając zamieszanie wokół sektora finansowego fakt, iż w pierwszej dwudziestce znalazły się American Express i Visa wydaje się zaskakujący, choć trzeba przyznać, iż JP Morgan Chase jest dopiero na 49 miejscu i mocno przegrywa z obcymi w USA firmami – badanie obejmowało tylko amerykańskich respondentów – jak Honda, Toyota, Samsung czy Nestle.

Jednak to, co najciekawsze – tu już odwołuję się do komentarza do badania tygodnika Barron’s – najwięksi gracze sektora health care mieszczą się dopiero w trzeciej i czwartej dziesiątce. Skąd moje zdziwienie? Po części z zainteresowania zachowaniem sektora, który na przestrzeni 12 miesięcy radził sobie bardzo dobrze, ale też dlatego, iż Merck czy Pfizer to są ważne komponenty prestiżowej średniej DJIA, które nie znajdują odzwierciedlenia w pozytywnym sentymencie inwestorów.

W sumie trudno mi zrozumieć, jak można pomijać spółki o ugruntowanej pozycji, choć z problemami, jak np. konieczność przejmowania mniejszych firm, żeby zdobywać nowe produkty i walczyć na rynku wprowadzając nowe leki. Dodatkowym elementem wzbudzającym moją wątpliwość jest fakt, iż branża medyczna jest jedną z tych, którą traktuje się, jako dobrą w okresie kryzysu, kiedy trzeba szukać stabilnych dywidend. Tak, czy inaczej wydaje się, że sektor, który na przestrzeni roku pokonał zarówno DJIA, jak S&P500 powinien wzbudzać więcej ciepłych uczuć.

Paradoksalnie chłodne traktowanie spółek farmaceutycznych i relatywnie ciepłe nowych technologii, które znajdują się w czołówce, wskazuje, iż wśród amerykańskich inwestorów instytucjonalnych najwięcej pozytywnych emocji wzbudzają firmy, które można określić gorącymi. W komentarzu do badania Barron’s słusznie zauważa, iż znajdująca się na czwartym miejscu spółka Amazon kilkanaście lat temu nie istniała. Trudno zrozumieć dlaczego Amazon, który odczuwa presję ze strony innych spółek technologicznych, wyprzedza np. spółkę Merck a pod względem zaufania przegrywa tylko z rakietą Apple, zawsze wielkim IBM i eksporterem amerykańskiego stylu życia w postaci McDonald’s.

PS. Przepraszam za brak linka do badania, ale mam go w hardcopy.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. trystero

    @ Adam Stańczak

    Rozumiem, że ta ocena była ogólna a nie wynikająca z zachowania tych spółek na rynku akcyjnym (w sensie stopa zwrotu za ostatnie kilka lat nie miała wpływu na wyniki).

    W tej sytuacji miałbym dwie uwagi: wizerunkowe skandale w Big Pharma (wycofywanie leków, ukrywanie wyników badań, etc) są chyba częstsze (moje wrażenie) niż w IT a przede wszystkim mają większy wymiar (bo jak zestawisz kilkadziesiąt, czy kilkaset zgonów z powodu jakiegoś leku z przegrzewającą się baterią w smartphonie to ten pierwszy skandal wydaje się bardziej poważny).

    Po drugie, Big Pharma i generalnie health care nie robi produktów, które dają miłe doświadczenia. Nawet najlepszy lek kojarzy się z chorobą i jakąś formą dyskomfortu.

  2. deli deli

    W nadchodzącym tygodniu technik dyżurny kamerdyner postawi w salonie inwestycjnym białą świecę o dziewiczym laserunku. Gwardia pijaru wyszkolona w czytaniu horoskopów wypatruje po niebie Dzeuska koloru gold (harmonii Jowisza ze Słońcem). Zapomnij tym razem o Janosiku i spadającej miedzi a orle dziobie na autostradzie banknot pięćdziesięciozłotowy. Zeszłoroczna premiera czerwona przemieni się w zieloną. Zielona pomada farbuje na zimnym skrrroplonym czole. Maczana zręcznie ale nieautentycznie w kryształowej bystrzycy książęcej (od Książęca).

  3. Jack

    @ Trystero

    “Big Pharma i generalnie health care nie robi produktów, które dają miłe doświadczenia.”

    Dobra uwaga. Poza tym należałoby sprawdzić jaki był przedział wieku wśród respondentów. Jeśli byli w miarę młodzi i zdrowi to health care jest wciąż problemem dość odległym.

  4. astanczak (Post autora)

    @ Trystero

    Skandale w biznesie farmaceutycznym są jednak wliczone w sektor. To samo można powiedzieć o Big Oil, Big Banks (może o wszystkim, co jest Big – wszak Apple jest Big Tech i też ma prestiżowe problemy z podwykonawcami w Chinach) a jednak nie wpływa to na oceny. Wyjątkiem jest BP, ale tu mamy efekt awarii u granic USA, więc to zrozumiałe.

    W tym badaniu najważniejszymi zmiennymi dla respondentów były silny zarząd, dobra strategia i dopiero na trzecim miejscu etyka w biznesie. Ciekawostka – najmniej liczyły się przychody i wzrost zysków 🙂

    @ Jack
    > Poza tym należałoby sprawdzić jaki był przedział wieku wśród respondentów.

    Możemy spodziewać się, że miliardami dolarów nie zarządzają 20-latkowie.

  5. _dorota

    @ Deli
    Rozkoszne to orlę, co dziobie banknot 🙂
    Ale nie sądzisz, że jakaś korekta jest konieczna już? I byłyby do tego warunki: rial tak dramatycznie traci wartość, że Iranowi nie pozostaje nic poza wszczęciem wojny.

  6. lesserwisser

    “Stali czytelnicy blogów bossy zapewne pamiętają, iż w przeszłości akcentowałem swoje zainteresowanie dla procesów demograficznych.

    Konsekwencją jest i było przekonanie, iż jedną z najciekawiej prezentujących się w przyszłości branż będą spółki szeroko rozumianego sektora health care, który w Polsce nie dorobił się nazwy i w sumie utożsamiany jest raczej z sektorem farmaceutycznym.”

    Ja w przeszłości również przejawiałem zainteresowanie procesami demograficznymi (i to spore) ale jakoś mi przeszło? Chyba już z tego wyrosłem – no cóż czas robi swoje! 😉

    Natomiast jesli idzie o dorabianie się, to termin healthcare dorobił się polskiej nazwy (i to już dawno) a jest nią – PROFILAKTYKA ZDROWOTNA – działania mające na celu zapobieganie chorobom, poprzez ich wczesne wykrycie i leczenie. (warto zerknąć w obie Wiki).

    Mimo ze mamy już jesień to, nawiazując do tytyłu watku, ja nadal gorąco polecam zimne napoje! 🙂

  7. deli deli

    Dorotko
    Iran się troszeczkę uspokoi, my pójdziemy na opór. Orlę niech prowadzi, nie pierwszy to raz. Hej, dziewczyno!

  8. Kornik

    Prawda, nie pierwszy to raz.

    Trzeba powiedzieć, że to typowe dla tej fazy wyprawy. Najgorsze już za nami, ale załoga, jako masa, wciąż jeszcze nie wierzy w to, że ta jesieno-zimowa eskapada może się udać, stąd mozolna wspinaczka, czoło pokryte perlistym potem i silna ochota do zawrócenia z tej drogi…

    Tymczasem w tej chwili potrzeba przede wszystkim wiary, lub – jak pisze ów poeta rynku, o którym ostatnio wspominałem – nadziei przed strachem. Mam uprząż, linki, haki – to czego tu się bać? Ostatecznie jakieś 200 metrów niżej mam solidny obóz.

    SPOKO KOKO!

    “Mam w ręku wszystko, co powinien posiadać władca: armię, pełny skarb, wszystkie atuty wobec sąsiadów. A więc uważałbym się sam za największego głupca, gdybym tych atutów nie wykorzystał i zaprzepaścił dziś okazję, czego bym gorzko jutro żałował.”

    Nie, to za długie – dobre, ale kto to spamięta? W kryzysowych momentach trzeba krótko i dosadnie: “Bydlaki! Czy chcecie żyć wiecznie?”. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *