Problem z europejskim rynkiem pracy

Wschodnią Słowację, z poziomem bezrobocia na poziomie 18,7%, dzieli 500 kilometrów od regionu Steiermark w Austrii, w którym poziom bezrobocia nie przekracza 3,3%.

Strefa euro odznacza się dużym zróżnicowaniem na rynku pracy. Poziom bezrobocia sięga 30,4% w Andaluzji, na całym południu Hiszpanii przekracza 20%. Jednocześnie, wiele regionów w centralnej części strefy euro notuje poziom bezrobocia poniżej 5%, z niektórymi jednostkami administracyjnymi szczycącymi się bezrobociem na poziomie 2,5% (Tylor, Salzburg).

Poniższa mapa pokazuje poziom bezrobocia w poszczególnych regionach Unii Europejskiej i państw powiązanych:

Za Eurostat

Z powyższych danych wynikają dwa wnioski. Po pierwsze, poziom bezrobocia wyraźnie wymyka się granicom państwowym. Północne i środkowe Włochy znajdują się w dużo lepszej sytuacji niż Francja. Wschodnie Niemcy niewiele różnią się pod względem poziomu bezrobocia od Czech czy Polski.

Po drugie, tak duże różnice w poziomie bezrobocia mogą wskazywać na jeszcze jeden poważny mankament strefy walutowej euro – brak mobilności siły roboczej. Dobrą ilustracją tego problemu jest poniższy wykres, który pokazuje, że w tym samym czasie,  w którym bezrobocie w Hiszpanii zbliża się do historycznych poziomów (przekraczających poziomy notowane w USA w czasie Wielkiego Kryzysu), rekordowy odsetek niemieckich firm ma tak duży problem ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników, że ogranicza on możliwości produkcyjne.

Za European Commission

Kilka tygodni temu pisałem o wbudowanych w strefę euro mankamentach – braku mechanizmów dostosowawczych, w postaci mechanizmu fiskalnego czy ‘unii bankowej’ (między innymi wspólnych gwarancji depozytów). Te mechanizmy, wbudowane w strefę walutową dolara w USA, pozwalają łagodzić skutki asymetrycznych, asynchronicznych szoków, takich jak pęknięcie w jednym regionie mega-bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości.

Mobilna siła robocza także może stanowić mechanizm dostosowawczy. Problem polega na tym, że strefa euro a także cała Unia Europejska charakteryzuje się niską mobilnością siły roboczej. Co ciekawe, niska mobilności populacji nie dotyczy jedynie mobilności na poziomie międzypaństwowym ale także w obrębie poszczególnych państw. Efektem tego zjawiska jest bardzo duże zróżnicowanie poziomów bezrobocia w obrębie strefy euro, ponad dwukrotnie wyższe niż w przypadku USA:

Za Natixis

Zastanawiam się nawet czy w najbliższym czasie, pokazywana od 2004 roku mobilność geograficzna Polaków, nie odegra istotnej roli jako mechanizm adaptacyjny, chroniący polską gospodarkę przed skutkami spowolnienia gospodarczego. Tak jak płynny kurs walutowy okazał się skutecznym mechanizmem dostosowawczym w latach 2008-2009.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

19 Komentarzy

  1. Wasilewski

    Kolejny kamyczek do ogródka przeciwników strefy…

  2. kajet

    Zanim przeczytam to i skomentuję, chciałbym być pierwszym, który zauważy, że kliknięcie w “sex” daje mniej niż człowiek mógł sobie obiecywać.

  3. kajet

    Przeczytałem. Mobilność geograficzna Polaków w obrębie UE dotyczy chyba głównie wyjazdów do Wielkiej Brytanii. Może też do Niemiec? Bariery językowe są ogromne, mechanizm dostosowawczy bardzo ograniczony. Poza tym skoro wyjeżdżają głównie osoby posługujące się jako tako obcym językiem, stosunkowo młode (nie mogę przytoczyć żadnych badań – spekuluję), to odpływ taki może zwiększać, a nie zmniejszać nierównowagę zewnętrzną (wyjeżdżają osoby, które w kraju więcej produkowały niż konsumowały, mówiąc w dużym uproszczeniu).

    Jeden z moich ulubionych analityków, Michael Pettis, od dawna przytacza brak mobilności pracy jako jedną z przyczyn kryzysu w strefie euro:
    http://www.mpettis.com/2010/11/30/the-rough-politics-of-european-adjustment/

  4. kajet

    Sorry, że piszę trzeci kometarz z rzędu, na przyszłość postaram się tego unikać. W uzupełnieniu: kraje cierpiące z powodu wysokiego bezrobocia i deficytów (to my!) raczej “powinny” eksportować ludzi, aby mechanizm adaptacyjny zadziałał. Dlatego w swojej wypowiedzi ograniczyłem się do wariantu “Polacy wyjeżdżają”. Chyba że się mylę?

    1. trystero (Post autora)

      @ kajet

      Masz moją uwagę. Gdzie możesz kliknąć w ‘sex’?

      Dobra, już widzę, na pierwszym obrazku.

      Prawidłowa odpowiedź: dwa razy w tygodniu 🙂

  5. Rado Sław

    USA vs Europa w aspekcie mobilności pracy to
    1. jeden język vs wiele języków
    2. brak problemów (jeden system bankowy) vs nieznaczny problem z transferem środków przez granicę
    3. małe różnice vs duże różnice kulturowe (także w kulturze biznesu)
    itd..

  6. pompon

    Dlaczego ciągle to pracownicy mają się przemieszczać? Naprawdę robi się z nich “murzynów”, najlepiej jeszcze, żeby Hiszpanie przyjechali do Polski i robili za najniższą krajową. Dlaczego Niemcy, skoro mają takie problemy z siłą roboczą, nie postawią fabryk w Hiszpanii? Tak, znam odpowiedź.

    Swoją drogą, demokracja to beznadziejny ustrój, w którym załatwienie jednej rzeczy zajmuje dziesięciolecia.

  7. Adam Izydorczyk

    @ Trystero

    Ogólnie wszystko wydaje się jasne, ale warto zwrócić uwagę na szarą strefę i prawdopodobny % wytworzonego PKB.

    Idąc za TE http://www.economist.com/node/16784402

    Jak widać obszar Niemiec Austrii etc.etc. Ma mniejszą szarą strefę niż Słowacja Łotwa Grecja czy też Hiszpania. Również warto zauważyć, że przy pewnych problemach gospodarczych większa ilość pracowników oraz pracodawców może w nią uciekać !!
    Przy obciążeniach podatkowych biznes może być na progu rentowności bez potrzeby opłacania podatków, składek pracowniczych etc.etc. Biznes może być opłacalny, a w przypadku walki o przetrwanie na rynku każdy może zchodzić ze swojej marży lub częściowo na kilku pozycjach w sprzedaży dopłacać do interesu, jednocześnie równowarząc to na innych produktach.

  8. fid

    zastanawia mnie, że w rumuńskiej Mołdawii stopa bezrobocia jest na poziomie Bawarii, Norwegii czy Szwajcarii. Podobnie trzy regiony w Turcji. wtf?

  9. Adi

    Trochę żartem, trochę offtop:

    Rybiński pisze: “felieton (…) inspirowany moim przejazdem samochodem przez powiat człuchowski.”
    http://www.rybinski.eu/2012/08/kurzajka-kryzys-i-polska-radarowa/

    Teraz zabawa dla czytelników, znajdź 10 podobieństw w poniższych prognozach:

    Główne tezy Rybińskiego dla funduszu Eurogeddon:

    http://www.opera.pl/pl/oferta/fundusze/eurogeddon/czarny-scenariusz-dla-strefy-eur/

    “W międzyczasie wybuchnie konflikt Izraela z Iranem, ceny ropy pójdą drastycznie do góry. Te zdarzenia łącznie doprowadzą do dramatycznych spadków na giełdach. Nasilą się oczekiwania rozpadu strefy euro, co doprowadzi do znaczącego spadku wartości euro wobec dolara. Stracą również waluty satelitarne wobec euro, w tym złoty. Złoty straci mocno, ponieważ ulotni się wizja „zielonej wyspy”, gdyż na skutek recesji w 2013 roku dług publiczny w Polsce przekroczy 60 procent PKB rok później.”

    Główne tezy jasnowidza Jackowskiego z Człuchowa:

    http://www.youtube.com/watch?v=NvAkP4yPirE

  10. Adam Izydorczyk

    @ Rado Sław

    Hmm, ale z drugiej strony zauważ, że w US nie wszyscy mówią po angielskiemu, są rejony, gdzie przeważa język hiszpański lub co bardziej istotne wg. badań wiele osób w US posługuje się nie większą ilością niż 5000 słów co moim zdaniem ogranicza komunikację. ( chodzi oczywiście o nowo przybyłych )

    Tutaj bardziej istotny jest fakt ” przedsiębiorczości ” lub raczej jej braku w krajach post-komunistycznych. Oprócz tego dochodzi nam brak wspólnej wizji państwa w krajach typu Polska, Słowacja, Węgry etc.etc. Cały czas jedziemy na micie wolnego rynku, gdzie każdy obywatel założy własny biznes i będzie zarabiać wielkie pieniądze bez kapitału, bez R&D, etc.stc. – aby była jasność Tajwan Korea Południową nie jechały na modelu kapitalizmu wolnorynkowego patrz rothbard i inni, tylko na dość istotnych regulacjach lub wspomaganiu przedsiębiorców przez państwo. Typu wykup patentów przez rząd i pomoc w realizacji projektów + cła zawodowe na towary importowane.

    Przepraszam, ale posty pisane na ipadzie – dlatego taki miszmasz

  11. _dorota

    Bardzo dobry trop z tą szarą strefą. Można założyć, że mapy obu zjawisk będą bardzo zbliżone.

    PS. Dlaczego do Europy zaliczono Turcję?

    1. trystero (Post autora)

      @ dorota

      Turcja jest zawsze dostępna w danych Eurostatu. Może ze względu na status członka stowarzyszonego UE i oficjalnie otwarty proces akcesyjny?

  12. Adam Izydorczyk

    aby była jasność nie twierdzę, że w Polsce mamy kapitalizm wolnorynkowy, bo jak wiadomo 46 % PKB przechodzi przez budżet państwa. Chodzi o podejście do polityki gospodarczej, o to w jaki sposób przedsiębiorca jest u nas traktowany lub w jaki sposób jest to przedstawiane w mediach. Zresztą czy Polska ma być znana w świecie z kiełbasy i wódki czy z technologii ? Np. W ustawie budżetowej są pieniądze na kościół związki sportowe typu PZPN, promowanie sportu wśród osób niepełnosprawnych, ale kasy na R&D brak.

  13. Adam Izydorczyk

    Tak jeszcze rozmyślałem i warto jeszcze prześledzić metodologię liczenia bezrobocia bo tutaj mogą występować różnicę pomiędzy USA oraz EU.
    rynki zbytów swoich towarów – ponieważ Słowacja z tego co pamiętam dość dużo eksportowała do Rosji – może coś się pogorszyło. kolejna sprawa – mniejsze nasycenie i odwrót FDI w kierunku Słowacji szczególnie w okresie kryzysu.
    Trystero, a masz może jakieś dane jaki % jest zatrudniony w tych krajach w sektorze publicznym i prywatnym ?

    1. trystero (Post autora)

      # dane statystyczne z El Mundo

      El Mundo podał właśnie, że liczba hiszpańskich pracowników w Niemczech wzrosła o 11,5% rok do roku, do 46 000. Rzecz w tym, że to 0,13% wszystkich zatrudnionych w Niemczech.

      Łącznie, pracuje w Niemczech 450 000 ludzi z PIGS (Portugalii, Włoch, Grecji, Hiszpanii), 1,3% wszystkich zatrudnionych. Wzrost o 6,5% rok do roku.

  14. smerf

    Żywcem wzięte z zerohedge…

    1. trystero (Post autora)

      @ smerf

      Mógłbyś rozwinąć? Co jest żywcem wzięte z Zero Hedge?

  15. kravietz

    Dlaczego Niemcy, skoro mają takie problemy z siłą roboczą, nie postawią fabryk w Hiszpanii

    Częściową odpowiedź znajdziesz w raporcie Doing Business. W praktyce składa się na to szereg czynników, począwszy od geograficznych a skończywszy na kulturowych. Do tych ostatnich zalicza się np. poziom biurokracji, korupcji, jakość prawa, kultura pracy, zagrożenie przestępczością zorganizowaną itd. Istnieją firmy (np. Control Risks), które specjalizują się w kwantyfikowaniu takich czynników i potrafią z dość dobrym przybliżeniem oszacować jaki będzie realny koszt działalności w danym kraju z uwzględnieniem kosztu łapówek czy ochrony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *