Czyli dyskusja otwarta   ……

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

36 Komentarzy

  1. Oracle of Ostrava

    Zbyt ryzykowna spółka dla mnie – nie jestem w stanie przewidziec gdzie moze byc za kilka lat – na szczęście na rynku jest wiele innych łatwiejszych tematów;)

  2. gzalewski (Post autora)

    Dzisiaj wieczór to dobrze byłoby sięgnąć znów po klasykę, czyli “NIezwykłe złudzenia i szalenstwa tłumów” Ch. Mackaya

  3. zaciekawiony obserwator

    To jest portal społecznościowy. Można tam robić różne rzeczy.

  4. astanczak

    Pominę problem Facebooka, jako spółki i jej perspektywy – trudno jednak nie przyklasnąć sukcesowi właścicieli. Meteoroid błyszczący przez chwilę, który za chwilę przyglebi czy nie, właściciele jednym skokiem znaleźli się w gronie najbogatszych ludzi współczesnego świata. Osobiście nie widzę w twórcach Facebooka postaci na miarę twórców tych z pierwszej fali firm technologicznych – raczej geniuszy żywiących się ludzkimi słabościami – ale i tak szacun, bo kasa jest konkretna.

  5. gzalewski (Post autora)

    (nie moge znalezc oryginału na który powołuje się wyborcza.biz, więc zacytuję tylko to)
    “Skąd takie zachowanie inwestorów? TechCrunch sugeruje dwie możliwości. Po pierwsze, inwestorzy mogli liczyć na to, że kurs Zyngi będzie podążał za kursem Facebooka, od którego firma jest zależna.
    Gdy okazało się, że tak nie jest, nastąpiła masowa wyprzedaż akcji. Druga możliwość jest taka, że inwestorzy uznali, iż w momencie debiutu Facebookowi może mniej zależeć na współpracy z Zyngą i przestanie być tak życzliwy przy współpracy z twórcami FarmVille.”
    Nooo, czad. Analityk jest w stanie wyjaśnić wszystko (wciąż wierzę, że ktoś coś źle przetłumaczył)

  6. gzalewski (Post autora)
  7. Rafal

    wskaźnik C/Z w mediach podawany jest 107, czy ktoś wie jak to zostało wyliczone bo albo mam złe dane albo źle coś liczę.
    O ile się nie mylę to jest:
    zysk netto roczny to ok 1 miliard $
    liczba akcji to 421,233,615
    cena akcji 38 $

  8. Raf

    Kazdy najezdza na FB ale kazdy praktycznie go uzywa hehe , przyjdzie taki dzien ze FB odleci w gore …. by znow mogl zjechac w dol i wzrosnac itd

  9. Raf

    Zabawne – widzac pod powyzszym screenem przycisk “Lubie to” :)) Gdziez tego buttona dzis nie ma…

  10. Belisariusz

    Osobiście nie rozumiem po co komuś facebook potrzebny do szczęścia? Po cholerę ludzie klikają w jakieś ikonki lubię to? Rozumiem firmy, które z tego korzystają ale cała reszta??????????

    1. trystero

      @ Belisariusz

      Rozwinę Twoją myśl.

      Osobiście nie rozumiem po co komuś football potrzebny do szczęścia? Po cholerę ludzie oglądają 22 facetów biegających za piłką?

      Osobiście nie rozumiem po co komuś avocado potrzebne do szczęścia? Po cholerę ludzie wydają 3 zł na tę zieloną breję jak za 30 groszy mogą mieć ziemniaka?

      Osobiście nie rozumiem po co komuś odtwarzacz MP3 potrzebny do szczęścia? Po cholerę ludzie wydają tyle pieniędzy skoro mogą słuchać radia?

      Osobiście nie rozumiem po co komuś chodzenie do kina potrzebne do szczęścia? Po cholerę ludzie chodzą do kina skoro mogą poczekać na DVD?

  11. gzalewski (Post autora)

    @Raf
    Ale to nie chodzi o najezdzanie. Tylko refleksję, co “wycenili” inwestorzy

  12. lesserwisser

    “Osobiście nie rozumiem po co komuś avocado potrzebne do szczęścia? Po cholerę ludzie wydają 3 zł na tę zieloną breję jak za 30 groszy mogą mieć ziemniaka?”

    Jak byś kupował po 5 złoty za sztukę, tak jak ja wczoraj na rynku, to byś zrozumiał.

    Aktualnie konsumuję i zareczam, że to nie jest żadna breja.

    A dobry ziemniak też nie jest zły!

    Ja rozumiem pytanie Belisariusza, gdyż tez nie rozumiem.

    Niedawno słyszałem dialog dwóch młodych kobiet (ok 25 lat):

    Jedna mówi z wielkim zdziwieniem: Nie ma cie na fejsie, to znaczy ze nie istniejesz:

    Na to druga odpowiada tak: Ano nie ma, ale istnieje w realu i nie muszę być w wirtualu, a już szczególnie udostepniać publicznie swoje zdjęcia.

    A zapytam, czy jak cię samochód przejedzie to czy ty będziesz istniała naprawdę będąc na Facebooku.

    Ja też nie istnieję i dobrze mi z tym, gdyż wolę kontakty bezpośrednie – takie face to face, bo lubię to.

    1. trystero

      @ lesserwisser

      Obawiam się, że nie do końca się zrozumieliśmy. Ja bardzo lubię avocado (ale za 5 zł to przepłacasz, haha). Piłkę nożną też lubię.

      Chciałem pokazać, że myślenie w rodzaju ‘ta usługa (produkt) nie spełnia moich potrzeb więc musi być do kitu’ jest, hm, infantylne, by użyć eufemizmu.

      Korzystam z FB, zarówno ‘blogowo’ jak i ‘prywatnie’ i myślę, że jest to bardzo udane narzędzie do komunikacji z innymi ludźmi. Co więcej, gdy obserwuje młodsze pokolenia to nasuwa się mi myśl, że FB jest dla nich tym czym podwórko było w latach 80′ i na początku lat 90′ dla mojego pokolenia. Tym jednak razem ktoś ma ‘monopol’ na jedno globalne podwórko i potrafi je monetyzować (choć idzie to jak krew z nosa).

      To zbiorowe obdzieranie FB ze skóry przypomina mi najsłabszej jakości kontrarianizm. Nie, nie uważam, że FB jest wart 104 mld USD i dyskusja nie toczy się o to ile wart jest FB lecz o to ‘czy FB oferuje coś wartościowego swoim użytkownikom’. Cóż, liczba użytkowników i ilość czasu, który spędzają na FB miesięcznie odpowiada na to pytanie dosadnie. Konsumenci zagłosowali.

  13. lesserwisser

    @ Trystero

    Ależ (nie)zrozumieliśmy się, hahaha.

    Ja nie mówię, że ta usługa(produkt) jest do kitu, dlatego że ja na nim nie istnieje. Ja tylko nie rozumiem, tej wielkiej popularności FB, co wiecej znam sporo 20 i 30 latków, ktorzy również nie czują potrzeby bywania na Fejsie. Widocznie cenią sobie bardziej kontakty bezpośrednie.

    Dla mnie to całe facebookowanie to jest przejaw pewnej niedojtzałości emocjonalnej, nieumiejetności budowania właściwych relacji z ludzmi, które są zastępowane taką erzatzowa namiastką więzi międzyludzkich.

    To cos podobnego jak cybersex, nie gustuję choć na przykład ładne fotki psotki, to sobię od czasu do czasu obejrzę. Bo lubię to. 🙂

    Ale wciąż mam w pamięci słynne słowa Zukerberga, że dziwi się, iż te pieprzone głąby są tak łatwowierne, że podają mu bez oporów wszystkie swoje dane personalne (nawet na granicy intymności). -“They trust me —dumb fucks.” A ja mu nie ufam, bo uważam że rudy jest fałaszywy.

    Wprawdzie Zucker-man powiedział, że już dojrzał i teraz patrzy na to inaczej, ale ja myślę, ze jednak wtedy był szczery. Ja widzę to podobnie. Nastomiast ja przejrzałem i mnie FB zupełnie nie rajcuje, tak zresztą jak NK.

    Uważam, że FB niewiele wartościowego swoim użytkownikom (ersatz, namiastkę, ułudę), jednak każdy patrzy na to po swojemu.

    Popluarność zaś FB wzrasta, w pewnym stopniu w sposób wymuszony, gdyż niekture usługi i dostę do niektorych stron wymaga dziś bycia na FB, a jak się nie ma konta, to są problemy. Ja jednak uważam, że wieksze problemy są wtedy jak się na ma kąta.

    Ja nie obdzieram FB ze skóry, jest mi on obojętny, wprawdzie nie rozumiem skali jego popularności ale jednak traktuję ją jako swoisty fenomen.

    Natomiast sama wycena jest dla mnie obłędna, tym bardziej że “jutro” już może nie być FB, i nic wielkiego się nie stanie, zastapi go jakiś inny fejsdzbuk lub szajsbook. Przeżyłem obłęd zwiazany z bańka internetową, więc wiem co się może zdarzyć z tak nadętym balonem.

    “Co więcej, gdy obserwuje młodsze pokolenia to nasuwa się mi myśl, że FB jest dla nich tym czym podwórko było w latach 80′ i na początku lat 90′ dla mojego pokolenia.”

    W chowanego na FB się nie pobawią, w pikuty na ekranie nie zagrają, nie haratną w gałę, w berka też się nie da, no więc co to za przyjemność?

    Na szczęście małe dzieci wciaż przytulają miękkie pluszaki (misia i lalę, etc) a nie robocopy, tablety, transformery i inne popaprańce.

    1. trystero

      @ lesserwisser

      Ja nie mówię, że ta usługa(produkt) jest do kitu, dlatego że ja na nim nie istnieje.

      To dobrze.

      Ja tylko nie rozumiem, tej wielkiej popularności FB, co wiecej znam sporo 20 i 30 latków, ktorzy również nie czują potrzeby bywania na Fejsie.

      Cóż, być może grupa Twoich znajomych nie jest reprezentatywna. Na przykład, Twoi znajomi mogą być nad wyraz dojrzałymi emocjonalnie 20 i 30 latkami. Lepiej sprawdzić dane o penetracji wśród użytkowników Internetu. Ale to i tak nie pomoże Ci zrozumieć popularności Facebooka.

      Widocznie cenią sobie bardziej kontakty bezpośrednie.

      Cóż, do głowy by mi nie przyszło, że jedno wyklucza drugie. Czytałem, że wraz z pojawieniem się telefonów wielu ludzi także nie poddawało się modzie bo preferowali kontakty bezpośrednie.

      Dla mnie to całe facebookowanie to jest przejaw pewnej niedojtzałości emocjonalnej, nieumiejetności budowania właściwych relacji z ludzmi, które są zastępowane taką erzatzowa namiastką więzi międzyludzkich.

      Moim zdaniem ten cytat dobrze wyjaśnia dlaczego nie rozumiesz popularności Facebooka.

      Bardzo dobrze jest jednak poznać odmienny punkt widzenia i cieszę się, że spotkałem kogoś kto patrzy na Facebook w ten sposób.

      Trochę Cię rozumiem. Ja nie mogę pojąć jak to możliwe, że istnieje przemysł papierosowy. Tylko, że w tym przypadku w grę wchodzi ‘fizyczne uzależnienie’.

  14. _dorota

    A czy w przypadku użytkowników FB też nie mamy przypadkiem do czynienia z rodzajem uzależnienia? No i jednak czas poświęcony FB nie zostanie przeznaczony na bezpośredni kontakt. Doba nie jest z gumy, albo albo.

    Less, ukłony. Jak przyjemnie poczytać tak zdrowego człowieka. Zresztą widziałam kiedyś zabawny tekścik na temat:
    http://blog.rp.pl/wroblewski/2012/02/17/do-przyjaciol-utraconych-na-facebooku/

    Aha, we wczorajszej Rzepie jest wypowiedź Marokańczyka, moderatora w FB (zatrudnionego za dolara na godzinę, moderuje fotki nadsyłane przez użytkowników). On pisze coś takiego, że to jak praca kanalarza: całe g… świata tam spływa, a on musi to posprzątać.

    1. trystero

      @ dorota

      A czy w przypadku użytkowników FB też nie mamy przypadkiem do czynienia z rodzajem uzależnienia?

      Z całą pewnością nie z fizycznym uzależnieniem.

      No i jednak czas poświęcony FB nie zostanie przeznaczony na bezpośredni kontakt. Doba nie jest z gumy, albo albo.

      Być może tak, być może nie. Dla mnie czas na FB jest czasem, który poświęciłbym na podobne lecz mniej efektywne czynności w Sieci. Na przykład zamiast wysyłać znajomym interesujące coś co znalazłem w Sieci, wrzucam to na FB.

  15. lesserwisser

    @ Trystero

    “Cóż, do głowy by mi nie przyszło, że jedno wyklucza drugie. Czytałem, że wraz z pojawieniem się telefonów wielu ludzi także nie poddawało się modzie bo preferowali kontakty bezpośrednie.”

    Telefon to narzedzie komunikacji niezbędnej, oszczędza czas i pieniądze, nie tyle ogranicza kontakty ile je ułatwia.

    Wiem, bo sam cierpiałem nie mając telefonu, jak mieszkałem z rodzicami za młodu, i gdy znajomi organizowali spotkanie ad hoc, często nie miałem szans się o tym dowiedzieć.

    Natomiast wraz z pojawieniem komórek pojawiły się problemy i uzależnienia. Nie rozumiem tych ludzi gadających bez przerwy lub wysyłających całe ciągi sms-ów. Niedawno znajoma powiedziała, że jej córka nadała w miesiącu 335 sms (czyli ponad 10 dziennie), na to druga sie pochwaliła – a moja ponad 500.

    Ile to można rozmawiać i o czym? Zresztą czytałem parę lat temu, że Polacy są jednym z najbardziej gadatliwych narodów.

    Napisałem szczerze – Dla mnie to całe facebookowanie to jest przejaw pewnej niedojrzałości emocjonalnej, nieumiejetności budowania właściwych relacji z ludzmi, które są zastępowane taką erzatzowa namiastką więzi międzyludzkich.

    Odpowiedziałes – “Moim zdaniem ten cytat dobrze wyjaśnia dlaczego nie rozumiesz popularności Facebooka.”

    Myślę, że wcale tak nie jest, wcale to nie jest wyjaśnieniem.
    Ale niech tam!

  16. MZ

    @ lesserwisser
    “Na szczęście małe dzieci wciaż przytulają miękkie pluszaki (misia i lalę, etc) a nie robocopy, tablety, transformery i inne popaprańce.”

    gdybyś był na FB, to dostałbyś ode mnie “palucha w góre” czy jak to sie tam nazywa 😉 musiałbym tylko stworzyć sobie tam konto 😉 Pozdrawiam

  17. nieudacznik

    Byłem niedawno świadkiem, jak dwóch młodych chłopaków, kuzynów spotkało się na jakiejś uroczystości rodzinnej. Chłopcy są bardzo zdolni, mają wspólne zainteresowania i raczej się lubią. Cały ich kontakt bezpośredni wyglądał mniej więcej tak. Najpierw posiedzieli bez słowa na dywanie przed kanapą jakieś pół godziny, po czym jeden beznamiętnie zapytał: Będziesz wieczorem na Tlenie(jeżeli dobrze usłyszałem)? A drugi odpowiedział: Noo… I tyle są warte te nowe technologie.

  18. pit65

    @dorota

    “On pisze coś takiego, że to jak praca kanalarza: całe g… świata tam spływa, a on musi to posprzątać.”

    Oj zgadzam sie.
    NIe ma ta jak skanalizować to g..no w jedno szambo i skasować 100 mld.
    Gówniany interes. ale forsa nie śmierdzi 🙂
    Hm , a mówią że utylizacja odpadów to taki nieteges interes.

    @Less

    Zdarza mi sie naprawiac kompy przyjaciół i ich dzieci .
    W serwisach maja po kilkaset do kilku tysięcy “przyjaciół”.
    NIe wiem jak znajdują czas dla nich wszystkich nie mówiąc już o realnym życiu.Złodziej czasu.

  19. lesserwisser

    @ pit

    Mam swoje lata, a rzeczywistośc mnie ciagle zaskakuje, nie wyobrażm sobie jak mozna mieć kilka tysięcy “przyjaciół” i ich nie zaniedbywać.

    Niech ich będzie 3.000 i gdyby każdemu poświęcic jedynie 5 minut miesięcznie to zabrało by nam to 15.000 minut czyli 250 godzin, tak więc wypadałoby tym “ptzyjaciołom” poświęcić ponad 8 godzin dziennie, światek czy piątek.

    Bo przecież powiedzenie mówi: “Chcąc być czyimś przyjacielem, trzeba stać się godnym przyjaźni”, więc wypada ciągle być w kontakcie, tak jak wtyczka. 🙂

  20. _dorota

    @ Pit
    pomyślałam podobnie, ale bez ironii, tylko serio. Zukerberg naprawdę robi interes m.in. na najniższych ludzkich instynktach.
    Cytat z papierowego wydania Rzepy, co też tam jest na moderowanych fotkach: “[moderator mówi o] codziennym kontakcie ze zdjęciami pociętych ciał, obrazami znęcania się nad zwierzętami”, “przypadki pedofilii, nekrofilii, odcinania głów, samobójstw”.

    Inna sprawa to sprzedawanie klienta jako targetu. Ostatnio zastanawiałam się nad założeniem profilu (chodzi o dostęp do zamkniętej grupy związanej z organizacją, w której chcę podziałać). I na wstępie procedury zastałam surowe napomnienie, żeby podać prawdziwe dane osobowe. Jako prawnik mam dziwne odczucia, kiedy ktoś mnie tak traktuje.

    No cóż, jeżeli to naprawdę będzie mi potrzebne, to założę profil. Na razie nie mam potrzeby być kolejnym dolarem zysku dla sprytnego […ingerencja moderatora…]

    PS. Zmieniają się na naszych oczach znaczenia podstawowych słów. Kilka tysięcy przyjaciół? To przecież niemożliwe.

  21. pit65

    @_dorota

    “Kilka tysięcy przyjaciół? To przecież niemożliwe.”

    Jak był podsłuchał Less .Oj less nieładnie choć in plus ,że były młode 😉 .
    Co sie nie zrobi by nie zostać martwym dla kolegi /żanki/ ? 🙂
    Pewnie im wiecej tym jest sie bardziej “żywym”, bo jak się zostanie martwym to można sobie posłuchać słów G. Ciechowskiego:

    “Gdzie oni są..Ci moi moi przy..ja..cie..le….
    Zabrakło ich… ”

    “Cytat z papierowego wydania Rzepy, co też tam jest na moderowanych fotkach”

    Skoro uczymy sie na mediach , a media, celebryci itp epatują tym samym by zaistnieć co by nie być “martwym” to jak myślisz skąd ten trend się bierze ?

    Największy pożytek /prócz Zukerberga rzecz jasna/ ma z tego pewnie FBI. Nieocenione skoncentrowane maksymalnie źródło wiedzy na temat powierzonych im owieczek w opiekę 🙂

  22. miśYogi

    “Dla mnie to całe facebookowanie to jest przejaw pewnej niedojtzałości emocjonalnej, nieumiejetności budowania właściwych relacji z ludzmi, które są zastępowane taką erzatzowa namiastką więzi międzyludzkich.”
    świat się zmienia czy się tego chce czy nie i bez względu na to czy się to rozumie czy nie. pokolenie wychowane przed erą komputerów nie potrafi zrozumieć tego co dla osób wychowanych z już nimi jest “naturalne”. FB (tudzież inny być może portal w przyszłości) będzie tak naturalny jak oddychanie i prąd w gniazdku. Spłycone przez to relacje międzyludzkich my dostrzegamy, dla e-człowieka to będzie norma i nawet nie będą wiedzieć że można inaczej. To trochę jak z alkoholem na imprezie – można się bawić na imprezie i nie pić? można, ale po co? 😉

  23. lesserwisser

    Misiowi Yogi, miś Bubu, wytłumaczy czemu można nie pić na imprezie.

    Ano temu, żeby się móc mile pobawić po imprezie, a picie ewidentnie temu nie sprzyja.

    Ale być może pokolenie wychowane w erze komputerów nie potrafi zrozumieć teg,o co dla osób wychowanych przed nią jest naturalne. ;).

  24. pit65

    @MiśYogi

    “dla e-człowieka to będzie norma i nawet nie będą wiedzieć, że można inaczej.”

    Jakbym już gdzies o tym słyszał, wystarczy pod to równanie podmienić słowo wytrych “e-człowiek” i cała historia odsłoni to co zakryte bo przecież biega o to “by nie dowiedzieć się , że można inaczej” 🙂

  25. szutnik

    “Facebook? To tylko 50 błędów “londyńskiego wieloryba” z JPM…”

    “Rok 1912 – USA inwestują miliardy dolarów w infrastrukturę drogową i przemysł samochodowy.
    Rok 2012 – USA inwestują miliardy dolarów w “Angry Birds” i “Imaginary sheep”

    Z cyklu: Znalezione w Internecie

  26. Darkh

    http://i.imgur.com/lk2OS.png

    a co na to Morgan ? 😀

  27. blackswan

    poczekajmy kilka dni i dowiemy się dlaczego jednak cena spada

    anegdotka: przed debiutem FB przypadkiem natknąłem się na wymianę zdań między dwoma “specami”:

    zawodnik A: otworzy sie co najmniej na +20%
    zawodnik B: obstawiam +30%, ale może być niespodzianka i będzie +50%

    uwielbiam czytać takie rozmowy – przypominam sobie wówczas dlaczego tak piękna jest gra na giełdzie. Frajerzy są po prostu niezbędni 🙂

  28. _dorota

    Mark zmienił stan cywilny i stracony jest dla ludzkości. Zrozpaczone wielbicielki wyprzedają.

  29. blackswan

    to co zrobiono na twarzoksiążce stuprocentowo przejdzie do historii gatunku…

    najlepsze w tym wszystkim jest to, że Morgan Stanley (lead underwriter) najprawdopodobniej przyszorcił pokaźną ilość akcji (podobno 63 miliony sztuk) po 38USD na akcje. This shit ain’t real folks.

  30. blackswan

    ueee, złapałem się na gównianym nagłówku jednego niby dobrego blogera – przepraszam, ale ten news z shortem to jakiś czysty bullshit. Mea maxima culpa.

  31. miśYogi

    @ lesserwisser

    “Ale być może pokolenie wychowane w erze komputerów nie potrafi zrozumieć teg,o co dla osób wychowanych przed nią jest naturalne. ;)”
    – jakbym słyszał “ta teraźniejsza młodzież to nic nie potrafi porządnie zrobić!”

    p.s.
    akurat ja nie pijam na imprezach ale mówię o trendach a nie o takich dziwakach jak ja 😉

  32. lesserwisser

    @ miśYogi

    Dziwak a dziwkarz, w sumie niewielka różnica. Pić też trzeba umieć. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *