Ile warte są rekomendacje inwestorów?

Wczoraj, strumień mojego Twittera zdominowany został doniesieniami z siedemnastej edycji Ira Sohn Investment Conference – odbywającej się w Nowym Jorku konferencji, na której najbardziej znani inwestorzy (przede wszystkim zarządzający funduszami) i ekonomiści przedstawiają swoje opinie o rynku.

Pisząc najbardziej znani miałem na myśli rzeczywistą ekstraklasę inwestycyjną. W tym roku prezentacje wygłosili między innymi: Bill Ackman, David Einhorn, Jeffrey Gundlach, John Paulson – by wymienić najbardziej znane nazwiska. W poprzednim roku wystąpili między inni Jim Chanos, Marc Faber i Joel Greenblatt.

W czasie swoich prezentacji inwestorzy często zachwalają swoje portfolio (talk their books), często podają też niemal gotowe rekomendacje. Na przykład, wczoraj Jeffrey Gundlach zalecił długą pozycję na hiszpańskim rynku akcyjnym (IBEX), gazie ziemnym i rocznym LIBOR i krótkie pozycji na S&P 500 (do pary z IBEX), Apple (do pary z gazem ziemnym) i Nordstrom (to amerykańska sieć detaliczna).

David Einhorn bronił między innymi swojej długiej pozycji na akcjach Apple. Tutaj, zainteresowani czytelnicy znajdą notatki z konferencji.

Na stronach Absolute Return znalazłem fascynujące zestawienie rekomendacji z poprzedniego roku wraz z rocznymi stopami zwrotu (od dnia rekomendacji do 14 maja 2012). Co się okazało?

Rekomendacje najbardziej znanych inwestorów wypadły  słabo. Przeciętna stopa zwrotu z około 50 rekomendacji wyniosło -9%, na podobnym poziomie znajduje się mediana. Dla porównania, roczna stopa zwrotu z indeksu S&P 500 to około -1,2%. Niewiele zmienia policzenie średniej ‘dla zarządzających’ a nie dla ‘rekomendacji’ – tak policzona stopa zwrotu wynosi około -5% (mediana -8%)

Oczywiście, zdarzyli się inwestorzy tacy jak Jim Chanos, który polecił dwie krótkie pozycje na spółkach związanych z zieloną energią. Vestas Wind Systems i First Solar straciły odpowiednio 72% i 87%.

Z drugiej znaleźć można inwestorów, którzy byliby doskonałymi anty-wskaźnikami a ich rekomendacje przynosiły przeciętnie 30% czy 40% straty. Co ciekawe, rekomendacje Einhorna i Greenblatta osiągnęły przeciętną stopę zwrotu w okolicy zera.

Warto przy tym jeszcze raz podkreślić, że piszę w tym miejscu o najbardziej znanych zarządzających funduszami na świecie.

Z jednej strony, nie ma w tej sytuacji nic nadzwyczajnego. Nikt nie powinien się spodziewać, że na ogólnie dostępnej konferencji regularnie podawane będą rekomendacje i zalecenia pozwalający wygrywać z rynkiem. Z drugiej strony, na podstawie uwagi poświęcanej poszczególnym prezentacjom przed media biznesowe i komentujących czytelników można odnieść wrażenie, że wielu inwestorów traktuje takie ‘darmowe’ zalecenia inwestycyjne bardzo poważnie.

Moim zdaniem, nawet jeśli dosyć naiwnie założymy, że:

  • możliwe jest regularne, skuteczne prognozowanie rynków kapitałowych
  • osoby, które regularnie, skutecznie prognozują rynki kapitałowe dzielą się swoimi prognozami z opinią publiczną
  • inwestorzy są w stanie określić, które osoby regularnie, skutecznie prognozują rynki kapitałowe

to pojawi się fundamentalny problem: istnieje monstrualna różnica pomiędzy rekomendacją inwestycyjną a strategią inwestycyjną. Rekomendacja: sprzedaj krótko Apple nic nie znaczy bez horyzontu czasowego, poziomu docelowego, poziomu zlecenia obronnego oraz warunków zajęcia pozycji (na przykład zajmuję tę pozycję bo spodziewam się spadku marż więc jeśli w następnych kwartałach nie nastąpi spadek marż do powody do zajęcia pozycji ustaną, a więc powinienem ją zamknąć).

Z powyższych powodów, inwestycyjne idee, które Einhorn czy Gundlach będą w stanie zamienić w zyskowne transakcje dla wielu ‘naśladowców’ mogą skończyć się stratami.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. Wojtek S.

    Bardzo trzeźwe spostrzeżenie: czy inwestor zarobi na rekomendacji? To zależy od tego, co z nią zrobi.

    Mimo wszystko wolę przeczytać rekomendacje inwestorów, którzy inwestują swoje konkretne pieniądze, niż analityka, któremu bank płaci co miesiąc pensję bez względu na trafność prognoz.

  2. Michal

    Taki stan rzeczy powinien nasunąć następujące wnioski:
    – wsłuchiwanie się w publiczne wypowiedzi inwestorów i analityków to oglądanie cieni na ścianie: wydaje nam się, że coś z tego rozumiemy, a nie znamy nawet prawdziwych intencji takich wypowiedzi,
    – skuteczność decyzji inwestycyjnych powinna zależeć wyłącznie od nas, w przeciwnym razie będziemy obwiniać za porażki innych, inwestując przecież własne pieniądze,
    – jedyne, co może ochronić nas przed generalną stratą, jest własny rozsądek.

    Niektórzy podejmują rozsądne decyzje pod wpływem emocji (strach), inni pod wpływem zimnej oceny liczb (statystyka). Każdy musi chyba wybrać własny styl, ja zrobiłem sobie na własne potrzeby takie małe narzędzie i trzymam się tego: http://www.strongtrends.com

  3. szutnik

    Ile warte? Czasami dużo, czasami nic.

    Jeśli ktoś oczekuje, ze otrzyma kompletną strategię typu “wejdź tu, zamknij tam, stoploss na xx” lub temu podobne, marnuje swój czas, czytając darmowe sugestie inwestorów.

    Dla mnie takie darmowe sugestie mają dużą wartość – na ich podstawie patrzę na instrument w stylu: “co On tam widzi, czego nie widzę ja?”
    Bywa, że zauważam to, co widzi ów Inwestor, a bywa, że po drobiazgowym dochodzeniu uznaję, że ów Wielki X dał się zbytnio ponieść byczym/niedźwiedzim nastrojom tłumu (ostatnio tak uznałem po bardzo niedźwiedziej prognozie Gerald’a Appell’a bodaj w grudniu ’11 lub styczniu 2012, że Dow wkrótce spadnie o 4000 pkt. Wyszło na to, że miałem rację).
    Generalnie – taka opinia kogoś, kogo poważam powoduje u mnie mocniejsze przyglądanie się rekomendowanemu instrumentowi i “kombinowanie”. Rekomendujący ma u mnie pewien kredyt, ale na zasadzie starego Józwy z Murzasichla “Jo w PonBócka wierzem, ale mu nie dowierzom”.
    Większy wysiłek włożony w samodzielną analizę tematu, sprowokowany czyjąś wypowiedzią jeszcze nigdy mi nie zaszkodził 🙂

    Media często nagłaśniają takie opinie w okolicach punktów zwrotnych (niezamierzenie, to efekt psychologii zbiorowej) – to też istotna wskazówka…

  4. gzalewski

    W najnowszych Wizardach (tych co to ich jeszcze nie ma na rynku) niejaki Joe Vidich pisze o tych publicznych conference call, jako zrodle swoich pomysłow. Ale tez pisze o tym, ze nie chodzi o to, na co wskazują analitycy, albo co opowiadają spolki, tylko o czytanie między wierszami.
    Czyli faktyczną pracę analityczną. Pisze np. o tym jak sprzedawal krótko Citigroup w 2008 po jednej z takich konferencji. Bo postanowił czegoś dowiedziec sie o CDO (które dopiero zaczeły wylazic) i po konferencji doszedl do wniosku, ze zaden z analityków nie kuma o co chodzi, co więcej zadawane przez nich pytania sugerowałym ze w ogole nie widzą problemu.

    I mysle ze wlasnie o to chodzi w takich publicznych informacjach. Znalezc w nich więcej niż prezentujący ma zamiar przedstawić

  5. kajet

    Dodałbym, że taka “kierunkowa” rekomendacja jest niewiele warta bez znajomości składu portfela danego inwestora i w ogóle pozatradingowych aspektów inwestycji. Zlecenie obronne nie może być jedynym elementem zarządzania ryzykiem (chyba że jest bardzo “ciasne”). Dla kogoś chętnie inwestującego w spółki technologiczne short na Apple może być ciekawym zabezpieczeniem. Dla kogoś, kto kupuje obligacje i shortuje indeks akcji, taka pozycja mogłaby być zabójcza.

    1. trystero (Post autora)

      @ kajet

      Dobra uwaga. Pozycja korzystna z punktu widzenia całości jednego portfela może kompletnie nie pasować do drugiego.

      @ Grzegorz Zalewski i szutnik

      Oczywiście, możemy traktować takie publiczne rekomendacje jako jeszcze jedną informację i wykorzystać ją do samodzielnej analizy spółki i rynku. To jest całkiem rozsądne. Na podobnej zasadzie ja całkiem cenię rekomendacje analityczne – ze względu na ‘mięsko’, czyli wiele informacji o spółce czy rynku, zebrane w jednym miejscu, często ładnie ‘zwizualizowane’.

      Ja pisałem bardziej o traktowaniu takich rekomendacji jako sygnałów do otwarcia pozycji.

      @ Grzegorz Zalewski

      W najnowszych Wizardach (tych co to ich jeszcze nie ma na rynku)

      Pewnie wiesz to zapytam: będzie to szybko w Polsce czy zamawiać przez Amazona?

  6. ASX

    “Jeffrey Gundlach (..) zalecił krótkie pozycji na S&P 500”

    Nie zdziwię się, jeśli SP 500 przez najbliższe tygodnie nie pogłębi już wczorajszego dołka, a jeśli to nieznacznie- korekta wzrostów od 2011.10 może zbliżać się ku końcowi. Intryguje mnie mocno, jak to jest możliwe, że osoby o szerokim dostępie do informacji i zapewne mające znajomość wielu zagadnień, zupełnie niewidocznych dla “zwykłego” inwestora “opowiadają takie rzeczy” z taką precyzją, jak choćby opisana przez GZalewskiego we wpisie “Inwestuj z prezesem NBP”

    https://blogi.bossa.pl/2012/02/02/inwestuj-z-prezesem-nbp/

  7. gzalewski

    @Trystero
    POlska wersja na pewno nie pojawi sie w ciagu 2-3 mies, od debiutu angielskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *