Pozwolę sobie jeszcze na moment wrócić do „przecieku” danych o PKB z wtorku 30 sierpnia.

Zapomnijmy przez chwilę o jego przyczynach, spójrzmy raczej na efekty. A konkretnie na jeden efekt:

MYŚLENIA WSTECZNEGO (z angielskiego HINDSIGHT BIAS), który opisywałem już jakiś czas temu a dziś mamy okazję w praktyce zobaczyć jak zakrzywia on po czasie oceny przeszłości.

Krótkie przypomnienie jego implikacji: to jeden z behawioralnych błędów, który powoduje, że z perspektywy czasu, patrząc wstecz już po zajściu zdarzenia, przeszacowujemy nasze możliwości jego przewidzenia, czy też znając już jego szczegóły „okłamujemy” się nieco co do zachowań jakie moglibyśmy wówczas podjąć. Tylko świadome wyeliminowanie go z naszego toku myślenia pozwala nam na rzeczywiste oszacowanie naszych szans, racjonalną analizę i wyciągnięcie właściwych wniosków.

We wtorek o 9:30, kiedy Reuters o pół godziny wcześniej podaje dane o kwartalnym PKB, teoretyczną szansę “łatwego” zarobku mieliby ci wtajemniczeni, którzy (i piszę to jedynie hipotetycznie dla celów poglądowych):

(a) być może już wcześniej wiedzieli jaka jest wartość odczytu

i/lub

(b) byli uprzedzeni, że do tego zdarzenia dojdzie o wcześniejszej porze.

Inna opcja to po prostu brak jakichkolwiek insidingowych przecieków.

Co do (a): wchodząc w posiadanie niejawnych informacji można zyskać na publikacji dowolnych danych ekonomicznych, ogłaszanych w dowolnym, w tym i w planowanym czasie; publikacja o pół godziny wcześniejsza nie ma tu więc znaczenia a wręcz przeszkadzałaby ewentualnym nieuczciwym inwestorom ponieważ zbyt ostentacyjnie zwraca na wydarzenie uwagę publiczności.

Ciekawsze jest natomiast (b): czy nie znając danych ale wiedząc, że wypłyną 30 minut wcześniej, można było zyskać? Otóż prawdopodobieństwo nie jest specjalnie większe niż zwykle, za to ryzyko znacznie rośnie. Nie tylko ryzyko wpadki o ile sprawa się wyda, a przecież  będzie wnikliwie badana ze względu na niecodzienny charakter i KNF prześwietli wszystkie zyskowne tego dnia rachunki. Ryzyko leży również w samym rynku – czy on zareaguje w przewidywany sposób, czy ruch nastąpi w określonym błyskawicznie kierunku (nie będzie bowiem czasu do namysłu) i potrwa wystarczająco długo by przynieść profit, jak duży będzie poślizg i płynność, itd. itp. Zbyt wiele niepewnych i niewiadomych by kłaść w ten sposób głowę pod topór.

Co gorsza – trzeba się liczyć z tym, że ewentualny ruch zostanie szybciej wygaszony lub nie wystąpi wcale albo będzie dużo słabszy niż przy normalnej publikacji. Składa się na to wiele czynników, ale bez tworzenia nazbyt złożonych hipotez można ułożyć taki oto scenariusz na gruncie najprostszej logiki (zresztą dokładnie się on zrealizował):

część inwestorów ulegnie dezorientacji i powstrzyma się ze zleceniami do momentu sprawdzenia o co chodzi, część inwestorów w ogóle nie będzie miała świadomości tego co zaszło ale weźmie udział w ruchu po obu stronach w zależności od nastawienia i innych powodów niezwiązanych z publikacją (np. AT),  jeszcze inna grupa o 10:00 lub w międzyczasie dowie się, że dane są od kilkunastu minut znane i reakcje już zaszły na rynku. Cały efekt rozłożony został więc na raty i zneutralizowany właśnie tym, że publikacja nie odbyła się jak planowano co pozwoliłoby osiągnąć dużo mocniejszy bo punktowy wstrząs.

Nie ma również powodów by z okazji przedwczesnej publikacji zazdrościć pozostałym posiadaczom końcówek do serwisu Reutersa, którzy najprawdopodobniej zostali zaskoczeni ową sytuacją, a jeśli stali się beneficjentami to w niewielkim stopniu. Oni również ulegli dezorientacji albo w ogóle przeoczyli ten news gdyż spodziewali się go za pół godziny, oni też z tego powodu oglądali się najpierw na rynek zanim racjonalnie i na chłodno zanalizowali sytuację i podjęli działania.

Jak widać więc sprawdza się stare przysłowie: nie wszystko złoto co się świeci.

A dla zobrazowania sytuacji – wykres kontraktów FW20U11 z tamtego dnia:

Po przedwczesnej publikacji ruch okazał się być skromny, dużo mniejszy niż wynikałoby z jakości podanego odczytu. Widać jednak, że rynek rósł już wcześniej. Być może ktoś akumulował akcje lub kontrakty wiedząc jakie będą dane. Ale wczesna publikacja okazała się snopem światła skierowanym na ewentualnych tajnych aktorów tego przedstawienia i raczej mało udaną próbą trafienia ekstra profitów.

Reuters tymczasem nie widzi powodów do darcia szat czy wieszania na nim psów i wskazuje całkiem słusznie na swoje anonimowe źródło informacji jako potencjalne ognisko insidingu i centralę rozsiewania tajnych informacji. Dostali je wcześniej więc po prostu opublikowali, nie było embarga, nie towarzyszyły im restrykcje więc puścili w świat. Ryzykowali wprawdzie tym, że mogli zostać ofiarami prowokacji ale widocznie uznano, że źródło wykazywało duży stopień wiarygodności, przygotowano scenariusz na wypadek “wpadki” a pokusa wzmocnienia swojej siły na rynku informacyjnym była dość istotna.

Czekamy więc na KNF. Zdaje się, że tłumaczenia owego “źródła” mogą okazać się dość kuriozalnym materiałem.

 

 

—Kat—

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. blackswan

    Panie Tomaszu,

    Przeciez na tych rynkach publikacja tych danych byla kompletnie bez znaczenia, a goscie ktorzy mieli wczesniej info i fundamentalnie postanowili zajac longa zostali tak czy siak przejechani….

    Jestem dosyc aktywnym uczestnikiem obrotu na polskiej gieldzie i z mojej wlasnej perspektywy cala ta dyskusja – tj. kto wiedzial wczesniej, czy zagral na to etc etc – jest bezowocna. Teraz mamy do czynienia z rynkami na ktorych ruch 3% na duzym wolumenie odbywa sie w ciagu 10 minut bez zadnych fundamentalnych pobudek, wiec jakiekolwiek dane sa tylko tlem, ewentualnie okazja do wyleszczenia kolejnych zawodnikow…

  2. vinc

    Zaraz wpadnie lucek i omówi numery zeszłego losowania toto-lotka i powie w oparciu o wykres dlaczego trzeba było właśnie te numery wybrać:)

  3. vinc

    Ja to w ogóle nie rozumiem tych ostatnich wpisów, wiekszośc tu deklaruje sie jako techniczni, kto czyta/słucha tych publikacji???? kto ugrał cokolwiek na jakichkolwiek publikacjach?? Przecież cena odzwierciedla wszystko :)) Lepiej Kat pokaż jakis fajny systemik a nie udawaj ze tak cie to przejmuje:)

  4. funkcjonariusz_z_boru

    ja tu widzę problem w beztrosce ludzi którzy mają dostęp do takich danych, i także innych, może ważniejszych.

  5. zielony

    Ciekawa analiza, ale skoro już autor powołuje się na logikę, to chciałem zauważyć, że zapis i/lub jest nadmiarowy, bo ‘i’ zawiera się w ‘lub’. Taka malutka uwaga techniczna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *