Mechaniczny trading – czułe punkty, część 5

Skoro istnieje identyczność wykresów generowanych losowo z tymi „rysowanymi” przez rynek finansowy (wskazałem to w poprzednim wpisie) to może w takim razie za pomocą Analizy Technicznej dałoby się zarabiać na wykresach np. rozkładu trafień czarnego/czerwonego koloru z koła ruletki ?!

Wyjdźmy od tego, że owo uderzające podobieństwo nie przesądza wcale, że rynki także cechuje losowy charakter (tzw. z angielska ‘random walk’ – błądzenie przypadkowe), choć przypisują im tę właściwość przede wszystkim zwolennicy Hipotezy Rynku Efektywnego i przeciwnicy Analizy Technicznej. Obie strony tego konfliktu nie dysponują jednak rozstrzygającymi argumentami. Jak wskażę niżej, nie ma to jednak znaczenia dla traderów technicznych, choć może mieć dla analityków.

W zjawisku ‘błądzenia przypadkowego” każdy kolejny krok/zdarzenie jest niezależne od poprzedzających je. Dużo zależy od tego w jaki  sposób podrzucimy monetę, ale to jakim wynikiem zakończyły się poprzednie podrzuty nie wpływa na rezultat każdego kolejnego. Można mieć natomiast wątpliwości co do braku takich wpływów pomiędzy wynikami sesji w przypadku giełdy, między innymi dlatego, że decyzje oparte na Analizie Technicznej są same w sobie samospełniającą się przepowiednią, a  AT znajduje coraz więcej zwolenników wśród  nie tylko traderów ale także funduszy, i to na niej lub po prostu na analizie zależności między cenami oparte są mechaniczne systemy czy zdobywające coraz większą część rynku algorytmy. A to generuje coraz wyższy udział w obrotach i znaczny wpływ na ceny.

Zjawisko takiej zależności, poszukującej elementów nielosowości pomiędzy dowolnymi zdarzeniami z przeszłości, nazywa się autokorelacją i można ją za pomocą metod statystycznych wyliczyć. Co wprawdzie i tak niczego nie przesądza, jak również nie zmienia faktu wyglądu giełdowych wykresów, które bez względu na to jak bardzo ceny z przeszłości determinują kursy w przyszłości przypominają szlak ‘zawianego’ klienta pubu, wracającego rankiem do domu. Badaniem tego jak bardzo cena jutro odzwierciedla przeszłość zajmuje się właśnie A.T. Niestety związki te są bardzo nieliniowe, dlatego najprostszym wyjściem dla inwestora indywidualnego jest po prostu rysowanie, podczas gdy potężne fundusze hedgingowe poszukują owych zależności za pomocą armii inżynierów, fizyków, matematyków, informatyków czy nawet astrologów.

Człowiek od zawsze miał skłonności do poszukiwań w zjawiskach na wskroś losowych porządku, przyczyn i skutków, charakterystycznych zachowań, układów. Szukamy tego w sporcie czy w grach hazardowych. To intuicja każe nam takich iluzyjnych zależności szukać, szczególnie tam gdzie widzimy zagęszczenie powtórzeń. To kolejny z behawioralnych skrótów (heurystyk), które pozwalają nam ogarniać świat, szybko rozpoznawać znajome wzory i radzić sobie w życiu. Nazywa się iluzją reprezentatywności i to ona w pewnej mierze stała się podwaliną stworzenia Analizy Technicznej, która nie jest nauką choć z dorobku nauk czerpie i ma naukowe aspiracje.

Taką samą drogą cywilizacja poszła odkrywając wzory na wykresach  niezależnie w 2 miejscach nowożytnej historii bo ponad 4 wieki temu w Japonii i niemal 2 wieki temu w USA. Nadano im nieznane w żadnych inny dziedzinach ludzkich działań poetyckie nazwy a ich powtarzalność stała się zalążkiem konkretnych oczekiwań co do dalszych ruchów rynku w przyszłości. Trzeba jednak wyraźnie i zdecydowanie oddzielić dwa charakterystyczne procesy z nimi związane.

Pierwszy to oczywiście zjawisko prognozowania (ang. prediction). Tysiące inwestorów (i to nie tylko początkujących) żyje przekonaniem, że zjawiska na giełdzie da się prognozować z dużą pewnością, tylko trzeba się tego nauczyć albo z takim darem już urodzić, a już przepowiednie przy udziale wykresów to niemal jak kluczyk do wrót bajkowego Sezamu. Zła wiadomość jest jednak taka, że prognozowanie zdarzeń na podstawie wykresów giełdowych jest tak samo skuteczne jak wykresów generowanych losowo czyli mocno obarczone błędami, pozbawione istotności, a więc nieużyteczne. Równie dobrze można rzucać monetą by w dużej liczbie prób osiągnąć podobną efektywność na poziomie 50%. Zresztą prognozy można nanieść na skalę i osiągniemy kolejny losowo wyglądający wykres 🙂  Prognozy są również zdarzeniami nie mającymi ze sobą związków. Nadają się w przypadku giełdy co najwyżej do intelektualnej zabawy (pisałem o tym nieco tutaj). Tym bardziej, że aby zarabiać potrzeba nieco więcej narzędzi – związanych z zarządzaniem ryzykiem, portfelem i wielkością zakładów.  Jeśli jednak ktoś wierzy, że tego rodzaju prognozowanie za pomocą A.T. jest możliwe to nic nie stoi na przeszkodzie by spróbować tych samych narzędzi w przypadku ruletki czy kart 🙂

Prognozowanie to jednak nie to samo co drugi ze wspomnianych przeze mnie procesów czyli zarabianie jako reakcja na zmiany cen. A.T. zakłada powtarzalność układów cenowych z pewnym prawdopodobieństwem, jeśli jego wartość jest spora i generuje trendy pod które traderzy się podczepiają to przestaje mieć znaczenie czy wykres jest losowo wytworzony i nie ma związków pomiędzy kursami z przeszłości czy też ma w sobie duże pokłady nielosowości i zależności cenowe istnieją. Ba, być może nawet wykresy przedstawiające błądzenie przypadkowe są nawet prostsze dla celów skutecznego tradingu, mają mniej szumu niż te losowe a trendy są dużo tłustsze… ?!

W zasadzie więc dla technika nie powinno mieć znaczenia jaki wykres pod oczy mu się podsuwa, byle tylko komponent trendowy był jak największy, udało się znaleźć przewagę a prognozowanie zostawić analitykom by mieli z czego żyć 😉

 

 

 

 

—Kat—

 

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. Kornik

    Analiza według mnie, to nic innego tylko słowny opis rzeczywistości, która nas otacza. Nie da się analizować czegoś, czego nie ma, dlatego Holmes stwierdził: „Analizę prowadzi się wstecz, a nie do przodu.”

    Gdy zadaniem wróżki jest odgadnąć przyszłość, to zadaniem analityka jest zebrać dane, a następnie: nazwać, posegregować i opisać, wreszcie – porównać z szeregami prób z przeszłości, po czym wyciągnąć właściwe wnioski w oparciu o własną wiedzę i doświadczenie.

    Co innego wróżyć, czyli odgadywać przyszłość, np. w 2012 będzie koniec świata, a co innego przeprowadzić analizę, a następnie przepowiadać, czyli przewidywać, co zajdzie w przyszłości na podstawie racjonalnych danych (analizy), stawiać prognozę (za słownikiem języka polskiego).

    Być przewidującym, to tyle, co przygotować się na zdarzenia, które w oparciu o analizę danych z przeszłości, wiedzę oraz doświadczenie – z dużym prawdopodobieństwem mogą znowu się powtórzyć.

    Przykład: kiedy w radiu głoszą, że w górach od kilku dni padają intensywne deszcze, to należy być przygotowanym na to, że miejscowa rzeczka przez najbliższe x dni może grozić wylaniem, skoro w przeszłości w podobnych warunkach zdarzyło się to wielokrotnie.

    Przygotowanie kosztuje nas trochę zachodu, a potem rzeczka mimo wszystko może nie wylać. Mamy szczęście, a tamte wysiłki idą na marne – jest to niewielka strata naszego czasu i energii. Natomiast jeżeli rzeczka wyleje, to te działania mogą uratować nasze życie i ocalić mienie, słowem – gigantyczny zysk.

  2. Dapi

    Kiedyś robiłem taki eksperyment u siebie. Rzucałem monetą i alternatywnie typowałem wzrost indeksu gdy poprzedniego dnia wzrósł i spadek gdy w poprzednim dniu spadł.
    Oczywiście wygrała wersja typowania indeksu na podstawie kierunku ruchu dnia poprzedniego. Niestety google doc zjadł mi wyniki tego eksperymentu 🙁
    Jednakże tego typu eksperyment, tak jak wszystko co jest testowane na indeksach ma jedną ogromną wadę. Indeks w specyficzny /wazony/ sposób zbiera szum z całego rynku i wykazuje ruch na tej podstawie. Więc wynik takich testów jest czysto akademicki, ale w ten sposób udowadniający, że rynek nie jest taki prosty jakim jest chaos w populacji /czyli nieszczęsne sigmy/.
    Druga ważna sprawa którą można w ten sposób uargumentować/udowodnić to to, że trafność ma niewiele wspólnego z zyskiem

  3. lesserwisser

    “Zła wiadomość jest jednak taka, że prognozowanie zdarzeń na podstawie wykresów giełdowych jest tak samo skuteczne jak wykresów generowanych losowo czyli mocno obarczone błędami, pozbawione istotności, a więc nieużyteczne.

    Zresztą prognozy można nanieść na skalę i osiągniemy kolejny losowo wyglądający wykres.” 🙁

    Dobra wiadomość jest jednak taka, że rynek nie zachowuje się całkiem w sposób losowy, tak jak przy rzucie monety czy kręceniu ruletką, gdzie kolejne zdarzenia są od siebie niezależne.

    Kostka, moneta, ruleta nie ma pamięci zdarzeń przeszłych ani nadziei co co zdarzeń przyszłych. Nie mają też określonego nastawienia psychicznego, presji psychicznej, oczekiwań ani technicznej potrzeby chwili (np konieczność zrolowania dużej pozycji).

    Co więcej nie są one wcale tak statystycznie obiektywne, co uznaje się za swoisty fenomen i stało się to już przedmiotem dociekań. Typowy przykład to choćby prawo serii.

    Inny przykład to rozdania na imprezach brydżowych generowane losowo przez komputer. Otóż okazuje się, że jakichś powodów ilość rozdań skrajnie nietypowych (tzw freak hands – czyli bardzo długich kolorów, długich dwukolorówek, ręce renonsowe itp) jest dużo bardziej częsta niż wynika to z prawdopodobieństwa rozkładów. Gracze po paru rozdaniach, zazwyczaj orientują się, że “tasował” komputer i często modyfikują sposób rozgrywki specjalnie pod takie rozdania.

    No i jeszcze jedna istotna kwestia domaga się wzmiankowania. To co się dzieje na rynku nie ma charakteru binarnego (zero-jadynkowego) jak rzut monetą. Widzimy jak ceny zachowują się w ciągu dnia czy początkowo spadają, czy są leniwe no i przede wszystkim widzimy jak zachowują się na zamknięciu rynku oraz przy jakim wolumenie to się dzieje i jak wpasowuję się to w dotychczasowy ruch cen (trend).

    Na podstawie takich sygnałów i przesłanek da się zazwyczaj wyczaić co może dziać się jutro z prawdopodobieństwem sporo większym niż 50%, powiedzmy 2/3 albo lepiej.

    Tak więc twierdzenia o czystej losowości rynku można moim zdaniem między bajki włożyć, z wszelkimi konsekwencjami logicznymi wynikającymi z przyjęcia takiego założenia. 🙂

    Natomiast przewidywanie na dłuższą metę jest już obarczone większą dozą niepewności bo wzrasta ilość możliwych scenariuszy pośrednich w tzw. międzyczasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *