Dlaczego analitycy preferują subiektywne, lub może raczej quasi obiektywne podejście do technicznych analiz rynkowych? Na ile z takiej twórczości może skorzystać ich czytelnik?
Spróbujmy znaleźć odpowiedź na gruncie tego co do tej pory o subiektywnej A.T. (SAT) udało mi się przelać na klawiaturę w poprzednich wpisach.
15 lat doświadczeń z A.T. każdego rodzaju podpowiada mi taki oto wniosek: znalezienie w danych i wykresach stabilnej przewagi długoterminowej na rynku przy pomocy obiektywnej A.T. (OAT) wymaga nieco zdolności matematyczno-statystycznych i mentalnego dopasowania ale wcale nie jest proste, uzyskanie przewagi w czasie rzeczywistym stosując natomiast SAT to kwestia unikalnych kompetencji, których nie uczy szkoła ani życie. Zasadniczo nasze umysły trenowane są do liniowego myślenia gdzie poznając przyczyny z łatwością odgadniemy skutki. Na giełdzie liniowość ma ograniczone zastosowanie. Inna przypadłość ludzkiego umysłu, przeszkadzająca w inwestowaniu: niedoszacowanie lub przestrzelanie prawdopodobieństw. Na domiar złego na to wszystko nakłada się cały katalog behawioralnych skrótów (heurystyk), iluzji, błędów i efektów. Niełatwo więc zostać skutecznym traderem. Inna opcja to zarabianie na życie jako techniczny analityk. Oto kilka przesłanek różniących oba zajęcia:
1/ Opisywanie i analizowanie rynku za pomocą SAT jest bezpieczne gdyż trudno ją jak już wiemy rzetelnie ją weryfikować. Tym bardziej, że większość analiz nastawionych jest na znalezienie się na pozycji a nie na zarządzanie ryzykiem. A sporadyczne transakcje nie mówią z kolei wiele o całościowym obrazie. Analizowanie za pomocą OAT wymaga więcej odwagi gdyż szybki test za pomocą komputera wykryje jej wartość. Trader nie może sam sobie stwarzać pozorów, bez względu na rodzaj użytej metody ważny jest dla niego wynik i kompleksowe podejście, nie samo otwarcie pozycji.
2/ Dla analityka sukcesem jest wykazanie się trafnością prognoz, posiadanie racji, wstrzelenie się w ruch. Aby ten sukces osiągnąć wystarczy choćby niewielkie wybicie kursów w przewidywanym kierunku. No może jeszcze oryginalność używanych narzędzi, lub jakiś autorski wskaźnik. Wielu czytelników idąc nieświadomie tym śladem myli potem w swoich inwestycjach posiadanie racji z zarabianiem pieniędzy. A te udaje się zarabiać jedynie dzięki zarządzaniu ryzykiem, radzeniem sobie ze stratnymi transakcjami i pielęgnowanie zysków.
3/ W dążeniu do analitycznej trafności, która zapewnia reputację, stosuje się zamiast prognozy kierunkowej (wzrost lub spadek) prognozę warunkową (jeśli nie wzrośnie to spadnie lub odwrotnie). Cenna jest również umiejętność profesjonalnego uzasadnienia nietrafionej kierunkowo analizy gdyż błędna szkodzi wizerunkowo. Zabieg najniższej klasy to wrzucenie na wykres wielu linii i wskaźników a następnie opisanie ich aktualnego stanu i zakończenie prognozą warunkową. To nawet trudno nazwać A.T. Właściwa nazwa tego działania to „analiza sytuacyjna”. Trader natomiast po prostu zamyka stratną transakcję i przechodzi do kolejnej, straty to po prostu część procesu, koszt biznesu, nieunikniona część sukcesu. Reputację osiąga zarządzaniem ryzykiem.
Ale uwaga: naturalny proces edukacji powinien przebiegać w ten sposób, że ze złych ruchów wyciągamy wnioski by nie powtórzyć błędów; tyle że stosując SAT trudno o poprawne wnioski gdyż decyzje oparte są na interpretacji i uznaniowości. To część opisywanego przez mnie niedawno ‘efektu wyniku’(‘outcome bias’).
4/ Dla analityka wykres i techniczne rysowanie po nim to metoda mająca prowadzić do przepowiedni, prognoz, odgadywania przyszłości. Trader techniczny natomiast używa tych rekwizytów jako narzędzi odszukiwania okazji, nieefektywności, generatora transakcji o jak najlepszym stosunku zysku do ryzyka.
5/ Analityk nie bierze na siebie finansowego ryzyka, nie stawia na analizę własnych środków, nie wystawia się na emocjonalne naciski i psychologiczne pułapki. Użycie SAT doskonale się w ten schemat wpasowuje.
To wcale nie musi znaczyć, że analityk nie potrafi efektywnie inwestować i że jego analizy pozbawione są przewagi, proszę nie wyciągać tak pochopnych wniosków i nie generalizować. Po prostu analizowanie publiczne wymaga innego rodzaju umiejętności a także odwagi poddania się publicznej ocenie. Czytelnicy powinni jednak mieć pełną świadomość tego, że naśladownictwo jest mało praktyczne i nie zastąpi własnego wypracowania strategii. Pamiętajmy, że subiektywnego tradingu nie sposób prosto się nauczyć, a przy tym wyniki nie muszą być konsekwencją wyłącznie samej A.T. – czasem tkwią bardziej po stronie psychologicznych mocy i słabości.
Być może to wyjaśnia dlaczego deklaracje analityka o zaletach subiektywności w A.T. są jak najbardziej szczere…
—*Kat*—¬


Dodaj komentarz