Subiektywna Analiza Techniczna, część 6

Dlaczego analitycy preferują subiektywne, lub może raczej quasi obiektywne podejście do technicznych analiz rynkowych? Na ile z takiej twórczości może skorzystać ich czytelnik?

Spróbujmy znaleźć odpowiedź na gruncie tego co do tej pory o subiektywnej A.T. (SAT) udało mi się przelać na klawiaturę w poprzednich wpisach.

 

15 lat doświadczeń z A.T. każdego rodzaju podpowiada mi taki oto wniosek: znalezienie w danych i wykresach stabilnej przewagi długoterminowej na rynku przy pomocy obiektywnej A.T. (OAT) wymaga nieco zdolności matematyczno-statystycznych i mentalnego dopasowania ale wcale nie jest proste, uzyskanie przewagi w czasie rzeczywistym stosując natomiast SAT to kwestia unikalnych kompetencji, których nie uczy szkoła ani życie. Zasadniczo nasze umysły trenowane są do liniowego myślenia gdzie poznając przyczyny z łatwością odgadniemy skutki. Na giełdzie liniowość ma ograniczone zastosowanie. Inna przypadłość ludzkiego umysłu, przeszkadzająca w inwestowaniu: niedoszacowanie lub przestrzelanie prawdopodobieństw. Na domiar złego na to wszystko nakłada się cały katalog behawioralnych skrótów (heurystyk), iluzji, błędów i efektów. Niełatwo więc zostać skutecznym traderem. Inna opcja to zarabianie na życie jako techniczny analityk. Oto kilka przesłanek różniących oba zajęcia:

 

1/ Opisywanie i analizowanie rynku za pomocą SAT jest bezpieczne gdyż trudno ją jak już wiemy rzetelnie ją weryfikować. Tym bardziej, że większość analiz nastawionych jest na znalezienie się na pozycji a nie na zarządzanie ryzykiem. A sporadyczne transakcje nie mówią z kolei wiele o całościowym obrazie. Analizowanie za pomocą OAT wymaga więcej odwagi gdyż szybki test za pomocą komputera wykryje jej wartość. Trader nie może sam sobie stwarzać pozorów, bez względu na rodzaj użytej metody ważny jest dla niego wynik i kompleksowe podejście, nie samo otwarcie pozycji.

 

2/ Dla analityka sukcesem jest wykazanie się trafnością prognoz, posiadanie racji, wstrzelenie się w ruch. Aby ten sukces osiągnąć wystarczy choćby niewielkie wybicie kursów w przewidywanym kierunku. No może jeszcze oryginalność używanych narzędzi, lub jakiś autorski wskaźnik. Wielu czytelników idąc nieświadomie tym śladem myli potem w swoich inwestycjach posiadanie racji z zarabianiem pieniędzy. A te udaje się zarabiać jedynie dzięki zarządzaniu ryzykiem, radzeniem sobie ze stratnymi transakcjami i pielęgnowanie zysków.

 

3/ W dążeniu do analitycznej trafności, która zapewnia reputację, stosuje się zamiast prognozy kierunkowej (wzrost lub spadek) prognozę warunkową (jeśli nie wzrośnie to spadnie lub odwrotnie). Cenna jest również umiejętność profesjonalnego uzasadnienia nietrafionej kierunkowo analizy gdyż błędna szkodzi wizerunkowo. Zabieg najniższej klasy to wrzucenie na wykres wielu linii i wskaźników a następnie opisanie ich aktualnego stanu i zakończenie prognozą warunkową. To nawet trudno nazwać A.T. Właściwa nazwa tego działania to „analiza sytuacyjna”. Trader natomiast po prostu zamyka stratną transakcję i przechodzi do kolejnej, straty to po prostu część procesu, koszt biznesu, nieunikniona część sukcesu. Reputację osiąga zarządzaniem ryzykiem.

Ale uwaga: naturalny proces edukacji powinien przebiegać w ten sposób, że ze złych ruchów wyciągamy wnioski by nie powtórzyć błędów; tyle że stosując SAT trudno o poprawne wnioski gdyż decyzje oparte są na interpretacji i uznaniowości. To część opisywanego przez mnie niedawno ‘efektu wyniku’(‘outcome bias’).

 

4/ Dla analityka wykres i techniczne rysowanie po nim to metoda mająca prowadzić do przepowiedni, prognoz, odgadywania przyszłości. Trader techniczny natomiast używa tych rekwizytów jako narzędzi odszukiwania okazji, nieefektywności, generatora transakcji o jak najlepszym stosunku zysku do ryzyka.

 

5/ Analityk nie bierze na siebie finansowego ryzyka, nie stawia na analizę własnych środków, nie wystawia się na emocjonalne naciski i psychologiczne pułapki. Użycie SAT doskonale się w ten schemat wpasowuje.

 

To wcale nie musi znaczyć, że analityk nie potrafi efektywnie inwestować i że jego analizy pozbawione są przewagi, proszę nie wyciągać tak pochopnych wniosków i nie generalizować. Po prostu analizowanie publiczne wymaga innego rodzaju umiejętności a także odwagi poddania się publicznej ocenie. Czytelnicy powinni jednak mieć pełną świadomość tego, że naśladownictwo jest mało praktyczne i nie zastąpi własnego wypracowania strategii. Pamiętajmy, że subiektywnego tradingu nie sposób prosto się nauczyć, a przy tym wyniki nie muszą być konsekwencją wyłącznie samej A.T. – czasem tkwią bardziej po stronie psychologicznych mocy i słabości.

 

Być może to wyjaśnia dlaczego deklaracje analityka o zaletach subiektywności w A.T. są jak najbardziej szczere…

 

 

—*Kat*—¬

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

14 Komentarzy

  1. Bartolomeush

    “Pamiętajmy, że subiektywnego tradingu nie sposób prosto się nauczyć”

    Otóż to. Kwestia, które podejście jest “lepsze” przewija się od początku cyklu o subiektywnej AT i nie sposób rozstrzygnąć tego sporu.
    Moim zdaniem, dla początkującego tradera/inwestora, który dopiero co trafia na rynek, dobrze będzie, jeśli zostanie nakierowany do rozpoczęcia przygody z tradingiem od tego, co Kat opisuje jako OAT. Później, jeśli będzie czuł taką potrzebę, wraz ze zwiększaniem wiedzy czy to o samej AT, zarządzaniu ryzykiem, czy też mechanice rynku może on stopniowo przechodzić do tradingu intuicyjnego – jak już tą intuicję w jakiś sposób będzie miał wykształconą. Tymczasem wydaje się, że w zdecydowanej większości przypadków, cały ten proces zaczyna się od subiektywnego podejścia. A to przecież jak wypuszczenie w sam środek bitwy chłopca, który nie dość, że nigdy w życiu miecza nie trzymał, to nawet zbroi ani tarczy mu nie dano… czyż nie?

    @ Kat
    to już część 6, nie 5 😉

  2. Lucek

    “Zabieg najniższej klasy to wrzucenie na wykres wielu linii i wskaźników a następnie opisanie ich aktualnego stanu i zakończenie prognozą warunkową. To nawet trudno nazwać A.T.”

    Oczywiście, oczywiście….

    http://charts.dacharts.net/2011-05-17/Lucek_SAT.png

  3. Darkh

    Czworeczka winna pojsc tlustym drukiem z dopiskiem: nikt nie zna przyszlosci (ku opamietaniu).. analityk jest dla tradera ? czy trader dla analityka ? czy ryzyko nietrafionej prognozy jest wieksze od ryzyka finansowego ?
    (zawsze milo spojrzec na dragony ;))

  4. Pink Floyd

    Faktycznie analitycy lubia zostawiac sobie furtke w swoich prognozach. Lubie sobie czytac takie analizy (dla sportu :-)), i tak na przyklad w jednym z portali (nie chce wymieniac nazwy ani autora) przeczytalem ze na FW20 jest juz bardzo silny sygnal sprzedazy, ze dzisiejsze wyzsze otwarcie spowoduje spokojnie stworzenie kolejnej czarnej swiecy. Nic tylko rano otwierac krotka pozycje. Na koniec jest tylko male addendum, ze wczoraj byl maly wolumen. Teraz latwo przewidziec komentarz na jutro: spadek — prosze, pisane bylo o silnym sygnale sprzedazy. Wzrost – napisane bylo, ze sygnal sprzedazy owszem jest, ale i wolumen byl jednak maly… Analiza jest OK, trader traci kase 🙂

  5. reptile

    Ja bym się ucieszył gdyby seria o AT się już zakończyła lub poszła na wakacyjny urlop hehe.

    Imho.. cena ma w sobie wszystko..

  6. lesserwisser

    Im dalej w las tym więcej …..

    „Wielu czytelników idąc nieświadomie tym śladem myli potem w swoich inwestycjach posiadanie racji z zarabianiem pieniędzy. A te udaje się zarabiać jedynie dzięki zarządzaniu ryzykiem, radzeniem sobie ze stratnymi transakcjami i pielęgnowanie zysków.”

    Zaraz, zaraz ja nie był bym aż taki wyrywny z tym „jedynie”. Jako jeden z wielu czytelników zdarzało się, że poszłem nieświadomie tym śladem myląc w swoich inwestycjach posiadanie racji z zarabianiem pieniędzy. Weszłem na pozycję i zarobiłem bez zarządzania ryzykiem, radzenia sobie ze stratnymi transakcjami i pielęgnowania zyskiem. Mnie wystarczało więc wziąłem co swoje i wyszłem z zyskiem..
    Może jak bym poszedł i wszedł to bym wyszedł jak Zabłocki na mydle?

    ”Ale uwaga: naturalny proces edukacji powinien przebiegać w ten sposób, że ze złych ruchów wyciągamy wnioski by nie powtórzyć błędów; tyle że stosując SAT trudno o poprawne wnioski gdyż decyzje oparte są na interpretacji i uznaniowości. To część opisywanego przez mnie niedawno ‘efektu wyniku’(‘outcome bias’).”

    Wedle tej „logiki” jeśli stosując SAT uzyskamy poprawne wyniki to jednak należy uznać je za niepoprawne (z założenia i programowo) bo były oparte na interpretacji i uznaniowości a nie na wyliczeniu za pomocą jakiegoś algorytmu.

    Czy natomiast (rozumując a contrario) gdy nam program coś „wydeduka” to nawet jak mu nie wyjdzie to jednak należy uznać taki wynik za poprawny bo ptrzeciez program był obiektywny tylko ten wredny rynek zachował się subiektywnie (nieprogramowo i niezgodnie z teorią).
    Jest jeszcze trzecia możliwość, że ja jestem trochę za przygłupiasty na takie filozoficzne podejście do tradingowej AT? Zdarza się.

    ” Dla analityka wykres i techniczne rysowanie po nim to metoda mająca prowadzić do przepowiedni, prognoz, odgadywania przyszłości. Trader techniczny natomiast używa tych rekwizytów jako narzędzi odszukiwania okazji, nieefektywności, generatora transakcji o jak najlepszym stosunku zysku do ryzyka.”

    Ejże, czyżby trader techniczny kreśląc wykresy i technicznie po nich rysując nie dążył to przepowiedni, odgadnięcia przyszłości i prognozy rynku i nie wyszukiwał okazji do zarobku o jak najlepszym stosunku zysku do ryzyka?

    Analiza techniczna jest wykorzystywana zarówno do prognozowania kierunku ruchu rynku jak i wynikowego poziomu cen jak tez to trading technicznego opartego o AT, gdzie generowane są sygnały określonego wejścia w rynek.

    Wejścia te mogą być wynikiem świadomej subiektywnej oceny ludzkiej lub nieświadomej obiektywnej oceny automatycznego programu tradingowego.

    Chyba jednak już czas na urlop, najwyższy (oczywiście czas najwyższy).

    A może to mnie jest potrzebny urlop?

  7. Lucek

    @less

    Ty kolego jesteś chyba młodszy?
    Nalej jeszcze po jednym, bo widzę, że zaczynam kumać o co chodzi.
    Zupełnie tak jak wiele lat temu na bazarze dedukowałem, gdzie jest ta czerwona karta, jedna z trzech?
    I wyobraź sobie, że tu jest SAT(czarna karta), OAT(czarna karta), i zwykły trading(czerwona karta).
    Kathay nam tu żongluje przed oczami tymi czarnymi kartami, a ta właściwa, czerwona leży sobie spokojnie, nie zwracając naszej uwagi.
    Na bazarze nigdy nie zagrałem w “trzy karty”, bo ci co je tak szybko przesuwają, to są cwaniaki jakich mało.
    Z cwaniakami od “trzech kart” nigdy się nie wygra, pamiętaj!
    No to siup! Najlepszego!

  8. lesserwisser

    @ Lucek

    Panie Lucjanie niestety ja to nie jestem już taki młody (żona mówi że jestem starszy niż węgiel, choć tylko ze dwa miechy więcej od niej).

    Taki bardziej oldskulowy jestem, stary ciałem, młody duchem ale wciąż czuję bluesa.

    Mój problem polega na tym, że wprawdzie lubie sobie pofilozować, ale nie przepadam za komplikowaniem rzeczy prostych ponad potrzebę, co nie jest wcale łatwe (podobnie jak trading).

    Moja przygoda AT zaczeła się lat temu, że hohoho (duuuuużżżzooo dłużej niż Katheyowa), choć nigdy nam nie było specjalnie po drodze (mnie i AT ) więc nie mogę powiedzieć, że jesteśmy dobrymi znajomymi.

    Znamy się tylko z widzenia a jedno o drugim nic nie wie, przez strumyczek szeroki jak rzeka, tak skikamy czasem do siebie. 🙂

    I cały czas jestem subiektywny choć z pewną skłonnością do obiektywizacji.

    PS

    Kiedyś w Warszawie na bazarze Rózyckiego tak cwaniaczki ustawiający trzy karcięta wołali do małolatów gapiących się na ich pokazy.

    “Czerewona wygrywa, czarna przegrywa. Ludzie, ludzie chyba oszalałem, piniądze za darmo rozdaje. Ten kto szczęścia nie spróbuje temu forsa nie buzuje. Tu się wygrywa, sztory wachluje, odejdź maleńki bo cię opluję.”

    (wachlować sztory – przekładać, tasować, manipulować kartami).

  9. Lucek

    @Lesser

    Tylko nie “Panie Lucjanie”, gdyż “Lucek” to mój nick internetowy i tak ma być:) To mnie odmładza, gdyż moja oldskulowość czasami już mi dokucza, chociaż bluesa też czuję.
    Ale Twoje toasty bardzo mi się podobają i wznoś je często ( ale nie za często), żebym nie popadł w nałóg:)
    Skoro jak piszesz, Twoja przygoda zaczęła się “duuuuużżżzooo dłużej niż Katheyowa”, rozumiem że chodziłeś do jakiegoś porządnego, społecznego liceum, bo inaczej nie umiem sobie tego wytłumaczyć.:)

    Co do tych co “wachlowali sztory”, to z łódzkiego “Górniaka” zapamietałem taki okrzyk: “Ja mam ręce i nimi kręcę, wy macie gały żeby patrzały”.

  10. lesserwisser

    @ Lucek

    “Skoro jak piszesz, Twoja przygoda zaczęła się „duuuuużżżzooo dłużej niż Katheyowa”, rozumiem że chodziłeś do jakiegoś porządnego, społecznego liceum, bo inaczej nie umiem sobie tego wytłumaczyć.:)”

    Panie Lucjanie, tfuuu Lucek sprawa jest prosta, po prostu miałem takie szczęście, że dawno, dawno temu zacząłem prace, gdzie codziennością była giełda towarowa (międzynarodowa a nie krajowa) oraz handel fizyczny i papierowy – na bieżąco i na żywo, szkolenia zagranicą, czytanie literatury fachowej, rozmowy z traderami, etc.)

    A charting to był jej mały odprysk no i tak mi trochę zostało w głowie (ale coraz mniej) i jak czytam książkę, artykuł czy słyszę wypowiedź eksperta od rynku w mediach to zazwyczaj wiem gdzie są kity gdzie są gity i gdzie są hity.

  11. Alicja

    @ Lucek

    >>>I wyobraź sobie, że tu jest SAT(czarna karta), OAT(czarna karta), i zwykły trading(czerwona karta).
    Kathay nam tu żongluje przed oczami tymi czarnymi kartami, a ta właściwa, czerwona leży sobie spokojnie, nie zwracając naszej uwagi.

    Ale ta czerwona karta to nie tylko PA…?

    Ktoś ma jakiś pomysł, aby zmotywować KATa do pisania o tej zarabiającej AT ? 😀

  12. lesserwisser

    Aby nabrać dystansu do tego co się czyta i pisze warto chyba przemyśleć sobie tych kilka zdroworozsądkowych powiedzeń.

    Na historycznych danych wszystko dobrze działa.

    Na danych historycznych wszystkie programy tradingowe działąją świetnie ale najcześciej ta ich świetność mija w momencie zakupu.

    Wszystkie metody działają w pewnych warunkach, ale żadna z nich nie działa w każdych warunkach.

    W teorii nie ma różnicy między teorią, a praktyką. W praktyce jest.

    Nic nie jest na tyle proste, żeby nie mogło być źle zrozumiane.

    PS

    “Rynek wymyślono po to by rozdzielić/odseparować prawdziwych facetów od chłopaczków a chłopaczków od ich pięniedzy.” (Brian Marber – guru AT) 🙂

    W teorii nie ma różnicy między teorią, a praktyką. W praktyce jest.

  13. Lucek

    @Alicja

    “Ale ta czerwona karta to nie tylko PA…?”

    Oczywiście, że nie.
    Ta “czerwona karta” to indywidualny sposób/metoda na spokojny trading, który w długim terminie pozwala zarabiać.
    “Zarabiać” to nie znaczy, że MUSISZ wygrywać konkursy, ale że MOŻESZ podejmować decyzje odpowiednie do Twojego temperamentu, Twojej odporności na stres i że dzięki temu Twój rachunek nie topnieje.
    Celnie i z pełnym dystansem do “świętości” napisał o tym wyżej Lesser:

    “Zaraz, zaraz ja nie był bym aż taki wyrywny z tym „jedynie”. Jako jeden z wielu czytelników zdarzało się, że poszłem nieświadomie tym śladem myląc w swoich inwestycjach posiadanie racji z zarabianiem pieniędzy. Weszłem na pozycję i zarobiłem bez zarządzania ryzykiem, radzenia sobie ze stratnymi transakcjami i pielęgnowania zyskiem. Mnie wystarczało więc wziąłem co swoje i wyszłem z zyskiem.”
    JesZaraz, zaraz ja nie był bym aż taki wyrywny z tym „jedynie”. Jako jeden z wielu czytelników zdarzało się, że poszłem nieświadomie tym śladem myląc w swoich inwestycjach posiadanie racji z zarabianiem pieniędzy. Weszłem na pozycję i zarobiłem bez zarządzania ryzykiem, radzenia sobie ze stratnymi transakcjami i pielęgnowania zyskiem. Mnie wystarczało więc wziąłem co swoje i wyszłem z zyskiem.”

    Jeśli jesteś daytraderem to dobrze jest kończyć dzień na plusie, chociażby z jednym punktem, ale nie zaszkodzi kończyć z dwudziestoma:)

  14. Ana

    Bazar. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *