Chemiczny trading, część 2

Czy można usprawnić proces decyzyjny w inwestowaniu przy użyciu środków chemicznych lub używek? Wracam z tym zagadnieniem w ramach kontynuacji poprzedniego wpisu.

Najprostszym chyba, najtańszym i najdostępniejszym „wspomagaczem” można by uznać kofeinę, a prawdopodobnie większości z Czytelników przychodzi w tym momencie do głowy kawa. Czyli środek, który zażywamy co dzień dla pobudzenia czy po prostu obudzenia organizmu. Eksperymenty (np. Lovallo – podaję ponownie za książką Petersona „Inside investor’s brain”) wskazują niestety, że kofeina powoduje wzrost poziomu hormonu stresu zwanego kortyzolem o 30% po spożyciu ekwiwalentu kofeiny w postaci 3 filiżanek kawy. To w rezultacie prowadzić może do tego, że nasza percepcja zysku się powiększy czyli urosną strach i obawa.

A to właśnie uczucie lęku i obawy przed nieznanym i niepewnym powodują zniekształcenie finansowych decyzji. Im wyższe natężenie owych emocji tym bardziej przesadzony odbiór ryzyka. Przy wysokich stanach prowadzi to do paniki i impulsywnej ucieczki z rynku. Dlatego też popularne w tym kontekście jest powiedzenie o bykach, które wspinają się po ścianie strachu kiedy przychodzi hossa. Ale uwaga – umiarkowany, średni poziom stresu powoduje przyjemne wydzielanie do mózgu dopaminy co prowadzi do poszukiwania i akceptacji ryzyka. Sztuką jest więc znalezienie własnego balansu dla odpowiedniego poziomu stresu i obaw.

Środkiem zmniejszającym owe rynkowe lęki, łagodzącym napięcie, wygarniającym nerwowość z nadmiernie pobudzonych obwodów nerwowych i powodującym wzrost pewności siebie jest oczywiście…alkohol 🙂 To jednak wcale nie zachęta do jego zażywania gdyż chwilowe załagodzenie napięć lękowych można okupić uzależnieniem, a co gorsza tzw. kac kolejnego dnia pogarsza kreatywne myślenie i asertywność. Nie mówiąc już o tym, że pozostawanie „w stanie wskazującym” osłabia refleks, szybkość i precyzję myślenia, a w czasie eksperymentów jego działanie okazało się podobne jak w przypadku narkotyków: preferowanie ryzykownych wariantów o niskiej lub częstokroć ujemnej wartości oczekiwanej. Inwestorzy poddani jego działaniu okazywali zmniejszoną awersję do strat, preferowali grę o wysokiej wygranej przy minimalnych nawet szansach wygranej i wystawiali się na ryzyko częściej i na wyższy jego poziom.

Istnieją jednak leki zmniejszające emocję strachu i obaw bez skutków w postaci brawurowego podejścia do ryzyka.

Na przykład hazardziści (pokerzyści szczególnie) przyznają się do używania leku o nazwie Adderall (pochodna amfetaminy, lek na ADHD). W swoim wyznaniach podkreślają działanie w formie zwiększonej chłonność informacji i ich efektywniejsze przetwarzanie, koncentrację, pozostanie dłużej świeżym i pobudzonym, a także wiążą to z lepszymi wynikami podczas turniejów. Należy uważać jednak z przedawkowaniem – obserwowani studenci, którzy używali go dla osiągnięcia lepszych wyników nauki i przetrwania sesji, zdradzali oznaki psychotyczności.

Natomiast traderzy używają mniej uzależniającego leku zawierającego modafinil o nazwie Provigil, który pobudza, pozwala na zwiększenie czujności i uwagi. Ci, którzy handlują walutami na 24 godzinnym rynku wspierają się również niewielkimi dawkami litu, zmniejszającego potrzeby snu, podwyższającego energię, pewność siebie, pomagającego powstrzymywać się przed przyjmowaniem podwyższonego ryzyka.

Nasz organizm potrzebuje dostaw jeszcze jednego hormonu szczęścia zwanego serotoniną. W tej terapii oczywiście dominuje Prozac, antydepresant, który wywołuje optymizm, pozwala pokonywać przeszkody i radzić sobie z zagrożeniami a także szybko podejmować decyzje. Podobnie działają paroxetine (redukcja obaw przed zagrożeniami) i citaloparm (obniża poziom strachu). Natomiast badania nad obniżonym poziomem serotoniny wskazują, że pacjenci mają trudności z rozróżnieniem potencjalnie dużych od małych wygranych co skutkuje zbyt dużą ilością transakcji za małe stawki (tzw. overtrading), a także preferowaniem niewielkich ale natychmiastowych wyników ponad długoterminowymi o dużych zyskach (impulsywność).

Niskie poziomy serotoniny powodują również objawy depresji i złego nastroju. To zaś skutkuje tym, że inwestorzy w skrajnych wypadkach obawiają się zainwestować nawet w obligacje, ich strach podjęcia ryzyka finansowego typu akcje może być paraliżujący. Chroniczną awersję do ryzyka powoduje również zmniejszona ilość wspomnianej już dopaminy (tzw. depresja melancholiczna). Lekiem w tym przypadku może być Bupropion (stymulant dopaminy) albo silniejsze środki oparte na amfetaminach.

Natomiast patologiczny hazard, mogący objawić się również w tradingu (gra dla osiągnięcia ekscytacji bez względu na wyniki), wymaga zastosowania blokera receptorów wrażliwych na opiaty (alkaloidy opium). Podaje się Naltrexone, który zmniejsza uwalnianie dopaminy i redukuje uczucie przyjemności.

Istnieją również leki, które pomagają inwestorom zredukować ich strach o potencjalnie duże straty, poprawić percepcję widzenia ryzyka w stosunku do wygranej, wprowadzają do umysłu sporo racjonalnego postrzegania i świeżości oraz opanowania, pomagają radzić sobie z fizycznymi efektami chronicznego stresu. To tzw. beta-blokery (np. Propranol), leki używane przy kuracji pacjentów z wysokim ciśnieniem.

Napięcie i podwyższone stany emocjonalne pomagają uregulować leki typu Valium czy Xanax, które zwiększają w mózgu ilość protein zwanych GABA, odpowiedzialnych za spadek elektrycznego napięcia w komórkach. Ale działanie uspokajające można również osiągnąć piciem zielonej herbaty (moja ulubiona :)) i spożywaniem produktów bogatych w kwasy OMEGA-3 (ryby). Dzięki obu Japończycy żyją statystycznie dłużej choć nie wiem czy osiągają lepsze wyniki inwestycyjne 🙂

I zła informacja na koniec- nie udało mi się odnaleźć do dziś takiego środka, który tak po prostu poprawiałby zyskowność i trafność tradingu czy pomagał szybko odkryć mechanizmy rządzące giełdą. Kto jednak wie co czeka nas za 20-30 lat…

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. vinc

    Zapomniałeś Kat o żeńskich hormonach aplikowanych traderom 🙂
    http://remington-work.blogspot.com/2009/06/trader-sac-made-me-take-female-hormones.html

  2. Alicja

    I jeszcze trochę a nie będziemy mieli co jeść 😀

    http://vetulani.wordpress.com/2010/07/24/czy-nasza-depresja-szkodzi-krewetkom/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *