Czas na czarny poniedziałek

Od ostatniego czarnego poniedziałku minęło 571 dni. Jeśli zdefiniujemy „czarność” jako spadek indeksu WIG20 większy niż trzy procent. Przy czym w tym konkretnym dniu (17 sierpnia 2009) oznaczało to spadek w ciągu dnia, co jest częstszą sytuacją na naszym rynku niż spadki na początku sesji powyżej trzech procent. Na pocieszenie mogę dodać, że ostatni spadek indeksu WIG20 przekraczający owe trzy procent miał miejsce 296 dni temu i wystąpił w środę, 19 maja 2010 (również licząc według cen zamknięcia). To o tyle nietypowa sytuacja, że średnia między „czarnymi dniami” wyniosła od października 1994 roku (czyli momentu gdy sesje giełdowe odbywały się każdego dnia w tygodniu) zaledwie 27.

Nawet jeśli uwzględnimy same poniedziałki to średni czas między wystąpieniem „czarnych poniedziałków” wynosi 120 dni.

Dla otuchy dodam tylko, że obecny czas spokoju nie jest wyjątkowy. Najdłuższy trwał 910 dni (między  17.11.2003 a 15.05.2006, a drugi w kolejności 588 (od 12.06.2006 do 21.01.2008).

Czemu akurat poniedziałek, skoro powszechniejszym zwrotem w popkulturze giełdowej jest zwrot „czarny piątek”.

Odpowiedź na to pytanie daje poniższa tabela. W okresie od października 1994 do dziś (11 marca 2011), najwięcej silnych załamań następowało właśnie na sesji poniedziałkowej. Można by się zastanawiać, czy to konsekwencja czarnych piątków w USA, ale pod warunkiem wcześniejszego sprawdzenia, czy faktycznie za oceanem piątek dominuje nad poniedziałkiem w tejże statystyce.

Tabela: Liczba sesji, na których indeks WIG20 spadał o określoną wartość w danym dniu tygodnia

tabela_czarne dni

Aż czterdzieści sześć razy indeks WIG20 na koniec sesji spadał więcej niż 3 procent w stosunku do zamknięcia z poprzedniego dnia (26 razy jeśli uwzględnimy cenę otwarcia). Nie wiele gorszy był pod tym względem wtorek, możemy więc stworzyć nowe zjawisko giełdowe „czarny początek tygodnia”, zaś powiedzenie „nie lubię poniedziałków” zyskuje nowy wymiar. No chyba, że jest się niedźwiedziem i oczekuje krachów.

W tej samej tabeli zamieściłem statystykę dni, w których indeks spadał (na zamknięciu oraz na otwarciu) ponad 4.9%. W tym przypadku można odetchnąć z ulgą. Nie zdarza się to tak często, choć poniedziałek nadal dominuje.

Jak wygląda rozpiętość owych spadków pokazuje kolejny diagram. Nie jest najgorzej. W większości przypadek spadek nie przekracza 5 procent. Pojawia się jednak dzień (wtorek, 28 października 1998), gdy indeks nurkuje 13.2 procent.

…..

Przerwę zostawiłem dla młodszych stażem giełdowym Czytelników, żeby to sobie wyobrazili. Podczas jednej sesji indeks największych spółek giełdowych spada ponad TRZYNAŚCIE PROCENT. Co to oznacza w przypadkach pojedynczych spółek można sobie łatwo wyobrazić. Tamtego dnia na otwarciu zniżka wyniosła 8 procent, zaś dzień wcześniej spadki wyniosły odpowiednio -6 % (na otwarciu) i 4.6% (na zamknięciu).

Pamiętam ten dzień bo miałem przyjemność napisać wówczas tekst „Globalny krach po raz pierwszy na GPW”, który ukazał się na tytułowej stronie Gazety Giełdy Parkiet (o ile dobrze pamiętam na stronie głównej była zajawka do głównego materiału i ukazanie, jak wpłynęło to na zachowanie się krajowych funduszy akcji, co wywołało telefoniczną interwencję do naczelnego przedstawiciela jednego z TFI, że nie należy pisać w takim negatywnym tonie o wynikach).

Diagram. Spadki ponad 3.5% indeksu WIG20 w zależności od dnia tygodnia

rozklad_dni_3proc

Czy z owych statystyk płynie jakaś praktyczna wskazówka pozwalająca przygotować się na taki dzień? Chyba poza tym, że na rynkach występują od czasu do czasu gwałtowne załamania – niespecjalna. Oczywiście idąc tropem części analityków można by próbować odliczać czas do kolejnego „czarnego dnia”, jednak rozrzut między wynikami jest taki, że takie wyliczenia nie mają najmniejszego sensu.

Życząc wszystkim odpowiednio wcześniej zajętej krótkiej pozycji pozwolę sobie zacytować Curtisa Faitha z książki Droga Żółwia „Koniec tradera może nastąpić na dwa sposoby: poprzez powolne i bolesne wykrwawianie się, które powoduje, że traderzy poddają się z powodu stresu i rozczarowania albo w wyniku gwałtownego wybuchu”.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

8 Komentarzy

  1. exnergy

    Chęć przewidywania rynku i posiadania racji jest dużo mocniejsza niż racjonalna motywacja do robienia kasy przez trzymanie się dobrej strategii.

    Jakiś wysyp negatywnych emocji ostatnio w Internecie.

  2. adam

    Gratuluję tytułowego artykułu , sprawdziłem co działo sie z kursem po tej dacie , /nomen omen nie było to 08/października / . Panie Grzegorzu kurs poszedł w górę książkowo po kasandrycznym tytule , czyżby historia miała się niebawem powtórzyć:(.

    1. gzalewski (Post autora)

      @adam
      troszke nie rozumiem. Naprawde
      DLaczego miałby nie pójść do góry?

  3. adam

    Otóż dlatego , że jeszcze nie było artykułu 13 % 🙁 . pozdrawiam i czekam na tytułowy artykuł. PS . W Japoni zostało jeszcze parę elektrowni które pociągną ,ale nowe buduje się kilka lat.

  4. deli deli

    Bogate instrumentarium, panie Grzegorzu ale ptaszek dzięki Bogu już się wymyka czarnej sieci. Wyczuł jego wiosenną przelotną naturę pan Jacek serwując kolejny tonujący (brawo!) wpis. Jeszcze trochę a rynek w Warszawie byłby się zagapił i nie zrealizował tak wyczekiwanej nieco pogłebionej korekty technicznej.Tak mocno tego pragnął, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby jutro repetował dzisiejszy szablon.
    Więc mamy trochę luzu do… kolejnego poniedziałku. Za tydzień media już nie będą się tak nachalnie rzucały “do oczu”. Pora na bardziej wyraziste ruchy na politycznej szachownicy. Strój wiosenny obowiązkowy; wejście niezapowiedziane, z ikrą.
    Przygotowałem ten sam wariant taktyczny co w ostatni poniedziałek. Nie mogę sobie odmówić przyjemności oglądania moich biegunów jak tańczą w rytmie na liniach wsparcia. Wiem, że to nieprofesjonalnie ale jakże inaczej nagradzać bestię przenikliwości, którą w sobie wyhodowałem?
    Cieszy mnie, że Natura*) podjęła się roli mediatora w przforsowaniu na unijnym forum naszego “brudnego” modelu energetycznego opartego o rodzime zasoby naturalne. Mam nadzieję, że pójdą za tym nowe definicje tzw. czystej energii uwzględniające aspekt bezpieczeństwa w takim wymiarze jak właśnie dzisiaj Natura podpowiada.
    Mimo, że korelat rzeczywisty względem moich przewidywań jawi się podręcznikowo, przyznam, że nie zdawałem sobie w pełni sprawy jak świat przegalopował i powbijał sobie w serce tyle prętów “czystej energii”, które na dodatek trzeba chłodzić 24h.

    ___________________

    Polska Chopina, Słowackiego, Piłsudskiego jest wybornie wrażliwa na cudowne obroty ciał niebieskich. Co rusz – od Kopernika.

  5. reik

    No, jak na razie to był trochę czarny wtorek na świecie po informacjach z Japonii. Jak w kolejnych reaktorach elektrowni dojdzie do stopienia prętów to może być naprawdę czarny dzień (niekoniecznie poniedziałek)..

  6. deli deli

    @reik
    Nawiązałem do poniedziałku z mojej prognozy sprzed dwóch tygodni a nie do wtorkowych prętów (wpis; “Początek końca”pana Adama). Powtórzę może, że kłopoty z tą “czystą energią” w drodze i podobnie jak Ty nie mam ochoty do żartów. Pozdrawiam serdecznie i bądżmy dobrej myśli.

  7. deli deli

    errata do komentarza wyżej
    powinno być
    wpis ‘Początek końca/a.stańczak’, komentarz nr.66.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *