Podbudowany wygranym meczem drogiej memu sercu drużyny piłkarskiej przeciwko Man City, postanowiłem sięgnąć do miejsca gdzie zbiegają się ścieżki piłki nożnej i tradingu.

Jakiś czas temu dotarłem do dyskusji, której obiektem były eksperymenty holenderskiego psychologa Apa Dijksteruisa, opisane w pracy “Predicting Soccer Matches After Unconscious and Conscious Thought as a Function of Expertise” ( w tłumaczeniu mniej więcej: „Typowanie wyników meczów piłki nożnej w wyniku świadomego i nieświadomego myślenia jako funkcja bycia ekspertem”). Wnioski z tej dyskusji zainteresują być może nawet tych nie przepadających za piłką kopaną. I chociaż nie przekładają się one bezpośrednio na procesy decyzyjne w spekulacji to sięgają do tych samych narzędzi w mózgu człowieka- zasobów instynktu i przeczucia, pod warunkiem, że są tam wcześniej zmagazynowane w procesie nauki, doświadczeń czy po prostu gromadzenia wiedzy.

W pierwszym eksperymencie autor zgromadził ekspertów od futbolu oraz całkowitych nowicjuszy i podzielił ich na 3 grupy zależne od zadania, które mieli wykonać. Celem było wytypowanie wyniku meczów ligi holenderskiej. Grupa pierwsza dostała 2 minuty czasu do namysłu (świadoma analiza), grupa druga- została poproszona o natychmiastową prognozę (odwołanie do błysku intuicji), trzecia- przed typowaniem, ale po określeniu celu zadania, uczestniczy przez 2 minuty zostali obciążeni zadaniem umysłowym, sięgającym do świadomości ale niezwiązanym ze sportem.

Wyniki pierwszej i drugiej grupy okazały się bardzo marne, gorsze od rzutu monetą, przy czym eksperci okazali się tylko odrobinę lepsi od amatorów. W trzeciej grupie trafność wyłaniania zwycięzców meczów nieco się podniosła ale co istotniejsze – przewaga ekspertów zdecydowanie wzrosła. Test ten pokazał siłę podświadomości, bo do niej właśnie się odwołano, zajmując wcześniej świadomość. Nie przekłada się to bezpośrednio na decyzje w tradingu ale środowisko podejmowania decyzji jest bardzo podobne: o ile zajmujemy się na serio analizami zjawisk o niepewnym wyniku, kompleksowo zbudowanych, o dużej przypadkowości i związanych z ryzykiem warto wiedzieć, że w podświadomości ukrywa nam się potężna baza doświadczeń, wiedzy i intuicji, do których z wielu powodów trudno dotrzeć bezpośrednio (o czym jeszcze za chwilę) ale w których drzemie ogromna moc. Dlatego być może przed podjęciem bardzo dobrej decyzji warto przez chwilę na przykład porozwiązywać krzyżówkę, po czym wrócić do próby intuicyjnego rozwiązania problemu.

Autor przeprowadził na podobnych grupach ponowny eksperyment ale tym razem typowano zwycięzców meczów Mistrzostw Świata w piłce kopanej, przy czym poproszono również o podanie miejsca drużyn w rankingu FIFA czyli odwołano się do bardzo ważnego czynnika, determinującego możliwość zwycięstwa w meczu. Ponownie grupa świadomie analizująca przez 2 minuty oraz odpowiadający w błyskawicznym tempie wypadli słabo. Grupa trzecia, czyli zajęta przez 2 minuty niezwiązanym zadaniem umysłowym, podała najlepsze odpowiedzi i bardzo poprawnie umiejscowiła drużyny w rankingu.

Kilka luźnych wniosków, które wysnuł autor i komentatorzy jego pracy:

– prognozy ekspertów wypadają niewiele lepiej od prób określenie wyników zdarzeń przez amatorów, co najwyżej posiadają oni dużą wiedzę na temat opisywanego zjawiska

– najlepsze rezultaty znawców tematu, ekspertów, profesjonalistów mają swoje żródło w magazynach wiedzy, uczuć, przeczuć i instynktu, tkwiących w podświadomości; PODŚWIADOMOŚĆ WIE WIĘCEJ NIŻ WYDAJE NAM SIĘ ŻE WIEMY

– świadome analizy wypadają marnie z powodu zjawiska behawioralnego zwanego „błędem obciążenia” (ang. Weighting mistake), którym wspomniany autor zajmuje się w szeregu innych badań; powoduje ono, że nasze analizy i decyzja z nich wypływająca zwykle jest obciążona pewnym błędem nieobiektywności, brakiem wyważonej perspektywy, wpływem newsów itp. I tak na przykład w futbolu może nasze myślenie zafałszować głośna kontuzja jednego z ważnych graczy albo choćby plotki o niej. W inwestycjach – na przykład wydarzenie ekonomiczne, polityczne, obyczajowe, mające tylko pozornie istotny wpływ na spółkę.

Więcej w podobnym temacie w kolejnym wpisie.

—***Kat***—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

24 Komentarzy

  1. astanczak

    Tak tylko cichutko pisnę, że osobiście mam problem z przyjęciem tezy, że podświadomość jest czymś więcej niż popkulturowym zbanalizowaniem “teorii” Freuda. Co z wynikami tego badania, jeśli podświadomość jest artefaktem? Nie wiem, czy wśród czytelników blogów bossy są psychologowie z wykształcenia, ale przy mojej ograniczonej wiedzy na ten temat coś mi podpowiada, że poruszamy się raczej w pop-psychologii a nie w psychologii, jako nauce.

  2. gzalewski

    uczestniczy przez 2 minuty zostali obciążeni zadaniem umysłowym, sięgającym do świadomości ale niezwiązanym ze sportem.
    […]

    W trzeciej grupie trafność wyłaniania zwycięzców meczów nieco się podniosła ale co istotniejsze – przewaga ekspertów zdecydowanie wzrosła.

    […]
    Grupa trzecia, czyli zajęta przez 2 minuty niezwiązanym zadaniem umysłowym, podała najlepsze odpowiedzi i bardzo poprawnie umiejscowiła drużyny w rankingu.
    […]

    – najlepsze rezultaty znawców tematu, ekspertów, profesjonalistów mają swoje żródło w magazynach wiedzy, uczuć, przeczuć i instynktu, tkwiących w podświadomości; PODŚWIADOMOŚĆ WIE WIĘCEJ NIŻ WYDAJE NAM SIĘ ŻE WIEMY

    Odwołam sie do swojej notki sprzed kilku tygodni i koncepcji obciążenia poznawczego ( https://blogi.bossa.pl/2010/10/01/analitycznie-czy-odruchowo/ )
    Zajęcie zadaniem i pozniej zlecenie wykonania jakiejs czynnosci jest typowym eksperymentem zwiazanym z koncepcją owego obciążenia poznawczego. I nie chodzi tu o kombinowanie ze świadomością (tu się zgadzam z Adamem, że to pozostałość po Freudzie, który od kilku lat ma jednak nienajlepszą passę i zaczyna się weryfikować rozsądnie jego “pomysły”) tylko raczej sprawdzenie, z którego rodzaju myślenia korzystamy, czy odruchowego czy analitycznego.
    W momencie stresu (lub zajęcia umysłu jakimś złożonym zadaniem) eksperci będą mieli szanse uzyskiwać lepsze wyniki niż amatorzy ze wzgledu na swoje doświadczenie i fakt, ze pewne działania są już “zautomatyzowane”.

  3. Gonzo

    Troche o podswiadomosci i snach pisalem u siebie na blogu: http://pokonacrynek.blogspot.com/2010/10/intuicja-w-tradingu.html

  4. exnergy

    Kiedyś mi się śniła sesja na GPW. Robiłem wszystko tak jak w normalnym życiu, analizowałem otwierałem, zamykałem. Rano obudziłem się w dobrym humorze.

    Co do intuicji wynikającej z doświadczenia – to coś w tym jest. Jeśli przypomnimy sobie fakty, że mózg w fazie inkubacji szuka pomysłów – to inaczej spojrzymy na te sprawy. Oczywiście chodzi tutaj o pewien trening. Być może pewne części mózgu związane ze świadomą pamięcią nie są w stanie ocenić pamięci nieświadomej i dlatego tak niesprawiedliwie niektórzy oceniają podejście intuicyjne do rozwiązywania problemów. Oczywiście nie polecam wolnej amerykanki, systematycznym trzeba być.

  5. lesserwisser

    Ja też podbudowany lekturą o osiągnięciach naukowych dociekań psychologów, w temacie „błąd obciążenia”, postanowiłem sięgnąć pamięcią do miejsca gdzie zbiegają się ścieżki piłki nożnej i tradingu oraz banalnego handlu.

    Na styku zdrowego rozsądku, biorącego się z życiowego doświadczenia – oraz intuicji wynikającej z guts feeling, rodzą się różne fantasmagorie i powstaje historią żywa, choć z pozoru niemożliwa .

    Właśnie tak bywa, zapewne z powodu behawioralnego „błędu obciążenia”, że czasem przebieg meczu (lub zachowanie rynku) nie jest taki, jak wydaje się, że być powinien.

    Jak mawia mój znajomy, przypadek to prawidłowość, o której ty akurat nie wiesz”. Oto krótka, acz pouczająca, historia ilustrująca wpływ takiego obciążenia na rzeczywistość.

    Rzecz dzieje się w czasie delegacji zagranicznej na kolacji u naszego oficjela, dołączają też zaprzyjaźnieni najwyżsi przedstawiciele bogatej polskiej firmy (dyrektor generalny i ekonomiczny), której drużyna futbolowa gra w naszej ekstraklasie.

    Sympatyczny luzik, smaczne jadło i dobre napitki, szczere Polaków rozmowy, bo przecież sami swoi, w tle leci niemiecka telewizja, w której akurat pokazują skróty z ichniejszej ligi. Mówią, że jakaś znana drużyna ( przyjmijmy że to jest Bajer Z Monachium) przegrała powiedzmy 1:2.

    Na to nasz ekonomiczno-finansowy mówi z uśmiechem, no patrzcie a nasza drużyna jest lepsza, bo dzisiaj wygrywa 2:1. Co nie Zdzisiu! Tu zwraca się cały rozpromieniony do swojego naczelnego (imię specjalnie zmienione).

    Jeden z uczestników kolacji pyta zdziwiony, a skąd Ty to wiesz?. Jak to skąd, pada szczera do bólu odpowiedź, przecież tak było ustalone!

    Wynik nie był jeszcze mu znany , bo goście cały czas byli na rozmowach biznesowych, więc nie mieli okazji jeszcze porozmawiać z krajem. Pan dyrektor eko-fin, dla formalności, dzwoni więc do kogoś w kraju, cały w skowronkach, że taki jest cwany i obrotny.

    W trakcie rozmowy telefonicznej twarz mu tężeje, i nie zważając na obecność pani domu, drze się wściekły w słuchawkę, ”co to k…a znaczy, że mu zeszła z nogi, niech c…e zaraz oddają kasę, to im następnym razem piłka nie będzie schodziła z nogi tylko z drogi, jak jełopów obciążymy kosztami to nie zrobią już więcej takich błędów. ”

    Tekst może nie jest słowo w słowo, ale dobrze oddający treść.
    Okazało się, że był remis 2:2 , bo jeden z graczy przeciwnika przypadkowo strzelił im gola, w zamieszaniu podbramkowym, gola którego strzelić nie powinien, a nawet nie miał prawa, bo nie był on opłacony ( to znaczy gol, bo pechowy strzelec to i owszem).

    Potem przedstawiciele tej drużyny tłumaczyli się, że wcale nie chcieli zdobyć bramki, celował „Panu Bogu w okno” ale akurat ”źle mu piłka mu z nogi zeszła” .

    Czasem więc nawet zdolności profetyczne ekspertów zawodzą, w konfrontacji ze złośliwym losem, który podejmuje nieświadome decyzje. Znajdować to może swoje negatywne odbicie na przychodach finansowych, bo wtedy pewniaki obstawione w piłkarskim totku, niespodziewanie okazują się niepewne i mamy duży rozrzut wyników.

    Dziś uczeni badacze pisma, analizując tamten wynik, powiedzieć by mogli, że w przypadku tamtej drużyny, był to łabędzi śpiew, w wykonaniu czarnych łabądków. Jedno jest pewne, tak czy siak, wynik końcowy był zaskakujący, i to dla wszystkich, taki bardziej tłusto-ogonowy.

    Bo jak mówią zdarzenia losowe i zgadywanki sobie, ale jak „Człowiek płaci, to jakiś Fryzjer wynik ustawia”, więc wtedy i z Freuda jest zupełna niedojda, a o nieświadomym kibicu to nawet nie ma co mówić.

    Bo życie, życie jest nowelą w realu, scenariusz której pisze zazwyczaj jakiś anonimowy deus ex machina, a nieświadoma podświadomość naiwnie podpowiada nam, że wyniki różnych gier i gierek (trading nie wyłączając ) mają losowy charakter.

    A ofiary losu chcą jeszcze w to wierzyć!

  6. Kornik

    Lesser, przyjemnie się to czyta. Ten bidula-zawodnik, to prawie jak Domarski, któremu piłka “przyszła, naszła, zeszła i weszła”. 🙂 A prawie, jak wiemy, robi wielką różnicę.

    W sumie materiał dla Bareji, gdyby żył, albo dla Zaorskiego, gdyby miał pieniądze. (Tia, tak sobie czasem myślę, że najmocniejsze kajdany robi się ze złota…)

    W nawiązaniu do słów Exoenergetycznego, powiem, że mnie przychodzą we śnie najlepsze pytania i najlepsze odpowiedzi. To się nazywa przespać się z problemem.

    Ja to nawet próbuję regulować – w ten sposób, że kiedy mam jakiś problem na tapecie, to przed snem biorę sobie książkę (taką, w której spodziewam się znaleźć odpowiedź, a czasem zupełnie luźną), i trochę czytam – licząc na to, że może jakieś zdanie, albo słowo naprowadzi mnie na rozwiązanie – a trochę myślę, mimo lektury (wodzę tylko wzrokiem po druku), a potem – albo się przyśni, albo nie. Czasem postępuje w ten sposób, że przed snem tylko myślę o problemie; już sam ten fakt pozwala się umysłowi skoncentrować i wyciszyć i człowiek nawet nie wie, kiedy zasypia, a potem – albo znajduje odpowiedź, albo nie.

    Podobno Michael Jackson tworzył w ten sposób, że kładł na stoliku nocnym zeszyt i ołówek i jeśli coś mu się przyśniło, to natychmiast się budził i to zapisywał.

    Ale szczęka mi opadła, kiedy zobaczyłem “Incepcję”, mają chopoki wyobraźnię.

  7. astanczak

    > To się nazywa przespać się z problemem.

    troszkę zrobiło się, jak części poradniczej gazetki Bravo, więc pozwolę sobie na trzy grosze od siebie

    generalnie wyznaję zasadę, że “wszystko staje się prostsze, gdy człowiek porządnie się wyśpi”, ale… w przypadku pozycji stratnych to nie działa.

  8. lesserwisser

    @ Kornik

    Z tego co słyszałem to J. Zaorski poważnie przymierzą się do “Piłkarskiego pokera 2”, podobno już zbierają kasę.
    Nie wykluczam, że będę się z nim widział zaniedługo to podpytam.

    @ astanczak

    Pozycje stratne to zasnąć nie dają, a co dopiero mówić o wyspaniu się.

    PS

    A propos “przespać się z problemem”. Jest taki żart na ten temat.

    Córka Iksińskiego była dla rodziców nieustannym problemem, ale jak się z nią przespałem, to się zmieniła. Jak to mówią, dla jej rodziców była to kinder niespodzianka (i matka i dziecko).

  9. Kornik

    @Astanczak

    Na straty najlepszy jest stop, a na obmyślanie strategii inwestycyjnych – sen. Taka jest moja koncepcja.;)

    [Proszę rzucić to Bravo. Proponuję “Lalkę” Prusa. Tam pan znajdzie algorytm postępowania, gdy wpis jest nie na temat, albo słaby.]

    @Lesser

    Kiedyś gdzieś czytałem (dla takiego robaczka, jak ja, p. Zaorski to niedostępny Olimp), że film powstałby już dawno, bo materiały są, ale kasy brak, stąd ta moja refleksja o “złotym kagańcu”.

  10. lesserwisser

    @ Kornik

    Nie przesadzaj z tym Olimpem. JZ to znajomy znajomych, widujemy się tylko 1 lub 2 razy w roku, tak przy okazji. Normalny i równy gość, nie sadzi się i nie pozuje, da się z nim interesująco pogadać.

    Te młode to mają prze…cone we łbach.

  11. astanczak

    > Na straty najlepszy jest stop

    Niestety na temat stoplossów mam opinię podobną do opinii na temat polskiej literatury – obie opinie stoją w poważnej sprzeczności z powszechnie wyznawanym kultem obu tematów między Bugiem a Odrą.

  12. lesserwisser

    @ astanczak

    “Niestety na temat stoplossów mam opinię podobną do…”

    Rzadko się spotyka takich co nie uważają, że SL są lekiem na całe zło/

    Stop loss i wszystko jasne!

    PS

    Napiszcie trochę o dzisiejszym debiucie “naszej” Giełdy na naszej giełdzie, o plus 25% no i o tym, że “nasza” Giełda (nasza giełda) “nigdy nie była taka mocna jak dzisiaj”.

  13. Kornik

    @Astanczak

    Przyłączam się do Lessera – może kiedyś jakaś notka w tym temacie. Z przyjemnością przeczytam. (Również uważam, że stop nie jest lekiem na całe zło – napisałem trochę z rozpędu, taka gorąca głowa). A teraz definitywnie przechodzę na odbiór.

    Pozdrawiam.

  14. astanczak

    @Kornik

    Miałem kiedyś nauczyciela (na innym polu niż rynki), któremu wiele zawdzięczam. Powiedział mi, że ma bardzo dużo pomysłów na krytykę stanu rzeczy na polu X, ale trudniej przychodzi mu zbudowanie programu pozytywnego. W moim przypadku tak jest właśnie ze stoplossami. W sumie alternatywę widzę w mocno subiektywnych pozycjach, na które stoplossy mają być lekarstwem. Mówiąc inaczej tekst – przynajmniej z mojego punktu widzenia – nie byłyby żadną alternatywą dla stoplossów, więc może do tego punktu trzeba dość swoją ścieżką, albo na nią nie wchodzić, żeby nie skończyć w punkcie, od którego chciało się uciec stosując stoplossy.

    Mówiąc w skrócie napisanie czegoś w stylu stoplossy są dla mięczaków nie specjalnie wydaje mi się sensowne.

    Zasygnalizuję tylko, że z mojego punktu widzenia podstawową wadą stoplossa jest podejmowanie decyzji o wyjściu z rynku na bazie warunków z przeszłości, które mogą – i często mają się – nijak do tego, co dzieje się na rynku w momencie uruchomienia stoplossa. Rozumiem grających systemami, bo oni na tych stoplossach budowali zaufanie do własnych systemów w testach, ale … wątpliwości pozostają.

  15. kathay (Post autora)

    Praca ta (jak i pokrewne) była publikowana w prestiżowym Psychological Science.
    Nie wspomnę już cytowań w innych pracach naukowych ale czytałem odnośniki i komentarze innych psychologów – generalnie nie ma zastrzeżeń co do metod, wniosków, są jedynie i to niejednogłośnie co do statystycznej istotności (ale nie samego faktu istnienia zjawiska)

  16. lesserwisser

    “..generalnie nie ma zastrzeżeń co do metod, wniosków, są jedynie i to niejednogłośnie co do statystycznej istotności..”

    Myślę, że nikt racjonalnie myślący nie kwestionuje, że wspomniane badania były przeprowadzone w pełni poprawnie metodologicznie, dane były rzetelnie zbierane i opracowane, a wnioski końcowe oparte na modelach statystycznych wybranych w dobrej wierze, by jak najpoprawniej oddać wyniki badań.

    Nikt chyba tez nie dyskredytuje celu tej naukowej pracy, ale staramy się zwrócić uwagę na jedno pragmatyczne “ale”, które może istotnie wpływać na prawdziwą wartość poznawczą prezentowanych wyników i wniosków wyciągnietych na ich podstawie..

    Mamy tu do czynienia z “przewidywaniem” wyników futbolu, dyscypliny sportu, która nie tylko w Polsce, jest od lat przeżarta rakiem korupcji, i gdzie wyniki nie muszą mieć wcale wiele wspólnego z poziomem gry czy nawet losowością. Tak więc tzw ocena ekspercka niekoniecznie musi mieć tu przewagę.

    Pisano przecież, nie raz, o częstym ustawianiu meczów w lidze włoskiej czy hiszpańskiej, oraz w innych krajach. Zapewne w mniejszym stopniu dotyczy to ligi holenderskiej, bo to przyzwoity naród, ale pewności nie ma, co do skali zjawiska.

    Zwracam więc uwagę, że wybór sfery badawczej, a dokładniej mówiąc dyscypliny sportu, nie był tu zbyt szczęśliwy. Najprawdopodobniej psychologowie naukowcy nie mieli świadomości występowania w piłce nożnej, takiego negatywnego zjawiska, więc nie wzięli na to odpowiedniej poprawki.

    W świetle powyższego do wyników ich badań i wniosków na ich podstawie wyciągniętych, nie tylko można, ale moim zdaniem wręcz należy, podchodzić z odpowiednią rezerwą. Bierzmy niezbędną poprawkę na to, że akurat w tej sferze rzeczywistość skrzeczy, po nie od dziś chodzimy po tej ziemi.

    Wielokrotnie przeprowadzane w naszym kraju badania ankietowe wśród obywateli pokazywały, że nasze społeczeństwo jest niezwykle czyste i higieniczne, bo tak wynikało z udzielonych odpowiedzi, opracowanych z zachowaniem wszelkich reguł sztuki badawczej i analitycznej.

    Natomiast zupełnie co innego wynikało ze statystyk sprzedaży i produkcji środków higieny i czystości, mydeł, szamponów czy pasty do zębów. Gdyby było tak jak wychodziło z badań naukowych to ludzie musieli by kupować parę razy więcej niż kupowali a wielkości te znacznie przekraczały by zdolności produkcyjne naszych fabryk. Tu statystyki były obiektywnym weryfikatorem.

    Podobnego typu przykłady można mnożyć, w budownictwie, transporcie czy lecznictwie. Na bazie dętych czy podrasowanych danych powstało wiele opracowań naukowych, programów rządowych, doktoryzowało się sporo osób, etc.

    Dlatego uważam, że do wszystkiego co czytamy i słyszymy należy podchodzić pragmatycznie i odpowiednio krytycznie, co wcale nie znaczy że krytykancko. Życie co i rusz potwierdza, że jest to całkiem racjonalna podejście.

  17. deli deli

    @Korniku Korniku
    Na rynku idziesz za Elliotem otworzyłeś model życia i chwilę szczęścia. Zaraz mi policz i sprawdż Twoje rzeczy na półce; afirmuj słowa Adama i Lessa. W kwestii Księżyca (wnętrze duchowe i emocjonalne) idż za napisem na klindze damasceny:
    Nie wyjmuj mnie bez potrzeby – Nie chowaj bez sławy.
    Czołem.

  18. lesserwisser

    Piłkarki poker 2 012

    http://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/strzelaj-rudy-nie-pekaj,1,3774183,wiadomosc.html

  19. pit65

    @astanczak

    Stop loss w systemach mechanicznych jest traktowany po macoszemu jak piąte koło u wozu mając poprawic niedoskonałośc wejść w “doskonałości” algorytmiki komputerowej.

    IMO jest podstawowym elementem MM, od niego zalezy przecież wykorzystanie dźwigni finansowej i projektując system powinno sie zaczynac od stoplossa w kontekście setupów.
    Obawiam sie jednak ,że komputerowa optymalizacja mechaniki pod wzgledem celności wejść / jakby trading miał wiele wspólnego ze strzelcem wyborowym/ powoduje ,że zaniedbywany jest element MM , który IMO jest bardziej istotny i to na niego treder ma bezpośredni wpływ.
    Zastanawiam kiedy pojawią sie programy optymalizujące MM przy danej celności 🙂
    Wtedy innego znaczenia nabrałby ranking systemów pod wzgledem metody wejścia i zmalało by znaczenie samej metody jako mniej istotnej.
    Pewnie nieprędko.

  20. Pink Floyd

    @pit65
    “Zastanawiam kiedy pojawią sie programy optymalizujące MM przy danej celności”
    Mozna to robic juz teraz w wielu programach, jak chocby AmiBrokerze.

  21. pit65

    @Pink Floyd
    Cos tam mozna, ale
    Sądzę ,że jest to i długo bedzie domena tradingu dyskrecjonalnego.
    I np. Lucek nie musi mi udowadniać/komputerowo wyliczoną statystyką/, że jego trading plan działa, gdyz przy odpowiednim setupie celność ma znaczenie drugorzędne, a statystyka i tak bedzie dobra .
    Tu nie potrzeba dowodu z komputera,że to działa.

  22. Pink Floyd

    @pit65
    Oczywiscie “celnosc” nic nie mowi o efektywnosci strategii 🙂 Osobiscie wrecz od swoich strategii nie oczekuje celnosci wiekszej od 50%.
    Odnosnie stop losow, to moja osobowosc preferuje systemy S&R, a wiec niejako stop loss i wejscie sa synonimami. Lubie to, bo wtedy nie ma tej filozoficznej dysputy co jest wazniejsze. W S&R wejscie i wyjscie sa rownie istotne.
    Wracajac do Ami — tam mozna niemal oprogramowac kazdy aspekt naszej strategii. Glowna “niedoskonaloscia” Ami dla mnie jest brak na prawde wygodnego srodowiska programowania, zwlaszcza debugowania (Ci do korzystaja na codzien z np. Visual Studio czy Eclipse najlepiej wiedza o czym mowie 🙂 ).

  23. Pink Floyd

    @pit65
    “Cos tam mozna…”
    Nie chce byc czepialski, ale nie rozumiem tego “cos” 🙂

    http://www.amibroker.org/userkb/2008/03/16/amibroker-custom-backtester-interface-2/

  24. pit65

    Doceniam AB za szybkośc i “flexibility” , i dbg by sie przydał rzeczywiście, ale ten “rozstrzelony” manual gdzie wiecej można sie dowiedziec na grupie dyskusyjnej niz z niego.
    Co do CBT to nie używam, a jeśli to tylko “custom metrics”, poprzestaje na afl i moich procedurach “pętelkach” do wychodzenia poniewaz czarna skrzynka “ApplyStopa” mnie nie zadawala.

    Tylko głównym problemem pozostaje kreacja zapisu rzeczywistości i ograniczenia.
    Przykładowo jeżeli np. chcesz zawęzić kanał powiedzmy do 5 pkt , co zawęża stopa to przy świecy przecinającej obie wstęgi kanału jednocześnie powoduje to ,że backtester nie zainicjuje ci ew. zmiany pozycji na następnej świecy po sygnale.
    To kapitalnie ogranicza poprawnie zakładaną implementację MM w tym sofcie .

    S&R jest najprostsze w implementacji , ale z punktu widzenia MM mniej efektywne IMO.Bo jest czesto kompromisem miedzy optymaną krótką , a długą co nie idzie w parze ze skutecznością obu osobo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *