Ostatnie zwyżki na rynkach, również surowcowych, przywróciły pytania na temat groźnych baniek spekulacyjnych. Dyskusję wywołali przedstawiciele banku centralnego Chin i rozlała się ona przez media na cały świat. Trudno znaleźć wystąpienia przedstawicieli Fed, w którym nie byłoby odpowiedzi na pytania, czy rynkom grożą nowe fale spekulacji napędzane niskimi stopami procentowymi. Sygnalizowałem na blogach bossy problem kilka tygodni wcześniej pytaniem w kontekście gorączki związanej z tanim i szeroko dostępnym dolarem.

W istocie obserwowane ostatnio osłabienie dolara jest właściwie jedynym stałym czynnikiem, którym daje się tłumaczyć wzrosty cen na WallStreet, zwyżki cen surowców a nawet nowe rekordy indeksów na giełdach rynków wschodzących – wszystkie pozostałe są tylko częściowo odpowiedzialne za pojedyncze sesje. Trudno znaleźć uzasadnienie dla miedzi po przeszło 3 dolary za funt, gdy chiński import spada a zapasy rosną. Trudno uzasadnić ropę mierzącą w 100 dolarów, gdy – wszystko na to wskazuje – popyt na ropę w roku 2009 i 2010 będzie mniejszy niż w roku 2008. Również na rynku złota trudno szukać popytu konsumpcyjnego, który uzasadniałby cenę uncji po 1150 dolarów.

Częściową odpowiedź na zagadkę ostatniego powiązania dolara z innymi częściami inwestycyjnego krajobrazu przynosi cytowany wczoraj w mediach branżowych raport Fund Managers Survey Global (przygotowuje go Bank of America-Merrill Lynch).  Badanie oparte jest na opiniach 300 “ciężkoportfelowych” zarządzających ze świata, którzy powiedzieli, iż spodziewają się wzrostu inflacji – czytaj osłabienia dolara – i dlatego przesuwają środki w portfelach na rynku surowcowe i rynki wschodzące, które ich zdaniem będą najlepszą inwestycją kolejnych miesięcy.

Nie znam nikogo, kto ma dostęp do raportu ML w czasie jego publikacji, ale na stronach ML znalazłem jedno z historycznych wydań (z września 2009 roku), w którym są dwa ciekawe dla zainteresowanych rynkami surowcowymi wykresy.

Pierwszym jest wykres złota z zaznaczonym procentem respondentów sygnalizujących przewartościowanie (overvalued) przy cenie około 1000 dolarów za uncję.

(źródło: Bank of America-Merrill Lynch)

Proste porównanie z wykresem miesięcznym złota – raport ukazuje się raz na miesiąc – pokazuje, iż ankietowani przez ML dość dobrze wyczuwają trendy na rynku złota (czerwona linia pokazuje poziom 1000 USD).

(źródło: Bossa.pl)

Latem ubiegłego roku, kiedy złoto było po 1000 dolarów za uncję, przeważająca część respondentów oceniała, że złoto jest przewartościowane . Na jesieni, kiedy złoto było po 700 dolarów za uncję, czytelną przewagę uzyskali sygnalizujący niedowartościowanie.  Porównanie obu wykresów pozwala na – ostrożną! – tezę, iż na przestrzeni kilkunastu ostatnich miesięcy, a więc na przestrzeni całego kryzysu,  poprawna ich zdaniem cena złota to 800 – 900 dolarów za uncję.

Kolejnym jest wykres ropy z zaznaczonym procentem respondentów sygnalizujących akceptowalną cenę baryłki. ML w raporcie pisze o tym, iż baryłka w granicach 65-75 dolarów jest zdaniem badanych poprawną ceną rynkową.

(źródło: Bank of America-Merrill Lynch)

I znów rzut oka na wykres ropy w kontekście tego wykresu opinii.  Znów dobrze widać, iż badani przez ML wpisywali się w to, jak powinna kształtować się cena surowca i w jakim punkcie – przewartościowanie lub niedowartościowanie (okolice 75 dolarów za baryłkę)  – należałoby szukać swojej szansy po krótkiej lub długiej stronie rynku.

(źródło: Bossa.pl)

Można zaryzykować założenie: Jeśli w trakcie ostatnich dwóch miesięcy nie zaszła jakaś znacząca zmiana w opiniach (dane makro za III kwartał mogły je zmienić na plus, czytaj podnieść akceptowane poziomy), to podawane w cytowanym badaniu ceny można uznać, za rynkowe oczekiwania tego, jak powinny wyglądać dziś wycena złota i ropy.

(dla czytelności: wykresy ceny obejmują miesiące czerwiec 08 – listopad 09 a wykresy opinii miesiące maj 08 – wrzesień 09)

Możemy tylko marzyć o tym, żeby w Polsce robiono takie badania na temat kluczowych spółek z WIG20. Może kiedyś znajdę w sobie energię i czas (i znajdę sponsora), żeby przygotować takie badania dla rynku polskiego. Ich adresatami i odbiorcami mogliby być zarządzający z polskich funduszy i biur maklerskich. Może GPW ożywiłaby jakoś zarzucony pomysł WIG-ometru? Wprawdzie nie szukam pracy, ale dla czegoś takiego mógłbym poświęcić resztki wolnego czasu.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. gość codzienny

    Dostrzegam tu błąd myślenia, a mianowice “wycena” złota w dolarach zamiast odwrotnie. W efekcie dla Amerykanina złoto “zdrożało” z powiedzmy 800-900 za uncję do 1150 czyli sporo w krótkim czasie. Teraz odnieśmy to do innych walut, a w szczególności do złotówki. Czy złoto dla Polaka zdrożało? Niewiele. Od roku oscyluje wokół 3200 zł za uncję. Więc jak, jest bańka na złocie? Nie ma. To parytet złota w dolarze spada. Każdy dolar, warty onegdaj 1/20 uncji dziś warty jest 1/1150 uncji. I tyle. Złoto jak wiemy służy nie do spekulacji ale do przechowywania kapitału i było, jest i póki będzie istniała cywilizacja będzie uznawane za uniwersalny środek płatniczy. Sporo państw nawet UE ma większość rezerw w złocie a nie w amerykańskich obligacjach (Włochy praktycznie 100% – to co, frajerzy?). Frajerami są ci, którzy trzymają całe swoje oszczędności w elektronicznych zapisach w komputerach (teraz już nawet nie w papierowych ślicznie ozdabianych obligacjach) wierząc święcie, że postępują jedynie słusznie. Do grona frajerów należy Polska, mająca ledwo 103 tony złota i to jeszcze nie we własnym kraju (złoto sprzedaliśmy w latach 90tych po 250$ ale zrobiliśmy super biznes). Reasumując nie zgadzam się z postawioną tezą. Jest słuszna ale tylko na terytorium USA.

  2. astanczak

    < Złoto jak wiemy służy nie do spekulacji ale do przechowywania kapitału i było, jest i póki będzie istniała cywilizacja będzie uznawane za uniwersalny środek płatniczy. W takim samym stopniu, jak ropa służy głównie do napędzania silników amerykańskich ciężarówek.

  3. lesserwisser

    Złoto jak wiemy służy nie tylko do przechowywania kapitału ale również do zabezpieczenia przed utrata jego wartości, jako hedge against inflation. Złotko rośnie w cenę jak dolar słabnie a ceny ogólnie zwyżkują.

    Aurum idealnie nadaje się do celów przechowywania wartości, przeciwieństwie do takiej ropy, z uwagi na tzw aspekt convenience, czyli dogodność – trwałe, małe, ładne i cenne.

    Zróbny taką zgrubna kalkulacje porównawczą dla złota i ropy, na przykładzie Johnn’ego, który śmiga swoją ciężarowką po amerykańskich highwayach, zarabiająć na życie i czasem uciekająć raod bandits, czyli lotnym patrolom policyjnym, a więc spalając trochę tej ropy.

    Nasz Johnny odłożył trochę grosza i zastanawia sie w co tu włożyć te dolary by nie stracić ! Może w złoto, jak mówiała mama z domu Kowalski, a może w ropę, bo przeciez ta zawsze mu się ona przyda.

    Załóżmy, że Johhny ma wolne 80.000 USD, złoto jest drogie, bo stoi 1000 dolcow za uncję, zaś ropa tania bo tylko 48 dolarów za baryłkę, czyli 159 litrów.

    Za te 80.000 dolarów moze kupić 80 uncji złota ( 2,5 kg) czyli sztabkę o wielkości tabliczki czekolady ( 16 x 8 x 1 cm = 128 cm3, którą łatwo może sobie chować do kieszeni lub bieliźniarki.

    Za te kwotę alternatywnie może kupić 266.667 litrów ropy ( litr wychodzi po 30 centów) na przechowanie której potrzebowałby co najmniej 53 zbiorniki po 5000 litrów pojemności każdy.

    Kupa paliwa, zakładając że ciężarówka Johnnego zużywa średnio 26,67 l/100 km, można na tym przejeździć 1 milion kilosów. Przy jeździe 250 dni w roku, po 500 km ziennie, to nie wyjęte całe 8 lat jazdy.
    Nieźle no i uniezależniamy się od wzrostu cen ropy.

    Problem tylko w tym skąd wziąć te 53 cysterny no i gdzie to cholerstwo postawić i pretrzymać pzez tyle lat.

    Mniejszym problemem jest już chyba to, ze dla uproszczenia rozważamy ropę surową, którą trzeba jeszcze gdzieś uzdatnic do jazdy, na przykład w szopie w ogródku lub gdzieś na bazie.

    Tak więc Johnny Rider, chcąc nie chcąc, wybiera inwestycję w gold bullion ( oczywiście nie mam tu na mysli kostki rosołowej ze złocistego kurczaczka). I po 8 latach ma na nową cieżarówkę.

    Convenience yields.

  4. panajotak

    @lesserwisser
    świetnie napisane 🙂

  5. leszek

    po tym komentarzu, brak komentarzy, dobrze wytłumacone!

  6. pit65

    @lesserwisser

    Pięknie opisana różnica między pieniądzem towarowym , zwykłym towarem i prawnym środkiem płatniczym.

    Dzisiaj większośc nie czuje już niestety bluesa.

  7. lesserwisser

    @ pit65

    Dzięki za te słowa pochwały, bo staram sie jak mogę ( a jak nie mogę to się nie staram). Czuję jednak, ze stać mnie na więcej.

    Szkoda,że temat tak zamarł, może powinny pęknąć ze dwie, trzy bańki
    (spekulacyjne) to by się języki rozwiązały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *