Zarządzający: trafność a skuteczność

Ile w decyzjach menadżerów funduszy inwestycyjnych rzeczywiście dobrych osądów sytuacji a ile zwykłego szczęścia? Analizy statystyczne otóż potwierdzają, że rzut monetą ma zbliżoną  skuteczność.

To będzie mały kamyczek wrzucony do ogródka giełdowych profesjonalistów instytucjonalnych, tak wychwalanych, i chyba jednak na wyrost, przez “Politykę”, co skromnie pozwoliłem sobie skomentować w niedawnym wpisie….

Analizy pochodzą z raportu firmy Inalytics, który wypłynął do mediów około miesiąc temu. Firma owa, na zlecenie głównie funduszy emerytalnych ,zajmuje się kompleksową analizą i monitoringiem umiejętności zarządzających powierzonymi środkami a także na podstawie zebranych materiałów podpowiada samym firmom powierniczym co zmieniać, żeby osiągnąć lepsze wyniki i jak najlepiej komunikować się z klientem.

Wspomniany raport to wynik analiz 215 funduszy zajmujących się jedynie kupowaniem akcji, które łącznie dysponują 99 miliardami funtów powierzonych w zarząd.

Przedmiotem badań były wyniki inwestycyjnych działań poszczególnych menadżerów  w ścisłym powiązaniu ze stopniem  trafności w identyfikacji  najbardziej wzrostowych papierów.  Miernikiem łączącym oba badane parametry była  skala przeważania akcji w portfelach jeśli spodziewali się ich solidnej aprecjacji lub niedoważania/redukcji o ile spółki wyselekcjonowane przez nich nie rokowały trwalszych nadziei w najbliższej przyszłości. Chodziło więc de facto o wybór potencjalnych liderów i maruderów wśród firm giełdowych. Trzeba pamiętać, że fundusze działają nieco inaczej niż inwestorzy indywidualni czyli nie sprzedają  na zasadzie stop lossa papierów, które przyniosły stratę ale proporcjonalnie niedoważają lub jedynie częściowo redukują je z portfeli. Nie można więc po prostu porównać w tym wypadku transakcji zyskownych z tymi, które przyniosły stratę,  niemniej jednak kontekst podlegający ocenie opiera się na tym samym kryterium: trafne zainwestowanie w spółki, których wzrosty przekroczą średnią. Nie osiągnięcie średniej rynkowej oznacza, że zamiast utrzymywania menadżera lepszą strategią jest pasywne zainwestowanie  a więc kupno portfela naśladującego indeks i trzymanie go latami bez robienia kosztownych analiz, selekcji, stresów i płacenia dodatkowych prowizji.

W branży przyjmuje się, że zdolny zarządzający, a więc posiadajacy umiejętności pokonania rynku, to ten, który trafnie zidentyfikuje liderów w 60% przypadków a więc 6 na 10 decyzji będzie idealnych z punktu widzenia klientów i wyników. Cóż się natomiast okazało w przypadku badań zrobionych przez Inalytics? Otóż średnia trafność decyzyjna była na poziomie…49,6% !!! Najlepszy z nich osiągnął wynik …53%. Praktycznie więc rzut monetą jako podstawa wyboru papierów przynosi rezultat na podobnym poziomie… Jakie więc faktycznie umiejętności owi zarządzający wnoszą do funduszu? Myślę, że indywidualni inwestorzy (piżamowcy) kompletnie nie powinni mieć jakichkolwiek kompleksów jeśli chodzi o ten akurat wskaźnik biegłości analitycznych. Ba, nawet małpy  jak pokazała praktyka, mieć ich w tym kontekście nie powinny…

Drugim miernikiem oceny było tzw. win/loss ratio (wskaźnik zysku do strat, w skrócie zapiszmy go jako WLR) czyli  poziom osiągniętych zysków z trafnie dobranych liderów giełdy do wyników osiągniętych z tych papierów, które okazały się maruderami czy wręcz traciły. Otóż i tu branża dorobiła się pewnych standardów oceny: dobry zarządzający to ten, który osiąga WLR na poziomie 120%, najlepsi generują natomiast 130%. Tymczasem bohaterowie opisywanego raportu uzyskali WLR … 102% ! A więc 2% od granicy przełamania. Na szczęście jednak słaba trafność jest  w pewnym stopniu kompensowana przez zyski osiągane z liderów wzrostów.

Szef firmy Inalytics pokusił się o kilka ocen. Oczywiście osiągi uznał za zaskakująco marne. Trudno się z nim nie zgodzić. Po wtóre – sami zarządzający przypisują sobie zbyt optymistyczne opinie na temat własnych umiejętności. I wreszcie – o ile  sprawdzają się w kupowaniu i nadważaniu papierów w portfelu o tyle marnie  wypadają w przypadku sprzedawania lub niedoważania słabych papierów.

Próbowałem dostać się do całości raportu w oryginale, bo jest taka możliwość na stronie internetowej www.inalytics.com . Zgodnie z podaną tam procedurą wysłałem maila z prośbą o przesłanie dokumentu. W odpowiedzi poproszono mnie o podanie numeru telefonu jako, że chcieliby najpierw porozmawiać. Nie wiem o czym, być może jakieś promocyjne sprawy. Nie zdecydowałem się jednak ale być może ktoś z czytelników skorzysta.

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 Komentarzy

  1. exnergy

    Money and risk managemet opanowali.

    A co do tych popularnych ostatnio małp. Kiedyś był w TV taki show – http://www.realitytvworld.com/mybigfatobnoxiousboss/ gdzie ludzie biznesu bili sie o zwyciestwo, a decyzje o ich zwalnianiu w trakcie konkurencji podejmował nieznany ukryty BOSS.

    Po pirwszym odcinku powiedziałem do znajomych – moja empatia , moja ocena jest taka – ze tam siedzi jakaś małpa, normalnie małpa i nic tylko wybiera orzeszki.

    Jakież było zaskoczenie jak sie na koniec okazało, że miałem racje! Czy to tylko slepy los, czy tez empatia połaczona z umiejętnością zaoberwowania czegos, czego wiekszosc nie zauwaza?

    odpowiedzcie sobie sami 😉

  2. Marian

    odkurzyłem ostatnio “starą ale jarą” pozycje książkową “Komputerowa analiza rynków terminowych” autorstwa LeBeau i Lucasa. przetesowali skutecznośc otwierania pozycji na podstawie popularnych wskaźników ( przecięcia średnich ruchomych, wybicie z kanału, wybicie z progu zmienności, i na podstawie różnych oscylatorów ) oraz losowym otwieraniu pozycji na 5 nieskorelowanych rynkach. pozycje były zamykane po 5,10,15 i 20 dniach ( czyli 25 możliwości na każdy metodę ). okazało się że metody oparte o różne wskaźniki nie miały lepszej trafności niż te otwierane metodą losową. niektóre z nich były wręcz znacznie gorsze niż te losowe np. te otwierane na podstawie przecięć lini wyprzedania/wykupienia oscylatora RSI na ropie naftowej miały skutecznośc przybliżoną do 20 % podczas gdy na tym samym instrumencie losowe dało procent udanych transakcji pomiędzy 38 a 53.

    owe testy potwierdziły badania prowadzone przez mojego znajomego w ramach szukania skutecznej metody w firmie zarządzającej portfelami klientów. otwieranie pozycji ( short /long ) następowało po rzucie monetą ( aby w pełni odwzorowań warunki rachunku prawopodobieństwa ). stosunek zysk/strata 2:1. po 3 miesiącach testów okazało sie że ten hipotetyczny porfel przyniósł lepsze wyniki ( stopa zwrotu dodatnia ) niż te oparte o różnego rodzaju wskażniki. metode zarzucono jednak, gdyż testy te miały mieć tylko wartość poglądową…

  3. rwa mat

    @Marian

    “…otwierane na podstawie przecięć lini wyprzedania/wykupienia oscylatora RSI na ropie naftowej miały skutecznośc przybliżoną do 20 %”

    To moze wystarczy tę metodę odwrócić tzn zajmować odwrotną pozycję do tej, którą wskazuje RSI(w tym przypadku) wtedy będziemy mieli 80% skuteczność 😀

  4. exnergy

    Jak uzasadnic słabe wyniki zarządzania aktywami? Np. stworzyć teorię błądzenia losowego, zrobić testy oscylatorów (które w swej budowie sa detrendowane) i zapuścic je na silnie trendujących rynkach. Rzucić monetą, wziąć prowizję, udawać, że liczą sie tylko fundamenty i spać na Karaibach.

    Amatorstwo kochani, amatorstwo..

    O odwracaniu błędnej metodologii już pisał Kathay, a wy wciąż błądzicie…. nielosowo 😉

  5. DAPI

    @Marian

    tego typu eksperymenty przeprowadzane są w określonym celu. To wnioskowanie z nich przynosi wymierne korzyści.
    LeBau miał określony cel i mimo tego typu wyników zarabiał za pomocą analizy technicznej…nie zarzucił tego.
    Pomijając wszelkie frazesy typu to nie otwieranie pozycji stanowi jedyną siłę na rynku… to zastanawia, nieprawdaż ?

    Kathay “wrzucił” post w którym pojawia się słowo losowość {przypadek} a to jest moim zdaniem taki “kij w mrowisko”. Napiszę tak…jakby rynki były losowe to chodzilibyśmy zarobieni, przypadek i losowość matematycznie mamy znakomicie opisane. Pozostaje “to” o czym wspomina GZ w poprzednim wpisie…nad czym zapanować nie potrafimy 😉

  6. obserwator

    Przeanalizowałem raport roczny za 2007 i półroczny za 2008 jednego z w miarę młodych funduszy zrównoważonych na polskim rynku. No i co? Za 2007 mieli akcje/obligacje 70/30 i nieco ponad 3 mld aktywów. Po pierwszym półroczu 2008 nadal mieli strukturę akcje/obligacje 70/30 i ponad dwa razy tyle aktywów. Niby fajnie, aktywa rosną bo robili promocje “jednostki bez opłat” i nazbierali. Sęk w tym, że o ile na koniec 2007 mieli niewielką stratę na akcjach, to po połowie 2008 wartość nabycia akcji była 6 mld a ich wycena na 30.06.2008 rzędu 2 mld. Za otrzymywaną kasę dokupywali jak leci akcje tych samych spółek, które już mieli w portfelu, a te leciały na pysk zaraz po zakupie. Obligacji też dokupili żeby utrzymać 70/30. W ich strategii piszą jak to dynamicznie reagują i udział akcje/obligacje może być odwrotny tj 30/70 ale nijak tego nie realizowali w efekcie czego utopili niepotrzebnie masę kasy. Dla mnie to dowód na ślepą realizację utartej ścieżki bez żadnych refleksji co do sensu. Nie zdziwiłbym się, gdyby zakupów dokonywał bezmyślny automat w rytm otrzymywanych środków.

  7. exnergy

    Powiedzą ci, że dla nich się liczy intrinsic value i żebyś wpłacił im prowizję a nie marudził 😉

  8. kruz

    Mozna prosic o jakis odnosnik do tego raporciku?

  9. kathay

    http://www.inalytics.com/resources/publ.html

    tam jest e-mail na który trzeba się prosić…

  10. Pingback: Blogi bossa.pl » Blog Archive » Selekcja-klucz do sukcesu. Suplement

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *