To żadna tajemnica, że poprawna identyfikacja liderów każdej hossy ma ogromne znaczenie dla efektywności inwestycji. Udało mi się w końcu trafić na statystyczne analizy, które to jednoznacznie potwierdzają.
Twarde dowody, które z przyjemnością opiszę poniżej, wyjaśniają też po części pewne zjawisko mało korzystne dla klientów funduszy, którzy nie zawsze zdają sobie z niego sprawę: obracając powierzonym kapitałem na giełdzie fundusze w długim terminie (kilka lat) rzeczywiście zarabiają ale tylko średnio co trzeci z nich uzyskuje zysk wyższy niż średnia rynkowa, którą obrazuje po prostu indeks giełdy. Więcej na ten temat pisałem całkiem niedawno. Próżno jednak szukać takiej informacji w materiałach reklamowych powierników.
Większość klientów zamiast ufać w nadludzkie umiejętności zarządzających, wyższy profit osiągałaby z pasywnej inwestycji w fundusz indeksowy lub instrument naśladujący po prostu indeksy. Podobnej natury problem dotyka zresztą część inwestorów indywidualnych, którzy sfrustrowani patrzą czasem jak ich własny, z pietyzem zbudowany portfel papierów, pozostaje daleko z tyłu za wzrostami średniej rynkowej. Bo wystawianie na parkiecie kapitału na ryzyko ma na celu nie tylko ?coś tam” zarobić. Sensem giełdowego, a tym bardziej aktywnego inwestowania powinno być zgarnięcie dodatkowej premii za ryzyko. Bez ryzyka, stresu i straty czasu to dostajemy odsetki na lokacie bankowej. I problem w tym, że nawet dzięki jak najlepszym chęciom, doskonałym analizom i nieustannej edukacji możemy w starciu z giełdą nie pokonać pewnych praw statystyki. Mam nadzieje, że poniższy materiał pozwoli czytelnikom uświadomić sobie skalę i powody tego zjawiska.
Źródłem poniższych materiałów jest praca Erica Crittendena i Cole’a Wilcoxa p.t. ?The Capitalism Distribution – The Realities of Individual Common Stock Returns„, zresztą kolejna z ich cyklu, odkrywającego pewne statystyczne i probabilistyczne zależności tkwiące nie tyle w fundamentach rynków co cenach tych instrumentów, które je tworzą. Dla wiarygodności materiału trzeba dodać, że obaj autorzy zarządzają kapitałami w funduszu hedgingowym ?BLACK STAR” a więc nie jest to tylko teoretyczna praca akademicka. W tytule pojawia się określenie ?the capitalism distribution” co w uproszczeniu można przetłumaczyć jako ?kapitalistyczny podział czy rozkład/dystrybucja’ i w tym kontekście ma ono następujące znaczenie: podobnie jak w całym kapitalistycznym świecie rozkład zysków, tu z akcji, jest nierównomierny gdyż istnieją miejsca jego ponadprzeciętnej koncentracji.
Dane użyte przez autorów w pracy obejmują ceny ponad 8 000 akcji firm giełdowych z lat 1983-2006, w tym tych, które już nie istnieją lub nie są więcej notowane. Ich punktem wspólnym jest fakt, że każda z nich przynajmniej przez jakiś czas wchodziła w skład indeksu Russel3000, który obejmuje 3000 największych spółek, reprezentujących 98% amerykańskiej kapitalizacji. Z punktu widzenia statystyki materiał badawczy cechuje więc istotność na tyle duża by uznać wyniki za wiarygodne z dużym poziomem ufności.
Na początek tabela obrazująca podział wszystkich akcji pod względem wzrostu ich ceny, a więc też zwrotu na wyłożonym kapitale, podczas całego cyklu ich życia. Każdy słupek to jeden przedział zmiany ceny „od-do” w procentach i każda z akcji została wliczona tylko raz, do odpowiadającego jej przedziału. Na górze słupka ilość akcji z danego przedziału.
źródło: www.blackstarfunds.com
Autorzy użyli terminu ?okres życia akcji” ale mam pewne wątpliwości czy rzeczywiście chodzi dokładnie o okres od pierwszego dnia ich notowań ponieważ w nagłówku widnieje informacja, że dane pochodzą od 1 stycznia 1983 roku. A przecież część spółek istnieje dłużej. Zatem dokładniej opisuje rysunek określenie: ?od 1 stycznia 1983 r. lub pierwszego dnia notowań spółki jeśli nastąpił on po tej dacie”. Ale ponieważ indeksy w 1983 r. były dużo niżej więc można by się spodziewać, że wartość wszystkich akcji również od tego czasu wzrosła.
Nic bardziej mylnego! Czerwone słupki to akcje, które w ciągu owych 24 lat straciły na wartości (nie wiem czy dywidendy zostały wliczone i inflacja ujęta) – łącznie jest ich 39% z wszystkich badanych!!! Z tego 1491 papierów czyli co piąta z całej puli straciła więcej niż 75% wartości !!! Proszę sobie wyobrazić sytuację, że kupujemy portfel kilkunastu akcji na bardzo długi termin i po 24 latach stwierdzamy, że znalazły się one właśnie w puli spółek z zakresu tych oznaczonych czerwonym kolorem, albo co gorsza – w obrębie pierwszego słupka od lewej! W końcu stratnych jest ponad 1/3 całości więc szanse trafienia właśnie w nie są wcale nie takie małe. Ile szczęścia trzeba by jeszcze mieć żeby w tę czarną dziurę nie wpaść?!
Dla przeciwwagi – słupek pierwszy z prawej to prawdziwe gwiazdy wzrostów – również co piąta z całej puli wzbiła się w górę ponad 300%. Taka asymetria w rozkładzie to właśnie owe ?fat tails” czyli grube albo długie ogony, które w rozkładach normalnych nie mają prawa się pojawić. A jednak…
c.d.n.
—*Kat*—



Dodaj komentarz