Ostatnie kilkanaście sesji podniosło poziom emocji na rynkach surowcowych. Gracze przerzucali się nadziejami na kolejne programy stymulujące wzrost gospodarczy w Chinach, choć władze tego kraju szybko studziły owe nadzieje. Pochodną tych emocji była zwyżka cen miedzi, na którą odpowiedziała nawet GPW podnosząc wycenę KGHM z okolic 30 złotych w rejon 45 złotych. W czasie bessy to wzrost przez duże W i – co ważniejsze – czytelnie kontrastujący ze znacznie skromniejszym wzrostem WIG20. Swoją szansę w tym całym zamieszaniu dostrzegli piewcy surowcowej apokalipsy i znów pojawiły się prognozy wzrostu cen surowców do nieba.

Jedną z najbardziej ekstremalnych prognoz znalazłem na stronach popularnego serwisu Marketwatch, gdzie pojawiła się bariera 300 dolarów za baryłkę ropy. Nawet jeśli potraktować ją, jako ekstremalną, to wpisuje się ona w szersze przekonanie, iż już za chwilę rynek surowcowy czeka nowa fala umocnienia ze wzrostami do nieba. Symptomatyczny jest tu powrót do gry niejakiego T. Bonne Pickensa – większość Państwa zapewne jeszcze się z nim nie spotkała – który w kolejnych tygodniach powinien gościć w serwisach giełdowych znacznie częściej.

Wikipedia opierając się jak sądzę na wiarygodnych źródłach podaje, iż T. Bonne Pickens jest czystym wcieleniem amerykańskiego snu. W wieku 12 lat zaczyna dostarczać gazety i odnosi na tym polu pierwszy sukces w postaci zwiększenia liczby odbiorców z 28 do 156. Jak sam powiada było to jego pierwsze spotkanie z akwizycjami, które przydało mu się w późniejszej karierze. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywa w spółce Phillips Petroleum, z której odchodzi do własnej firmy o wdzięcznej nazwie Mesa Petroleum.

Spółka Mesa szybko przejęła znacznie większą od siebie firmę Hugonot Production Company a z czasem stała się jedną z największych niezależnych od wielkiej korporacji firm paliwowych świata. Sam T. Bonne Pickens stał się gwiazdą fali wrogich przejęć, która przelała się przez rynki w latach 80 XX wieku i w ramach jednego z takich najazdów przejął nawet swojego wcześniejszego pracodawcę – spółkę z korzeniami rodzinnymi Phillips Petroleum. Połączył ją później z Conoco. Przygody Bonne’a, jak się go nazywa, zaprowadzą go nawet do polityki i ubiegania się o nominację w wyborach prezydenckich.

Dziś Bonne znany jest mniej, jako człowiek od ropy – choć jego legenda pozostała – a bardziej, jako właściciel firmy inwestycyjnej pod nazwą BP Energy Fund – świetna marketingowo nazwa,  skrót BP każdy kojarzy wszak z British Petroleum – która zarządza dwoma funduszami hedge skupiającym się na spółkach energetycznych (w USA rozróżnia się spółki operujące w basic materials (surowce) od spółek działających w branży energy (surowce energetyczne). Wybaczycie Państwo  hagiografię, ale kontekst działalności Bonne’a jest istotny, gdy się słucha jego prognoz.

Gdy w lipcu 2007 roku ropa szybowała w rejon 150 dolarów za baryłkę Bonne ogłosił swój plan – Pickens Plan – w którym domagał się od kandydatów na prezydenta decyzji związanych z przestawieniem amerykańskiej motoryzacji na gaz ziemny, który miałby zastąpić ropę, jako najważniejsze źródło napędzania samochodów w USA. Pochodną tych działań – ciągle prowadzonych – jest strona www.pickensplan.com, na której znajdziecie Państwo całą masę propagandy do wykorzystania w kampanii. Populizm leje się tam strumieniem równie szerokim, jak niegdyś petrodolary przez konta Boone’a.

Najnowszą akcją Bonne’a i jego zwolenników jest wirtualny marsz na Waszyngton, który ma odbyć się na początku kwietnia. Na stronie zarejestrowało się już blisko 2 mln chętnych – jak widać New Energy Army pod wezwaniem jednego z najbardziej znanych na świecie oilman’a rośnie w siłę. Historyczne spoty z zeszłorocznej kampanii Boone’a można zobaczyć na stronach YouTube razem z innymi klipami programu a rosnąca obecność Bonne’a w mediach zapewne doprowadzi do jakiejś nowej akcji, w której Pickens będzie wieścił ropę po setkach dolarów, jeśli amerykańscy politycy czegoś nie zrobią.

Problem w tym, iż Boone’a, który w mediach występuje, jako znawca rynku ropy jest jednym z największych inwestorów na rynku nowych energii. W swoich przedsięwzięciach buduje farmy wiatrowe, angażuje się w budowy stacji z gazem a nawet w kampanie polityczne – jedna odbyła się w Kalifornii – promujące przestawianie samochodów na gaz ziemny. Nowe inwestycje i popularność jego funduszy są taką samą częścią jego działalności, jak promocja uniezależnienia USA od ropy z bliższej lub dalszej zagranicy.

Ponadto, kiedy następnym razem przeczytacie Państwo jakiś wywiad Boone’a pamiętajcie, iż jego budżet na obecność w mediach i promocję nowych energii opiewa na blisko 60 mln dolarów. Już sam ten fakt każe ostrożnie podchodzić do snutych w wywiadach prognoz i patrzeć na nie przez palce. Boone nie występuje w nich w roli analityka,  czy znawcy tematu – bez wątpienia takim jest –  ale człowieka, który używa mediów do propagowania własnych idei a nie chłodnego analizowania sytuacji na rynku w bliższej lub dalszej przyszłości. Niezależnie od tego, czy w jego przypadku można mówić o konflikcie interesów – załóżmy, że nie – to pomieszanie PR i działalności publicznej jest faktem i trudno traktować jego wypowiedzi w kategoriach analiz.

Na koniec off-topic: Nie wiem, czy w polskich mediach już to odnotowano, The Financial Times wybrał 50 ludzi, którzy będą najbardziej wpływowymi w kształtowaniu nowego kapitalizmu. Znalazł wśród grupy jeden Polak – Leszek Balcerowicz.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. Thome

    Off – topic:
    “Nowy kapitalizm” w odróżneniu od “starego”, ma mieć twarz Bena Bernanke obsługującego drukarkę?:) ….a może to taki “kapitalizm”, który wciąż nie udaje się (dzięki Bogu!) administracji Obamy?;))))))))))))))))

    Leszek Balcerowicz wymieniany przez FT na całe szczęście świadczy o Polsce dobrze.

  2. lepszy cwaniak

    nie byłbym takim optymistą:(
    “poprawność polityczna”, która w latach 90-tych kazała Obamie załatwić czarnemu bezrobotnemu odszkodowanie (ze 2mln$)od banku, który wbrew niej, a zgodnie z faktami uznał, że bezrobotny nie ma zdolności kredytowej, wkrótce może przerodzić się w “poprawność ekonomiczną”, która najbzdurniejszą decyzję gospodarczą będzie uzasadniać “dobrem społecznym” i “ochroną miejsc pracy”, a gra rynkowa przedsiębiorców zamieni się w grę tychże z rządowymi urzędnikami, przy zielonym stoliku…
    Lenin wiecznie żywy:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *