Subiektywność Analizy Technicznej w niektórych miejscach jest jej prawdziwą kulą u nogi. Jeden z takich efektów prezentuję niżej.
W poprzednim wpisie przybliżałem pracę Andrew Lo z kolegami z MIT, w której formacje cenowe są wykrywane za pomocą algorytmu, na podstawie ich charakterystycznych punktów ekstremalnych. To ułatwia test ich skuteczności i obiektywne wykrywanie, szczególnie tam gdzie oko ludzkie ma wątpliwości. Wyszukiwanie ręczne obarczone jest sporą szansą popełnienia błędu nie tylko w teraźniejszości ale jeszcze mocniej przy ocenie danych historycznych. Poniższa procedura pokazuje jak zawodne i subiektywne może być czytanie wykresów i podejmowanie decyzji na tak kruchej podstawie.
Wybrałem rzeczywiste dane jednej z polskich spółek. Odtwarzam kolejne etapy analizy jak gdyby odbywała się ona w czasie rzeczywistym.
1. Ceny doszły do wielomiesięcznego maksimum i krążą bez kierunku tuż poniżej owego ekstremum. Wyrysowałem więc bardzo prawdopodobną formację trójkąta, z którego książkowe wybicie częściej dokonuje się w kierunku boku prostego. Spodziewamy się więc wybicia w dół, dla ułatwienia wskazuję to strzałką. Oczywiście każdy ma prawo zobaczyć tam inną formację co jeszcze bardziej potwierdzi subiektywność metod graficznych.
2. Rzeczywiście wybicie w dół nastąpiło ale skończyło się falstartem i zanegowaniem formacji. Powstała natomiast nowa formacja – flaga (zaznaczona na niebiesko) choć gdyby nieco inaczej poprowadzić dolną barierę można by pokusić się o wyrysowanie klina. Niemniej jednak wybicie z obu zwykle podczas hossy następuje wg teorii górą i tak też się stało.
3. Wzrosty nie były zbyt imponujące i zatrzymały się idealnie na poziomie poprzedniego maksimum, po czym nastąpiło regularne obsuwanie. Kurs oparł się o wreszcie na linii dołka poprzedniej korekty (zielona kreska). Gdyby ową linię udało się pokonać – mielibyśmy do czynienia z klasycznym ?podwójnym szczytem” i spadkami o zasięgu minimum równym wysokości owej formacji .
4.Nic z tego, zielona linia okazała się chwilowym oporem. Kurs wzrósł jeszcze raz choć już mniej niż poprzednio i runął w dół, dając impuls do powstania pięknej ?głowy z ramionami” (RGR)
Gdzie jest pułapka, oprócz tej, że ktoś inny mógłby wyrysować formacje inaczej? Ano iluzja polega na tym, że z perspektywy czasu widzimy już w historii TYLKO ostatnią formację czyli RGR. Robiąc więc ręczną inspekcję historii, dochodzimy do mniej więcej takiego wniosku: ?w tym miejscu sprzedałbym akcje gdy kurs wybił się w dół z formacji głowy z ramionami”. Z łatwością pomijamy inne formacje, które przecież, co ilustrowałem wyżej, pojawiły się w międzyczasie i robią się niewidoczne. Natrafić na owe z pozoru niedostrzegalne, mamy szansę na 2 sposoby: albo rzetelnie poszukiwać wszystkich formacji, w tym właśnie tych zagnieżdżonych jedna w drugiej albo za pomocą chłodnego oka czyli komputerowego programu. Tylko wówczas mamy szansę przetestować ich rzeczywistą efektywność.
Po fakcie sprawy widzimy inaczej, zmienia się waga i perspektywa niektórych zdarzeń. Dotyczy to zresztą w inwestowaniu nie tylko samej analizy technicznej ale o tym w kolejnym wpisie.
–* Kathay *–





