Hekatomba albo o języku komentarzy giełdowych

W innych komentarzach przewijały się dość często odnośniki do awanturki wywołanej jakiś czas temu przez użycie słowa Armagedon. Owocem owej wypowiedzi analityka było powołanie Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego, która ma recenzować, przywoływać do porządku, analizować itd. Słowem będą nas – komentatorów i analityków – uczyli autocenzury. Nie ukrywam, że śmieszy mnie to dość poważnie, bo język analiz i komentarzy giełdowych, to materia dość specyficzna – o czym miałem okazję pisać na portalu futures.pl – i tylko ktoś mało wrażliwy na styk języka ze światem może próbować z nim walczyć.

Jak na blog powiązany z rynkami surowcowymi przystało, chciałbym zwrócić państwu uwagę na tekst, który pojawił się dziś na stronach The Financial Times. Jego bohaterem jest analityk banku UBS, który opublikował krótkookresową prognozę dla rynków surowcowych ze wskazaniem na ropę. Przytoczę państwu zdania z tego tekstu. Commodity markets face an impending “hecatomb” of sharply lower demand”. Hecatomb is defined as a large-scale slaughter”. “Given the rout in commodity markets, this word is, unfortunately, appropriate in characterising the current and likely near-term environment for commodities markets”.

Tłumacząc w skrócie te zdania można powiedzieć, iż analityk UBS mówi nam co następuje: Rynki surowcowe czeka nieunikniona hekatomba, którą można zdefiniować, jako masakrę. Słowo hekatomba jest jego zdaniem w pełni usprawiedliwionym i dobrze oddającym sytuację na rynku surowcowym dziś i w najbliższych kwartałach. Nie ukrywam, że nie użyłbym tak mocnych słów, bo zwyczajnie zostawiam je na inne okazje i też inaczej rozumiem pojęcie hekatomby. Mówiąc w skrócie nie pasuje mi ono do zachowania cen na rynkach giełdowych, ale generalnie rzecz ujmując jego opinie mieszczą się w tym, co nazwałbym ozdobnikami rzeczywistości giełdowej.

Przypadek analityka UBS jest dobrym punktem do uwrażliwienia Państwa na specyfikę opisu sytuacji rynkowej. Zapewniam, że większość z Was nie chciałaby czytać zdań w stylu: wskaźnik sięga poziomu równowagi lub średni popyt był o 6,3 procent mniejszy niż w listopadzie ubiegłego roku. W istocie takie zdania nie mówią nic i dopiero poprzez umieszczenie ich w kontekście i dodanie własnej oceny komentatora lub analityka nabierają cechy punktu widzenia, z którym możecie się zgadzać lub nie. Kiedy komentator Y pisze, że będzie Armagedon, to do Państwa należy ocena, czy ma rację lub dlaczego tej racji nie ma.

Po cichu wyrażę przekonanie, iż powołana właśnie do życia Komisja niebawem zakałapućka się w materii języka, nad którą od wieków męczą się filozofowie, językoznawcy, socjologowie, psychologowie i cała masa innych specjalistów. Mały Mefisto w mojej głowie podpowiada mi, że pewnego dnia Komisja i jej członkowie trafią w swoich lekturach na dwie najważniejsze prace Ludwika Wittgensteina i po latach studiów nad nimi strawestują jego słynne zdanie – o czym nie można mówić o tym należy milczeć – konstatacją, iż czego nie można uregulować, to lepiej zostawić bez regulacji.

Mam też marzenie, by pewnego dnia zobaczyć spotkanie Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego, na którym Profesor Jerzy Bralczyk bierze w obronę jakiegoś analityka kreśląc jednocześnie ciągnący się od wieków w humanistyce spór na temat tego, czy metafora jest właściwie językiem, czy może jednak tylko przeszkodą pleniącą się jak chwast. Zapewne jego konkluzją byłaby teza, iż na metafory jesteśmy skazani a znalezienie własnego punktu widzenia to – de facto – poszukanie właściwej metafory,  również w komentarzu giełdowym.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

4 Komentarzy

  1. tomfid

    Słuszne uwagi, cała ta Rada i jej nieuchronne uwikłanie się w kontrole języka i regulacje, to nic potrzebnego. Rynek to rynek, jak ktoś daję się nabierać na szokujące sformułowania analityków, to sam jest sobie winien. Nikt przecież nie każe czytać analiz, nie mówiąc już o całkowitym bezrefelksyjnym sugerowaniu się nimi. Przede wszystkim to nikt nikomu nie każe inwestować, szczególnie bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego.

  2. Thom

    "Mam też marzenie, by pewnego dnia zobaczyć spotkanie Rady Edukacji i Ładu Informacyjnego, w którym Profesor Jerzy Bralczyk (…)"

    Myślę, że Ludek S. – w swym urzekającym zapamiętaniu – może zawezwać nawet profesora Bralczyka, aby raz na zawsze wyeliminować analizy i opinie nie dość "profesjonalne" i niewystarczająco pozytywne…. Endlosung of Krnąbrni Analitycy.

  3. tr33

    zaraz, to ta Rada Etyki dopiero zaczela dzialac ??? tempo iscie zolwiowe.

  4. Pingback: Blogi bossa.pl » Blog Archive » Krok w dobrym kierunku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *