Wykres dnia: hossy na GPW
Trzy lata obecnej hossy na GPW prowokuje do sprawdzenia jak obecna ma się w relacji do wszystkich poprzednich.
Trzy lata obecnej hossy na GPW prowokuje do sprawdzenia jak obecna ma się w relacji do wszystkich poprzednich.
W piątek Emmanuel Macron ponownie mianował Sébastiena Lecornu na premiera po tym, jak ten zrezygnował w poniedziałek.
Myślę, że to jedno zdanie wystarczy, by oddać skalę politycznego chaosu, w którym znajduje się Francja.
Jak zawsze po rozpoczęciu IV kwartału na rynkach pojawiają się pytania o dobrą końcówkę roku i finalnie wpisania się giełd w anomalię kalendarzową znaną jako rajd Świętego Mikołaja. Spojrzenie na S&P500 przez pryzmat zmiennej, które w bieżącym roku narzuca się szczególnie mocno – ilość nowych ATH – pozwala na pewną dawkę optymizmu.
Dwie główne narracje dominują obecnie analizy rynkowe w USA: „bańka AI” oraz bezrobocie/inflacja jako wstęp do stagflacji, a może recesji. Tym drugim zajmę się chwilę w poniższym wpisie.
Za każdym razem, gdy przytaczam długoterminowe dane o amerykańskim rynku akcyjnym, dodaję zastrzeżenie, że był to „szczęśliwy” rynek akcji.
Ileż dziwnych teorii na temat zachowani kursu USDPLN naczytałem się w ostatnich dniach! A moim zdaniem szukanie głębokiej filozofii jest w tym przypadku niepotrzebne.
Tylko Cypryjczycy lokują większą część swoich aktywów finansowych w ultrabezpieczne i niedochodowe instrumenty niż Polacy.
Piątkowy spadek indeksu WIG-Banki o przeszło 10 procent stawia pytania o przyszłość hossy w Warszawie.
Indeksy w USA biją rekordy wszechczasów, a gospodarka ponoć się chwieje, i w takiej chwili szczególnie wzmaga się retoryczne pytanie w socjal mediach: kto to kupuje?!
Bardzo łatwo jest znaleźć argumenty przemawiające za tym, że obecne poziomy cenowe indeksu S&P 500 są oderwane od fundamentów, a przynajmniej „zasługują” na większą korektę.