W życiu każdej osoby uprawiającej swój kawałek pola na rynku przychodzi moment, w którym odnosi się wrażenie, iż spora część współuczestników biesiady popadła w ślepotę. Rozsądek podpowiada, żeby nie stawać na drodze rozpędzonemu pociągowi hossy, w który większość już chyba uwierzyła, ale pierwszy raz od wielu miesięcy trudno nie odnieść wrażenia, iż optymizm komentatorów jest mocno przesadzony.

Jeśli jakoś uśrednić głosy komentatorów odnośnie przyszłości rynku, to  wspólnym mianownikiem jest teza, iż rok 2013 będzie udany lub wyjątkowo udany dla akcji i właściwie nie ma znaczenia strategia, bo rynek byka… itd. Z racji braku wiary w to, iż ustawianie się w opozycji do większości jest najlepszą strategią nie postawiłbym centa na zagranie przeciwko temu chórowi optymistów. Niemniej moja naturalna skłonność do obstawiania scenariuszy umiarkowanie optymistycznych i umiarkowanie pesymistycznych podpowiada mi, że tym razem stadny głos pomija kluczowe problemy, z jakimi przyjdzie się zderzyć się rynkom w roku 2013.

Kolejny klif w USA: ledwie kilka tygodni dzieli nas od nowej batalii w Waszyngtonie, przy której problem klifu fiskalnego wydaje się drobnym płotkiem do przeskoczenia. Już teraz można powiedzieć, że po serii porażek i upokorzeń republikańska większość w głównej izbie amerykańskiego parlamentu szykuje się do walki o prestiż. Zawierając kompromis podatkowy Republikanie oddali jeden z dwóch kluczowych punktów własnego programu w postaci niskich podatków. Drugim jest ograniczenie wielkości rządu i nic nie służy temu lepiej niż cięcia w wydatkach. To będzie naprawdę gorący okres, w którym na szali stanie nie tylko prestiż jednej partii, ale obawa, iż amerykański rząd nie spłaci swoich długów.

Zmiany w polityce monetarnej: na blogach bossy i giełdach bez echa przeszło małe trzęsienie ziemi, jakie rynkom zafundowały protokoły z ostatniego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku a szkoda, bo jastrzębi sygnał z Fed wydaje się jednym z najciekawszych wydarzeń w ostatnim czasie. W trakcie dwóch ostatnich sesji swoje dwa zdania dopisały Europejski Bank Centralny i polska Rada Polityki Pieniężnej, która zasugerowała możliwość zmian w polityce monetarnej. Po wczorajszym zachowaniu złotego i dzisiejszej zwyżce euro widzimy, iż oczekiwania rynku pozostały w świecie, w którym banki centralne stymulują wzrost gospodarczy. Wszystko wskazuje na to, że w perspektywie kilku miesięcy giełdy będą musiały zmierzyć się z pytaniami, co stanie się, gdy kurek z tanim pieniądzem zostanie zakręcony. Rynek złota zdaje się już czuć ten niepokój.

Nierozwiązane problemy Unii Europejskiej: stali czytelnicy blogów bossy wiedzą, iż lubiłem mieć dystans do głosów, które przepowiadały upadek dolara i rozpad strefy euro, ale powszechne dziś przekonanie, że kryzys w strefie euro jest już przeszłością wydaje mi się takim samym nadużyciem, jak zakładanie, iż całość skończy się rozpadem Unii Europejskiej. W perspektywie kilku miesięcy odbędą się najważniejsze wybory parlamentarne w tym roku, których stawką będzie układ sił na niemieckiej scenie politycznej. Dziś trudno trafić na analizę rynkową, która kreśliłaby scenariusze na okres kampanii wyborczej i potencjalnych zmian w polityce niemieckiej, gdy rządy Angeli Merkel stałyby się przeszłością. Trzeba przypomnieć, że ostatnie wybory do Bundestagu odbyły się jesienią 2009 roku, więc w sumie pierwszy raz od lat Niemcy gremialnie wyrażą opinię o przyszłości UE po jej mocnej zapaści. Powiedziałbym, że grono optymistów nie odrobiło tu pracy domowej i nikt nie wie, jaki będzie stosunek nowego rządu w Berlinie do unii walutowej i gospodarczej.

Kryzys vs. ożywienie: chór komentatorów i analityków preferujących skrajnie optymistyczne scenariusze zdaje się być niewolnikami przeszłości. Właściwie cały czas trafiamy na odniesienia do kryzysu z roku 2008 i kolejnej jego odsłony w Unii Europejskiej. Problem w tym, że dziś nie idzie już o to, czy udało się opanować kryzys, ale czy działania podjęte na polu walki z kryzysem pozwolą zbudować fundament pod trwałe ożywienie gospodarcze. Druga fala recesji w Unii Europejskiej dobitnie pokazała, iż można wygrać z kryzysem, ale przegrać ożywienie. Również politycy w USA robią wiele, by niewątpliwe sukcesy na polu walki z kryzysem zostały zaprzepaszczone w ideologicznym sporze, w którym jedna i druga strona nie potrafi zrozumieć, że nie można mieć jednocześnie dużego rządu i niskich dochodów z podatków.

Oczywiście czas pokaże, czy obóz byków i momentum trendu wzrostowego będą na tyle silne, by rynki łatwo ominęły zarysowane rafy, ale już teraz można powiedzieć, że rok 2013 to nie będzie letni rejs w ciepłym słońcu, ale całkiem burzliwy okres, w którym nie braknie zwątpień w siłę gospodarek i zdolność polityków do zarządzania mniejszymi i całkiem dużymi kryzysami.

39 Komentarzy

  1. Harry

    Panie Adamie,

    Nie wiem jak długo pracuje Pan dla DM BOŚ, ale szczerze mówiąc dziwi mnie, że jest Pan zdziwiony. Jeśli Pan nie bardzo wie, co się dzieje, to co ma powiedzieć biedny retail trader, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę z forexem/akcjami? Jestem na rynku od półtorej roku (pierwsze pół na demo) i muszę przyznać, że gdy zaczynałem, to widziałem trochę więcej logiki w tym wszystkim. Od pewnego czasu sprawy ‚oczywiste’ przestają być takimi, a większość rzeczy zaczyna stawać na głowie!

    2-3 miesiące temu widziałem wywiad w tvn cnbc z maklerem, który stwierdził, iż sam nie rozumie, jakim cudem dochodzimy do maksimów z roku 2008 mimo sytuacji, w jakiej znajduje się światowa gospodarka! Sam dziś byłem zdziwiony gdy euro wystrzeliło na ponad 100 pipsów w czasie konferencji M. Draghiego. Przypomina mi to stwierdzenie z książki ‚Trader Vic’ – ‚w momencie, gdy dosięgamy dna, rynek staje się odporny na wszelkiego rodzaju złe wiadomości i zaczyna wybierać selektywnie tylko te dobre’. No cóż, jak powiedział któryś ze sławnych inwestorów – ‚Markets can stay irrational much longer than you can stay solvent’!

    Widziałem ostatnio webinar z USA, w którym prowadzący trader, stwierdził: ‚Przeszedłem na rynek forex z commodities ponieważ trendy które tu obserwujemy są dużo bardziej widoczne i silniejsze’! Faktycznie, patrząc na wykresy dzienne z ostatnich kilku lat można odnieść wrażenie, iż handel na forexie jest ŁATWY (nawet dziecko zarobi w silnym up-trendzie!)! Jednakże, gdy rynek staje się irrational, to jest to moment, aby rozdzielić pretenders from contenders! Dopiero w takiej sytuacji widać, jak dużą różnicę robi dobry money management!!

    Szczerze mówiąc sam się zastanawiam, jaki będzie ten rok. Problem Grecji pozostaje nierozwiązany, tak samo jak Hiszpanii (mój przyjaciel pracuje tam dla policji jako tłumacz i czasem opowiada co tam się dzieje, porównując zachowanie władz regionów i przeciętnych Hiszpanów do rodzimych górników, policjantów, żołnierzy etc., którym się NALEŻY!), a za moment możemy mieć kolejny problem z Włochami. Biorąc pod uwagę fakt, iż gospodarka w USA zaczyna się pomału ruszać, a europejska wciąż tkwi w stagnacji, rynek powinien iść raczej w drugą stronę (IMHO). A jeśli osoby z wieloletnim doświadczeniem nie są w stanie zarabiać pieniędzy, to w jaki sposób ma to zrobić newbie?? No cóż… Mam nadzieję wciąż być tu za rok i odpowiedzieć na to pytanie:)!

  2. astanczak (Post autora)

    Zdziwienie to za mocne słowo. Inwestor grając pewne scenariusze operuje w oparciu o hipotezę – zakładam, że wydarzy się to i to i na bazie takiego scenariusza kreślę strategię i podejmuję ryzyko. Komentator musi akcentować wszystkie elementy a nie śpiewać w chórze.

  3. trendfollowerpl

    @astanczak
    >w którym nie braknie zwątpień w siłę gospodarek i zdolność polityków do zarządzania mniejszymi i całkiem dużymi kryzysami.

    Czyli nic nowego.

    >że tym razem stadny głos pomija kluczowe problemy, z jakimi przyjdzie się zderzyć się rynkom w roku 2013.
    Jak to tym razem? zawsze po fakcie okazuje się że nie widzieliśmy (jako większość) oczywistego.
    Tego typu rozważanie mają sens ale w dyskusjach teoretycznych. Dla inwestora rozważanie wszystkich scenariuszy mija się z celem ponieważ w efekcie miałby potężny problem decyzyjny, związanym nadmiarem możliwych kierunków działania.

    Pozdrawiam.

  4. astanczak (Post autora)

    @ trendfollowerpl

    Jest różnica pomiędzy diagnozą sytuacji a podjętymi działaniami na bazie założonego scenariusza. W przypadku rynku oznacza to porzucenie jednej z podstawowych głupotek, które wpaja się początkującym pod pozorem mądrości znanej, jako „pozwól rosnąć zyskom”, ale to temat na osobną notkę.

  5. Ekonom polityczny

    @ A. Stańczak

    Jest więc czego się bać (debt ceiling+FOMC), a nic tak dobrze nie robi Bykowi, jak solidna dawka strachu, napędzona przez ekonomiczne „strachy na wróble”, po której Byk odżywa.

    Faktem jest, że rynki ciągnęły ostatnio na dużej dawce gazu rozweselającego i po raz pierwszy od 2009 r. widać naprawdę duże zadowolenie po wskaźnikach sentymentu czy bliskich rekordowych dołków notowaniach VIX i to oznacza nie tyle, że mamy juz szczyt wzrostów, ile że jesteśmy (w USA) w późnej ich fazie – poprzedni raz VIX tak nisko (a właściwie to jeszcze niżej) robił dołek na przełomie 2006/07, co dało jeszcze sporo miejsca do dalszych wzrostów.

    Ale nie lekceważyłbym tego, jak nisko obecnie jest- takie samozadowolenie zwiększa szanse na gwałtowną korektę, w trakcie której wróci ożywczy strach. I chyba rzeczywiście te 2 czynniki (kongres + FOMC) będą tu podstawowymi „strachami na wróble”.

    Jak mocno obecnie działa gaz rozweselający można się przekonać, sluchając tych, którzy niedawno ostrzegali przed niskim VIX’em, a dziś, gdy VIX ma 13 pkt mówią, że VIX przestał działać/jest nieistotny. To nie jest buczek alarmowy – to Dzwon Zygmunta, bijący na trwogę w sprawie nadchodzącej korekty!

    „chór komentatorów i analityków preferujących skrajnie optymistyczne scenariusze zdaje się być niewolnikami przeszłości”

    Ten chór komentatorów jest niewolnikiem podświadomego nastroju zbiorowości (sentymentu). Nie raz jeszcze ten chór zaśpiewa ową „Pieśń Kozłów”. Ważne , by nauczyć się czytać, co ona de facto oznacza…

  6. trendfollowerpl

    @Ekonom polityczny
    Vix, vixem, spójrz jak u nasze opcje są wyjątkowo tanie. Mam wrażenie że nasi animatorzy kopiuja wskazania vix’a do swoich modeli. Dodatkowo te niesamowite śmieszne wyceny opcji na +/- 10% do spot.

    Cóż inwestorzy zapomnieli o ryzyku.

    Jednak znając fakty można podjąć odpowiednie działania – niektórzy to zrobią , większość nie, ale wygranych poznamy jak zwykle po fakcie.

  7. blackswan

    „Mam wrażenie że nasi animatorzy kopiuja wskazania vix’a do swoich modeli.”

    nikt nigdy takich głupot nie robił (oh yeah, potrójne przeczenie)
    po ile chodzi at-the-money straddle marcowe?

  8. blackswan

    „W przypadku rynku oznacza to porzucenie jednej z podstawowych głupotek, które wpaja się początkującym pod pozorem mądrości znanej, jako „pozwól rosnąć zyskom”, ale to temat na osobną notkę.”

    aż umieram z ciekawości, żeby przeczytać dlaczego to jest „głupotka” 🙂
    Jak dla mnie jest to jedno z najmądrzejszych powiedzeń, określanie go mianem głupotki przeczy całemu mojemu doświadczeniu, ale znowu, najwyraźniej jestem inny i dla przykładu za kompletnie nieprawdziwe uważam następujące stwierdzenie:

    „Inwestor grając pewne scenariusze operuje w oparciu o hipotezę – zakładam, że wydarzy się to i to i na bazie takiego scenariusza kreślę strategię i podejmuję ryzyko.”

  9. trendfollowerpl

    >nikt nigdy takich głupot nie robił (oh yeah, potrójne przeczenie)
    mam nadzieję, jednak podobieństwo IV jest.

    > straddle (2550) ok. 145 pkt.

  10. trendfollowerpl

    @blackswan
    >Jak dla mnie jest to jedno z najmądrzejszych powiedzeń

    Tu pewnie chodzi o punkt widzenia. Ja, jako mały gracz, mogę pozwolić rosnąć zyskom, ponieważ wielkość portfela pozwala na szybkie reakcje – zabezpieczenie lub zamkniecie. W przypadku dużego portfela jest to niemożliwe, więc duzi gracze musza podejmować działania wyprzedzające, powodujące redukcje pozycji w przypadku wzrostów. W innym przypadku widzimy komunikaty że ktoś zszedł poniżej 5% głosów w samym dołku.

  11. blackswan

    „mam nadzieję, jednak podobieństwo IV jest.”

    Dlatego, że krótka zmienność jest sprzedawana praktycznie wszędzie. Zwłaszcza at-the-money. Animatorzy ustawiają ceny do rynku. Nieporozumieniem jest myślenie, że rynek ustawia się do animatorów.
    Dlatego animator nigdy nie szuka zewnętrznego wzkaźnika w oparciu o który będzie sobie coś kwotował. To jest styl myślenia analytyków giełdowych, którzy zawsze muszą mieć jakąś narrację. Animator szuka hedge’a. Animator kwotujący w Polsce nie hedguje się VIXem. TO byłby szczyt idiotyzmu, a chyba nie masz tych ludzi za debili?

  12. blackswan

    „> straddle (2550) ok. 145 pkt.”

    uee…na marcowej serii. Myślałeś o założeniu motyla?

  13. astanczak (Post autora)

    @ blackswan

    Heretycy już tak mają 😉

  14. blackswan

    „Tu pewnie chodzi o punkt widzenia”

    no jasne 🙂
    pomyśl na przykład tak. Handlujesz gamma long. Wolisz brać zyski szybciej, czy później? (pomijając, czy spot da ci taką możliwość, to jednak wypukłość profilu wypłaty czy też koszty transakcyjne sprawiają, że frajerstwem jest szybkie hedgowanie delt).

    To taki jeden przypadek.
    Natomiast jeśli dysponujesz wiedzą tajemną w postaci znajomości trailing stopu, no to już w ogóle bez sensu jest szybkie branie zysków pod jakiś wyimaginowany scenariusz, który rzekomo się realizuje.

  15. blackswan

    @ astanczak

    no widzisz, dam sobie rękę uciąć, że piszesz o sobie 🙂

  16. blackswan

    „To nie jest buczek alarmowy – to Dzwon Zygmunta, bijący na trwogę w sprawie nadchodzącej korekty!”

    eee….NOT

  17. GZalewski

    Za każdym razem, gdy zauważamy że „wszyscy” mają jakieś tam nastawienie nalezy dosć mocno wysotrzyć nasze zmysły i zastanowić się czy owi „wszyscy” to nie są wyłącznie ci, na których zwracamy uwagę.
    Poza tym w tej chwili „wszyscy” ekonomiści (czyli w ostatnim czasie zwrocily moją uwagę ze trzy opinie 🙂 ), jak jeden mąż straszą, że kaszana, że problemy nie rozwiązane, że dopiero teraz jak pierdyknie….
    Więc tez mozna przekornie zaczać kombinować, że może jednak nie mają racji i szukać tego jednego, który mówi „ale czad, czeka nas super rozwój”. Ale wtedy moze sie okazac, ze po prostu szukamy potwierdzenia wlasnych racji.
    czyli jakby nie patrzył – z każdej strony kanał.

    „Jak mocno obecnie działa gaz rozweselający można się przekonać, sluchając tych, którzy niedawno ostrzegali przed niskim VIX’em, a dziś, gdy VIX ma 13 pkt mówią, że VIX przestał działać/jest nieistotny”

    jesli tak jest faktycznie, to rzeczywiscie to miły symptom, ze zaraz beda zaskoczeni, ze jednak działa 🙂

  18. astanczak (Post autora)

    @ blackswan

    > no widzisz, dam sobie rękę uciąć

    Risky business z tą ręką na stole – pisząc o heretyku mogłem mieć na myśli, że chodzi o osobę, która doświadczenia opcyjne chce przełożyć do gry na akcjach i ręki już by nie było.

    Niemniej – jest kilka zaleceń na rynku tak pomnikowych, że nikt właściwie już ich nie kwestionuje, bo „przecież tak trzeba”.

    PS. trailing stop ma też swoją wadę – niesie ryzyko zamrożenie na rynku na kilka miesięcy. Oczywiście w zależności od celów, ale generalnie warto uzupełniać trailing stop o time stop.

  19. blackswan

    „chce przełożyć do gry na akcjach i ręki już by nie było. ”

    jezus maria, czyli herezją było mówienie, że powiedzenie „cut your losses and let your profits run” jest głupotką?

    teraz to juz chyba sobie jaja do kwadratu robicie. Z jednej strony kathay piszący o soft martyngałach, z drugiej Ty o głupocie tego powiedzenie. Hehe, wychodzi nam, że gdybyście połączyli wspólne siły, to napisalibyście:

    „cut your profits, and average down your losses”

    Tak na marginesie, bo widzę możesz nie wiedzieć. Trading na opcjach sprowadza się do tradingu na bazowym, czyli akcjach, futach, walutach, stopach.

  20. blackswan

    errata:

    „czyli herezją było mówienie, że powiedzenie „cut your losses and let your profits run” jest głupotką?”

    powinno być

    „czyli herezją było mówienie, że powiedzenie „cut your losses and let your profits run” NIE jest głupotką?

  21. astanczak (Post autora)

    @ GZ

    Wiesz, mniej idzie o to, co mówią a więcej o to, że nastąpił taki radykalny zwrot. Tylko gdzie byli wszyscy, kiedy WIG20 była na 2000 pkt.? Ahh – pamiętam już – przepowiadali koniec świata i WIG20 na 1600 pkt.

  22. Harry

    No cóż, każdy z nas na początku należy do podążających za jakimiś opiniami, co jeśli nasz money management jest do kitu (a tak jest zazwyczaj na początku), może skończyć się tragicznie. Jednakże, gra na własna rękę (handlując własne poglądy), gdy stawiamy dopiero pierwsze kroki, może okazać się jeszcze bardziej destruktywna! IMHO chodzi o to, żeby z biegiem czasu wypracować własny punkt widzenia i system (na demo!), a potem zacząć spokojnie na real account. Tak czy siak, powinniśmy czytać opinie i komentarze, gdyż nie jesteśmy w stanie być na rynku przez 24 godziny (większość z nas ma także normalną pracę!), ale podchodzić do nich z ostrożnością i sceptycyzmem. All in all, tylko market jest 100% right!

  23. GZalewski

    @astanczak
    no ale…
    https://blogi.bossa.pl/2008/03/20/prognozy-czy-postgnozy/

    wiemy przeciez o tym 🙂
    ja juz nie chce sie pastwic nad konkretnym przypadkiem, ale wystarczy zwrocic uwage kiedy u nas powstaly fundusze z nastawieniem „short”.
    czy to było w 2007 roku – nie bardzo 🙂

  24. blackswan

    „ja juz nie chce sie pastwic nad konkretnym przypadkiem, ale wystarczy zwrocic uwage kiedy u nas powstaly fundusze z nastawieniem „short”.”

    @ GZalewski

    Powiem Ci, co budzi bardzo spory niesmak. Jestem w stanie zrozumieć nabijanie się z prognoz innych osób. Natomiast nabijanie się z prognozy (nawet bardzo nietrafionej) osoby, która zainwestowała swoje własne pieniądze i postawiła na szali własną reputację jest ok POD JEDNYM WARUNKIEM. Sami musimy mieć skin-in-the game. Nie mogę zdzierżyć analityków i blogerów nabijających się z Rybińskiego, którzy sami nie rozliczają własnych prognoz (bo przecież to analitycy, oni nie trejdują, oni komentują i dzielą się wiedzą ekspercką). Podsumowując. Zachęcałbym wszystkich analityków giełdowych prognozujących cokolwiek (od jutrzejszej temperatury po koniunkturę w 3 kwartale 2014) aby z tych prognoz sami się regularnie rozliczali. Powiedzmy co kwartał.

  25. astanczak (Post autora)

    @ blackswan

    Myślę, że pole wspólnych opinii moich i Tomka jest bardzo małe, chociaż zgadzamy się w pewnych ogólnych ocenach tego, co na rynku jest elementem podstawowym. Nie sądzę, żebyśmy mogli razem kiedykolwiek coś tradować.

    > możesz nie wiedzieć

    Jasne, że mogę.

  26. GZalewski

    @blackswan
    Ale widzisz problem polega na tym, ze nie chodzi tylko o Rybinskiego (dlatego napisalem ogolnie o funduszach short, wlasnie dlatego zeby go juz nie „tykac”) A on sam.. no coz. Lata temu pisal bym o kims robiącym to co on dużo więcej (jako dziennikarz/obserwator). Bo sam się wystawia na takie teksty. Po prostu wdzięczny obiekt. Widziałes jego ostatnie podsumowanie wlasnych prognoz?
    Ja bym rozumial, gdyby to bylo autoironiczne. Ale nie bylo.
    Za wszelką cene chcial pokazac, ze jest skutecznym prognostykiem. A tam gdzie nie jest to jest PRAWIE skuteczny.

  27. astanczak (Post autora)

    @ blackswan

    > bo przecież to analitycy, oni nie trejdują

    Kto, jak kto, ale ty powinieneś być wrażliwy na takie argumenty – nie spotykałeś się z zarzutem, że nie tradowałeś swoje kasy tylko firmy?

    Problem z takim zarzutami jest innego typu – zakładają zamrożenie procesów w życiu. Pamiętam, że kiedyś mocno mnie poruszało pytanie, czy mam prawo mówić o rynku, kiedy właśnie wycofałem się całkowicie przenosząc aktywność na inne pola. Dzisiaj już na to nie zwracam uwagi, bo rozproszyłem aktywa pomiędzy trzy rynki i nikt nie będzie mnie rozliczał z tego, czy akurat mam kasę w Warszawie czy Frankfurcie czy na FX, bo to sprawa marginalna.

  28. blackswan

    „Widziałes jego ostatnie podsumowanie wlasnych prognoz?”

    niestety, tak.

    Natomiast człowiek biorący na siebie jakiekolwiek ryzyko (finansowe, reputacji) i bezkompromisowy w wyrażaniu własnej opinii, jakkolwiek głupiej i błędnej kiedy skonfrontowana z rzeczywistością, będzie dla mnie stał w hierarchii znacznie wyżej niż człowiek tego ryzyka unikający i jedynie oceniający innych. Łatwy cel, ale dużo mówi o myśliwym.

    Dlatego trochę gardzę sam sobą, że na waszym forum podpisuję się anonimowo. Nie rozumiem anonimów i ich tchórzostwa. Wcześniej to robiłem ze względów służbowych (dostałbym niezłe manto, gdyby się dowiedziano, że cokolwiek trolluję;) ), ale teraz to jest po prostu brak odwagi cywilnej.

    Każdy wypowiadający jakiekolwiek opinie powinien czymś ryzykować. Inaczej te opinie to po prostu, pardon my french, słodkie pierdzenie.

  29. blackswan

    „Kto, jak kto, ale ty powinieneś być wrażliwy na takie argumenty – nie spotykałeś się z zarzutem, że nie tradowałeś swoje kasy tylko firmy? ”

    spotkałem się i poniekąd z taką opinią się zgadzam
    zaskoczony?

  30. GZalewski

    „Łatwy cel, ale dużo mówi o myśliwym.”
    I tak i nie. Bo widzisz. Ja chętnie porozmawiałbym z nim na gruncie nie publicznym. Bo mimo wszystko interesuje mnie pewien mechanizm, w który się wpakował.
    Poza tym zobacz – z całej rzeszy zarzadzajaych i funduszy, lepiej cokolwiek mowic o tych, którzy się w jakis sposob wypowiadają.
    Ci którzy milczą (np. Opera od 4 lat) mogą byc tylko oceniani przez pryzmat widocznego wyniku.
    Masz racje ze ten schemat jest powtarzalny i w gruncie rzeczy nudny.
    Wychodzi zarzadzajacy jakiegos funduszu, ktory wlasnie utopil mnostwo kasy i mowi, ze to nie oni tylko warunki rynkowe. I juz wiadomo, że można mieć ubaw.
    Może to troche taka nadzieja, na kogoś z klasą.
    Ale to dotyczy nie tylko zarzadzajacych. Zobacz ostatnia sytuacje z prezesem GPW- gdyby milczal pewnie sprawy by nie bylo. Ale zaczal absurdalnie sie bronic. No i sam sie wystawia na strzal – tych mediow, ktore zwykle w ogole gielda, i jej prezesem sie nie interesują.

  31. astanczak (Post autora)

    @ blackswan

    > zaskoczony?

    Zaskoczony, że się zgadzasz. Zupełnie tego nie rozumiem. Przecież cele, jakie stawia się przez traderami do wynajęcia są zupełnie inne niż udowadnianie publicznie, że potrafią. Od rozliczanie dealerów w bankach z wyników pracy są ich pracodawcy a nie anonimowy gość, który może mieć słaby dzień. Przecież życie to proces – dzisiaj jesteś na rynku ze swoją kasą a jak masz szczęście to jeszcze z kasą innych i zarabiasz również sprzedając swojego skila ludziom, którzy chcą zapłacić.

    > Dlatego trochę gardzę sam sobą, że na waszym forum podpisuję się anonimowo

    Zupełnie niepotrzebnie. Nie przypominam sobie, żebyś anonimowość wykorzystywał do czegoś, co godziłoby w szacunek innych osób. Oczywiście spory mają swoją temperaturę, ale to już kwestia obycia w sieci i nabrania pewnego dystansu to gorączki, jaka czasami udziela się schowanym za avatarami. Osobiście jestem całkowicie za tym, żeby osoby prywatne w sieci same ustalały granicę własnej prywatności i niech same pilnują zasady, że nie piszą niczego, na co nie zdobyłyby się napisać pod nazwiskiem.

  32. trendfollowerpl

    >a stanczak
    (…)i niech same pilnują zasady, że nie piszą niczego, na co nie zdobyłyby się napisać pod nazwiskiem.

    Jak to się ma do rzeczywistości dobitnie pokazał projekt „Grażyna Żarko”.

  33. astanczak (Post autora)

    @ trendfollowerpl

    Ten eksperyment udowodnił coś, co ludzie znają mniej więcej od czasu, gdy pytania na ten temat stawiał Gustave Le Bon jeszcze w XIX wieku. Anonimowość i poczucie rozproszenia w tłumie zachęcają do pewnych działań. Tylko zupełnie nie rozumiem, dlaczego z powodu głupoty nawet większości ludzi mamy pozbawiać innych prawa do anonimowości.

    Człowiek rozumiejący medium, jakim jest internet ignoruje pyskówki w sieci a doprowadzony do punktu bez wyjścia prosi dyskutanta, żeby powtórzył zarzuty pod nazwiskiem a nie pseudonimem. Sprawa rozwiązana.

  34. Immortal

    blackswan napisał:

    >Natomiast nabijanie się z prognozy (nawet bardzo nietrafionej) osoby, która zainwestowała swoje własne pieniądze i postawiła na szali własną reputację jest ok POD JEDNYM WARUNKIEM. Sami musimy mieć skin-in-the game

    bullshit!
    1. Jeśli ktoś wystawia się ze swoimi prognozami to sam akceptuje ryzyko bycia rozliczanym i wyszydzanym przez wszystkich, bez względu czy mają jakieś pozycje
    2. Czasem pozycji miec nie można (urzędnik, zarządzajacy, dzienniakrz itp) co wcale nie wyłącza ich z dyskusji
    3. Moja prognoza nie ma nic wspólnego z tym co robię na rachunku (short-term traing + skalping)
    4. Wynik mojego rachunku jak i jego publikacja nie ma nic wspólnego z prawem do krytyki

  35. GZalewski

    ” Anonimowość i poczucie rozproszenia w tłumie zachęcają do pewnych działań”
    POdpięcie Facbooka pod rozne fora i portale pokazało, że nie 🙂
    Ludzie z imienia i nazwiska wypowiadają sie w sposob,….. różny

  36. trendfollowerpl

    @gzalewski
    >POdpięcie Facbooka(…)

    może to ta grupa nie rozumiejaca medium 🙂

  37. astanczak (Post autora)

    @ GZ

    > pokazało, że nie

    Moim zdaniem warto rozważyć inną tezę – utrata anonimowości wpływa w sieci ekspresje przekonań, ale nie ma większego związku z przekonaniami, jako takimi. W praktyce oznacza to, że sieć nie czyni ludzi bydlętami – są nimi w realnym życiu, ale nie ma paragrafu na bycie bydlęciem. Dlatego warto odwoływać się do prawa. Jak ktoś stawia poważne tezy to prośba o napisanie ich pod nazwiskiem z pełnymi tego konsekwencjami rozwiązuje problem – powtórzy idziemy dalej a jak nie, to już wiemy, z kim mamy do czynienia.

    Dla jasności – nie odnosi się to do kanałów komunikacji firm z klientami – tu anonimowe głosy, nawet skrajne trzeba przyjmować, jako diagnozę pewnej sytuacji.

  38. lesserwisser

    „W przypadku rynku oznacza to porzucenie jednej z podstawowych głupotek, które wpaja się początkującym pod pozorem mądrości znanej, jako „pozwól rosnąć zyskom”, ale to temat na osobną notkę.”

    A kiedy możemy liczyć na pojawienie się tej notki? Bo już nie mogę się doczekać tego, miejmy nadzieję, odkywczego tekstu!

  39. astanczak (Post autora)

    @ lesserwisser

    > już nie mogę się doczekać tego, miejmy nadzieję, odkywczego tekstu!

    Zupełnie zbędnie budowanie napięcia wobec banału. W sumie może lepiej nie pisać tego tekstu, bo robi się balonik, który nie spełni oczekiwań.

    W skrócie model działania pomijający „kiszenie rynku” przebiega tak:

    in > target price > take profit + time stop.

    Po ludzku mówiąc, wejście, ustawienie poziomu docelowego, który równa się take profit lub zamknięcie jeśli scenariusz nie został zrealizowany w określonej jednostce czasu i szukanie nowej okazji. W tym modelu nie ma znaczenia, czy rynek wzrośnie jeszcze o 10 czy 50 procent bo liczą się indywidualne cele.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.