Temat tytułowy pojawił się przelotem w dyskusjach zeszłorocznych i obiecałem do niego wrócić szerzej.

W żadnym razie proszę nie traktować tego jako wykład czy poradnik, co najwyżej zbiór obserwacji i doświadczeń, dobry wstęp do bardziej pogłębionej dyskusji.

Problem, który się pojawił, osadza się mniej więcej na takiej oto hipotezie:

Wielu inwestorów nie osiąga sukcesu na giełdzie/forexie, a więc traci lub bankrutuje, ponieważ brakuje im dyscypliny, konsekwencji w realizacji zamierzeń/strategii oraz opanowania emocji.

Niewątpliwie inteligencja emocjonalna, czyli kompetencja w skład której wchodzą wymienione wyżej składniki, jest istotnym wsparciem dla powodzenia i zyskowności, jednak moim zdaniem często przypisuje się jej niewłaściwy priorytet w inwestowaniu, a już szczególnie w tradingu. Najczęściej jej wpływ zostaje artykułowany w następujący sposób:

Gdybym wytrzymał/ nie przestraszył się/ trzymał się swoich zasad/ nie panikował itp. transakcja lub ich suma byłyby zyskowne.

Pytanie: skąd takie przeświadczenie? Czy na pewno słuszne?

Żeby odpowiedzieć należałoby rzetelnie przebadać źródła potencjalnego zysku. Wyróżnię je w 3 sytuacjach poniżej:

Najprościej sprawa wygląda w przypadku takim kiedy dysponujemy solidnym wsparciem w postaci planu działania oraz, a może przede wszystkim, strategią inwestowania/gry o znanej, udokumentowanej lub łatwej do zweryfikowania i nie skażonej błędami behawioralnymi (maksymalnie obiektywna) przewadze (pozytywnej wartości oczekiwanej). Konfrontacja ustalonych uprzednio zasad, własnych lub pochodzących z zewnątrz, z rzeczywistymi wynikami na rachunku pozwala dość szybko i wiarygodnie wykryć błędy (tzw. tracking error, w którym benchmarkiem jest wynik teoretyczny osiągnięty przy postępowaniu w 100% zgodnie z zasadami). Słabość charakteru czy tylko chwilowe wpadki emocjonalne mają wprawdzie w takim przypadku realne przełożenie na ewentualne straty, ale to jednak w żaden sposób NIE zmienia przewagi samej strategii. Najprostszym wyjściem jest powierzenie prawidłowej egzekucji transakcji stronie trzeciej (broker, komputer, przyjaciel).

Przeciwny biegun to sytuacja kiedy kompletna i doprecyzowana strategia nie istnieje, a jedynym źródłem potencjalnego sukcesu są nasze umiejętności w połączeniu z wiedzą lub/i intuicją. Zakładamy, że są to składniki wystarczające do uzyskania przewagi nad rynkiem, chociaż nie mamy takiej pewności do czasu gdy sami tego sobie nie udowodnimy w ciągu transakcji. Sprawą trudną będzie ustalenie w sposób w miarę wiarygodny ile w naszym sukcesie rzeczywisty udział mają umiejętności i wiedza a ile przypadkowość, traf, szczęście czy po prostu okazje i zmienność oferowane przez sam rynek (łatwo być „mistrzem” podczas hossy). Jeśli np. to przypadek dominował w wynikach, osiągnięcie zysków w przyszłości może okazać się misją niewykonalną.

Opcja trzecia mieści się pomiędzy dwiema skrajnymi, opisanymi wyżej. Najogólniej rzecz ujmując to rozwiązanie hybrydowe czyli strategia inwestycyjna, ale w pewien sposób niekompletna, gdyż obok posunięć zaplanowanych i wykonywanych mechanicznie, pozostawiająca w jakimś stopniu miejsce na podejmowanie działań intuicyjnych, improwizacji zależnej od sytuacji, doraźnej oceny sytuacji i rynku, powiązanej z decyzją opartą o własne doświadczenie, wiedzę, przekonania czy oczekiwania. Jako przykład najłatwiej wskazać trading wykonywany na podstawie formacji technicznych, któremu towarzyszy uznaniowe, intuicyjne zarządzanie ryzykiem i wyjściem z pozycji.

W takim razie i owa trzecia sytuacja wiąże się z pozostawieniem miejsca losowości i szczęśliwemu trafowi, a także z trudną do wyceny rzeczywistą umiejętnością generowania zysków przez inwestora w stosunku do tego ile realnie wnoszą do sukcesu stosowane narzędzia (jak formacje w przykładzie wyżej).

Przedmiotem niezgody w poprzednich dyskusjach stała się kwestia braku konsekwencji i utrzymania dyscypliny w odniesieniu do ustalonego wcześniej planu działania lub też użytej, z góry przysposobionej strategii gry lub wybranych narzędzi. Bez problemu uda się ocenić wpływ łamania reguł w pierwszej z opisanych wyżej sytuacji – w pełni mechanicznej strategii. W drugiej sprawa jest prostsza- nie było reguł, nie ma mowy więc o ich łamaniu lub nie. Pozostaje nam opcja trzecia, w której istnieją nie do końca kompletne plany lub strategie czy narzędzia, uzupełniane z założenia w brakujących miejscach decyzją ad hoc uzyskaną na podstawie własnych ocen i generowaną bądź to świadomie przez naszą wiedzę, kompetencję i umiejętności bądź też podświadomie przez impulsywne przebłyski pochodzące z emocjonalnej części naszego mózgu. W tym właśnie miejscu powstaje swego rodzaju sprzężenie zwrotne.

Na czym owo sprzężenie polega? Oto bowiem zmiany sytuacji na samym rynku jak i naszej pozycji na nim, ale też inne wydarzenia z otoczenia lub naszego stanu umysłowego, mają wpływ na rodzaj i jakość tych decyzji, które podejmujemy doraźnie. Wydaje nam się lub czasem mamy wręcz pewność, że te zmiany, szczególnie rynkowe, powodują, iż owe wymagane decyzje zaczynamy podejmować w sposób nieprawidłowy, nieracjonalny, co prowadzi w rezultacie do łamania przyjętych reguł i złych decyzji, zmieniających naszą pozycję na rynku. Z łatwością potrafimy uzasadnić z perspektywy czasu, że gdyby nie owe złe decyzje, gdyby nie zaburzona dyscyplina, sprawy poszłyby dobrze i zamiast straty uzyskalibyśmy zysk.

Nie pokuszę się jeszcze w tym miejscu o odpowiedź na pytania o to jak sprawdzić, zmierzyć ten wpływ, jak go zminimalizować, zracjonalizować. Zwrócę uwagę na ten problem od drugiej strony. Co działoby się w przypadku gdyby ten zgubny wpływ udało się kompletnie zneutralizować, wyrugować, a wszystkie decyzje uczynić dokładnie tak precyzyjnymi jak zaplanowaliśmy, egzekwować je ze 100% konsekwencją ? Zakładam, że większość odpowiedzi wskaże, iż straty zamienią się w zyski. Ja zapytam wówczas: skąd przekonanie, wiedza czy wiara, że owe plany, reguły i strategie SĄ SKUTECZNE ???!!! Czy czasem nie mamy zamiaru z żelazną konsekwencją realizować planu czy strategii, o których przewadze nic nie wiemy, które może już na wstępie nie działają o czym nie mamy pojęcia, lub nie posiadamy dowodów by uznać je za efektywne? Tym bardziej, że okraszamy je własnym uznaniem, które wcale nie musi być sprawne, optymalne, funkcjonalne.

Najprostszy przypadek to przykład podany wyżej – trading oparty o formacje techniczne z naszym autorskim sposobem zarządzania stopami. Skąd jednak jakakolwiek pewność, że owe formacje działają w sposób, w który planujemy je użyć ???!!!

Skąd pewność, że posiadamy wystarczające umiejętności by nadać im własnymi umiejętnościami zyskowny charakter działania?

Czy opierając się nich nie wpadamy czasem w pułapkę „konsekwentnej” i „zdyscyplinowanej” realizacji strategii, która nie posiada żadnej przewagi?

Czy mamy świadomość, że stosowane w dowolny sposób, z intuicyjną domieszką, zmieniają ewentualnie istniejącą przewagę i narażają nas na losowe, przypadkowe wyniki?

Gdyby nieskuteczność była wynikiem “tylko” braku konsekwencji, uznałbym to za drobnostkę leżącą w zasięgu pozytywnego dopracowania. Sprawa się komplikuje jeśli zyskowność ma zależeć nie od samej strategii lecz od naszego, osobistego wkładu w jej skuteczność.

Zdaję sobie sprawę, że temat jest kontrowersyjny, ale i ważny, z przyjemnością poczytam argumenty za i przeciw zanim dopiszę ciąg dalszy.

–kat—

[Głosów:1    Średnia:5/5]

10 Komentarzy

  1. antylucek

    hej, Kat, kiedy coś w końcu zagrasz w realu?? bo teorie masz opanowaną idealnie , praktycznie nie masz słabych punkŧów z tąd żadne dyskusje z tobą nie mają sensu.. pytanie tylko czy ta Twoja racjonalność jest przekładalna na zyski – no i tu mamy zgryz a nawet Z G R Y Z !! Może się bowiem okazać że na rynku obowiązuje trochę inna racjonalność – coś jakby stosowanie praw fizyki Newtona to sytuacji gdzie obowiązują prawa fizyka kwantowej albo jeszcze inna fizyka o której jedynie Simons wie 🙂
    Zagraj coś w realu a potem teoretyzuj.. Niech ktos powie czemu nasz słynny prelegent nie kce zagrać w realu, mógłby umieścić swoje słynne systemy na collective2 i widzielibyśmy jak krzywa kapitału pnie sie do góry:)

  2. któś_taki

    “praktycznie nie masz słabych punktów z tąd żadne dyskusje z tobą nie mają sensu..”

    Oczywiście, “z tąd do tam tąd, a nawet do tamtont” 🙂

    Pokaż, udowodnij, musisz – bo taki dupek chce skorzystać z twoich przemyśleń, ale sam nie wie, jak to sprawdzić.

  3. Harry

    Co do inteligencji emocjonalnej – kończę właśnie czytać książkę ‘Vic trader I’, w której autor sugeruje, iż problem braku konsekwencji wynika z braku zgodności między celami jakie stawiamy sami sobie (świadomość) i tym, co jest zakodowane w naszej podświadomości. Trudno się z tym nie zgodzić patrząc również na inne dziedziny naszego życia, a jeszcze trudniej wyeliminować!
    Co do samego profitability systemu to wydaje mi się, iż ów konflikt wpływa na nas w kierunku zbytniej interpretacji naszego systemu. Powiem tak: przez ostatnie 3 miesiące w każdą sobotę liczyłem na spokojnie, ile pipsów było do zarobienia, gdybym trzymał się w 100% mojego systemu. Odpowiedź to 530 na tydzień!!! Jednakże strach przed stratami (zazwyczaj trzymanie pozycji na minusie zbyt długo) i zbyt szybkie zamykanie pozycji, aby mieć profit na koncie powodują, iż moje profity spadły do ‘zaledwie’ 18% zwrotu po pierwszym roku. Wydaje mi się, że większość ludzi traci pieniądze, gdyż zaliczają się do grupy nr 2 – brak planu! Natomiast Ci pozostali nie mają wystarczająco doświadczenia, aby interpretować nowe dla nich zjawiska! Problemem w tradingu jest przede wszystkim brak szkoleniowców!!! Pokażcie mi inną skomplikowaną dyscyplinę/dziedzinę, w której jesteśmy w stanie opanować materiał ucząc się tylko z książek??!! Finally, widziałem ostatnio filmik na youtube z ‘Currency trading expo 2011’, w którym autor pokazywał roczne statystyki traderów takich jak my. Wynika z nich, że większość pozycji jakie otwieramy jest poprawna ( w dobrym kierunku)! Niestety, an average winning trade jest 2 RAZY MNIEJSZY niż a losing one!!! I tu kłania się money management, czyli jak bardzo nas system jest kompletny i praktyczny! Gdybym był w stanie handlować w 100% poprawnie używając swojego systemu, to byłbym bardzo bogatym człowiekiem!!! No cóż… Przetrwałem pierwszy rok i rozumiem swoje błędy, więc miejmy nadzieję, iż za rok będę mógł pochwalić się swoimi wynikami:) Pozdrawiam wytrwałych!!!

  4. krzysiek

    Naprawdę autor nie ma nic wspólnego z tradingiem i swoje wnioski opiera na poczynaniach na demo? ;/

  5. Ekonom polityczny

    @ Antylucek

    “jeszcze inna fizyka o której jedynie Simons wie”

    Nie za dużo oczekujesz po Gene Simmons’ie? 😉

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Gene_Simmons

  6. Raf

    @ uzytkownicy AMIBROKER

    post troche nie na miejscu ale moze koledzy uzytkownicy Amibrokera mi odpowiedza. Dlaczego wyniki testow systemow sa niepelne, mianowicie podczas robienia optymalizacji zalozmy ze testujemy system ze zmieniajacym sie parametrem co 1. Od 1 do 100, ostatnie 5 lat intraday . Test punktowy czyli bez MM. Spogladamy na wyniki. Dlaczego na pewnych parametrach Ami nie wykonuje pelnego testu, tzn. sa wykonane np. 4 transakcje z kilku poczatkowych dni, kiedy przy pelnych 5 latach wychodzi srednio 1000 transakcji. Sa to kompletnie przypadkowe parametry. Wyzerowanie kapitalu nie wystepuje gdyz liczymy wylacznie punkty.
    Bede ogromnie wdzieczny za odpowiedz.
    Pozdrawiam.

  7. Raf

    Ok, rozwiazalem problem. Wpisujac w kodzie “PositionSize = MarginDeposit = 1;” oraz wlaczajac opcje ‘Futures mode’ – myslalem ze to calkowicie wystarczy. Mialem natomiast Initial equity na 100 oraz Account Margin rowniez 100, zwiekszylem Initial equity na 10000 i testuje teraz kazdy parametr.
    Wybaczcie za zasmiecanie, moze sie komus przyda.
    Pozdrawiam

  8. lesserwisser

    No i masz babo placek! Dyskusja słabuje a myślałem że wpis wywoła ożywioną dyskusję, w której chciałoby się też rzec coś od siebie.

    Nie bardzo wiem jednak jak się zabrać za ten tekst, bo choć jest się do czego przyczepić to trochę trudno mi znaleźć tu wygodne punkty zaczepienia.

    Są tu wprawdzie nieliczne rzeczy podane wprost, jak choćby taki:

    “Wielu inwestorów nie osiąga sukcesu na giełdzie/forexie, a więc traci lub bankrutuje, ponieważ brakuje im dyscypliny, konsekwencji w realizacji zamierzeń/strategii oraz opanowania emocji.”

    Oczywista oczywistość, można by rzecz ocierająca się o banał, jednak kwestia tak ważna w praktyce że wymagająca przypomnienia, i to nie raz. No ale z wiekszością pozostałych wywodów mam problem.

    Są to wprawdzie sprawy ciekawe, i subiektywnie widziane, jednak tak podane że nie bardzo wiem gdzie i od czego zacząć. Określe to mianem “myśli nieuczesane” i niemal tak zmierzione i splątane, jak
    kołtun, gwoźdzcem również zwany. Nic więc dziwnego, że stanowi on dla mnie taką zagwozdkę.

    No ale cóż trzeba sobie jakoś radzić i chyba najlepiej postapić z tym tekstem tak jak z kołtunem i go obciąć. Aktualnie jestem na etapie poszukiwania odpowiednich nożyc, by zrobić swoistą Noc Długich Nożyc, i odpowiednio ostrych też. No bo jak to mówią – uderz w stół to nożyce się odezwą. 🙂

    Czas wreszcie na konkrety. No bo jak, przykładowo, właściwie podejść do takiego stwierdzenia:

    “Najprostszy przypadek to przykład podany wyżej – trading oparty o formacje techniczne z naszym autorskim sposobem zarządzania stopami.

    Skąd jednak jakakolwiek pewność, że owe formacje działają w sposób, w który planujemy je użyć ???!!! ”

    A skąd wiadomo, że nie działają tak jak myślimy/ się nam wydaje?

    Zresztą co to znaczy dokładnie “działają w sposób , w który planujemy je użyć”?. My przecież nie używamy formacji, tylko możemy działać w oparciu o nie, a uzywamy to raczej indykatorów, pomocniczo.

    No i jaki konkretnie związek mają te formacje z naszą psychiką, wiedzą z zakresu analizy technicznej oraz stosowaną metodą tradingu.
    Czy mechanizacja jest tu lepsza od podejścia intuicyjnego, no i w czym?

    I dalej : “Skąd pewność, że posiadamy wystarczające umiejętności by nadać im własnymi umiejętnościami zyskowny charakter działania?”

    A jaki to ma konkretny związek z myślą przewodnią tekstu, że zapytam?

    I czemu mamy nadać ten “zyskowny charakter”? Formacjom, tradingowi na nich opartemu, naszej strategii działania na rynku? Mo i kiedy i w jaki sposób?

    cdn… (wedle stanu na dziś)

  9. pit65

    @Raf

    AB zawsze liczy w kontekście MM nawet jak dla futeres mode ustawisz punktowo 🙂
    To nie jest proste dodawanie punktów od zera jak w Metasie.
    Zwyczajnie zabrakło ci initial /punktów/ do otworzenia nowej pozycji po stracie.

    #Less

    “Skąd jednak jakakolwiek pewność, że owe formacje działają w sposób, w który planujemy je użyć ???!!! ”

    No właśnie z czasem coraz bardziej rośnie mój wewnętrzny opór wobec stwierdzenia ,że to “formacje działają” na rzecz ,że to my działamy w kontekście formacji.
    Niby podobnie , a jednak przepaść.
    Bias wygody 🙂
    W sytuacji gdy to formacje mają działać na moją korzyść zrzekam się niejako odpowiedzialności za wynik gry. Jest to w jakiejś mierze pokłosie bardzo ograniczonego obiektywizmu maszyn w których możemy zakodować w sposób jednoznaczny tylko mały procent może promil tego co /wytrenowane oko i przetwarzający to móżg/ może dostrzec na wykresie.

  10. lesserwisser

    @ pit

    “Jest to w jakiejś mierze pokłosie bardzo ograniczonego obiektywizmu maszyn w których możemy zakodować w sposób jednoznaczny tylko mały procent może promil tego co /wytrenowane oko i przetwarzający to móżg/ może dostrzec na wykresie.”

    Też tak uważam i póki co zakodować da się zaledwie ułamek tego co widzi i przetwarza ludzki mózg. Ktoś powiedział, że sztuka czytania wykresów zasadza się na zrozumieniu zasad działania rynky oraz interpretacji wykresów. Dopiero potem nastepuje właściwa i świadoma akcja.

    Oczywiście można też latać na autopilocie bo sporo jest autopilot trading software. Z tym że żaden pilot nie zostanie dopuszczony do samolotu dopóki nie pozna zasad pilotażu ręcznego i nie uzyska licencji.

    Natomiast w przypadku amatorów łatwego szmalu można od razu przesiąść się na autopilota tradingowego nawet nie znjąc rynków ani zasad handlu. Wtedy też wyłacza się mózg ale za to nerwy nie są zszarpane i psyche nie siada (tak jak mucha :)).

    Różne są drogi prowadzące do stanu edżownictwa stosowanego, choć nie wszystkie one prowadzą do tego samego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *