Dlaczego inwestujący aktywnie w akcje mogą podejmować bardzo racjonalną i udaną selekcję, a mimo to regularnie przegrywać z rynkiem?
W poprzednich częściach tego cyklu:
- Analiza wyników z 2025 r i problem aktywnego inwestowania-> część 1
- Jak pokonać rynek za pomocą pasywnej „lewarowanej bety” -> część 2
- Pułapka wąskiego rynku spółek pokonujących indeks -> część 3
- 30 powodów niemożności pokonania rynku selekcją akcji 1-> część 4
- 30 powodów niemożności pokonania rynku selekcją akcji 2-> część 5
Istnieje cała lista przyczyn tego, że aktywni inwestorzy na rynku akcji nie mogą pokonać indeksu, co w zasadzie redukuje sens tego typu aktywności. W poprzednim wpisie pokazałem pierwszych 15 z nich, poniżej uzupełniam listę dodając kolejne 15. To może nie wyczerpywać zagadnienia w pełni, ale jestem przekonany, że najważniejsze problemy zostały przedstawione w obu częściach.
30 POWODÓW NIEMOŻNOŚCI POKONANIA RYNKU (INDEKSU) W AKTYWNEJ SELEKCJI AKCJI część 2
16. Brak dywersyfikacji sektorowej
Inwestorzy indywidualni mają tendencję do obracania się w kręgu sektorów, które rozumieją (np. tylko gaming, banki lub deweloperzy). Lekarz inwestuje w spółki medyczne, a informatyk w gamingowe, wierząc, że zna branżę. A to błąd. Wiedza o produkcie to nie wiedza o biznesie.
Indeks czerpie natomiast zyski z rotacji kapitału między sektorami (gdy banki spadają, rośnie technologia). Natomiast skupiony portfel fundamentalny obrywa wtedy, gdy dominujące w nim sektory popadają w niełaskę, nawet jeśli wybrane spółki są zdrowe
17. Ryzyko specyficzne
W indeksie ryzyko dla pojedynczej spółki typu: pożar fabryki, śmierć prezesa, oszustwo księgowe, jest rozmyte i nieistotne. W skoncentrowanym portfelu aktywnego inwestora, składającego się z 10-15 spółek, jedno takie zdarzenie może zniszczyć roczny wynik całego portfela, niwelując zyski z pozostałych trafnych analiz. A przecież ani nie jesteśmy nieomylni, ani w żadnym razie nie jesteśmy w stanie nigdy przewidzieć co złego może się w spółce zdarzyć.
18. Niepełna informacja rachunkowa i wiedza w tym temacie
Sprawozdania finansowe są pełne szacunków zarządu jak odpisy, rezerwy, amortyzacja. Wielu inwestorów, a nawet profesjonalnych analityków, może nie dostrzegać manipulacji w raportach i kreatywnego księgowania. To zniekształca ich ocenę. Co gorsza często badanie skupia się co najwyżej na C/Z, przez co nie widać, że zysk jest papierowy. Ilu inwestorów tak naprawdę robi solidny due-dilligence, albo wie jak to robić? Można założyć, że w wielu przypadkach jest to analiza fundamentalna tylko z nazwy.
Indeksy ważą spółki kapitalizacją, więc rynek (indeks) z czasem sam karze takie podmioty z kreatywną rachunkowością szybciej niż zrobi to nieco bardziej statyczny inwestor.
19. Koncentracja na historii lub narracji
Dobra historia inwestycyjna (np. „ta spółka podbije rynek z tą grą”) często przesłania twarde liczby. Inwestorzy często zakochują się w narracjach, przepłacając za obietnice przyszłych zysków, które mogą nigdy nie nadejść. Indeks jest natomiast ślepy na historie, odsiewa to, co nie ma realnej wartości rynkowej.
20. Brak dostępu do Zarządu
Profesjonalni analitycy i fundusze mają bezpośredni kontakt z zarządami (konferencje, rozmowy). Tak działają choćby analitycy w DM BOŚ. Detalista czyta tylko oficjalne komunikaty ESPI, które są często przefiltrowane przez dział PR. To stawia go na straconej pozycji w interpretacji niuansów i tonu wypowiedzi, które często zdradzają więcej niż liczby. Czytanie szczegółowych rekomendacji profesjonalistów ma więc sens. Indeks szybko dyskontuje natomiast działania tych, którzy wiedzą więcej.
21. Kompetencje mylone z rynkiem byka
Bardzo prozaiczny czynnik, ale przecież w sumie oczywisty. Wielu inwestorom brak stosownej wiedzy, doświadczenia, umiejętności analitycznych. To nie jest aż taką przeszkodą podczas hossy, ponieważ rynek podnosi jeśli nie wszystkie, to większość łodzi. Niejednemu inwestorowi utrwaliło się iluzorycznie w głowie, że zyski to jego zasługa, a nie po prostu rynku. Każdy brak oznacza, że rynek ma przewagę.
22. Brak aktualizacji tezy inwestycyjnej
Gdy inwestor fundamentalny opracuje swoją tezę na temat rynku czy konkretnej spółki, włącza się skłonność do jej posiadania za wszelką cenę. Tak działa ochrona własnego ego, która na giełdzie sprowadza się do pytania: mieć rację czy pieniądze? W rezultacie włącza się faza bronienia tezy i racji, mimo nowych danych, które podważają te osądy. Indeks z automatu pozbywa się spółek, które przestają rosnąć.
23. Dominacja trendu nad fundamentami
W krótkim i średnim terminie ceny reagują głównie na przepływy kapitału, a nie na wyniki spółek! Może się okazać, że liderzy tracą wówczas swój blask i przestają być kupowani, a analiza fundamentalna traci wtedy kontakt z rzeczywistością cenową. Indeks nie zważa na to, co kto myśli o fundamentach, dyskontuje tylko zmiany cen.
24. Pułapka jakości
To oczywiste, że inwestorzy skupiają się na kupowaniu przede wszystkim dobrych, rentownych spółek. A to oznacza unikanie tych, które chwilowo mają gorsze wyniki. Tyle że to często bywa pułapką, bo to właśnie te przeciętniaki i słabeusze mają przed sobą duży zwrot. To właśnie one napędzają wówczas indeks. Tutaj często stawia się za przykład Teslę, która przez lata generowała straty, a mimo to jej kurs rósł nieprzytomnie. Ilu analityków fundamentalnych miało ją wówczas w portfelach?
25. Brak strategii sprzedaży
Stock pickerzy dobrze analizują moment zakupu, ale często fatalnie moment wyjścia. Trzymają spółki zbyt długo, podpierając się narracją „bo są dobre fundamentalnie”, nawet gdy impet rynku dawno odpłynął. Indeks automatem karze lub wyrzuca słabe elementy.
26. Efekt losowości i szumu
Ceny akcji w krótkich i średnich horyzontach zawierają duży komponent losowy. Nawet poprawna analiza może przynieść zły wynik z powodu czystego szczęścia lub pecha. Zła analiza może trafić natomiast na podatny grunt, bo nagle ktoś duży chce mieć daną spółkę, choć jest słaba. Tak naprawdę nie tyle liczy się to, jak trafnie uda nam się ocenić spółkę, ale jak wyceni ją rynek. W indeksie nie ma takich hamletycznych rozterek, tam wszystko rozgrywa się na zimno i efektywnie.
27. Błąd dywidendy
Inwestorzy indywidualni często traktują dywidendę jako wolną gotówkę do wydania. Albo na dywidendę się nie załapią, bo kupili za późno lub sprzedali za wcześnie. Porównywanie się wynikami do indeksu cenowego przejdzie, ale do dochodowego już nie bardzo. Inwestor, który wyda dywidendę na konsumpcję w perspektywie lat drastycznie przegrywa z indeksem, który mieli kapitał non-stop. Branie WIG20 za punkt odniesienia nie jest efektywne, to WIG20TR jest właściwym benchmarkiem.
28. Wypalenie decyzyjne
Ciągła potrzeba śledzenia, analizowania i podejmowania decyzji prowadzi do pogorszenia jakości tych decyzji, do impulsywnych zachowań, do porzucenia strategii lub jej wymiany w złym momencie. Szczególnie okresy dekoniunktury działają wypalająco. Indeks jest niewrażliwy na ludzkie odruchy, zawsze efektywnie odsieje z rynku to, co najgorsze.
29. Błąd wyceny
To również dość trywialny powód. Błędne uznanie spółki za wartościową i rokującą może się zdarzyć z wielu powodów. Od zwykłej pomyłki matematycznej po ominięcie jakichś informacji. Różni analitycy oceniają te same fundamenty inaczej, prowadząc do błędów. Indeksy natomiast eliminują ten subiektywizm poprzez kapitalizację rynkową.
30. Wpływ otoczenia
Niezależny osąd często bywa mitem. Obracanie się w mediach społecznościowych powoduje, że poglądy inwestorów ulegają odkształceniu. Nasila się to wówczas, gdy upubliczniają swoje portfele. Choćby podświadomie ulegają modom, plotkom, krytyce. No bo jak tu nie mieć w portfelu np. spółki z modnej branży? Tymczasem branża może okazać się przekwitem, tak jak miało to miejsce z gamingiem na GPW. Indeks tymczasem nie bierze jeńców.
***
Stock picking fundamentalny nie przegrywa w sumie dlatego, że jest zły, albo inwestor działa nieracjonalnie. Istnieje po prostu cała gama ograniczeń, często od inwestora niezależnych, lub przez niego nieuświadamianych. Mechanizmy rynkowe sprawiają dodatkowo, że to najczęściej indeks wygrywa tę konkurencję. Nie bez powodu pasywne inwestowanie wdarło się szturmem na giełdowe salony.
Istnieją jednak przyczyny, dla których mimo wszystko aktywna selekcja uwodzi i o tym w kolejnej części.
CDN
—kat—

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.