Pora na ostatni z mitów, które zaprezentował Wall Street Journal piórem swojego publicysty Bretta Arendsa. 'Ostatni z omawianych’ nie jest równoznaczne ze skończonym ich katalogiem. Autor robiąc tę listę odniósł swoje spostrzeżenia do obecnej sytuacji, 30 lat temu wyglądałby nieco inaczej, za kolejne 30 może będziemy zdziwieni czytając tę dzisiejszą. Wszak rynek non stop zaskakuje, szczególnie ekonomistów. Za kilkadziesiąt lat być może na parkiecie handlować będą tylko komputery a kształty wykresów przybiorą niespodziewane formy.
Mit 10/ Akcje w długim terminie przynoszą wyższe zyski niż obligacje.
Ta sentencja to wszak modus operandi współczesnej taktyki alokacji zasobów finansowych, jak więc nazwać to mitem? Moja opinia: autor nieco przesadził choć w małym stopniu przemycił tam jednak trochę racji.
Spójrzmy na wykres poniższy. Krzywe tam pokazane prezentują przyrosty zysków z inwestycji 1 dolara w różnej klasy aktywa na przestrzeni 200 lat , licząc od 1802 roku. Wprawdzie ostatnia data to 2005 rok, gdyż nie udało mi się znaleźć świeższej prezentacji o takim zakresie, ale ostatnie pół dekady nie zmieniło zobrazowanych tam proporcji.
Krzywa opisana jako STOCKS to rezultat indeksowanej inwestycji w akcje. To znaczy tyle, że kupujemy po prostu aktualną średnią rynkową czyli najprościej mówiąc indeks, bez silenia się na analizy, timing, stock picking itd. Są to zyski nominalne czyli nie uwzględniają obciążeń typu prowizje i podatki. 1 USD zamienił się przez 200 lat w niemal 11 milionów USD.
Krzywa biegnąca poniżej akcyjnej, podpisana jako BONDS, to obraz inwestycji w obligacje w tym samym okresie. Wynik sporo skromniejszy gdyż 1 USD urósł do 17 tysięcy z okładem dolarów.
Dla porównania dodano tam również linię zysku z inwestycji w bony skarbowe, złoto oraz indeks inflacji detalicznej (CPI). Widać wyraźnie, że dysproporcje między akcjami a obligacjami są zbyt duże by mówić o mitach. Dlaczego więc Arendt ma nieco racji? Otóż nikt nie żyje 200 lat więc siłą rzeczy nasze inwestycje sięgają co najwyżej 20-40 lat i mogą być przykładane do powyższego wykresu tylko wówczas jeśli również indeksujemy nasze inwestycje giełdowe. To ostatnie wyrażenie ma głębokie znaczenie jeśli przypomnimy sobie, że ponoć większość inwestorów traci swe majątki. Indeksy również nurkują okresowo w straty ale do tej pory zawsze pojawiał się na nich nowy szczyt. A skoro inwestujemy w przedziałach liczonych w małych dziesiątkach lat to możemy wpaść w takie okresy gdzie to właśnie obligacje przyniosą pokaźniejsze zyski. Pokazywałem to w przypadku jednego z mitów, opisującego związki ekonomii i giełdy -bywały bowiem długie okresy 10 cio- 20sto letnie nazywane straconymi dekadami z powodu flauty na giełdzie. Taką dekadą jest ta obecna, trwająca od 2000 roku na rynku USA. Kupione wówczas akcje przyniosły do dziś straty lub nie zarobiły nic. W tym czasie zyski z obligacji były realnie dodatnie. Pozdrawiam wszystkich wakacyjnie spod zielonych palm i proszę o kilka dni cierpliwości zanim odpowiem na maile i komentarze gdyż internet jest tutaj rzadkim dobrem:)
—***Kat***—



Dodaj komentarz