Chwilowe zakończenie sporu politycznego w Waszyngtonie i zalew zaległych danych makro spowoduje, iż w najbliższym czasie gracze znów skierują uwagę na początek końca trzeciej rundy luzowania ilościowego. To dobry moment, żeby rzucić okiem na wykres, który pewnie wróci ze znakiem zapytania o wpływie QE3 na giełdy.
W stereotypowym obrazie Fed drukuje 85 mld dolarów miesięcznie, które rozlewają się po świecie pompując ceny akcji. No cóż, są tacy, którzy wskazują, iż przeszło 80 procent tej kwoty trafia do sejfów i powiększa rezerwy banków. Inaczej mówiąc teza jest taka: z 85 mld dolarów na rynek może trafiać około 15 mld miesięcznie a reszta jest tylko magazynowana. W takim kontekście pytanie, czy ktoś zauważy stopniowe redukowanie QE3 o powiedzmy 15 mld dolarów miesięcznie, kiedy realnie na rynkach będzie to ledwie 3 mld dolarów? Naprawdę w tezie jest wiele błędów, które są szeroko dyskutowane w sieci a dla nas kluczowym jest niezrozumienie, jak działa rynek finansowy, który czuje wsparcie ze strony Fed i dlaczego tak ważna będzie komunikacja, gdy w skali świata przyjdzie redukować eksperymentalne programy płynnościowe.
Pytanie na niedzielę jest jednak inne – czy w kontekście taniego pieniądza wpływ mniejszego czy większego QE3 na rynki jest jeszcze realny czy raczej już tylko psychologiczny?



Dodaj komentarz