Dziesiątki czynników wpływają na nasze skłonności do podejmowania ryzyka. Gdybym spytał jak działa na nie muzyka, przypuszczalnie odpowiedzi byłyby dość zgodne.

A ponieważ liczą się fakty więc i tym razem sięgnę do wyników badań. A będzie to studium „Are risk-preferences dynamic? Within-subject variation in risk-taking as a function of background music” (M.Halko,M.Kaustia). Obiecuję za dużo nie nudzić naukowymi terminami.

Klasycznie wszystko oparto na empirycznych testach – tym razem grającym w grę o 50% szansie wygranej i za prawdziwe pieniądze dano do wyboru posłuchanie w tle: (a) ulubionych kawałków muzycznych, które uczestnicy sami dostarczyli (b) utworów działających na nich odpychająco, których nigdy nie chcieliby usłyszeć oraz (c) ciszy. Przed eksperymentem uzyskano preferencje badanych odnośnie apetytu na ryzyko, które potem poddano ocenie podczas dwóch sesji gry z towarzyszeniem muzyki w tle i po wyeliminowaniu innych czynników zaburzających decyzje.

Nie jest tajemnicą, a badania tego dowodzą, że muzyka oddziałuje na nastrój w sposób, który każdy mógłby dość precyzyjnie określić na podstawie własnych przeżyć i wspomnień. Z kolei w grach hazardowych, a więc w pewien sposób przez analogię i w inwestowaniu, nastrój wpływa na podejście do ryzyka i przetwarzanie informacji, chociaż tutaj próby odgadywania tendencji mogą być cokolwiek nietrafione. Zanim zaprezentuję konkluzję każdy sam może zabawić się w określenie własnych preferencji czy wniosków z autoanalizy zjawiska „muzyka a moje inwestowanie/trading”.

Teoria podtrzymania nastroju (ang. theory of mood maintenance) stwierdza, że ludzie posiadający dobry nastrój nie są skłonni go stracić, wobec czego unikają podejmowania ryzyka, które może przynieść straty i zaburzyć znakomite samopoczucie. Inaczej niż będący w złym nastroju, którzy i tak nie mają nic do stracenia. Co więcej, ci w dobrym nastroju niżej postrzegają szanse przydarzania się właśnie im złych rezultatów. I jeszcze: minorowy nastrój skłania ku bardziej analitycznemu podejściu do rozwiązania problemów, podczas gdy nastrojeni przyjemnie sięgają raczej po skróty myślowe i łatwiej wpadają w pułapki poznawcze.

Wyniki wspomnianego eksperymentu idą nieco na przekór powyższym tezom i wyglądają nieco podobnie do trywialnego, ale jakże podstępnego procesu zakupów sklepowych: odpowiednia muzyka sprzyja bowiem impulsywnym wyborom i większym rachunkom! Oto bowiem słuchanie ulubionej muzyki (z założeniem, że poprawia nam nastrój) zwiększa nasz apetyt na ryzyko czyli zawyża postrzegane szanse wygranej bez wystarczającego docenienia idącego za tym ryzyka straty. Oczywiście w tym wypadku „kocia” wg naszego uznania muzyka działa przeciwnie i tłumi zapędy do ryzyka. Potwierdzają to również badania z dziedziny neuro-wiedzy, która skanuje aktywność mózgu w procesie rezonansu.

Proszę jednak nie wyciągać z tej tezy zbyt pochopnych wniosków. Proponuję bowiem spojrzeć na to bardzo pragmatycznym i chłodnym okiem, choć moje spostrzeżenia nie muszą znajdować naukowych potwierdzeń.

Przede wszystkim aby dokonywać jak najbardziej optymalnych i racjonalnych wyborów podczas transakcji należałoby zostawić dobre lub złe nastroje w przedpokoju. Trzeba zdać sobie sprawę, że mają one wpływ na nasze preferencje, zaburzając decyzje inwestycyjne i prowadząc do błędów poznawczych. Jeśli to nieodpowiedni nastrój ma decydować o naszym portfelu to może lepiej odłożyć trading na lepszą chwilę. Albo skoncentrować się na tyle, by schłodzić głowę i nabrać dystansu, a potem skupić się na tym co w tradingu/inwestowaniu najważniejsze. Oczywiście podejście intuicyjne do analizy i transakcji ma w takim momencie nieco gorszą pozycję niż podejście mechaniczne.

Jeśli jednak włączamy muzykę jako podkład do naszych działań analitycznych i decyzyjnych (zwykle właśnie do zbudowania nastroju), to miejmy świadomość, że może ona zaburzać nasz apetyt na ryzyko a więc rodzaj oraz skalę transakcji. Jak na przykład właśnie ocenę szans, szacowanie wielkości pozycji czy nadmierną ilość wejść na rynek (lub przeciwnie- ich brak).

A wreszcie trzeba realnie spojrzeć na wynik wyżej opisanego eksperymentu. Dobry nastrój częściej wpływa na zwiększony apetyt na ryzyko, co nie znaczy, że w każdym przypadku. Proponuję ustalić własne zachowania w tym zakresie, ze świadomością z tyłu głowy, że szybki bit w tle może nas pchać w kierunku takich działań na rynku, których normalnie byśmy nie zrobili. Pisząc normalnie mam na myśli warunki neutralne – jak np. cisza w tle (choć uwaga – cisza też może wpłynąć na nastrój!).

Sam zwykle ustawiam sobie niezbyt głośno pewną „mówioną” stację radiową. Kiedy jednak wchodzą reklamy, wszelka ochota na ryzyko i skupienie mi przechodzą. Podobnie gdy w supermarkecie leci z głośników pop dowolnego rodzaju – jestem wówczas najgorszym klientem, który marzy by jak najszybciej wyjść tylko z tym co naprawdę potrzebuje 😉

Jeśli muszę się poważnie skoncentrować by podjąć decyzje inwestycyjne, zawsze włączam ten sam rodzaj muzyki, w którą wrosłem od 30 lat, i która raczej, mam nadzieję, nie zmienia moich preferencji wobec ryzyka:

http://www.youtube.com/watch?v=N-gBuj7Ua7U

Ale wiem też kiedy potrzebuję się trochę zmusić do podjęcia ryzyka (zmienić nastrój). Wówczas albo zapuszczam określony rodzaj nieco ciężkiej klasyki:

http://www.youtube.com/watch?v=3OY04AsbNEs

albo jeszcze lepiej dobry speed skandynawski:

http://www.youtube.com/watch?v=weOrXbe0M7c

Ale są okazje kiedy skłaniam się do stonowania apetytu na grę i wówczas zawsze uspokaja mnie klasyka innego rodzaju:

http://www.youtube.com/watch?v=UkPHMqalWls

Być może więc to również kwestia rodzaju muzyki, bo nie zmusiłbym się do posłuchania tej nielubianej dla schłodzenia nastrojów pro-ryzykownych.

W zasadzie o gustach się nie dywaguje, ale może ktoś zaskoczy mnie swoimi preferencjami…?

–Kat—

[Głosów:8    Średnia:1/5]

8 Komentarzy

  1. zchęcizysku

    a ja myślałem że kolega gra ‘ z automatu’ 🙂
    a tu ‘decyzje inwestycyjne’ , innymi słowy albo tak zagram albo inaczej albo w ogóle.. nic nie rozumiem, prawda??
    na reklamy polecam radio internetowe, niektóre stacje w ogóle nie nadają reklam a jedynie samoreklamujące sie przerywniki..
    http://www.shoutcast.com/radio/House
    ale do decyzji nalepsza jest CISZA, sza, sza,sza,a..

  2. któś-taki

    “a ja myślałem że kolega gra ‚ z automatu’ :)”

    Kolega kathay gra? A ja myślałem, ze on tylko teoretyzuje 🙂

  3. lesserwisser

    @ zchęcizysku

    “a ja myślałem że kolega gra ‚ z automatu’”

    Wprost pyszny komentarz, zasługujący na nagrodę miesiąca, co najmniej!

    Albowiem albo kolega kathay w rzeczwistości “gra z ręki” (i głowy) tlko się nie chce do tego oficjalnie przyznać, bo to mało nowoczesne jest i pachnie amatorszczyzną (niektórym).

    Albo też nasz kat, bajeruje nas że się w trans tradingowy wprowadza muzyką, aby był pofilozować na przecztan temat, bo go po prostu “swędzi pióro”, jak to się mówi.

    Dla naszego przesympatycznego Kathaya, przesyłam piosenkę “Graj piękny cyganie” (i proszę zwrócić uwagę na nieprzypadkowe uż). :)ycie małej litery 🙂

    http://www.youtube.com/watch?v=8vGGBmbara8

    A teraz zapuszczę sobie jakiegoś death metala, bo podobno – muzyka łagodzi obyczaje! 🙂

  4. AlGebroid

    @kat

    “zapuszczam określony rodzaj nieco ciężkiej klasyki:
    http://www.youtube.com/watch?v=3OY04AsbNEs ”

    “uspokaja mnie klasyka innego rodzaju:
    http://www.youtube.com/watch?v=UkPHMqalWls ”

    A ja naprawdę myślałem, że to klasyka (tzn. tzw. “classical music” czyli po naszemu “muzyka poważna”). Świetnie mnie kolega podpuścił 🙂

    pozdrawiam ciepło muzykalnych inwestorów

  5. matek

    Ja bym rozróżnił dobry nastrój od euforycznego i tego jak traktujemy trading.
    Nie przez przypadek ludzie zyskują ułańską fantazję po wprowadzeniu się w świetny nastrój (nie tylko “nadużywając” muzyki). I wtedy faktycznie i myślenie analityczne się wyłącza i chęć do ryzyka wzrasta. Tylko,że wtedy niechętnie zabieramy się do pracy – ja tak traktuje trading. Jeśli dla kogoś to kolejny rodzaj rozrywki to faktycznie może popłynąć.

    Gdy “tylko” poprawiamy sobie nastrój przez wysłuchanie fajnego kawałka (dzięki autorze za tą Shapplin) łatwiej podejść nam do pracy, analizy, inwestowania. Ja przynajmniej tak mam.

    @Autorze
    Jeśli potrafisz zostawić dobre lub złe nastroje w przedpokoju to wielkie gratulacje. Moim zdaniem to niemożliwe. Nastrój można próbować zmieniać, nie można się go pozbyć. Niezależnie czy się gra intuicyjnie czy mechanicznie czy trzecią drogą, słabe samopoczucie może być sygnałem, żeby odpuścić sobie trading na dziś.

    PS A ja myślałem, że Less głównie uwielbia przycinki i czepianie się, a tylko czasem napisze coś konkretnego. I nie pomyliłem się 😉
    Coś na wyluzowanie się Less 😉
    http://www.youtube.com/watch?v=s2GOFhG2xNk

  6. miś

    a ja puszczam stary dobry rock

    http://www.youtube.com/watch?v=Ae829mFAGGE

  7. lesserwisser

    @ matek

    ” ja myślałem, że Less głównie uwielbia przycinki i czepianie się, a tylko czasem napisze coś konkretnego. I nie pomyliłem się”

    Czyli wychodzi na to, że dobrze myślałeś kolego, chyba muszę to przemyśleć!

    Na wyluzowanie to polecam to. 🙂

    http://www.youtube.com/watch?v=xNMNzxE4l3Y

  8. pit65

    Na wyluzowanie to to:

    http://www.youtube.com/watch?v=mw6l2rZrwF8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *