Pewnie wielokrotnie widzieliście Państwo obrazek zamieszony niżej. Pozwoliłem sobie uzupełnić go o nieco inny wariant.
Ten drugi wariant to zachowanie indeksu WIG podczas wybranych 26 tygodni. Jeden z tych odcinków to okres od lutego 2009 do sierpnia 2009, czyli wyjątkowo aktualny. Drugi zaś to okres od grudnia 1995 do czerwca 1996. W okolicach dołka ostatnich spadków (przełom 2008/2009) widziałem dziesiątki wykresów z nałożonymi na siebie różnymi rynkami niedźwiedzia – od czasów Wielkiego Kryzysu – mającymi za zadanie udowadniać ile to może (lub nie) potrwa obecne katastrofalne załamanie. Dawno już takich nie widziałem, ale nie taki jest cel owego tekstu, choć owo podejście mnie zainspirowało.To, że nasze postrzeganie jest ułomne, dzięki czemu popularnością cieszą się różnego rodzaju iluzje wzrokowe takie jak ta z obrazka na początku tekstu, nie jest zaskakujące dla nikogo (no może z wyjątkiem zwolenników hipotezy rynku efektywnego i racjonalności człowieka).
Dzięki temu omylnemu postrzeganiu na rynkach w pewnych momentach wzrost o 50% może być uznawany za hossę, zaś w innych nie. Podczas ostatnich 26 tygodni indeks WIG zyskał na wartości ponad 60%. Chcąc stworzyć drugi obrazek szukałem podobnego 26-tygodniowego okresu najlepiej w latach 2004-2007. Niestety pierwszy jaki się pojawił miał miejsce trzynaście lat temu.
Na wykresie poniżej widzicie Państwo zmiany wartości indeksu WIG od początku jego istnienia w kolejnych 26-tygodniowych okresach.
Średnia w takim okresie to +19,1%. Obecne blisko 70% jest więc grubo ponad wartość średnią.Postanowiłem poszukać więc wzrostów większych niż choć 50-60%% w takim okresie. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce od marca 2003 do sierpnia 2003, a wcześniej na przełomie 1999/2000. Kolejny wykres to 26 tygodniowa zmiana indeksu w okresie ostatniej hossy (grudzień 2001 – październik 2007; przesunięcie uwzględnia moment do szczytu).
Proszę sobie przypomnieć ile razy ? zwłaszcza w latach 2006-2007 słyszeliśmy o hossie. A ile razy podczas ostatnich 6 miesięcy?
Poziome odcinki na pierwszym diagramie są równe. Dołożenie do nich ukośnych strzałek powoduje, że nasze postrzeganie wariuje. Zielony wydaje się dłuższy. Ostatnie kilka miesięcy wzrostów analitycy i ekonomiści mogliby nazwać hossą, gdyby mieli do dyspozycji WYŁĄCZNIE ten odcinek. Niestety rolę skośnych strzałek pełni to co wydarzyło się wcześniej.
Podobnie na początku 2008 roku, gdy indeks już mocno nurkował w tle była pamięć o wzrostach. Obie sytuacje można opatrzyć hasłem ?spokojnie, to tylko korekta?. Z tym, że ostatnie sześć miesięcy to miała być „tylko korekta” spadków, zaś spadki z początku 2008 roku to miała być „tylko korekta” hossy. Oczywiście możemy toczyć spór, czy korekta przeradza się w bessę po 10,15,20 czy innej zmianie, ale nie to jest przesłaniem tej notki.
Kiedy nastąpi zmiana nastawienia? Może, gdy zmienią się analitycy i ekonomiści. Przyjdą nowi, młodsi, nie uczestniczący we wzrostach sprzed kilku lat. A może ?starzy wyjadacze” przełamią się, gdy rynek pokona barierę 100% wzrostu, a może dopiero gdy wrócimy ponad szczyty z 2007 roku. A może gdy działy sprzedaży w funduszach znów ogarnie szał hossy. Któż to wie?Warto jednak pamiętać, że 20,30,40,50% wzrost (i analogicznie spadek) indeksu szerokiego rynku oznacza dużo, dużo więcej w przypadku poszczególnych spółek. Zaś ci obserwatorzy rynku, którzy w takiej sytuacji powtarzają, że to na razie tylko ?korekcyjna zwyżka” i ?należy czekać na utrwalenie trendu” ze sporym prawdopodobieństwem obserwują wyłącznie indeks (i to też zwykle WIG20) niż faktycznie rynek. Z pewnością nie ma to wiele wspólnego z ?analitycznym spojrzeniem”.






Dodaj komentarz