To jedno z najbardziej zaskakujących i jednocześnie najlepiej udokumentowanych zjawisk w świecie finansów. W długim horyzoncie czasowym przeciętny inwestor stosujący pasywną strategię, czyli najczęściej kupujący szeroki rynek za pomocą ETFów i trzymający go przez lata, osiąga lepsze wyniki niż większość profesjonalnych zarządzających aktywami.
W zasadzie posiadając taki ETF lub fundusz indeksujący można wygrać nie tylko z funduszami aktywnymi, obsługiwanymi nawet przez wybitnie inteligentnych analityków, ale także z matematycznymi modelami, AI, a za chwilę być może i samym W.Buffettem.
Nie chodzi tu o to, że nie istnieją wybitni zarządzający, ale o to, że statystycznie ich przewaga jest rzadka i trudna do utrzymania. Klucz tej tezy polega na porównaniu wyników netto, czyli po uwzględnieniu kosztów, podatków i błędów decyzyjnych.
W takim ujęciu prosty zakup ETFa na szeroki indeks, jak np. S&P 500, okazuje się dla większości uczestników rynku rozwiązaniem najbardziej efektywnym. W większości przypadków zresztą dużo lepszym niż aktywne selekcjonowanie spółek samodzielnie.
Paradoks ten zawiera się w sprzeczności między powszechnym przekonaniem a twardymi danymi rynkowymi.
Przekonanie mówi, że im więcej wiedzy, doświadczenia, narzędzi i czasu poświęca profesjonalny zarządzający na analizę rynków, tym lepsze powinien mieć wyniki. To przecież wykształcony ekspert, który całe dnie spędza na selekcji aktywów. Powinien więc z łatwością pokonywać amatora, który raz na jakiś czas kupuje ETF, nawet nie sprawdza notowań i może przy tym nie mieć żadnej wiedzy o rynku! Ba, może mieć nawet niski iloraz inteligencji. Po prostu ma kupić i trzymać.
Rzeczywistość rynkowa wygląda natomiast tak, że w horyzoncie 10–15 lat:
- 80–90% aktywnie zarządzanych funduszy akcyjnych osiąga wyniki gorsze od swojego benchmarku (wg statystyk w badaniu SPIVA),
- zjawisko to dotyczy praktycznie wszystkich rynków rozwiniętych,
- co więcej, im dłuższy horyzont, tym odsetek przegranych profesjonalistów rośnie –> w perspektywie 20-letniej zbliża się do 95%.
Paradoks osadza się więc na tym, że dodatkowy wysiłek, wiedza i aktywność profesjonalistów nie tylko nie przekładają się na lepsze wyniki, lecz statystycznie dają wyniki gorsze niż bezmyślne, mechaniczne indeksowanie rynku. Inwestor pasywny nie próbuje być od rynku mądrzejszy i właśnie dlatego, cóż za ironia, staje się „mądrzejszy” od większości ekspertów, którzy próbują.
Mechanizm stojący za tym paradoksem jest wielowarstwowy. Nie polega wcale na tym, że zarządzający kapitałami są w jakiś sposób marnymi fachowcami w tym, co robią. To raczej zbieg wielu okoliczności, od kosztów przez samo działanie tego systemu i specyfikę rynku, aż po błędy. Ten katalog jest spory i bardzo ciekawy, a przy tym źle często rozumiany, dlatego wyjaśnienie go pojawi się w kolejnej części.
Ci sami zarządzający prawdopodobnie potrafią pokonywać rynek działając na własnym kapitale. Dlatego nie można ich w żaden sposób dezawuować i odmawiać wiedzy oraz wysokich kompetencji!
Ważne natomiast jest to, że ten paradoks nie jest jedynie akademicką ciekawostką. On całkowicie zmienia reguły gry przy budowie własnego majątku. Istotne więc wydają się pozytywne implikacje jakie niesie on dla nas inwestorów.
Najważniejsze z nich to:
- Brak konieczności nabywania szerokiej wiedzy i umiejętności w zakresie aktywnego inwestowania (choć podstawy są wskazane dla własnego dobra).
- Brak konieczności ścigania się z rynkiem, nawet próbowania tego, bo szanse są marne.
- Do budowania majątku wystarczy 1-2 ETFy i regularne wpłaty.
- Dbanie o niskie koszty zamiast zajmowania się wahaniami rynków.
- Nie danie się pokusie robienia częstych rotacji w portfelu.
- Pozbycie się presji czasu, podejmowania decyzji, wydatkowania energii.
W świecie inwestowania wiedza paradoksalnie jest najbardziej wartościowa wtedy, gdy prowadzi do jednego ważnego wniosku:
Nie musisz próbować być lepszym od rynku. Wystarczy, że przestaniesz być gorszym od niego! A to, wbrew pozorom, wymaga więcej mądrości niż niejeden doktorat z finansów.
Ciąg dalszy o tym, dlaczego profesjonaliści przegrywają, w kolejnej części.
—kat—
Do tej pory w ramach cyklu PARADOKSY RYNKU ukazały się na blogach teksty:
Krótka historia o tym, jak ojciec pasywnego inwestowania był jego żarliwym przeciwnikiem i co z tego wynikł -> wpis
Najtrudniej jest trzymać pozycję, która najbardziej zarabia -> wpis

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.