Paradoksy rynkowe: najtrudniej jest trzymać pozycję, która najbardziej zarabia.

Intuicyjnie wydaje nam się, że największy komfort psychiczny powinniśmy odczuwać wtedy, gdy inwestycja przynosi wysokie zyski.

W praktyce dzieje się coś odwrotnego, choć nie zawsze to zauważamy.  To właśnie najbardziej zyskowne pozycje są najtrudniejsze do utrzymania. Bywa, że trzymanie takiej mocno zyskownej pozycji powoduje wręcz fizyczny ból w niektórych częściach ciała, a pod czterema literami czujemy wręcz ogień. Pojawia się napięcie, bezsenność i natrętne myśli. To się nasila, gdy rynek przechodzi mniejsze lub większe załamania.

Zgadza się? A przecież to powinno rodzić same przyjemne stany i uczucia!

Na czym polega ten paradoks?

Rzeczywistość rynkowa jest brutalna. W życiu codziennym zysk oznacza sukces, potwierdzenie dobrej decyzji, nagrodę. Na rynku finansowym zysk oznacza coś już nieco innego: coś, co można stracić, co już jest nasze, ale może tylko chwilowe i co wywołuje presję na podjęcie decyzji.

Zysk już nie jest postrzegany jako nagroda, lecz jako potencjalna strata. Przestaje być źródłem dumy, a zmienia się w kulę u nogi.

Dlaczego zamiast satysfakcji pojawia się takie napięcie?

Dziedzina finansów behawioralnych dość dobrze wyjaśnia dziś to zjawisko. Opiera się ono na połączeniu kilku psychologicznych mechanizmów jednocześnie.

Najbardziej chyba wyjaśnia to tzw. awersja do straty. Zjawisko to opisał Daniel Kahneman:

Ból straty jest silniejszy niż radość z zysku, a im większy zysk, tym większy potencjalny ból jego utraty.

Bo kiedy już osiągamy zysk, to jego utratę zaczynamy faktycznie traktować jako stratę czegoś, co należy do nas, a nie jako zmniejszenie przyjemności zyskiwania. Taktujemy zysk jako nasz majątek, a jego utrata boli bardziej niż brak zysku od początku.

Nasz ewolucyjny system przetrwania sabotuje więc proces długoterminowego siedzenia na zysku. Umysł zamienia gigantyczny niezrealizowany zysk w gigantyczne ryzyko, które desperacko domaga się zneutralizowania. Nawet kosztem utraty dalszych, często znacząco większych zysków.

Włącza się także jedno z najsilniejszych napięć psychicznych w finansach. To strach przed żalem (ang. regret aversion). Zamyka się ono w takim mniej więcej cyklu:

– zamkniesz teraz -> zysk może urośnie dalej (żal),

– nie zamkniesz -> zysk może spaść (żal).

Dlatego w praktyce wielu inwestorów wybiera uniknięcie przyszłego żalu związanego z utratą zysku.

Zamknięcie pozycji daje także pewne, nieco złudne, poczucie kontroli, a przy okazji ulgę z pozbycia się mentalnego balastu.

To jednak idzie wbrew bardzo ważnej zasadzie giełdowej: pozwól zyskom rosnąć, ucinaj straty szybko. Mówi się, że inwestorzy hurtowo ścinają kwiaty, a podlewać systematycznie lubią chwasty.

Statystyki pokazują, że przeciętny inwestor detaliczny jest o około dwa razy bardziej skłonny do sprzedaży akcji, które przynoszą zysk, niż tych, które generują stratę.*

Jak sobie z tym radzić? Kilka podstawowych podpowiedzi:

1. Przebudowa wewnętrznej narracji.

Chodzi o to, żeby nauczyć się przestać myśleć w kategorii: mam zysk, który mogę stracić. Dojrzały inwestor powinien raczej traktować zysk jako kapitał powierzony do efektywnego nim zarządzania i część pełnego procesu, który kończy się wg pewnych zasad, a nie emocjonalnym impulsem o zamknięciu.

2. Wprowadzenie zasad

Pierwsza i najważniejsza powinna brzmieć: nigdy nie sprzedawaj wyłącznie dlatego, że pozycja urosła. Powód do wyjścia powinien być uzasadniony fundamentalnie lub techniczne, i najlepiej z góry ustalony oraz zdyscyplinowanie pilnowany. Chodzi więc o ustalenie zasady realizacji zysku. Np. pogorszenie wyników spółki, zmiana trendu czy stop podążający.

3. Częściowa realizacja zysków

Zamiast zamykać całość, warto rozważyć sprzedaż tylko części pozycji np. 20%, a resztę zostawić i poczekać, co pokaże trend. To istotnie zmniejsza napięcie psychiczne i rozładowuje część potencjalnego żalu. Wręcz niemal strategia win-win.

4. Stosowanie mechanicznego stopa

Zamiast ręcznie decydować, można ustawić zlecenie stop-loss, które przesuwa się za rosnącą ceną w odpowiedniej odległości (np. 25% od szczytu). To zdejmuje emocjonalną odpowiedzialność. Jeśli rynek się odwróci i stop zostanie naruszony, można sobie powiedzieć: tak miało być, to był element planu, a nie panika.

5. Dziennik inwestycyjny

Może warto sobie zapisać powody zakupu i z góry tam określić, co musi się stać, żeby sprzedać pozycję? Za każdym razem, gdy czujemy przymus ucieczki z zyskownej pozycji, trzeba odczytać wpis i zadać sobie pytanie: czy to już mój ustalony powód, czy tylko moje emocje? Warto tam też notować swoje błędy i niepoprawne decyzje, by wracać do nich analitycznie.

6. Wyrabianie nawyku

Inwestowanie czy trading to dużej mierze walka o kontrolę siebie, o swoje instynkty, o opanowanie emocji. To nie przychodzi samo, tego  trzeba się stopniowo uczyć. Ważne, by z popełnionego błędu wyciągnąć wniosek i nie ponawiać go.

7. Właściwa perspektywa

Zysk i napięcie wokół niego wygląda inaczej, gdy posiadamy kilka pozycji a nie 1 czy 2. Z perspektywy szerszego portfela ruchy na pojedynczych pozycjach wydają się mniej „palące”, wymagające interwencji czy siedzenia w lęku. Żal i obawa rozkładają się wtedy na wiele składowych. Szczególnie, gdy pozycje są w mało skorelowanych instrumentach. Jedna pozycja zawsze będzie generować ponadstandardowe stresy.

CDN

—kat—

*Terrance Odean (1998), „Are Investors Reluctant to Realize Their Losses?”

2 Komentarzy

  1. Łukasz Wojtów

    No to ja mam zupełnie odwrotnie: najłatwiej mi trzymać pozycję, która jest mocno (> +200%) w zysku. Jeśli rynek już mi pokazał, że miałem rację to dlaczego miałbym zamykać? Tak jak w życiu: robić więcej tego co działa, a nie tego co nie działa. Najtrudniej mi trzymać pozycje, które stoją w miejscu – to oznacza, że stop cenowy nie będzie uderzony (i nie wyjdę szybko – takie transakcje nie bolą) tylko będę czekał aż upłynie stop czasowy, tracąc inne okazje przez brak kapitału (wykluczam inwestowanie z dźwignią).

    1. GZalewski

      jak to zwykle na rynku, sprawy nie są czarno-białe, ale poruszyłeś ciekawą kwestię. Czyli – od pewnego momentu, pewnej wysokiej stopy zwrotu – znacznie łatwiej jest utrzymywać zarabiającą pozycję, bo mamy "przestrzeń" na spadki.
      Ciekawe tylko, od kiedy ten moment się pojawia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.