Benchmark w pasywnym inwestowaniu, część 4

Pasywne inwestowanie powinno oznaczać minimum wysiłku i wynik równy średniej rynkowej. Tymczasem świat odjechał nieco od tego wzorca, proponując dodatkowe działania aktywne, o czym wiele już pisałem w tym wątku. Jak się w tym nie pogubić, aby efekt był rzeczywiście najlepszy, a inwestycja nadal pasywna?

Na wstępie trzeba zrobić jedno konieczne założenie odnośnie pasywnej aktywności, która ma w tym przypadku 2 główne wymiary:

1. Aktywność konieczna

To sytuacja, gdy jesteśmy zmuszeni podjąć pewne działania z braku innej opcji. Na przykład musimy robić zakupy okresowe (np.co miesiąc) z uwagi na przychody (pensja), a nie raz na początku roku. Albo jesteśmy zmuszeni przywracać co roku balans między ETFami do pożądanego (np. 70% WIG20TR /30% obligacje), bo takie przyjęliśmy założenia.

2. Aktywność opcjonalna

Ta takie działanie na portfelu, które nie jest wymagane i konieczne, ale chcemy tego dokonywać. To np. dodawanie nowych ETFów, aktywna alokacja (np. zmienianie wag), optymalizacje podatkowe czy kosztowe, aktywna selekcja ETFów.

Ten podział ma znaczenie przy ustaleniu tego, czy to, co robimy, jest warte czasu, energii i ewentualnych utraconych zysków. Jednym słowem potrzebujemy jakiegoś odnośnika, który podsumuje naszą efektywność i podejmowane decyzje. Stąd propozycja zajęcia się w tym wątku benchmarkami.

Istnieje przy tym pewien paradoks:

W aktywnym inwestowaniu w akcje wystarczy jeden benchmark, którym jest indeks giełdowy. W pasywnym inwestowaniu, które jest antytezą aktywnego inwestowania, ustalenie właściwego benchmarku nastręczać może pewne trudności, a przy tym zmienia się on wraz z wyborem skali aktywności. Bo w pasywnym inwestowaniu całkowita nieaktywność jest już mitem. A wiele też zależy od tego, czy jesteś maksymalizatorem i potrzebujesz właściwej, pełnej wiedzy, czy może jesteś satysfakcjonistą i masz na to wy..tegowane.

Czym jest benchmark dla pasywnego inwestora? Oto idealna podpowiedź:

   Benchmark w pasywnym inwestowaniu to realna alternatywa, którą MOGŁE(A)Ś wybrać, ale jej nie wybrałe(a)ś.

 

Tylko tyle i aż tyle, jak za chwilę się okaże.

Przepraszam, że trochę namieszam tym w głowach, ale ktoś musi zrobić porządek w tym temacie. Padło na mnie, mam nadzieję, że uniosę ten ciężar 🙂

Realna alternatywa w przypadku benchmarku to nie jakiś wymyślony portfel, to konkretny produkt inwestycyjny, który:

  •  jest łatwo dostępny u brokerów,
  •  ma niskie koszty (TER, spread, prowizje),
  •  dobrze, gdy jest prostszy niż obecny portfel (mniej decyzji),
  •  jest sensowny dla kogoś, kto inwestuje w danym kraju.

Jak pokażę dalej, wybór benchmarku załatwia przy okazji problem doboru naszego celu, przez co łatwiejsze stają się decyzje i składanie oraz utrzymanie portfela. Słowo portfel ma tutaj OGROMNE ZNACZENIE! Dlaczego?

Otóż częstym błędem jest to, że inwestorzy porównują wyniki swoich portfeli, zwykle w jakiś sposób poprawiane lub dobudowywane, do jednego jakiegoś indeksu czy ETFa. W ten sposób cały dynamiczny proces i wszelkie zmiany operacyjne porównuje się do statycznego miernika typu indeks. A to nie jest wcale realna alternatywa z powyższej definicji. Byłaby by nią, gdybyśmy stworzyli nawet portfel kilku instrumentów i nic w nim nie zmieniali przez jakiś długi termin i wtedy porównali do owego jednego indeksu czy ETFa. A gdyby się okazało, że w tym czasie kupno tego jednego indeksu/ETFa było lepszą alternatywą, to znaczy, że nasz pasywny portfel był w jakiś sposób nieoptymalny.

W tym miejscu dochodzi kolejne drobne założenie, które jest odpowiedzią na pytanie: jakiego rodzaju inwestorem pasywnym chcę być? Jeśli satysfakcjonistą, to kwestia benchmarku będzie tylko ciekawostką, kup po prostu to, co uważasz za w jakiś sposób wystarczające. Jeśli jednak starasz się kombinować z wyborem instrumentów, ich wag i dopasowań, to wybór i stosowanie benchmarku staje się KONIECZNĄ procedurą.

Mamy już wszystkie założenia, pora przejść do konkretów. Potrzebne będzie rozważenie kilku wariantów benchmarkowania, bo wiele zależy od wyboru składu portfela. Przejdźmy przez najważniejsze i postaram się zrobić to w jak najprostszych słowach.

        Benchmark 1. Jeden instrument

Posłużę się tutaj przykładem najprostszym z możliwych: portfel składa się tylko z 1 instrumentu, którym jest ETF polskich spółek. To wcale nie jest nieoptymalny wybór. Pytanie: który ETF wybrać i co ma być benchmarkiem?

Mamy do wyboru zasadniczo:

  • ETF na duże spółki (WIG20TR)
  • ETF na średnie spółki (mWIG40TR)
  • ETF na małe spółki (sWIG80TR)

Najlepszym wyborem pasywnym byłby taki ETF na WIG (wszystkie spółki), ale nie istnieje póki co. Można go stworzyć z 3 powyższych, ale należy wówczas dodać im wagi w portfelu i ich pilnować (rebalansować), aby go odwzorować. Skoro jednak wybieramy jeden z powyższych, to nie ma jednej najlepszej opcji. Kryterium wyboru zależy przede wszystkim od tolerancji ryzyka i ochoty na zysk.

Jaki będzie benchmark, gdy wybieramy 1 ETF? Przypomnę zasada ogólną:

Benchmarkiem jest alternatywny ETF, który MOGŁEŚ wybrać, ale go nie wybrałeś.

A skoro decydujemy się na jeden ETF, to realną alternatywą jest któryś z pozostałych dwóch. Nie możemy porównywać się przy tym do indeksu WIG (cały rynek), bo nie mamy jak w niego tanio i prosto zainwestować.

Historia 3 dostępnych indeksów TR wskazuje, że tym samym okresie (od 2009 r, do tego roku sięgają dane dla wszystkich 3) najwięcej z nich zyskał mWIG40TR, bo niemal 500%. Sporo mniej sWIG20TR, bo 350%, a najmniej WIG20TR bo tylko ok. 170%.

Różnią się one, co ważne, ryzykiem:

  • WIG20TR to wprawdzie w miarę stabilne kolosy, lubiane przez zagranicę, ale mało elastyczne i w dużej mierze z państwowym udziałem.
  • mWIG40TR to rozwojowe, prywatne spółki, wcale nie jakoś bardziej ryzykowne niż kolosy.
  • sWIG80TR to małe, niszowe spółki, przez to mocno ryzykowne.

W tej sytuacji benchmarkiem mógłby być mWIG40TR, z racji tego, że jest dla pozostałych dwóch realną i lepszą WYŁĄCZNIE pod kątem zyskowności alternatywą. Jeśli jednak do portfela wybierzemy jeden z dwóch pozostałych ETFów, czyli zadziałamy w pewien sposób nieoptymalnie, to konieczne jest sobie zadanie pytania:

     Po co go wybrałem zamiast mWIG40TR?

I tu wkracza bardzo ważne kryterium: RYZYKO. Może wybór był podyktowany obawą właśnie o zbyt duże ryzyko i dlatego wybraliśmy stabilny WIG20, ale o słabych zwrotach. A może wybraliśmy sWIG80TR, bo lubimy ryzyko i chcemy dostać za to premię (ale czy dostaliśmy? nie).

RYZYKO powinno być równorzędnym, jeśli nie ważniejszym nawet kryterium niż ZYSK. To dlatego często wybieramy stabilne, a nie najbardziej zyskowne portfele. Oczywiście często ryzyko w realnych wyborach ląduje na dalszej pozycji, dlatego kupuje się lewarowane ETFy.

        Racjonalnie jest jednak wybieranie najlepszej alternatywy przy danym ryzyku.

Jak widać w tym prostym scenariuszu mamy tak naprawdę od razu gotowe kilka odpowiedzi. Wiemy, co jest benchmarkiem, wiemy dlaczego wybieramy konkretny ETF, a także co ewentualnie tracimy i czy działamy optymalnie lub przynajmniej racjonalnie.

Problemem jest oczywiście to, że w kolejnej dekadzie kolejność na podium ETFów może się zmienić i benchmarkiem stać się może np. WIG20TR, ale dziś działamy tylko na znanych danych. Tym bardziej, że w pasywnym podejściu nie robimy żadnych analiz i prognoz.

A co gdy chcemy więcej niż 1 ETF? O tym w kolejnych częściach

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.