Zamieszanie wokół strat spółki PKN spowodowane tzw. aferą wiatrakową wywołało masę głupich komentarzy na temat rynku kapitałowego, które odnotował już Grzegorz Zalewski. Chyba czas, żeby rynek kapitałowy zaczął się bronić przed tymi absurdami, bo jak tak dalej pójdzie, to analfabeci ekonomiczny – nie wspominając już o rynkowych – będą tłumaczyli świat reptiliańskimi spiskami.

Oczywiście, zamieszanie wokół spółki PKN to nie pierwszy taki przypadek w historii polskiego rynku kapitałowego i zapewne nie ostatni. Tym razem idiotyzm przekroczył granice GPW i sięgnął nawet rynku niemieckiego. Spekulacje dotarły w takie zakątki absurdów, iż mylono nazwy spółek, miliardy mieszały się ludziom z milionami, a wszystko zostało podlane polskim sosem zdrady o świcie i spiskiem przeciwko narodowi i obywatelom.

Przez chwilę miałem ochotę nawet zebrać całą narrację w jakiś jeden spójny zbiór i wyjaśnić każdą głupotę, którą w tych spekulacjach powielano. Finalnie jednak uświadomiłem sobie, że nie mam szans wygrać z wiatrakami. Ponadto, polemika z jednym reptiliańskim argumentem z Twittera wymagałaby dziesięciu lub dwudziestu zdań wyjaśnień, które i tak zapewne spotkałby się z kolejnym reptiliańskim zdaniem zaczynającym się od „tak, ale…”. Łatwiej to obśmiać.

Z pomocą przyszła debata kandydatów na kandydata na prezydenta w USA, w której wydawałoby się poważni ludzie zaatakowali wczoraj firmę inwestycyjną BlackRock i jej prezesa za bycie częścią spisku, w jakim ma uczestniczyć, by wprowadzać lewicową agendę i wspierać przewrót społeczny bez procesu opartego o konstytucję. Nie muszę dodawać, że debata obejmowała tylko kandydatów Partii Republikańskiej. Polemikę Larry’ego Finka możecie Państwo przeczytać w serwisie LinkedIn.

Fink wspomina tam o ciekawym pomyśle realizowanym przez dziennik Washington Post, który recenzuje polityków przyznając noty za głupie wypowiedzi w Pinokiach. Jak w przypadku filmów, polityk może dostać za jakąś głupotę ocenę np. 4 Pinoccios. Zabawa ma swój coroczny finał i podsumowania, a za czasów prezydenta Trumpa nawet poszerzono zakres do poziomu the Bottomless Pinocchio. Bo skala się skończyła. W kontekście pisania o PKN kilka osób był blisko.

Oczywiście, na blogach nie mamy szans zrealizować pomysłu, który za chwilę przedstawię, ale są jeszcze w Polsce redakcje ekonomiczne, które zajmują się poważnie śledzeniem tego, co mówią politycy i publicyści o rynku kapitałowym. W Polsce mamy wiele nagród, więc może zróbmy jeszcze jedną – Ranking największych głupot, jakie wypowiedziano o ekonomii i giełdzie w danym roku. Oczywiście wszyscy czujemy, że na szczycie tej listy byłaby masa ludzi, którzy – jak przysłowiowa małpa – za wysoko weszli na drzewo i błysnęli pełnią swojej urody.

PS. Wyrazy szacunku dla pawianów – przepiękne zwierzęta.

 

12 Komentarzy

  1. eisn

    o czym są te brednie i dlaczego L. Fink miałby być autorytetem w czymkolwiek?

    1. Adam Stańczak

      Bo zarządza firmą, która ma AUM około 10 bilionów dolarów (amerykańskie 10 trylionów) i coś wie o rynku.

      1. Kornik

        Dopowiedzmy, że kasa nie daje licencji na nieomylnośc. Kto mysli inaczej, tego rynek szybko zweryfikuje i sprowadzi do parteru. I robi to z najwiekszymi. W przeszlosci wielu bylo takich, ktorym sie wydawalo, ze jak maja miliony, to ZAWSZE maja racje – lacznie z samym Livermoorem, ktory jako jeden z nielicznych byl na samym szczycie tej gry i mial okazje poczuc jak to jest, gdy Rynek je mu z reki. Mimo to, on rowniez popelnil ten sam blad i Wielki Weryfikujacy Wszelkie Wartosci Rynek szybko sprowadzil go do poziomu ulicy, prosto pod most. Tak wiec tu tez mozemy mowic tylko o grze prawdopodobienstw – ma wiecej kasy, wiec prawdopodobnie rzadziej sie myli. I nie ten ma rację, kto bliżej miliona czy miliarda, tylko ten, kto bliżej prawdy.

        1. Adam Stańczak

          Porównuje Pan spekulanta sprzed 100 lat z twórcą jednej z największych firm w branży inwestycyjnej na świecie. Może Pan, ale… zalecam ostrożność na tej ścieżce.

          1. Kornik

            Oczywiscie, bo obu ich mozna nazwac ludzmi sukcesu – kowalami wlasnego losu.

            Sukces jednostki daje jej okreslona pozycje w spoleczenstwie, ale nigdy nie chroni przed bledami (moze tylko zwieksza odpornosc na ich skutki). I tak, jak winda na sam szczyt czesto jest pochodna jednej z tysiaca decyzji i prob, tak droga w druga strone moze byc pochodna jednego potkniecia; prawdopodobienstwo tegoz rosnie proporcjonalnie do poziomu braku uwagi, o co latwo, gdy zaczyna sie myslenie: mam miliony, wiec mylic sie nie moge.

  2. Kornik

    Swtorzmy ranking ekspertow:
    – kolko wzajemnej adoracji,
    – potem dlugo, dlugo nic – jakies Korniki,
    – a potem juz tylko pawiany na drzewach. :p

    Serio, szkoda, ze Pan nie pokusil sie o zrobienie tego podsumowania, bo byloby to na pewno ciekawe – Pan by dyskutowal z opiniami innych o calej aferze, a czytelnicy mogliby sie do tego odniesc i bylaby merytoryczna dyskusja na argumenty z ktorej byc moze daloby sie wyciagnac jakies ciekawe wnioski. A tak jedynie mozemy sie nawzajem szczypac i nic z tego nie wynika.

    1. GZalewski

      Korniku, ale problem polega na tym, że za każdym komentarzem kogoś, kto mieni się ekspertem/dziennikarzem dotycżacym tego, że coś tam w Polsce wywołało spadek akcji spółki zagraniczenej przecieram (przynajmniej ja) oczy ze zdumienia. A później widzę to powielane z namaszczeniem i mam taką myśl "aha, 30 lat rynku i jesteśmy na poziomie "0". Nieźle!"
      Choć oczywiście z Adamem moglibyśmy stworzyć dziesięć tekstów wpisujących się w trend "Internauci sądzą, że… Mają rację?" I zdobywać kliki.
      Adam to dość wyraźnie powiedział wyżej – wszelkie próby tłumaczenia są skazane na porażkę w świecie, w którym za eksperta uważa się każdy kto "włącza myślenie".

    2. Adam Stańczak

      1. Źle Pan to odczytuje – ludzie tacy, jak ja i Pan nie mają zasięgów i siły rażenia takich, jak politycy i znani publicyści, więc nie ma znaczenia nasz poziom wiedzy. Dlatego głupoty muszą być wyśmiewanie przez ludzi i instytucje, które mają siłę. Dobra gazeta ekonomiczna mogłaby zrobić dużo dobrego do ucywilizowania idiotyzmów wypowiadanych przez ludzi np. o GPW.

      2. Nie można dyskutować o faktach z ludźmi, którzy budują wypowiedzi bez oparcia o fakty.

      3. Przypadek PKN – czy też zamieszanie wokół, bo ze spółką ma to luźny związek – jest klasyczną momentem, w którym ludzie mogą się policzyć wypowiedziami na własny rachunek, a jak wiemy czasami lepiej milczeć niż się odezwać i rozwiać wątpliwości.

      1. Kornik

        Zgadzam sie. Ale – uwaga, bo bedzie to okropne: "Tak, ale…" 🙂 – coz szkodzi pochylic sie nad pewnymi tezami – tym bardziej, ze czlowiek czesto sam bladzi i mysli, lub wierzy w rozne glupoty. Taka dyskusja moze nie bedzie poczytna, ale dyskutujacy z pewnoscia odniosa osobista korzysc – przejrza na oczy, zweryfikuja swoj poglad, wyciagna jakis ogolny wniosek, ktory uczyni ich bardziej swiadomymi, a to jest bezcenne, a nie jakies tam zasiegi.

  3. Olo

    https://gieldowyracjonalista.blogspot.com/2023/12/czy-opozycja-demokratyczna-chce.html

    1. GZalewski

      o matko 🙂
      "W zasadzie to winą za niski kurs Orlenu odpowiada bardziej KO niż PIS i Obajtek."

      W zasadzie to jedno zdanie wystarczy, żeby już się nie angażować w czytanie dalszych wywodó.
      Każdy kto próbuje uzasadniać zachowanie kursu JEDNEJ SPÓŁKI działaniami konkretnych partii politycznych, bez kontekstu całego rynki, globalnych trendów, stawia się na marginesie rozsądnego pisania o rynkach.

      "rynek zapomina o wcześniejszych pomsyłach PO" -chyba od jutra zacznę pisać komentarze "tym razem rynek zapomniał o inflacji i wzrósł", albo "rynek zapomniał, że popyt na ropę jest ogromny i dalej spada"

      "Wydaje się, ze w takich warunkach nie należy Orlenu "prywatyzować", ponieważ, aby strategia, którą przedstawiłem, powiodła się, państwo musi kontrolować politykę dywidend, a te będą służyć do spłaty zadłużenia z odsetkami. "

      no tak. Piękna idea, piękna. I jaka realna.

      Bardzo ładny ten tekst. Jest deklaracją polityczną autora raczej, niż pokazaniem jakichkolwiek mechanizmów rynkowych. Ale oczywiście autor może mieć zdanie podobne o mnie.

      Jako podsumowanie zacytuję tekst L. Bruce – amerykańskiego satyryka podsumowujacego debatę NIxona z Kennedym w 1960

      Najpierw oglądałem tę debatę z grupką zwolenników Kennedy’ego, którzy mówili: „Nixon dostaje straszne baty”. Później wszyscy poszliśmy do innego mieszkania i spotkaliśmy tam fanów Nixona, którzy pytali: „Jak wam się podoba lanie, jakie Nixon spuścił Kennedy’emu?”. Wtedy zdałem sobie sprawę, że każda z tych grup tak bardzo lubiła swojego kandydata, iż musiałby on chyba spojrzeć prosto w obiektyw kamery i oświadczyć dobitnie: „Jestem złodziejem i oszustem, słyszycie? Jestem najgorszym z możliwych kandydatów na prezydenta!”, żeby jego zwolennicy dostrzegli, że coś jest nie w porządku. A nawet wtedy powiedzieliby: „Oto prawdziwie uczciwy człowiek. Trzeba być kimś, żeby się do tego przyznać. Właśnie taki człowiek powinien zostać prezydentem”.

  4. paaulinka

    Przeczytałam właśnie artykuł pana Jacka Frączyka,
    https://businessinsider.com.pl/gielda/wiadomosci/przedostatni-akord-holdingu-pis-spektakularne-porazki-orlenu-i-jsw/dykfttf
    Wydawać by się mogło, że autor to czołówka dziennikarzy jeśli chodzi o znajomość Rynku, tak wynika w każdym razie z notki o autorze. W temacie JSW zaakcentowana ogromna strata netto pisana w kontekście końca władzy PIS, który odpowiada zarówno za spadek ceny koksu, węgla koksującego, i spadku wydobycia węgla energetycznego którego cena wzrosła. Żadnego wyjaśnienia jakby to napisał Pan Zalewski "bez kontekstu całego rynki, globalnych trendów, stawia się na marginesie rozsądnego pisania o rynkach", zero informacji o podatku który spowodował katastrofę wynikową w 3Q. Gdy ktoś o takim dorobku i pozycji pisze tak tendencyjne artykuły, to czego wymagać od innych?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *