Większość czytelników podręczników do analizy technicznej (AT) wie, że elementarnym założeniem tego podejścia do rynku jest przekonanie o powtarzalności historii i układania się wykresów cen czy indeksów w podobne wzory. Niewielu wie, że ciemną stroną tego podejścia jest popadanie w specyficzną, rynkową formę pareidolii (nadawanie sensów złudzeniom), a nie brakuje też przypadków, w których analitycy techniczni ocierają się o apofenię (szukanie sensownych związków między wydarzeniami bez związku).

Bez wątpienia, wykresy mają tendencję do powtarzalności. Problem pojawia się wtedy, gdy za patrzeniem na wykresy i analizą wykresów idzie przekonanie, że coś musi się zdarzyć, bo zdarzyło się w przeszłości. Część narzędzi analizy technicznej – lub z pogranicza klasycznej analizy technicznej – potrafi wymuszać na nas poszukiwanie wzorów falowych, a inne np. struktur opartych o liczby Fibonacciego. Efektem jest ocieranie się o jakąś dawkę mistycyzmu wykresowego, w którym wykresy mogą mieć wręcz siłę sprawczą.

Wszyscy wszak używamy zdań typu „rynek spadł, bo domknął formację podwójnego szczytu” albo „rośnie, bo przebił opór”. Oczywiście, jedni widzą w tym pewne skróty myślowe. Inni po prostu narzędzia do skrajnie krótkookresowej spekulacji, w której więcej znaczenia ma szukanie powodów do zajęcia pozycji i jej ewentualnego zamknięcia niż realnej siły prognostycznej samych wykresów. Na rynku trafimy jednak też na takich, którzy będą widzieli w wykresach narzędzia pozwalające na dalekosiężne predykcje i dadzą się pokroić za potęgę narzędzi AT.

Spójrzmy zatem na wykres tygodniowy WIG20 i „przeanalizujmy” powtarzalność zachowania wykresu (nie rynku) w trakcie poprzedniej hossy i obecnej. Poniżej zaznaczyłem pięciofalową strukturę wzrostową poprzedniej hossy (każdy może narysować ją inaczej, ale pewnie wiele dałoby się sprowadzić do wspólnego mianownika z mojego rysunku) i trzy fale obecnej hossy, z których trzecia właśnie łapie zadyszkę. Zachowanie wykresu w poprzedniej hossie wręcz narzuca oczekiwanie, iż właśnie wchodzimy w falę korekcyjną, którą nawet poprzedziła siostrzana świeca z dynamicznym dolnym cieniem.

Ciekawostką jest, co z naszymi oczekiwaniami wobec przyszłości robi poprzednia hossa i widzenie jej powtórzenia w obecnej. Niemal każdy będzie zadawał pytanie: czy WIG20 dojdzie tym razem w rejon 2500 punktów? No więc – nie zapominając o zjawiskach wspomnianych na starcie oraz fakcie, iż wykresy kpią z nas i zwodzą nas swoją losowością – zadam Czytelnikom pytanie: czy też czujecie, że WIG20 dotrze w rejon 2500 pkt. i powtórzy wzór z poprzedniej hossy? Czy może wasze racjonalne umysły są silniejsze od zbiorowych złudzeń analityków technicznych?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *