Rynek ma zawsze rację? / część 3

Tym razem o tym, jak rynek się…myli.

     3. Rynek jako mechanizm wyceny 

Jeden z poprzednich prezesów GPW w wywiadzie radiowym powiedział kiedyś, że to nieprawda, iż rynki mają rację. Głosem mocno wzburzonym próbował przekonać prowadzącego i słuchaczy, że rynki się mylą. Wywiad miał miejsce w specyficznym okresie, gdy kursy akcji na GPW mocno spadały i to było wg niego błędnym zachowaniem rynków.

Zresztą podobnych wypowiedzi o rynku znajdziemy bez problemu więcej. Ot choćby jeszcze taka, z marca 2021:

„Prawdopodobieństwo podwyżek stóp procentowych w Polsce do końca kadencji obecnej RPP jest zerowe. Rynek się myli”.

A ile razy sami myśleliśmy czy przeczuwaliśmy w podobnym tonie na temat tego, co robi rynek? Ile razy łamaliśmy z tego powodu dyscyplinę we własnych planach inwestycyjnych? Ile frustracji i stresów z tego powodu przeżywaliśmy?

Może jednak myślenie o rynku w kategoriach racji jest w takim razie przeszkodą w osiąganiu zysków, w skutecznym inwestowaniu wg przygotowanych zasad? To rodzi tyle napięć przecież, wewnętrznych konfliktów, kipiących emocji z powodu zaobserwowanej dychotomii, a przede wszystkim błędów decyzyjnych.

Z własnego doświadczenia mogę przyznać, że faktycznie dużo łatwiej poruszać się w tej branży bez osądów na temat racji rynku, bez rozważania po czyjej stronie ona leży. To jest możliwe do wyuczenia, kwestia świadomej praktyki. To wręcz niezbędny element zarządzania emocjami, przy tym zwalnia z boksowania się ze skomplikowaną rzeczywistością, co zużywa sporo energii. Proponuję sprawdzić!

Wróćmy jednak to przytoczonych wypowiedzi. Najczęściej o błędzie rynku mówi się w kategorii prognozowania albo wartościowania. Co do tego pierwszego dyskusja jest zbędna – trafnie, i to zawsze, prognozować nie potrafi nikt i nic. A przy tym co dokładnie uznać za ów rynek, który coś prognozuje? Czy większość to już rynek? A mniejszość za rynek nie można uważać? Jak to policzyć wśród milionów inwestorów globalnie inwestujących?

To więc tylko retoryka, w zasadzie mało przydatna w praktyce, no może poza autokreacją wypowiadającego taki osąd.

Choć oczywiście istnieje w branży dość rozpowszechnione przekonanie, że „większość się myli”. Gdyby ubrać to w modele i dane, być może dałoby się zrobić z tego systematyczną, zyskowną strategię kontrariańską. Jeśli tak, to z pewnością zrobiły to już fundusze algorytmiczne. Wrócimy do tego.

Kiedy mówi się o pomyłce rynku oznacza to, że porusza się on niezgodnie z jakimś wzorcem, modelem, określonym stanem, analizą czy czymkolwiek innym będącym punktem odniesienia. Mierzymy więc „mylący się rynek” w kategoriach wartościowania i najczęściej dotyczy to bardzo dobrze znanej relacji:

                                                             CENA a WYCENA

A tym samym wkraczamy na niezmierzone pola zagospodarowane przez Analizę fundamentalną (AF), uznaną metodę w praktyce podejmowania decyzji inwestycyjnych, choć jak pamiętamy z założeń Hipotezy Efektywnego Rynku nie dającą teoretycznie przewagi nad rynkiem w dłuższej perspektywie.

Cel AF sprowadza się do wyznaczenia wartości wewnętrznej sposobami opartymi w znaczącej mierze na jak najbardziej naukowych metodach. Wyznaczoną wartość, przyszłą czy obecną, porównuje się do aktualnego kursu rynkowego. Gdy kurs jest niższy, kupno papierów staje się przedmiotem rekomendacji lub transakcji. Kiedy kurs jest wyższy daje to asumpt do pozbycia się papierów. Mamy więc 2 punkty odniesienia, które dają podstawę do oceny ich wzajemnej relacji.

Gdy więc kurs oddala się od tak wyliczonej teoretycznej wartości, można by taką sytuację ocenić w kategorii mylenia się, tym bardziej, im obie te wartości się rozchodzą. Sytuacja wręcz naturalnie i ciągle obecna oczami analityka fundamentalnego, gdyż kursy nieustannie wahają się wobec teoretycznej wartości.  Czy rynek jednakże w takim zachowaniu myli się?

Mówi się raczej, że wycenia z premią lub dyskontem. A jeśli faktycznie „pomyłka” ma dłuższy czasowo charakter i przy sporej rozbieżności, powinna ona jedynie cieszyć, gdyż stanowi świetną okazję inwestycyjną. Małym być może problemem jest to, że tę samą spółkę analitycy potrafią wycenić w odmienny sposób, część uważa ją za przewartościowaną, inna za tanią i godną zainteresowania. Kto ma więc rację?

Rynek sam rozstrzyga ową rozbieżność w przyszłości (cena rządzi!), a w ocenie racji rynku pojawia się nowa odmiana: poprawność wycen samych analityków. A więc to znów rynek ma rację?!

Mamy na koniec jeszcze jedną kategorię oceny stanu rynku i nazwijmy ją behawioralną. Z dużą dozą ostrożności można ją uznać za najtrafniej opisującą stan „rynek się myli”. To takie etapy ruchów cen, które są generowane przez wszelkie grupowe zachowania odbiegające od normy.

Zaliczają się do nich przede wszystkim gwałtowne odruchy stadne, euforie lub paniki napędzane emocjami, głównie strachem. Do tego dodajmy braki płynności, celowe manipulacje albo zdarzenia nadzwyczajne (np. duży gracz wychodzący z rynku), no i faktyczne błędy typu flash crash czy błędne zlecenia.  W jakiś sposób wybijają one w nienaturalny sposób kursy ku ekstremalnym wartościom, co do których po fakcie istnieje konsensus w zakresie „błędnego ruchu”.

***

W trzech częściach podsumowałem znaczenia, objawy i przyczyny popularnej giełdowej tezy „rynek ma rację” i niektóre praktyczne wnioski z tym związane. Można by całość nieco żartobliwie streścić w poniższej parafrazie:

1.   Rynek zawsze ma rację

2.   Jeśli nie, to patrz punkt 1

Z pewnością rynek jest nieperfekcyjny, mocno nieprzewidywalny i porusza się od skrajności do skrajności. Czy ma rzeczywiście rację? Cóż, innego rynku nie mamy, więc musimy brać go takim jaki jest. Może tylko bez przywiązywania się do tego, by tej racji za wszelką cenę szukać i wartościować, a jeśli już, to doprecyzować w czym konkretnie i dlaczego może się mylić. W końcu rynek to tylko grupa niedoskonałych homo sapiens walczących ze sobą o zasoby.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.