Uprościć czy skomplikować

W poprzednim felietonie (Skomplikować czy uprościć) próbowałem się zastanowić na ile poszukiwanie i próba zrozumienia złożoności świata inwestycji może pomóc nam, jako inwestorom. Nadmierne komplikowanie systemów czy modeli może doprowadzić do tego, że nie tylko nie będziemy rozumieć rynku, ale dodatkowo nie będziemy też rozumieli naszego własnego systemu. Zależności między kolejnymi zmiennymi zaczną być zbyt złożone. W rezultacie równie dobrze możemy korzystać z cudzych systemów, o których nie wiemy zupełnie nic (tzw. „black box”) poza przekazem marketingowym oferującego.

Może więc rozwiązaniem jest uproszczenie tego wszystkiego. Wszak dookoła jest mnóstwo rad dotyczących tego, że prostota jest najważniejsza, łącznie z kanonicznym „wystarczy kupić i trzymać, by w odpowiednio długim terminie przekonać się, że pokonujemy rynek bez problemu”.

W komentarzach do poprzedniego wpisu Czytelnicy zasygnalizowali już możliwe problemy tego podejścia. Sama wiara w religię „kup i trzymaj”, nie różni się niczym od innych przekonań rynkowych. I jak zwrócił uwagę Kornik łatwo możemy popaść w nieustanne tworzenie narracji. Z każdym kolejnym procentem straty portfela, z każdym kolejnym miesiącem możemy sięgać do statystyk i przekonywać się, że przecież w „długim terminie…”. Niestety nasza psychologia może się okazać najsłabszym ogniwem, gdy zobaczymy, że nasze pieniądze skurczyły się o „grube” kilkadziesiąt procent, a dodatkowo właśnie przyszedł czas, w którym pilnie potrzebujemy pieniędzy.

Jacek (kolejny komentator) słusznie zauważył, że należy rozróżnić między pojedynczymi spółkami (aktywami) a np. szerokim indeksem. Inwestycja w ten drugi, poprzez ETFy, fundusze, czy w jakikolwiek inny sposób, częściowo potrafi nas zabezpieczyć. Racja. Tak jest faktycznie, choć nadal możemy doświadczyć gwałtownego obsunięcia portfela i to, czy jesteśmy na to przygotowani, czy nie będzie determinowało nasze zachowania i reakcje.

Doskonale się czyta podczas hossy, czy nawet mniejszych korekt kojące słowa „wygrana należy do cierpliwych”, „kupuj, gdy leje się krew”, a zupełnie inaczej wygląda burza w naszym mózgu, gdy kolejny kwartał, a może rok, widzimy, że mamy mniej, niż zainwestowaliśmy.

Bez wcześniejszego planu, sama prosta strategia „kup i trzymaj” albo inwestuj systematycznie w spółki dywidendowe, może nas mocno zawieźć. I nawet wiara w Świętego Warrena nam nie pomoże, jeśli nie mamy jego cech.

Należy jeszcze pamiętać o specyfice rynków. Wiele lat temu miałem pewien pomysł, czy też ideę inwestycyjną. Postanowiłem, że gdy będę kończył każda moją spekulację akcjami, będę zostawiał na rachunku pakiecik warty około 100 złotych. Chciałem się przekonać po wielu, wielu latach, czy będę mógł ogłaszać, za tymi wszystkimi, którzy wybierają akcje jakiejś spółki i mówią, gdybyś sto lat temu miał akcje za 100 dolarów, dziś byś był milionerem. To były przeróżne spółki – małe, średnie, duże. Czas trwania spekulacji od kilku dni do wielu miesięcy. W zasadzie można uznać, że wybór był losowy Pamiętając o medialnie głośnych eksperymentach, w których małpy wygrywają w wyborze akcji, powinien, mieć przewagę. Zakończyłem ten pomysł po blisko dziesięciu, gdy na rachunku miałem mnóstwo drobnicy wartej 20-50 pln, i od czasu do czasu ponad 100. Może gdyby istniała opcja „nie wyświetlaj mi tego wszystkiego” dalej bym kontynuował ten eksperyment. Niestety, efekty były mizerne, a tylko utrudniało zarządzanie całością.

Nie mogę znaleźć w tej chwili odpowiedniego fragmentu, ale wydaje mi się, że to w Historii Ameryki lat dwudziestych Frederica Allena wśród wielu przyczyn krachu 1929 roku wymieniano modę na emitowanie tanich akcji nowych emisji z prawem poboru. Tak jak piszę, źródła nie jestem pewien, ale dokładnie pamiętam ten wniosek, bo czytałem o nim, gdy w Polsce lat 90. takie emisje były niesłychanie popularne. Podczas hossy zapowiedź takiej emisji powoduje euforię, a później przychodzi brutalna rzeczywistość. Ale jest jeszcze jeden aspekt emisji z prawem poboru, o których nie wspomina się przy okazji namawiania inwestorów do strategii „kup i trzymaj”. Jeśli będziesz posiadał akcje spółek w nadziei, na to, że za lat 30 na rachunku będziesz miał fortunę, możesz się bardzo zdziwić. Nie pilnując rachunku, nie realizując praw poboru lub ich sprzedając wartość takich akcji może być bardzo, ale to bardzo niesatysfakcjonująca.

Skrajne uproszczenie „kup, trzymaj i śpij spokojnie przez kilka dekad” jest naiwnością. Niestety trzeba wykazać pewne zaangażowanie, zrozumienie mechanizmów rynkowych oraz odpowiedzieć sobie na  trudne pytania w rodzaju „co zrobię, jeśli wartość mojego portfela zmieni się znacząco”. Przy czym znacząco dla każdego będzie oznaczało coś innego. Dla jednych strata -25% będzie katastrofą, inni zaczną niepokoić się przy -50%. Ważne, żeby dopuszczać do siebie, możliwość zaistnienia takiej sytuacji.

[Photo by Brands&People on Unsplash  ]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.