Demony Analizy technicznej, część 13a

Tytułem wstępu przypomnę, że w poprzedniej części rozpocząłem wątek dotyczący szkoleniowców w kontekście Analizy technicznej, przenosząc jego kontynuację do kolejnego odcinka, a więc poniżej.

Zaznaczyłem w poprzedniej części, że zarzuty wobec komercyjnych szkoleniowców o marną wartość ich materiałów uczących zarabiania w oparciu o AT należy rozpatrzyć od strony kilku kryteriów. W ten sposób ocena staje się łatwiejsza, precyzyjniejsza i oparta na logice oraz dowodach, a nie emocjach i domniemaniach.

Pierwszą z tych kwestii były ich wyniki inwestycyjne, które są niestety mało wiarygodnym miernikiem jakości przekazywanej wiedzy (szczegóły w poprzedniej części). Spójrzmy więc na pozostałe kryteria, które mogą pomóc z dokonywaniu ocen i wyborów.

   Kwestia 2

Czy pojawia się temat zarządzania ryzykiem, czy tylko same pomysły otwarcia pozycji?

Z doświadczenia wiem, że większość materiałów propagujących jakieś strategie inwestycyjne zaczyna i kończy się na opisach pomysłów wchodzenia na rynek. Każdy doświadczony inwestor wie jednak, że to jedynie uwertura to całego procesu zarządzania pozycją i choć trafne wejścia do gry są ważne, to nie gwarantują w żadnym razie sukcesu. Choćby dlatego, że nigdy nie towarzyszy im 100% trafności, a więc jest sporo do zrobienia, aby uzyskać końcowy zysk

A przy tym żaden szkoleniowiec nie przyzna: „tu macie proszę ode mnie genialna metodę otwierania pozycji, a potem radźcie sobie sami”. Dlatego pożądane są instrukcje odnośnie tego jak radzić sobie z zarządzaniem ryzykiem i wielkością pozycji.

Nie ma nic zdrożnego w tym, jeśli szkolenie odbywa się wyłącznie z optymalnego zajmowania pozycji na rynku, to musi być jednak wyraźnie wyartykułowane i zrozumiane. Nie jest to wówczas pełna strategia inwestycyjna, lecz jej zalążek. A to w żaden sposób nie gwarantuje udanego naśladownictwa wyników szkoleniowca w realnej grze.

   Kwestia 3 

Czy można nauczyć kogoś zarabiania gdy część metody opiera się na intuicyjnych, subiektywnych zasadach?

Intuicja, doświadczenie, umiejętności, instynkt, talent nie są transferowalne podczas samego wykładu. A akurat te elementy mają istotne znaczenie w tzw. „intuicyjnej AT”, która w zasadzie stanowi większość tego rodzaju analizy stosowanej w praktyce przez inwestorów.

Intuicja ma znaczenie przy przynajmniej 2 etapach cyklu inwestycyjnego:

   1. Przy tworzeniu samych sygnałów otwierania pozycji

Tutaj w grę wchodzą wszelkie narzędzia o obiektywnych regułach tworzenia, ale subiektywnym efekcie praktycznego stosowania.

Np. wszyscy znający precyzyjne reguły tworzenia formacji RGR i tak będą się różnili tym, co wyrysują na wykresach

   2. Przy zarządzaniu ryzykiem

Kiedy stopy wszelkiego rodzaju są ustawiane i prowadzone uznaniowo, choć ich zasada funkcjonowania jest ściśle zdefiniowana, to efekt końcowy będzie zawsze inny dla każdego inwestora. W ten sposób nawet jeśli cała sala zacznie transakcję od tego samego miejsca, np. właśnie od RGR, to każdy z uczestników osiągnie inny wynik, od zysków po straty. Być może to właśnie tylko szkoleniowiec osiągnie zyski, a pozostała część szkolonych straty.

W ten sposób szkoleniowiec wykaże się być może wyrobioną w praktykowaniu intuicją, której nie przetransferuje dalej, chyba że szkolenie będzie miało charakter praktyczny, jako sesja coachingowa. W tym wypadku szkolony robi wiele transakcji pod okiem mentora, który dzieli się swoją praktyczną wiedzą.

W innym przypadku intuicyjne formy zarządzania ryzykiem w inwestycyjnych strategiach będą miały dość ograniczoną wartość dla szkolonego i z reguły nie powtórzy on wyniku szkoleniowca, stąd rozczarowania. Oczywiście przy założeniu, że szkolący rzeczywiście zarabia przy pomocy metod, które wykłada.

   Kwestia 4

Czy metody przekazywane przez szkolącego są weryfikowalne lub towarzyszą im jakieś statystyki?

Można założyć w 100%, że wszelkie pomysły szkolącego oparte na intuicyjnych, subiektywnych rozwiązaniach nie nadają się do rzetelnego zweryfikowania pod względem skuteczności. A gdy pojawią się jednak jakieś statystyki z przeszłości, to trzeba je brać z dużą dozą ostrożności ponieważ zwykle sporo tam szczęścia/losowości w wynikach albo mogą być spreparowane tylko w najlepszym dla danej metody okresie czasu i nie wykazać strat.

Również pokazywane metody bez jakichś zalążków zarządzania ryzykiem (stopy) mają małą wartość dla wiarygodnego ich sprawdzenia. Chyba że rozwiązania odnośnie stawiania stopów dodaje się samemu do tego, co proponuje szkolący.

Zwykle też jako przykłady pokazuje się tylko zyskowne transakcje, bez epatowania publiczności jakimiś stratnymi. A to właśnie stratne transakcje wymagają szczególnego podejścia, zyski zwykle zatroszczą się o siebie same.

***

Puentując te podstawowe kwestie:

Jeśli ktoś chce oceniać szkolącego w kontekście skuteczności, trafności, zyskowności pokazywanych metod opartych o AT, musi wziąć pod uwagę przynajmniej wszystkie uwarunkowania opisane wyżej. Jeśli jakichś elementów brakuje, to ocena siłą rzeczy jest nierealna pod tym kątem.

Trzeba jednak pamiętać, że szkolenie inwestycyjne oparte o AT nadal może być wartościowe, o ile jednak za kryterium oceny brać inne czynniki typu:

  • pojawia się ze strony szkolącego interesujący czy oryginalny, a przy tym sprawdzony sposób myślenia, interpretowania danych i informacji, podejmowania decyzji, oceny rynków,
  • szkolenie dostarcza wielu inspiracji, które pomogą samemu odkrywać odtąd własną ścieżkę w przefiltrowany i sprawdzony przez kogoś sposób,
  • szkolący pokazuje swoją drogę i pomysły dochodzenia do zysków, dzieli się radami i pomysłami, i choć mają one dość ogólny, to naprowadzających charakter,
  • szkolenie dostarcza narzędzi do budowy własnej strategii (na przykład pojawiają się tam jakieś statystyki różnych podejść, jakieś konkretne systemy inwestycyjne), albo jest właśnie wykładem jak je budować, czego używać, a co jest pozbawione skuteczności.

Dlatego warto z takimi uprzednio zrewidowanymi przekonaniami w głowie wybierać się świadomie na szkolenie i oceniać je potem przed innymi inwestorami w adekwatny sposób. A przy tym dobrze dowiedzieć się wcześniej, które z elementów analizowanych przeze mnie (nie)pojawiają się na szkoleniu. Zwykle jednak nie istnieje gwarancja, że wyjdziemy z wiedzą i umiejętnościami już spreparowanymi do zyskownego tradingu.

Na koniec mała zapowiedź: przygotowuję osobny mini cykl, w którym wyjaśnię co dokładnie, jak i dlaczego w Analizie technicznej rzeczywiście szwankuje, powodując niezadowolenie jej użytkowników i krytykę z zewnątrz. A także kilka rad jak to naprawić. Cykl pojawi się niebawem.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *