Wiele wskazuje na to, że znów mamy zarządzającego pieniędzmi inwestorów, który zwyczajnie je kradł zamiast pomnażać. Ta sprawa jest o tyle ciekawa, że pieniądze powierzył mu m.in. sam Bill Gates oraz rządy USA, Wielkiej Brytanii i Francji. A przekonał ich „dobrą gadaną”. Opisują to Simon Clark i Will Louch w książce „The Key Man: The True Story of How the Global Elite Was Duped by a Capitalist Fairy Tale”.

A mowa jest – według autorów publikacji – o 61-letnim Arifie Naqvi, pochodzącym z Pakistanu, ale wykształconym w London School of Economics, twórcy firmy private equity z Dubaju „The Abraaj Group”, która zarządzała 14 mld USD i posiadała udziały w setkach firm z całego świata. Kapitalistyczna bajka o której mowa w tytule książki (polski tytuł publikacji to „Najważniejszy człowiek: Prawdziwa historia o tym jak globalna elita nabrała się na kapitalistyczną bajkę”) a która przekonała wielu słynnych i wpływowych ludzi do powierzenia mu pieniędzy polegała na tym, że Naqvi pojawiał się na wszystkich najważniejszych spotkaniach światowych elit (m.in. regularnie bywał na Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim kurorcie narciarskim w Davos) i przekonywał, że da się pogodzić rozwiązanie problemu nędzy na świecie z zarabianiem pieniędzy.

Wręcz twierdził, że to właśnie inwestorzy, przedsiębiorcy, kapitaliści mają najlepsze narzędzia do tego, by skończyć z biedą na świecie. Po prostu będą inwestować w krajach rozwijających, zarabiać pieniądze a przy okazji wydobywać miliony ludzi z ubóstwa. To tzw. impact investing, czyli inwestowanie zaangażowanie społecznie.

„Czynienie dobra nie oznacza koniecznie godzenie się na niższą stopę zwrotu.(…) Mam nadzieję, że wszyscy kiedy opuszczą to miejsce pod koniec dnia, spędzą cały tydzień zmuszając innych by nie mówili o wojnach, zarazach i negatywnych sprawach, ale o pozytywnej energii, która przychodzi gdy koncentrujemy się na impact investing” – opowiadał pakistański inwestor we wrześniu 2017 r. w Manadrin Oriental Hotel w nowojorskim Central Parku w czasie kolejnego spotkania światowych elit. „Chcemy być na czele tego ruchu i chcemy, by inni do nas dołączyli. Szansa jest tu i teraz. To my mamy ją wykorzystać i to my razem możemy sprawić, że świat będzie lepszy” – dodawał. A słuchający go zareagowali entuzjastycznym aplauzem.

Sześć dni wcześniej Naqvi dostał mail od swojego bliskiego współpracownika Rafique`a Lakhani, w którym tamten informował go, że firmie kończą się pieniądze. Nie było z czego zapłacić za szpitale w biednych krajach, które Naqvi zobowiązał się zbudować. Pieniędzy brakowało, ponieważ pakistański inwestor – jak twierdza autorzy książki – zwyczajnie je ukradł. Wziął 780 mln USD pieniędzy inwestorów i je wydał na podtrzymanie swojego nie mającego pokrycia w dochodach standardu życia.

Ale jego narracja, że nie trzeba rezygnować z zysków i czynić dobro bardzo spodobała się światowym elitom. Komitet składający się z laureatów Nagrody Nobla przyznał Naqviemu nagrodę Oslo Business for Peace (czyli Biznes dla Pokoju). Amerykańscy akademicy przewidywali, iż do 2020 r. może zostać premierem Pakistanu i poprowadzić kraj ku dobrobytowi. Pełne pochwał teksty na temat Naqviego ukazały się m.in. w „New York Times” i „Forbes”. Dwóch profesorów z Uniwersytetu Harvarda Josh Lerner i Asim Khwaja zrobili nawet case study, czyli opis przypadku na podstawie którego studenci powinni się uczyć jak prowadzić biznes, opisujący przejęcie przez Naqviego firmy energetycznej Karachi Electric.

Chyba jednak najzabawniejsze w tej całej historii jest to, że w czasie kiedy Naqvi – według autorów publikacji – kradł pieniądze inwestorów ściśle współpracował z Interpolem, czy globalną agencją policyjną. W listopadzie 2014 r. wszedł do zarządu fundacji Interpolu i dostał od Interpolu specjalny paszport. W pracach fundacji brał udział m.in. książę Albert z Monaco i zlecił Naqviemu, by nadzorował specjalny program, którego celem była ochrona banków, linii lotniczych i hoteli przez oszustwami.

Sekretarz generalny Interpolu Jürgen Stock brał nawet udział w jednej z konferencji dla inwestorów w Dubaju zorganizowanej przez Naqviego. „Nigdy nie widziałem tak skomplikowanej sytuacji, jaka ma miejsce obecnie. Zorganizowana przestępczość wykorzystuje globalizację” – mówił Stock opisując jak Naqvi pomaga międzynarodowej policji walczyć z kryminalistami. Te związki z Interpolem uwiarygadniały Pakistańczyka w oczach światowej elity. Nikomu nie przyszło do głowy, że globalni policjanci mogą współpracować z kimś, kto nie jest krystalicznie uczciwy.

A sam Naqvi upajał się wpływami jakie dawały powiązanie z Interpolem. Któregoś dnia jedna z pracownic Pakistańczyka nie odebrała od niego telefonu. Wieczorem wezwał ją do biura. Kiedy się pojawiła, oświadczył że jest bardzo wpływowym człowiekiem, który jest „w zarządzie Interpolu” i że z tego powodu „ludzie kłaniają się przed nim na lotniskach” kiedy widzą jego policyjny paszport. „Nie chcesz mieć we mnie wroga” – oświadczył Naqvi przerażonej pracowniczce.

Spora część książki poświęcona jest opisom tego jak zarządzający funduszem zachowywał się wobec pracowników i partnerów biznesowych. A jest to fascynujące studium tego jak zmieniają się ludzie pod wpływem pieniędzy i władzy. Naqvi potrafił z jednej strony publicznie poniżać ludzi zależnych od siebie, z drugiej potrafił być bardzo hojny i czynić gesty, którymi zaskarbiał sobie ich wdzięczność. Zachowywał się jak władca absolutny, który chciał w pełni kontrolować swoich „poddanych”, których los miał w pełni zależeć od jego widzimisię.

Chyba jednak najciekawsza część opowiada o tym jak oszustwo zostało wykryte. Na szczęście nie musieliśmy czekać, tak jak w przypadku Madoffa, na to by sprawca sam się przyznał. Proces ujawniania przekrętu odbywał się dwutorowo. Z jednej strony z dziennikarzami skontaktował się anonimowy informator z firmy, który ostrzegł ich, co się dzieje w funduszu.

Było to o tyle istotne, że fundusz Pakistańczyka prowadził wówczas kolejną akcje mającą na celu pozyskanie 6 mld USD od inwestorów. Biorąc pod uwagę sytuację w firmie Naqvi musiał wprowadzać inwestorów w błąd zawyżając wartość inwestycji z portfela firmy. Plan był taki, że po tym jak już zbiorą nowe środki wyceny będą powoli obniżane. „Nie możemy zrobić tego teraz. Bo to tak, jakbyśmy odcięli sobie nogi w czasie biegu. A to jest głupie, nie?” – miał zauważyć Pakistańczyk w rozmowie ze współpracownikami, jednocześnie zanosząc się śmiechem.

W tym samym czasie Andrew Farnum, który nadzorował 2 mld USD (z tego 100 mln USD zostało przekazane pakistańskiemu inwestorowi), którymi zarządzała Fundacji Gatesów, zaczął nabierać podejrzeń, że coś w funduszu Naqviego jest nie tak. Farnum wcześniej pracował jako bankier inwestycyjny m.in. w Godman Sachs w Nowym Jorku. W czasie swojej pracy miał okazję rozmawiać ze charyzmatycznym założycielem WordlCom Bernie Ebbersem, zanim firma upadła a Ebbers został skazany za oszustwo. Tak więc miał doświadczenia w rozmowach z osobami próbującymi coś ukryć.

W książce znajdziemy wciągającą relację z przebiegu rozmów mailowych między Farnumem a przedstawicielami funduszu Naqviego. Dość powiedzieć, że „The Key Man” to pasjonująca historia ze świata międzynarodowych inwestorów. Wypełniona barwnymi postaciami, ciekawymi historiami, kulisami transakcji na których zarobiono setki milionów dolarów. W zasadzie nic więcej nie trzeba dodawać. Po prostu brać i czytać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.