Regularnie czytający blogach bossy musieli odnotować zmianę tonu w naszych notkach. Coraz więcej w nich zgody na pozytywne sygnały płynące z rynku warszawskiego i coraz więcej pytań o przyczyny i fundamenty zwyżek. Najwięcej jednak zgody na nowe układy techniczne.
Poniższy wykres tygodniowy – z naszego nowego narzędzia w serwisie udostępnionego wszystkim zainteresowanym – zawiera skrajnie uproszczony układ techniczny WIG20. Oczywiście można całość bardziej pomalować scenariuszami optymistycznymi i pesymistycznymi, ale w każdym układzie będą musiały znaleźć się połamanie trendu spadkowego, kanał wzrostowy tożsamy z trendem wzrostowym i wreszcie układ wyższych dołków i nowych szczytów, które stają się wsparciami. W skrócie rzecz ujmując każdy musi przyznać, iż coś jest na rzeczy. Tu coś widać, coś się skończyło i zaczęło się coś nowego.
W takim kontekście ciekawostką jest, iż część komentatorów zdaje się ciągle tkwić w przekonaniu, iż GPW pozostaje rynkiem śmiesznym i średnio wartym uwagi. Fundamentalnie więcej ciągle wątpliwości, co do strategii części spółek. Wyceny – dość grubo rysując – bardzo zróżnicowane, ale przecież nie o fundamenty tylko chodzi. Zachowanie WIG20 w ostatnich tygodniach jest najlepszym potwierdzeniem faktu, iż obity z wielu stron indeks pozostaje dobrym miejscem do szukania swojej szansy w strategiach spekulacyjnych. Po okresie, gdzie można było głównie stracić pieniądze w trendzie bocznym, pojawiły się formacje, trendy i łamanie barier technicznych. W praktyce rynek znów stał się godnym uwagi.
Nawet jeśli za chwilę całość posypie się i z trendu wzrostowego zostaną gruzy, to jest szansa, że nie wrócimy do nudy znanej z okresu 2018-2019. Na giełdzie pojawiły się kapitały, których na niej nie było i jest duża szansa, że zostaną na niej nieco dłużej. Nie znaczy to, że będą grały tylko na wzrosty. Rynki tak nie działają. Znaczy tylko, iż powinny być w grze, której tak bardzo brakowało nam przed pandemicznymi cofnięciem. Chcemy, czy nie pandemia oczyściła pole i doprowadziła do nowego otwarcia. To ciągle nie jest rynek, na którym można zainwestować przyszłość własnych dzieci – wszyscy wiemy, że są znacznie lepsze na świecie – ale nie jest już uschniętym kikutem z niedalekiej przeszłości. Korzystajcie.


