Interesujące wyjaśnienia zdumiewających wzrostów na giełdzie w USA

Dlaczego amerykański rynek akcji o ponad 300 proc. zwiększył swoją wartość po kryzysie z lat 2007-2009 chociaż wyniki gospodarki USA w tym okresie były takie sobie? – pytają i odpowiadają Tim Lee, Jamie Lee i Kevin Coldiron w książce „The Rise of Carry: The Dangerous Consequences of Volatility Suppression and the New Financial Order of Decaying Growth and Recurring Crisis”.

„Dlaczego giełdy papierów wartościowych w ciągu ostatnich 25 lat doświadczyły gigantycznych wzrostów i gwałtownych krachów? Dlaczego w szczególności amerykański rynek akcji o ponad 300 proc. zwiększył swoją wartość po kryzysie z lat 2007-2009 chociaż wyniki gospodarki USA w tym okresie były takie sobie? Dlaczego firmy wolą skupywać swoje akcje, niż inwestować? Dlaczego zawodowi inwestorzy i traderzy monitorują każde słowo wypowiadane przez przedstawicieli banków centralnych?”.

Takimi pytaniami rozpoczyna się pierwszy rozdział publikacji(„Wzrost carry trade: niebezpieczne skutki tłumienia zmienności i nowy finansowy porządek zanikającego wzrostu i powracających kryzysów”) zatytułowany „Istota carry trade”. Można się domyślić, że odpowiedź na te i inne pytania czytelnik znajdzie, jak przeczyta całą książkę. Ale już na początku publikacji autorzy dają pobieżne wyjaśnienie, które rozwijają w dalszych rozdziałach. W ich opinii zachowanie się rynków finansowych nie jest, jak się powszechnie uważa, pochodną stanu gospodarki czy poziomu stóp procentowych czy nawet decyzji politycznych. Rynki finansowe reagują na wzrost tzw. carry trade albo tłumienie zmienności.

Powstaje od razu pytanie: co to jest „carry trade”? Otóż autorzy definiują, że carry trade to transakcje które przynoszą pieniądze, gdy „nic się nie dzieje”. Innymi słowy, to umowy przynoszące regularne dochody, ale wystawiające zyskującego na nich na ryzyko nagłej straty, gdy coś nieprzewidzianego się wydarzy albo wartość aktywa będącego przedmiotem transakcji istotnie spadnie. W takim sensie carry trade jest zbliżone do sprzedawania ubezpieczenia. Najbardziej popularną formą transakcji carry ma miejsce na rynkach walut.

Gdy trader pożycza w walucie, w której kredyt jest nisko oprocentowany i inwestuje te pieniądze w walutę, na którą obowiązują wysokie stopy procentowe. Jeżeli „nic się nie zdarzy” to znaczy, nie dojdzie do gwałtownej zmiany kursu tych walut, transakcja będzie zyskowna. W przeciwnym razie straty mogą być istotne. Tym bardziej, że zgodnie z definicją twórców książki transakcje cary trade z założenia są lewarowane, czyli dokonywane przynajmniej w części za pożyczone pieniądze, co zwiększa zarówno zyski, jak i straty.

Autorzy stawiają tezę, że większa płynność i liczba instrumentów finansowych na rynkach w USA, a także rola dolara jaka globalnej waluty rezerwowej, usytuowała amerykańskie rynki, a w szczególności indeks S&P 500 w centrum globalnego carry trade. Dokonujący transakcji typu carry de facto dokonują krótkiej sprzedaży zmienności. To znaczy, zyskują gdy zmienność cen aktywów finansowych spada. Co ciekawe, różne rodzaje transakcji cary są także domeną banków. Banki przyjmują depozyty za które płacą niskie odsetki(bo depozyty są płynne, mogą być wycofane w każdej chwili) i pożyczają pieniądze na wyższy procent.

W takiej formie nie ma w tym nic złego. Banki i ubezpieczyciele dzielą się ryzykiem. Za nimi stoi bank centralny, który może dostarczyć środki jeżeli będzie taka potrzeba. Problem pojawia się gdy inwestorzy, którzy nie mają wystarczających środków, by przetrwać krach, dokonują transakcji typu carry. W teorii to nie powinno mieć miejsca. Perspektywa rujnującej straty powinna powstrzymać takie osoby czy instytucje przed dokonywaniem tego typu transakcji.

Ale regularne zyski z transakcji carry, o ile przez dłuższy czas nie doszło do załamania na rynku, przyciągają. Dojdzie do nadmiaru płynności na rynku i, wcześniej czy później, krachu po którym płynność na rynku gwałtownie spadnie. Tego typu cykle mają negatywne skutki dla gospodarki. Spadają ceny aktywów i do gry wchodzą banki centralne po to by ustabilizować rynki. Stabilizacja oznacza redukcje zmienności na rynku, co z kolei ogranicza straty na transakcjach carry.

Tak więc pełne konsekwencje ponoszonego ryzyka nie są nigdy odczuwane. Ci, którzy powinni zostać „zmieceni” z rynku, trwają na nim. Nawet ci zamożni inwestorzy, którzy mają wystarczająco dużo środków, by przetrwać zawirowania korzystają na działaniach banków centralnych, bo dzięki nim ponoszą mniejsze straty w czasie kryzysów. Dlatego Tim Lee, Jamie Lee i Kevin Coldiron uważają, że banki centralne są odpowiedzialne za popularność transakcji carry na świecie.

Dodatkowym skutkiem takich działań jest to, że dochodzi do tego iż zaciera się granica między boomami a recesjami. Recesje nie doprowadzają już, tak jak to miało miejsce w przeszłości, to istotnych obniżek cen aktywów. Autorzy sądzą, że mało kto zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo cary trade zmieniło zasady rządzące światową gospodarką. Ciągle wiele osób jest przekonanych, że recesja w gospodarce musi mieć stricte ekonomiczne powody a stan rynków finansowych jest odzwierciedleniem tej recesji.

„W rzeczywistości indeks S&P 500 nie sygnalizuje recesji. On jest recesją” – podsumowują twórcy książki. Cykl baniek i krachów na rynkach transakcji carry trade oraz cykle w gospodarce stały się jednym. Co z tego wynika? Otóż majątek gromadzony przez dokonujących transakcji typu carry to nie jest majątek wynikający z tego, że w gospodarce produkuje się więcej lepszych dóbr i świadczy usług. Bierze się on z nadmiernego, sztucznego pompowania cen aktywów do poziomów nie mających żadnego rozsądnego uzasadnienia.

W efekcie kapitał jest marnowany, kierowany do działalności która jest nieproduktywna. W długim okresie będzie to prowadzić do tego, że gospodarki będą rosły wolniej a dochody i majątek będą się koncentrowały w rękach niewielkiej mniejszości. W „reżimie cary” jak go nazywają autorzy a z jakim w ich opinii mamy do czynienia obecnie (przynajmniej od początku lat 90. a może nawet od 1987 r.), coraz częściej drogą do bogactwa czy zamożności nie jest talent czy pracowitość ale dostęp do informacji o interwencjach politycznych i bankowych na rynku finansowym. Inaczej mówiąc: dostęp do władzy.

Żeby było jasne. Cary trade sam występuje naturalnie w gospodarce. Ale jego karykaturalny rozrost w ostatnich latach wynika z istnienia systemu papierowego pieniądza i polityki banków centralnych. Daje do myślenia rozdział siódmy publikacji zatytułowany „The Monetary Ramifications of the Carry Regime”(„Monetarne ramifikacje reżimu transakcji carry”). Autorzy zastanawiają się dokąd „reżim transakcji carry” będzie zmierzał.

W skrajnym przypadku może dojść do sytuacji, że na taką skalę będziemy pożyczać PKB z przyszłości, że wzrost gospodarczy spadnie do zera a rzeczywiste stopy procentowe będą zero. Skąd wiedzieć, że koniec „reżimu transakcji carry” już nadszedł? Tim Lee, Jamie Lee i Kevin Coldiron twierdzą, że będziemy mieć wówczas do czynienia z przynajmniej jednym z następujących zjawisk: systemowym załamaniem, który zakończy dominującą rolę banków centralnych i galopującą inflacją. Jeżeli tych zjawisk nie widzimy, to najprawdopodobniej mamy do czynienia z kolejny cyklem „reżimu transakcji carry” i kolejną bańką na rynku aktywów.

„Ostatecznie werdykt historii będzie pewnie taki, że eksperyment z papierowym pieniądzem się nie udał” – konkludują twórcy książki. Mam nadzieje, że powyższe omówienie tez książki wystarczy, by zachęcić każdego potencjalnego inwestora do sięgnięcia po tę publikację. Bo dawno już nie miałem w rękach książki o finansach, która dała mi tyle do myślenia. Gorąco polecam!

1 Komentarz

  1. Chris-abramowicz

    Ta książka jest świetna, dawno nie czytałem czegoś tak nieoczywistego o rynku. Dużo badań w niej dali, wygląda na to że mają rację co do diagnozy i nie prędko nas czeka jakąś duża podwyżka stóp %

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.