Szczuplejsze kobiety mają większą tolerancję dla ryzyka

Giełdy pozwalają wycenić wartość lekarstwa na koronawirusa dla gospodarki; dopłacanie przez państwo do oszczędności emerytalnych nie zmienia istotnie skłonności do oszczędzania; można nauczyć swoje dzieci inwestować; szczuplejsze kobiety bardziej lubią ryzyko. To tylko niektóre z wniosków z najnowszych badań naukowych dotyczących rynku kapitałowego.

Viral V. Acharya, Timothy Johnson, Suresh Sundaresan i Steven Zheng przygotowali pracę „The Value of a Cure: An Asset Pricing Perspective(„Cena lekarstwa: z perspektywy wyceny aktywów”). Stawiają w niej tezę, że rynki kapitałowe mogą pomóc w wycenie szkód dla gospodarki spowodowanych przez epidemię koronawirusa. Giełdy zanurkowały 40-50 proc. kiedy epidemia wybuchła, po czym w ciągu kolejnych sześciu miesięcy odbiły w górę.
https://www.nber.org/system/files/working_papers/w28127/w28127.pdf

Jedno z wytłumaczeń tego odbicia jest to, że rynek szacuje w ten sposób postęp w pracach nad szczepionkami, którą mogą zakończyć pandemię. Przykładowo 18 maja i 14 lipca 2020 r. firma farmaceutyczna Moderna ogłosiła iż zakończyła pierwszą fazę prac nad szczepionką. Podobnie 9 listopada 2020 r. spółki Pfizer i BioNTech ujawniły pozytywne informacje odnośnie trzeciej fazy prób klinicznych opracowywanej przez nich szczepionki.

W reakcji amerykańskie akcje zyskały na wartości ponad 1 billion USD w ciągu trzech dni. Branże gospodarki, które mocno ucierpiały w wyniku pandemii takie jak linie lotnicze, firmy organizujące rejsy czy hotele doświadczyły wzrostów o 10-20 proc. dziennie.

Autorzy postanowili sprawdzić czy można z ruchów rynku wyliczyć „wartość lekarstwa” na koronawirusa dla gospodarki. Z ich szacunków wynika, że można i wyliczyli wartość tego lekarstwa na 5-15 proc. wartości akcji. Wartość lekarstwa wzrasta gdy wzrasta niepewność co do długości trwania pandemii.

Marc Chan, Cain Polidano, Ha Vu, Roger Wilkins, Andrew Carter i Hang To opracowali analizę „How Effective are Matching Schemes in Enticing Low-income Earners to Save More for Retirement? Evidence from a National Scheme” („Jak skuteczne są programy dopłacania do oszczędności emerytalnych w zachęcaniu osób o niewysokich dochodach do oszczędzania więcej na emeryturę? Dowody z narodowego programu”).
http://ftp.iza.org/dp13939.pdf

Praca jest o tyle na czasie, że ostatnio okazało się iż polski program mający na celu zachęcić rodaków do dodatkowego odkładania pieniędzy na starość – Pracownicze Plany Kapitałowe – okazał się by znaczniej mniej popularny, niż tego oczekiwali ich twórcy (przystąpiło do nich tylko ok. 25 proc. uprawnionych). PPK to typowy program w którym zachętą do oszczędzania jest to, że państwo i pracodawcy dokłada do odkładanych pieniędzy premię.

Autorzy omawianej pracy sprawdzili jak skuteczny był podobny program w Australii nazywany tam Superannuation Co-contribution Scheme. Polega on na tym, że do pieniędzy odłożonych przez Australijczyków na specjalnym koncie, ale nie więcej niż 1000 USD rocznie, rząd dopłacał premię w wysokości od 50 proc. do 150 proc. zgromadzonych środków(wysokość premii była zmieniana, na przykład w latach 2003-2004 i 2009-2010 wynosiła 100 proc. wpłat, ale od 2004-2005 do 2008-2009 150 proc.). Z tym, że maksymalna premia była możliwa tylko dla osób, które nie przekroczyły określonego poziomu dochodów.

Tak więc program był zdecydowanie korzystniejszy dla osób zarabiających mniej. Z analizy wynika, że osoby nisko i średnio zarabiające które kwalifikowały się do dopłat zwiększyły swoje wpłaty o 0,6 0,9 i 2,9 punktu procentowego w zależności od tego jak duża była dopłata (odpowiednio 50 proc., 100 proc. i 150 proc.).

Naukowcy konkludują, że poziom dopłat ma wpływ na wysokość wpłat, ale wpływ ten jest niewielki. Można z tego wnioskować, że niechęć do oszczędzania nawet przy dużych dopłatach ze strony państwa czy pracodawców to nie jest typowo polska cecha.

Andreas Fagereng, Magne Mogstad i Marte Rønning przygotowali pracę „Why do wealthy parents have wealthy children?”(„Dlaczego zamożni rodzice mają bogate dzieci?”). Próbują w niej rozstrzygnąć zagwozdkę: czy dzieci bogatych ludzi są bogate dlatego, że mają genetyczne predyspozycje do gromadzenia majątku czy też dlatego, że tak zostały wychowane?
https://bfi.uchicago.edu/wp-content/uploads/BFI-WP-2019-22.pdf

Do tego celu wykorzystali przypadki koreańskich dzieci adoptowanych przez norweskich rodziców (takie dane są w Narodowym Rejestrze Adopcji). Połączyli je z danymi odnośnie dochodów, które są w Norwegii jawne. Adoptowane dzieci (2254 osoby) urodziły się w latach 1965 – 1986. W 2014 r. były w wieku 28 – 49 lat, miały średnio ukończone 15 lat szkoły i ok. 70 tys. USD rocznego dochodu w gospodarstwie domowym.

W latach 2012 -2014 przeciętny majątek netto takiej osoby to 105 000 USD, z czego 38 000 USD to aktywa finansowe. Ok. 13 proc. finansowego majątku zainwestowano w ryzykowne aktywa a dwoje na każde pięcioro adoptowanych inwestowała na giełdzie przynajmniej raz w latach 2012 – 2014. A analizy wynika, że średnio 10 percentylowy wzrost majątku netto rodziców przekłada się na wzrost majątku netto biologicznych dzieci o 2,4 percentyla i 1,6 percentyla w przypadku adoptowanych potomków.

Naukowcy konkludują, że podejście rodziców do akumulacji majątku ma istotne znaczenie do tego jak do oszczędzania i inwestowania podchodzą dzieci, i to nawet te adoptowane. Tak jak najbardziej można i warto przekazywać potomkom wiedzę odnośnie tego jak rozsądnie inwestować.

Chiara Pastore, Stefanie Schurer, Agnieszka Tymula, Nicholas Fuller i Ian Caterson opracowali analizę „Economic Preferences and Obesity: Evidence from a Clinical Lab-in-Field Experiment”(„Ekonomiczne preferencje a otyłość: dowody z klinicznego eksperymentu”). Próbują w niej odpowiedzieć na pytanie czy patrząc na czyjąś sylwetkę można wyciągnąć wnioski odnośnie jego skłonności do ryzyka. Intuicja podpowiada, że taki związek może istnieć jako że problemy z wagą mogą mieć związek z impulsywnością.
http://ftp.iza.org/dp13915.pdf

Naukowcy przeprowadzili eksperyment na 284 osobach z otyłością z Australii. I okazuje się, że nie zauważono zależności między wagą a podejściem do ryzyka u mężczyzn, ale z danych wynika iż taka zależność występuje u kobiet. Jedno odchylenie standardowe wyższa tolerancja dla ryzyka u pań wiążę się ze spadkiem wskaźnika BMI i obwodu pada o 0,2 odchylenia standardowego. Mówiąc wprost, szczuplejsze kobiety – przeciętnie – bardzie lubią ryzyko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.