Rewolucjoniści i pieniądze

To brzmi naprawdę medialnie „nie zależy nam na pieniądzach, chodzi nam tylko, żeby grube ryby z WallStreet się z nami liczyły”. Bo taki przekaz od czasu do czasu pojawiał się przy okazji „redditowców”, którzy masowo kupowali akcje wybranych spółek, oraz srebra podnosząc ich cenę na wyżyny.

W sieci pojawiały się kolejne wyznania osób, które pisały jak klepały przez lata biedę, więc zainwestowanie przez nich 1000 dolarów pochodzących z zasiłków covidowych i późniejsza ich utrata, nie zmienia niczego w ich finansowej sytuacji. Nie mam prawa sądzić, że to nieprawda. Kilkadziesiąt tysięcy nowych inwestorów, to kilkadziesiąt tysięcy motywacji – ciekawość, chęć rozrywki, poznania czegoś nowego, dobra zabawa, prank, diss, i co tam jeszcze pokolenie „nieboomersów” robi. No i oczywiście stara, dobra chciwość!

No cóż, chciałbym się mylić, ale obawiam się, że wielu z tych, którzy na wczesnym etapie dali się namówić na kupno akcji głośnych spółek i zarobili, 10, 20, 50, 100 a może więcej procent, nawet ze stu czy tysiąca dolarów właśnie złapało bakcyla gry zwanej inwestowaniem. Uruchomione zostały wszystkie te mechanizmy, w rodzaju „gdybym wcześniej kupił”, „gdybym odpowiednio sprzedał”, „dlaczego słuchałem, żeby trzymać”, „czy to naprawdę takie proste”.

Gdy czytamy historie Czarodziejów rynku (Jack Schwager) widzimy, jak wielu wielkich traderów zaczynało handel nie mając pojęcia na czym polega inwestowanie, czym są rynki. Wielu znalazło się tam z przypadku namówionych przez kolegów, niektórzy po prostu szukali zajęcia. Szybkie zyski, później szybkie straty, wyzwalają w większości z nas proste mechanizmy. Tęsknimy za przyjemnością związaną z zarabianiem pieniędzy. Nie bez powodu z różnego rodzaju badań wynika, że nasz układ nagrody związany z dopaminą reaguje bardzo podobnie na narkotyki, seks i właśnie zyski z gier hazardowych, czy właśnie spekulacji na giełdy. Chcemy po prostu więcej.

Może na forach społecznościowych oburzone głosy będą oskarżać grube ryby o manipulacje, może będą się oburzać na takie, a nie inne funkcjonowanie rynków, wraz z istnieniem krótkiej sprzedaży. Być może pojawią się nawet jakieś procesy przeciwko darmowym brokerom, którzy „zmieniali zasady w trakcie gry”. Jednak w zaciszach mieszkań tysiące rewolucjonistów zostały już wciągnięte do gry w „chciwość”. Oczywiście jeśli uda się wygrać jakiś proces i odzyskać nawet ułamek straconych pieniędzy, będzie z tego satysfakcja, ale z tego haju dopaminowego, który przez około tydzień rozpościerał się nad tysiącami nowych inwestorów, trudno będzie zrezygnować.

Za dziesięć, dwadzieścia lat, nieliczni z nich będą zawodowo związani z rynkiem i będą opowiadać, jak zaczęła się ich przygoda z branżą. Niektórzy zostaną gwiazdami tradingu. Tak wynika z prostej statystyki.

Swoją drogą wróćmy na chwilę do darmowości oferty nowych brokerów. We współczesnym świecie mnóstwo rzeczy jest za darmo. Owo darmo to zazwyczaj nasze dane, z których czerpią szeroko wszystkie te podmioty, które później nas chętnie profilują i nasze dane przekazują dalej i dalej i dalej. Ponieważ jest za darmo i cudownie miliony z nas chętnie korzysta, a później przychodzą zmiany, które wielu się nie podobają. I zaczyna się „Twitter gwałci nasze prawa”, „Facebook nas cenzuruje”, „Google czyta naszą pocztę”, „Lidl nas oszukał, tanich torebek były tylko trzy na cały sklep”, „koncerny powinny być bardziej odpowiedzialne!”, „nie damy się sprzedać”

Już się daliśmy. Za darmo.

Podobnie jest z darmowymi brokerami. Jest mi nieco niezręcznie pisać, ze względu na fakt, że reprezentuję klasyczny dom maklerski, pobierający prowizje od swoich klientów. Niemniej od lat pisze o meandrach rynków finansowych, więc proszę nie traktować tego jako „zawiedzionego żalu”. Gdy pojawili się brokerzy udostępniający swoje darmowe aplikacje, w branży w Polsce zastanawialiśmy się jak to jest możliwe. Kiedy oferta przestanie być darmowa, lub też, kiedy ograniczy się do „trzy transakcje w miesiące za darmo”. Gdy zaczęto opisywać model biznesowy tych nowych brokerów, wszystko stało się jasne. Za darmo oznacza, że z każdych zainwestowanych przez klienta 100 dolarów, broker średnio zarabia 2,6 centów. Naturalnie z punktu widzenia klienta, gdybyśmy nawet przeliczyli to na procentowe prowizje byłoby to i tak niesłychanie atrakcyjne. Problemem jednak jest to, że zgodnie (z amerykańskim prawem) zlecenia indywidualnych, nie płyną bezpośrednio na giełdę do arkusza zleceń, tak jak ma to miejsce na GPW – najpierw otrzymuje je market maker. To zaś rodzi naprawdę wiele możliwości – ostateczne ceny otrzymywane przez klientów, wcale nie muszą być tymi najlepszymi. Zaś wiedza o zleceniach klientów uwielbiana jest przez różnego rodzaju automaty.

Rewolucja na razie potrwała tydzień. Próba trwalszego wywindowania cen srebra skończyła się po jednym dniu. Wielu nowych inwestorów-rebeliantów zdziwionych jest skalą spadków spółek typu Game Stop, czy AMC. Zdaje się, że podczas całej swoje akcji, nie zastanawiali się nad tym, że tysiące inwestorów kupując akcje, kupują je OD KOGOŚ. Może Melvin Capital dostał po głowie, ale ktoś inny systematycznie sprzedawał posiadane przez siebie akcje. Jak mawiał dziesiątki lat temu Andre Kostolany „Na giełdzie wszystko zależy tylko od tego, czy jest tu więcej głupców niż akcji, czy też więcej akcji niż głupców”. W innej postaci ta prawda znana jest jako zasada większego głupca – „akcje rosną dopóty, dopóki nie znajdzie się większy głupiec, który je od ciebie odkupi”.

Tak, tak. To brutalne stwierdzenia. Ale w pewnym momencie akcji jest po prostu więcej.

[Photo by Jp Valery on Unsplash]

8 Komentarzy

  1. _dorota

    Zostawmy na boku kwestię strzałów dopaminy. Istotą sprawy jest, czy broker miał prawo zawiesić notowania, czy nie. Bo nawet jeśli musiał pilnie szukać gotówki*, to nie oznacza braku odpowiedzialności wobec klientów.

    *
    https://www.bankier.pl/wiadomosc/RobinHood-GameStop-i-Wallstreetbeats-dlaczego-brokerzy-blokuja-handel-akcjami-8048294.html

    1. GZalewski

      kwestia zapisów w regulaminach. Podejrzewam, że mógł ze względu na cooś w rodzaju "szeroko pojętego bezpieczeństwa" itp itd.
      Samo podniesienie depozytów było wystarczającym ograniczeniem, a to już jest zgodne z zasadami (choć nie wszyscy je rozumieli).

  2. Warszawiak

    "Zdaje się, że podczas całej swoje akcji, nie zastanawiali się nad tym, że tysiące inwestorów kupując akcje, kupują je OD KOGOŚ."

    A kto powiedział, że oni kupowali akcje a jak już, to tylko jako uzupełnienie…. dodatek…..

    Oj cieniutko Panowie, ponownie jak przy ujemnych cenach ropy są Szanowni Panowie niedofoinformowani.

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    1. GZalewski

      niezłe uzupełnienie, skoro w rankingach "most traded STOCKS" znalazły w portfelach niemal wszystkich europejskich indywidualnych handlujących w Degiro.

  3. Warszawiak

    Atak przez szarańczę był przeprowadzony na opcjach a zakupy były uzupełnieniem, tak twierdzi Szanowny Pan Tomasz Wrónlewski:

    „Jak Reddit i spółka robią rewolucję na giełdzie? Gamestop, Robinhood, Srebro Wolność w Remoncie #125 Tomasz Wróblewski”

    https://lectonapp.com/pl/podcast/132a5b4c-2305-4ed2-a712-250199f349d4?_lst

    a jeżeli tak tzn że szarańczę ktoś prowadził i szarańcza ryzykowała tyle ile postawiła tzn równowartość premii a przeciwna strona już takiej konfortowej sytuacji nie miała….
    Niestety Pan Wróblewski nie podaje jak wielkie kwoty były użyte w tym ataku i ile z tego należało do szarańczy a ile Muska itp.
    Ciekaw jestem jakimi kwotami trzeba dysponować, żeby przeprowadzić skuteczny atak?

    Twierdzę, że w tym ataku nie popełniono żadnego przestępstwa a jeżeli Panowie są innego, to proszę podać paragraf, który można tym atakującym a może stronie przeciwnej postawić…

    1. GZalewski

      Wzmożony ruch był zarówno na opcjach, jak i na akcjach. WIelu indywidualnych kupowało akcje. Po prostu. Po drugie nawet jeśli drobni kupowali premię opcyjną, to wielu z nich i tak odczuwało klasyczny żal za stratą. Nie wierzę w wyrafinowanie "tyle mam do przegrania".

  4. Warszawiak.

    " W innej postaci ta prawda znana jest jako zasada większego głupca – „akcje rosną dopóty, dopóki nie znajdzie się większy głupiec, który je od ciebie odkupi”." – GZ

    "Zostawmy na boku kwestię strzałów dopaminy. Istotą sprawy jest, czy broker miał prawo zawiesić notowania, czy nie. Bo nawet jeśli musiał pilnie szukać gotówki*, to nie oznacza braku odpowiedzialności wobec klientów." -Dorota.

    Proszę wybaczyć ale jakie to jest proste a może nawet durne rozumowanie Doroty.
    Właśnie odpowiedzialność wobec szarańczy ( klientów) nakazało zawiesić dalszą możliwość kupna tych akcji.
    A dlaczego?
    No właśnie…. dlaczego?
    Przecież to jest logiczne… no i za przeproszeniem proste…. że nie dla wszystkich…. no nie dla wszystkich, tak mi przykro.

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    PS. Odpowiedź zawarta jest w pierwszym wklejonym cytacie GZ.

  5. Warszawiak

    " W innej postaci ta prawda znana jest jako zasada większego głupca – „akcje rosną dopóty, dopóki nie znajdzie się większy głupiec, który je od ciebie odkupi”." – GZ

    "Zostawmy na boku kwestię strzałów dopaminy. Istotą sprawy jest, czy broker miał prawo zawiesić notowania, czy nie. Bo nawet jeśli musiał pilnie szukać gotówki*, to nie oznacza braku odpowiedzialności wobec klientów." -Dorota.

    Proszę wybaczyć ale jakie to jest proste a może nawet durne rozumowanie Doroty.
    Właśnie odpowiedzialność wobec szarańczy ( klientów) nakazało zawiesić dalszą możliwość kupna tych akcji.
    A dlaczego?
    No właśnie…. dlaczego?
    Przecież to jest logiczne… no i za przeproszeniem proste…. że nie dla wszystkich…. no nie dla wszystkich, tak mi przykro.

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    PS. Odpowiedź jest zawarta w pierwszym wklejonym cytacie GZ.

Pozostaw odpowiedź Warszawiak. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.