Testowanie wsteczne inwestycyjnych strategii, część 10

Jak sprawdza się Analiza techniczna w roli narzędzia pomocniczego w kolejnej, bardzo popularnej metodzie nauki inwestowania i podejmowania decyzji: „Próby i błędy” (ang. trial and error)?

To metoda doskonalenia własnych umiejętności inwestorskich chyba najbardziej nieskażona wszelkimi poczynaniami z testowaniem wstecznym danych jeśli inwestor sobie tak zażyczy. I chyba najbardziej popularna wśród początkujących adeptów inwestowania, a już szczególnie aktywnego tradingu.

     Na czym polega?

Generalnie źródłem informacji do podjęcia uznaniowej decyzji i dokonania transakcji może być dosłownie wszystko, co kształtuje ceny (dane, raporty, zdarzenia, polityka, makro, newsy), ale tutaj w tym przypadku konkretnym, czyli AT, to przede wszystkim wykres i wszystko co można z niego wyczytać albo na nim nanieść. Dla wielu to po prostu wykres, dla ekspertów to posługiwanie się informacją tkwiącą w dotychczasowych danych. Chcąc nie chcąc zagłębiamy się więc w nie, choć w niesystematyczny sposób.

O ile w systematycznej wersji AT (evidence-based) wszystkie ruchy (wejście, wyjście, stopy) są z góry ściśle zdefiniowane, przetestowane i zaplanowane, o tyle w wersji intuicyjnej to inwestor jest mózgiem całej operacji. I to on wybiera kiedy, które i w jaki sposób narzędzia techniczne użyć, a wartością dodaną do samej AT są intuicyjne decyzje o tym, co do tego wykresu od siebie dołożyć (np. własne odczucie kiedy zamknąć transakcję).

Proces wielokrotnego próbowania różnych narzędzi i w różnych konfiguracjach, wsparty elastyczną oceną własną rynku, prowadzi w rezultacie do uzyskania pewnej powtarzalności, lepszego czucia pulsu rynku, wyboru najbardziej pasujących do własnych celów i mentalności narzędzi oraz stworzenie na tej podstawie zrębów strategii. Ten proces zresztą trwa nieustannie, ponieważ zmieniają się rynki, a rolą inwestora jest adaptacja do tych zmian swojej strategii.

Przewaga na rynku (the edge) tkwi więc nie tyle w samej AT, lecz w umiejętnościach stosującego ją!

AT jest więc jedynie inspiracją, wstępem do budowy własnej strategii, w której to intuicja i umiejętności inwestora mają decydujące znaczenie w zyskowności i trafności transakcji.

            W czym tkwi jej siła?

  1. Po pierwsze – oczywiście w wielokrotnym doświadczaniu na żywo na własnych pieniądzach skutków decyzji związanych z dokonywaniem dziesiątków czy setek transakcji. Nic lepiej nie uczy w praktyce jak popełnianie błędów, wyciąganie wniosków, usprawnianie reguł decyzyjnych, powtarzanie tego aż do osiągnięcia mistrzostwa. Albo rezygnacji, gdy poprawnych wniosków nie uda się osiągnąć.
  2. Po drugie – w treningu własnej intuicji, zmysłu obserwacji, logicznego myślenia, elastycznego działania, odnajdywania związków. Tak naprawdę intuicja to w dużej mierze zbiór doświadczeń, a intuicja inwestycyjna różni się mocno od tej znanej z codziennego podejmowania życiowych decyzji i wyborów.
  3. Po trzecie – i dla jednych to zaleta, dla innych wada: swoje umiejętności inwestorskie wyrabia się w czasie rzeczywistym, w praktycznym doświadczaniu na własnych wnętrznościach i mózgu, a nie w testowaniu danych wstecznych. W tym przypadku najbardziej cennymi danymi wstecznymi są te, które zostają w pamięci inwestującego lub w jego dzienniku, a wnioski są po prostu gotową strategią inwestycyjną.

          W czym tkwi jej słabość?

Skoro 80-90% traderów traci w ten sposób swoje środki, to właśnie o słabości trzeba mówić ze szczegółami. Przenalizujmy najważniejsze.

                            5 Zabójców intuicyjnej AT:

1. Duży stopień swobody w podejmowaniu decyzji i oparcie ich na intuicji otwiera szeroko furtkę na czynniki zewnętrzne zakłócające wybór.

 

Najczęściej sprowadza się to do wszelkiego rodzaju emocji, pozytywnych i negatywnych, a także całej palety behawioralnych błędów poznawczych. Zaburzają one oceny i decyzje, mogą wręcz paraliżować. A ponieważ nie sposób ich od siebie samego efektywnie oddzielić, dlatego cały mechanizm „prób i błędów” w setkach transakcji ma na celu naukę inwestowania w warunkach emocjonalnej burzy myśli i emocji (strategie evidence-based eliminują ten wpływ). Początkujący inwestor nie ma jeszcze tej odporności, dlatego musi przejść najpierw tę ścieżkę bólu.

2. Dyscyplina musi mieć podstawy, aby z jej pomocą wygrać z rynkiem.

 

Najpierw należy więc wypracować w długim procesie treningu zasady swojej metody/strategii i wiedzieć, w jaki sposób prowadzi ona do zyskowności, a dopiero wówczas można zająć się dyscypliną jej stosowania. Często jednak inwestorzy podchodzą do tego od przeciwnej strony: jeśli będę zdyscyplinowany, to wygram z rynkiem. Błąd, dyscyplina odnosi się do stosowania do zasad, a jeśli ich brak, to żadna dyscyplina nie pomoże.

W systematycznej AT ten problem można załatwić zostawiając egzekucję komputerowi.

3. Przewaga nad rynkiem nie jest wartością domyślną.

 

Strategie automatyczne (evidence-based) opierają się na tym, że przewaga na rynku (tzw. pozytywna wartość oczekiwana) jest znana w wyniku testów i musi się w ich wyniku pojawić aby w ogóle zacząć inwestowanie.

Podejście intuicyjne to z kolei proces stopniowego dochodzenia do owej przewagi i jej źródeł podczas wielokrotnych transakcji, a najlepiej zanim dojdzie do nich w realu w pełnej krasie, czyli najpierw demo trading albo intensywne próby na mikro stawkach w realu. Przewagę więc należy dopiero WYPRACOWAĆ zanim postawi się na nią poważne pieniądze. W przeciwnym razie owe pieniądze zamienią się jedynie w niemiłe ich wspomnienie.

Przewaga tutaj absolutnie NIE TKWI w samym istnieniu jakichś narzędzi, formacji czy wskaźników technicznych, szczególnie jeśli się je stosuje wg własnego uznania a nie systematycznie. Samo istnienie AT nie zapewnia przewagi. Źródłem przewagi w inwestowaniu intuicyjnym jest SAM INWESTOR. Obwinianie za straty AT jest więc nielogiczne i nieprofesjonalne.

4. Ucieczka od ryzyka

 

Inwestowanie aktywne, w przypadku AT tzw. timing, to wystawianie się na całą paletę ryzyk, w tym ryzyko straty w pojedynczej transakcji lub ich ciągu. Nie istnieją metody w AT w 100% trafne, w takim razie powstaje problem zarządzania tymi nieudanymi, znacząco bardziej ważny niż zarządzanie wejściami w transakcje udane. To fundament tego biznesu.

Tymczasem wielu inwestorów od podjęcia ryzyka się uchyla i nazywa to mimo wszystko Analizą techniczną. Polega to na unikaniu stop-lossów, hodowaniu strat, dodawaniu metod powiększających ryzyko (np. grid trading), stosowanie sztuczek z hedgowaniem (tymczasowa obrona pozycji przez zajęcie pozycji przeciwstawnej). To nie jest AT, ta bowiem wyraźnie zaznacza granice, gdzie skuteczność działania danego narzędzia, formacji czy wskaźnika się kończy.

5. Losowość

 

Uznaniowość w stosowaniu AT wystawia kapitał na silne działanie losowości. Strategie evidence-based są ze swej natury zmuszone do podjęcia wszystkich sygnalizowanych transakcji w obiektywny sposób. Technik intuicyjny sam decyduje kiedy i jak użyć dane narzędzia. Może też w każdej chwili przerwać transakcję z sobie wiadomych jedynie powodów.

To powoduje, że umknąć mu mogą najbardziej intratne transakcje, albo wda się tylko w te stratne. Bądź wybierze akurat nie to narzędzie, które byłoby celowe w danych warunkach (efektywność AT w hossie i bessie wyraźnie się różni). Czy też inwestuje w okresie najbardziej dla siebie niedogodnym (np. brak trendów). Musi jednak wziąć to na klatę, to on wybrał moment i narzędzie, a nie odwrotnie.

***

Jak temu wszystkiemu zaradzić?

Otóż bez względu na to, jaki rodzaj niesystematycznej strategii decyzyjnej w oparciu o AT użyje, zawsze skończy się to tylko na jednym:

                               PILNOWANIU WSKAŹNIKA ZYSKU DO RYZYKA

A więc zasadniczo na jak najlepszym operowaniu stopami. Nie bez racji wszelkiego autoramentu Czarodzieje Rynków powtarzają:

                                 Tnij szybko straty, pozwól zyskom rosnąć

Wejście na pozycję to dopiero początek drogi, wstęp do męczarni albo raju, wyzwanie dla umiejętności i kompetencji. Żadna metoda Analizy technicznej nie ma nic do tego.

To inwestor “nie działa”, a nie AT.

THE END

—kat—

2 Komentarzy

  1. Michał

    Super seria! Poprosimy o podoba serię z zarzadzania pozycją/ryzykiem 😉

  2. Czytelnik

    Również dziękuję za wpisy.
    Dla mnie z kolei problemem jest wychodzenie z zyskownych pozycji. Ciąć straty umiem szybko. Ale jak mi zyski rosną i rosną to – ile czekać z wyjściem? Bardzo często kończy się to u mnie tak, że zyski sięgają jakiegoś szczytu, a potem patrzę jak mi topnieją, topnieją, aż w końcu sprzedaję z malutkim zyskiem ze strachu przed wejściem w minus. W efekcie zamiast znacznego zysku mam malutki. I nie umiem sobie z tym poradzić, póki co.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.