Całe ryzyko w ręce młodych

Co tak dudni, co tak grzmi?
Niebo huczy, ziemia drży.
Czy wichura groźna dmie?
Czy to burza idzie? Nie!

To idzie młodość, młodość, młodość
I śpiewa chórem piosenką jak wiatr
I spadnie jak burza,
Jak w maju ulewa
Po której odradza się świat.

[tekst: Ludwik Starski]

Jedną z cech młodości jest skłonność do podejmowania ryzyka. Dzięki temu świat prze nieustająco do przodu. Ryzyko to śmiałe wyprawy, ryzykowne przedsięwzięcia, rzucanie się na głęboką wodę bez przygotowania, stawianie wszystkiego na jedną kartę „bo cóż może się wydarzyć. Niewykluczone, że wiąże się to z budową ludzkiego mózgu, a dokładniej mówiąc z rolą jednej z jego części – kory przedczołowej. Kora przedczołowa w pełni kształtuje się dopiero między 25 a 30 rokiem życia. A jej rolą jest między innymi tłumienie reakcji emocjonalnych, kontrola impulsów, planowanie, organizacja czy krytyczne myślenie.

Od czasu do czasu, gdy mój nastoletni syn wpada na jakiś genialny pomysł, który musi natychmiast zrealizować, bo „co może się stać złego” mówię mu – „umówmy się, że na razie jestem twoją korą przedczołową”. Oczywiście takie podejście ma złe stronny, pozbawia go bowiem części doświadczenia, uczenia się na własnych błędach oraz ran i cierpień poniesionych w konsekwencji podejmowanych w nastoletniej głowie decyzji. On oczywiście ze mną się nie zgadza, a na moje miganie się, żebym spróbował nauczyć się jeździć na desce tłumaczy mi:  – Tato, ale Tony Hawk jest starszy od ciebie i daje radę.

We współczesnym świecie nastolatek ma ograniczone możliwości podejmowania decyzji związanych z zagrożeniem życia i zdrowia, ale mimo tego od czasu do czasu pakuje się w kłopoty. Ciekawym eksperymentem byłoby danie grupie trzynastolatków portfela o wartości powiedzmy 10 000 złotych wyjaśnienie im podstawowych zasad funkcjonowania rynków i pozwolenie na samodzielną działalność. Wyobraźnia podpowiada mi, że początkowo próbowali by dosyć ostrożnie, ale w bardzo krótkim czasie próbowaliby zarobić jak najszybciej i jak najwięcej. A do tego najlepsza droga to agresywne działanie i podejmowanie wysokiego ryzyka. To zaś w wielu przypadkach zakończy się porażką. Zwycięzców będzie naprawdę niewielu.

Czy przegrani zrozumieją co właściwie się wydarzyło? Czy będą jak mój nastoletni syn oskarżać za porażkę wszystko i wszystkich dookoła?

W ubiegłym tygodniu miałem przyjemność rozmawiać w Parkiet TV z Przemysławem Tychmanowiczem o fenomenie, jakim jest napływ nowych inwestorów na warszawską giełdę. Oczywiście nie znamy w pełni struktury wiekowej i choć wiemy, że pewnie nie ma tam zbyt wielu trzynastolatków, to z różnych miejsc napływają informacje, że jednak są to młodzi ludzie.

Tak jak zwróciłem uwagę na to w rozmowie, ten fenomen fascynuje mnie o tyle, że odbiega nieco od klasycznego wzorca. Zwykle nowi przychodzą na rynek zachęceni „łatwością” zysków, gdy ceny akcji biją nowe rekordy, zaś o giełdzie jest głośno. Teraz zaś zachowują się jak podczas wiosennych wyprzedaży w galeriach handlowych, gdy wszędzie wiszą ogłoszenia „SPRING SALE -70%”. Galerie są pozamykane, więc może to taka rekompensata? Kto wie…

Nie znam przyszłości, więc nie wiem, czy to jest początek hossy, czy może tylko dynamiczny wzrost, który wciągnie mnóstwo nowych, a później jeszcze nastąpi bolesna fala sprzedaży. Chciałbym, żeby każdy zarobił jak najwięcej pieniędzy, był zdrowy i szczęśliwy, a na świecie panował pokój. Ponieważ jednak nie jestem Miss World, mam obawy, czy to pragnienie jest realne.

Czytam komentarze pod naszą rozmową i jeszcze bardziej mnie fascynuje to przekonanie o tym, że oto niedoświadczeni wyprą z rynku innych, bo właśnie nadszedł ich czas.

[zostawiam oryginalną pisownię bez polskich znaków]

Trend spadkowy na GPW zostal wyczerpany i akcje juz nie maja gdzie spadac. Oczywiscie, eksperci zniechecaja do tych aktywow na ktorych sami chca zarobic.

Czas funduszy i ekspertów odchodzi do przeszłości. Ludzie są coraz lepiej wyedukowani i zrozumieli, że lepsze wyniki mogą osiągnąć grając sami na własny rachunek.

Nowa zmiana ludzi młodych. Dziś jest większy dostęp do informacji i ” giełda w ręce “. Zasada Szybko i dużo.

Dobre zawodowcy zostali na peronie i niedowierzaja że pociąg im odjechał

Ekspert od siedmiu boleści Zalewski zdziwiony, bo by kupował na górce a sprzedawał w dołku. Takie okazję inwestycyjne jak teraz zdarzają się raz dziesięć lat i po prostu część inwestorów która trzymała się z boku postanowiła to wykorzystać.

Tak jak powiedziałem pod koniec naszej rozmowy dla Parkietu, być może faktycznie mój czas się skończył i trzeba zrobić miejsce dla młodych. To naturalne w każdej branży. Ale jedno jest pewne – bez, względu na to, czy to jest początek hossy, czy zaledwie korekta trwałym zyskami będą cieszyć się nieliczni, dopiero gdy zyskają doświadczenie.

PS. Czasami zdarzało mi się jeździć na desce. W Tony Hawk’s Pro Skater. Wtedy upadki nie bolą.

Całe nagranie:

[Photo by Jim Strasma on Unsplash]

12 Komentarzy

  1. Warszawiak

    Ciekawym eksperymentem byłoby samodzielne zarobienie przez młodych powiedzmy 1000 czy kilka tysięcy złotych, wyjaśnienie im podstawowych zasad funkcjonowania rynków i pozwolenie na samodzielną działalność.

    Tak właściwie to nie byłby eksperyment tylko przygotowanie do życia i wyposażenie młodych w pewną umiejętność zarabiania….. nie tylko łopatą.

    1. Jacek

      Są prostsze metody. Raz nawet widziałem u nas stoisko z lemoniadą, postawione na wyjeździe z blokowiska przez kliku "przedsiębiorczych" dzieciaków. Liczyli sobie 2 PLN za kubek "lemoniady" ale, że przyklasnąłem idei to ok. Taka praktyka była swego czasu ponoć powszechna w stanach. Na pewno lepsze to niż dej i w czas, właśnie po to aby uczyć się na swoich błędach. Ale jak niektórzy muszą sobie poobijać to i owo, to czemu im bronicie. Wszak są już dorośli i do tego pro skaterzy. Z ćwiczeń na wyobraźnię wolałbym zobaczyć np. poziomowane ograniczenie dostępu do służby zdrowia z każdym Belem wypalonych/zakupionych papierosów. Co 10 do n potęgi stopniowo ograniczona refundacja ze wspólnego garnuszka, już dziś. Wszak w świetle nauki jest prosta zależność. Kora przedczołowa winna się ugotować, przy szacowaniu tego ryzyka.

  2. Damian

    Inwestuję poprzez ETF na mWIG40 – za część pieniędzy nabyłem jednostki jeszcze przed krachem. Jest mi obojętne co się stanie dalej – jeśli wzrośnie i rozpocznie się hossa (w co nie wierzę) to po prostu zwyczajnie co miesiąc będę dokupował jednostek za część portfela a drugą część odkładał na czas kolejnego kryzysu. Jeśli będzie spadać dalej zwyczajnie poczekam do końca kryzysu i kupię jeszcze więcej jednostek. Warto tak inwestować żeby w każdej sytuacji czuć się komfortowo.

  3. blackswan

    Cześć Grzesiek. Kilka losowych uwag na podstawie prywatnych rozmów z ludźmi, którzy zaczynają bawić się w giełdę (część z nich np. nie posłuchała porad blogerów krzyczących o bańce na bitcoinie przy 7usd i mają teraz emeryturę, zatem mogą bawić się w rzucanie hajsem w rynek kapitałowy, bo mają go przypadkiem sporo).

    Co wiedzą młodzi, z czym mają problemy dinozaury polskiej lol-banana-GPW i NewConnect? Losowe punkty:

    1. Nie wierzą w nonsens AT i brokerskiego naganiania frajerów. Tu już zostały tylko stare dziady i kompletna tzw. fiszernia. W sumie 20 osób. RIP.
    1:0 dla młodych.

    2. Rozumieją różnicę między payoff space, a probability space. Potrafią liczyć do 100. Przy odrobinie ćwiczeń z arytmetyki zaczną handlować czymś więcej niż akcje mWig, New Connect albo futuresy/CFD. Nie bawią się w prognozy. Nie czytają analityków, parkietu, newsletterów od bieda-analityków.
    2:0 dla młodych.

    3. Stać ich na zabawę w giełdę i rzucanie kuponami. Pieniądze zarabiają na umiejętnościach i rzemośle, w którym jest feedback między umiejętnościami a wynikiem. Programowanie, matematyka, fizyka, automatyka, robotyka, zamiast makroekonomii czy socjologii.
    3:0 dla młodych.

    4. Część z nich grała coś więcej w pokera, więc wie na czym polega bankroll management i znają matematykę za problemem ruiny(kelly criterion itd). Potrafią lepiej rozpoznawać cwaniaków i bieda-analityków.
    TKO dla młodych w pierwszej rundzie, ale naliczamy punkty i już 4:0.

    5. Widzą różnicę pomiędzy ax+b, ax^2+bx+c oraz a^x. W ten sposób miażdżą know-howem 95% weteranów, analityków i tzw "polskich zawodowców" bez szkoły, ale za to a blogaskiem. Polska to dom inwestycyjnego austrolopiteka. Wszyscy o tym wiedzą i nie jest to tajemnica żadna. Na zachodzie Newton, w Polsce Lucy i ewolucja do języka mówionego. Rozumienie nieliniowości, path dependence itd to już rear-naked-choke na starym towarzystwie. Młodzi ze starymi w efekcie nawet nie mają o czym rozmawiać przy piwku. Starzy wciąż rzucają monetą p.t. "delta 1 trading", czyli "stara, dziś pójdzie w górę czy w dół? Kupić, czy sprzedać?"

    Dopływ nowej krwi na bananową giełdę tylko może jej pomóc. Ona jest tak bardzo bananowa, że ciężko jej zaszkodzić, bo niby jak? Obroty na opcjach spadną? Dead cat bounce nawet dla martwego kota to już coś: jeśli uczestnikami są tylko biedafundusze zarządzane przez półkretynów, emeryci, chroniczni degeneraci hazardu (taksówkarze, cinkciarze itd) jakakolwiek nowa krew tylko rozrzedza to bananowe towarzystwo.

    Z drugiej strony, jak śpiewał Bono (żart, nie słucham Bono):
    "if you purify the pond, water lilies will die".

    1. GZalewski

      ale, ale.. nie mówisz o większości. Prawda? 🙂

      1. blackswan

        myślę, że jest ich wszystkich 2%, ale jeszcze 10 lat temu takich młodych było 0.02%, a 20 lat temu wszyscy tacy ludzi byli gdzieś na zachodzie. Ale zawsze liczy się mniejszość. 98% in any given job are total idiots 😉

  4. _dorota

    Za kilka lat ktoś przeczyta te komentarze i będzie równie rozbawiony jak ja teraz. A może nawet bardziej – bo w tym czasie zobaczymy epickie starcie dinozaurów i "chronicznych degeneratów hazardu" (nie mogę się wyśmiać) z młodziankami, którym nieliniowość płynie w żyłach i "mogą bawić się w rzucanie hajsem w rynek kapitałowy" (uwaga jak wyżej), bo zarobili na bitcoinie.

    Ale fajnie będzie.

    1. blackswan

      Dorota, dlaczego tak bardzo przejmujesz sie tym, ze ktos ma ciebie za random idiotke? Rodzice na bank Cie kochaja i na tym sie skup skarbie :*

      1. _dorota

        Nie bierz mojego komentarza personalnie – celowo nie umieściłam go w szeregu odpowiedzi. A jest naprawdę zabawny i brawurowy na swój sposób. Częściowo masz rację w diagnozie stanu obecnego, ale mityczni "młodzi" których opisujesz nie istnieją.*

        > ktos ma ciebie za random idiotke
        Tu może nie mylisz się zupełnie: każdy z nas jest głupcem na swój unikalny sposób. Ale z oczywistych powodów nie będę tego wątku eksplorować 🙂

        * starcie młodych ze starymi to jest jeden z kluczowych toposów w naszej kulturze. Jak się to tak rozumie, ogląd jest szerszy.

        1. blackswan

          "Częściowo masz rację w diagnozie stanu obecnego…"
          "Jak się to tak rozumie, ogląd jest szerszy."

          Dlatego właśnie nie ma co porównywać pokera do rynków. W jednym mano a mano i szybka wiedza co kto potrafi, w drugim nawet fryzjer na forum pisze, że ma "ogląd szeroki". Tudzież fryzjerka.

          1. _dorota

            Moja fryzjerka to dobra, poczciwa dziewczyna i nie zna takich brzydkich słów jak "topos". Jesteś odrealniony.

            W pewnych segmentach rynku też jest właściwie mano a mano. To zależy od horyzontu inwestycji. Ale wszędzie nastąpi w końcu wypłata i to będzie ładne widowisko.

            Czego się boję to raczej ogólnych jęków, które kiedyś usłyszymy, że "kasyno", "szulernia" etc. Każde wejście młodych (w sensie niedoświadczenia) kończy się kontuzją ich części (no, większości). Będzie dużo narzekania.
            I potem da capo al fine. Ile już tych cykli było.

  5. lesserwisser

    @ blackswan

    Ja myślałem że już wydoroślałeś ale widzę że proces ten przebiega nieliniowo i do tego mano a mano i po co a po co. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.