John Bogle jest znany nie tylko z tego, że założył The Vanguard Group i pierwsze fundusze indeksowe, ale również z mocnej krytyki systemu finansowego. Miesiąc temu minęła pierwsza rocznica jego śmierci. Pisałem o nim kilka lat temu przy okazji ukazania się polskiego wydania jego książki „Dość, oskarżam!”.

Książka ukazała się oryginalnie w 2010 roku i była rozwinięciem wystąpienia dla absolwentów studiów MBA w  McDonough School of Business na Georgetown University, które Bogle zaprezentował w maju 2007 roku. Książka jest oskarżeniem branży finansowej o nie liczenie się z interesem społecznym, o krótkoterminową pogoń za zyskami, brakiem szacunku dla prowadzonych biznesów.

Tytuły kolejnych rozdziałów mówią wiele:

  • Za dużo kosztów, za mało wartości
  • Za dużo spekulacji, za mało inwestowania
  • Za dużo złożoności, za mało prostoty
  • Za dużo wyrachowania, za mało zaufania
  • Za dużo komercji, za mało profesjonalizmu
  • Za dużo kupczenia, za mało odpowiedzialności
  • Za dużo menedżeryzmu, za mało przywództwa
  • Za dużo koncentracji na rzeczach, za mało na zobowiązaniach
  • Za dużo wartości z XXI wieku, za mało wartości z XVIII wieku
  • Za dużo sukcesu, za mało charakteru

Brzmi znajomo? Jestem przekonany, że każde z tych haseł mogłoby stanowić motyw przewodni dla konferencji, gdzie rozmawialibyśmy o kryzysie rynku kapitałowego, utracie zaufania, nierzetelności sprzedawców, misseliingu, ustalania krótkoterminowych celów, pogoni za premiami, brakiem etyki i odpowiedzialności sprzedawców, brakiem etyki i odpowiedzialności twórców produktów inwestycyjnych i w końcu brakiem etyki i odpowiedzialności osób na wyższych szczeblach dopuszczających do działań, których jedynym celem jest zysk. Przy czym ten cel uświęca wszelkie środki.

Można by uznać, że Bogle był prorokiem, mówiąc od wielu lat o rzeczach, o których dziś się mówi tak głośno. Zanim hasła społecznej odpowiedzialności, ESG, większej uważności były modne, on pokazywał wprost – sprzedajecie mrzonki i fałszywe skarby.

Bilansując wszystko razem, wychodzi na to, że obecny system finansowy uszczupla wartość możliwą do wytworzenia przez społeczeństwo. Takie są współczesne realia naszego systemu finansowego.

On to pisał, choć w porównaniu do rynku polskiego, ten amerykański ma od lat o wiele niższe prowizje za zarządzanie funduszami, za prowizje płacone pośrednikom, za opłaty narzucane przy korzystaniu z kart kredytowych. Inwestorzy cieszą się rosnącymi zyskami banków, jeśli inwestują w ich akcje, ale te zyski płyną z naszych kieszeni.

Dlaczego wspominam Bogle’a? Otóż kilka dni temu w Rzeczpospolitej ukazał się tekst prezesa mBanku, Cezarego Stypułkowskiego „Nowy paradygmat ładu korporacyjnego”.

„Druga dekada XXI wieku przynosi istotną zmianę w sposobie definiowania ładu korporacyjnego spółek.

Aura sprzyjająca tej zmianie narastała od czasu kryzysu finansowego z lat 2008–2009. Jego konsekwencje, a zwłaszcza analiza przyczyn, podważyły formułę ładu opartą na prymacie interesów akcjonariuszy w spółce. Motyw kwartalnych wyników i skupienie na krótkoterminowym zwrocie z kapitału kosztem zrównoważonego długofalowego rozwoju spółki wyczerpały się.

Od razu przypomniałem sobie oskarżenia z książki Bogle’a. Co więcej, proszę mnie źle nie zrozumieć, ale ostatnie zdanie nie brzmi zbyt fortunnie. Zwłaszcza w kontekście przekazu Bogle’a – więcej odpowiedzialności i etyki. Bo owo „możliwości wyczerpały się” brzmi wyjątkowo brutalnie – tu już nie zarobimy. Trochę to przypomina gospodarkę rabunkową człowieka, na innych polach – niszczenie lasów, złóż naturalnych, wykorzystywania środowiska. Jak już przekopiemy ostatnią piędź ziemi w poszukiwaniu cennych zasobów, wtedy stwierdzamy – wyczerpało się. Musimy szukać czegoś nowego.

Gdy świat Zachodu odchodził od gospodarki opartej na węglu i apelował do Chin, o zaprzestanie tego sposobu i większą wrażliwość ekologiczną, w Chinach odpowiadano (pisze o tym Yergin w The Quest.) „to znaczy, gdy wy już zbudowaliście swoje gospodarki na tanim węglu i możecie sobie pozwolić na bardziej świadome (i droższe) źródła, to chcecie na nas to wymusić?”.

Bogle nie dożył tego co dzieje się na świecie – wzrostu świadomości, albo – nie bójmy się tego napisać – cynicznego przekazu marketingowego, dostosowanego do nowych realiów. Być może patrzył by na ręce tym, o których pisze Cezary Stypułkowski.

Symbolicznym wydarzeniem kończącym epokę dominacji perspektywy akcjonariusza była opublikowana w sierpniu 2019 roku deklaracja prezesów 181 największych spółek publicznych USA w ramach Business Roundtable. W tym dokumencie zredefiniowali oni cele funkcjonowania spółek publicznych i organizacji struktur zarządczych. Nowa hierarchia wartości oparta jest na założeniu, że dostarczanie wartości klientom, dbałość o rozwój pracowników, uczciwość wobec dostawców i szeroko definiowana środowiskowa odpowiedzialność będą poprzez inwestowanie, innowacje i wzrost lepiej służyć generowaniu trwałej, długoterminowej wartości dla akcjonariuszy.

Świetnie, że te zmiany następują – nawet jeśli to tylko moda, wymuszona okolicznościami. Co więcej widzę sam, jak wiele zmienia się w świadomości menadżerów na średnich i wysokich stanowiskach. Wielu z nich wygląda jakby ocknęło się ze snu, w którym nie trzeba było dbać o interesy pracowników, klientów i pracowników z niepełnosprawnościami, rezygnują z plastiku w korporacjach, nie tylko dla oszczędności, ale również dla wizerunku. Ucieszę się jeszcze bardziej, gdy pierwsi analitycy powiedzą „spółka podniosła wynagrodzenia pracownikom, obniżając swoje zyski. Ponieważ dbałość o zespół i dobrostan zatrudnionych osób oraz ich rodzin jest jednym z ich priorytetów, rekomendujemy kupuj”.

[Photo by Dominik Vanyi on Unsplash]

1 Komentarz

  1. Filip

    Tak, tak, tak!
    Mam identyczne odczucia. Bogaci pouczają biednych, że mają być ekologiczni i oszczędni. Teraz. Gdy sami wcześniej zbudowali swoje bogactwo na tym co teraz wytykają biednym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.