Obniżył opłaty za handel akcjami o 75 proc. i zbił fortunę

„Powinniśmy zwrócić opłaty za doradztwo, które pobraliśmy. Nasi klienci stracili pieniądze” – stwierdził młody pracownik w rozmowie ze swoim szefem z Wall Street. „Że co? Wyjdź, jesteś zwolniony”. Tym pracownikiem był Charles Schwab, dziś jeden z najbogatszych Amerykanów. Opisuje to w książce „Invested: Changing Forever the Way Americans Invest”.

„Podziwiałem Chucka Schwaba od dłuższego czasu. Kiedy przeczytacie tę książkę zrozumiecie dlaczego” – stwierdził w opinii o recenzowanej publikacji Warren Buffet. Kim jest człowiek, którego podziwia jeden z największych inwestorów w historii? Schwab jest założycielem Charles Swab Corporation domu maklerskiego i trzynastego największego banku w USA z przychodami przekraczającymi 10 mld USD i zyskiem operacyjnym 4,5 mld USD (dane z 2018 r.).

Jest on także, według magazynu „Forbes”, 76 najbogatszym Amerykaninem z majątkiem szacowanym na 8,3 mld USD(dane z 2019 r.). To o tyle zdumiewające, że Schwab bardzo długo miał problemy ze związaniem końca z końcem w biznesie maklerskim. Jak opisuje w publikacji (jej polski tytuł to „Zainwestowany: Na zawsze zmieniając sposób w jaki Amerykanie inwestują”) jeszcze jako trzydziestokilkulatek miał prywatnie więcej długów, niż majątku. A w latach 70., a więc kilkanaście lat po tym jak rozpoczął działalność w maklerskim biznesie, rozważał zamknięcie firmy i powrót do pracy na etacie.

Od zawsze jednak miał pasję do lokowania pieniędzy.”Kochałem inwestowanie – wszystko co jego dotyczyło. Koncepcje, że firmy rozwijają się i że każdy może wziąć udział w tym wzroście i zbudować dzięki niemu finansową niezależność. Czułem tę pasję i jednocześnie rozumiałem, że większość ludzi nie korzysta z tych możliwości, ponieważ system nie został zaprojektowany tak, by służyć przeciętnemu inwestorowi” – pisze w książce autor.

Pierwszą firmę założył w 1963 r. jako 26-latek. Wydawał biuletyn dla inwestorów „Investment Indicator”, ale nie był on oszałamiającym sukcesem. W szczycie miał 3000 prenumeratorów z których każdy płacił 84 USD rocznie. Przez kilkanaście lat autor wegetował w biznesie starając się znaleźć sposób na przebicie się.

Jego cierpliwość została nagrodzona w 1 maja 1975 r. (Schwab miał wówczas 38 lat), kiedy w USA weszła w życie reforma zmieniająca zasady panujące w handlu akcjami. Wcześniej na rynku rządził kartel potężnych domów maklerskich z Wall Street, który narzucał wysokie opłaty za transakcje na giełdzie. Reforma sprawiła, że stało się możliwe swobodne konkurowanie cenami na tym rynku.

Schwab miał plan, by z związku ze zmianą całkowicie zmienić także swoją firmę tworząc swego rodzaju dyskont maklerski. Firmę, która za niskie opłaty oferowała wysokiej jakości podstawowe usługi pośrednictwa w transakcjach na giełdzie. Krótko mówiąc Charles Schwab & Co., Inc. miał być takim domem maklerskim z jakiego Schwab sam chciałby korzystać.

By zrozumieć do jak wielkiej rewolucji doszło na Wall Street w 1975 r. dość tylko wspomnieć, iż Schwab szacował że będzie w stanie oferować usługę pośrednictwa w transakcjach na parkiecie o 75 proc. taniej, niż tradycyjne firmy. Był więc swego rodzaju dyskontowym domem maklerskim oferującym „codziennie niskie ceny”.

Była tylko jedna rzecz, która martwiła Schwaba: konkurencja. W końcu rzucał wyzwanie gigantom Wall Street. „Poczekaj tylko jak Merrill Lynch zacznie konkurować z tobą cenami. Rozgniotą cie na miazgę” – mówili mu znajomi. I Schwab zdawał sobie sprawę, iż firmy takie jak Merrill Lynch miały środki by obniżyć opłaty do granicy opłacalności albo nawet poniżej jej i poczekać jak mająca mniej pieniędzy konkurencja będzie musiała zamknąć biznes.

Kiedy jednak 30 kwietnia 1975 r. skoro świt autor książki dotarł do swojego biura i otworzył „The Wall Street Journal” przeczytał:”Merrill Lynch podniesie opłaty za transakcje akcjami w przypadku większości transakcji o wartości powyżej 5000 USD”. Gigant Wall Street postanowił skupić się na inwestorach instytucjonalnych i o nich walczyć niskimi cenami. Przysłowiowych Kowalskich potraktował po macoszemu podnosząc im stawki za transakcje na giełdzie.

W ten sposób przed Schwabem i jego firmą otworzyła się rynek na którego przejęcie przygotowywał się od lat. Charles Schwab & Co., Inc. miał być nie tylko tanim domem maklerskim, ale także domem bez nachalnych sprzedawców. Schwab pisze, że od zawsze był uczulony na konflikt interesów występujący w firmach pośredniczących w zawieraniu transakcji na parkiecie.

Kiedy zaczynał na Wall Street pracował w firmie Foster Investments należącej do niejakiego Laverne Fostera. Foster doradzał klientom jak inwestować i wszystko było dobrze dopóki rynek szedł w górę. Kiedy w 1962 r. indeksy poszły w dół klienci Fostera zanotowali między 30 proc. a 40 proc. straty(wśród tych, którzy stracili był ojciec Schwaba, który stracił jedną trzecią z zainwestowanych 25 tys. USD).

Schwab źle się czuł z tym, że wzięli od klientów pieniądze za porady inwestycyjne a w wyniku tych porad klienci utracili fortunę. Poszedł wtedy do swojego pracodawcy i oświadczył: „Powinniśmy zwrócić opłaty za doradztwo, które pobraliśmy”. „Że co?” – wypalił Foster. Schwab zaczął tłumaczyć a kiedy Foster zorientował się, że jego pracownik nie żartuje odparł: „Wyjdź, jesteś zwolniony”.

Później zmienił zdanie i z powrotem przyjął autora do pracy, ale ten na długo zapamiętał sobie tę lekcję. Kiedy już prowadził własną firmę pod groźbą zwolnienia z pracy zabronił pracownikom udzielania porad inwestycyjnym klientom z własnej inicjatywy. Mieli prawo do zrobić tylko wówczas, gdy klient wyraźnie o taką radę poprosił. Bardzo ciekawa jest część książki w której autor opisuje jak traktowano go w branży, gdy wystartował ze swoim „dyskontem maklerskim”.

Przedstawiciele gigantów z Wall Street uważali, że model biznesowy Schwaba polegając na konkurowaniu niskim cenami i brakiem nachalnej sprzedaży jest „nieetyczny”. Często zdarzało się, że gdy wynajmowali biuro w budynku w którym był także któryś z tradycyjnych biur maklerskich dostawali telefon od właściciela budynku, że niestety muszą go opuścić, by tamci nie życzą sobie prowadzić biznesu w tym samym miejscu co on.

„Invested: Changing Forever the Way Americans Invest” przeczytałem jednym tchem. To typowa biznesowa biografia w amerykańskim stylu opisująca historia Dawida, który rzuca wyzwanie Goliatowi i wygrywa, choć nikt nie wierzył, że mu się uda. Publikacja jest sprawnie napisana z mnóstwem zapadających w pamięć anegdotek. Gorąco polecam!

2 Komentarzy

  1. Andres

    Może czas na polskie dyskontowe biuro maklerskie?

    1. xH

      Wyjdz, jestes zwolniony!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.