Analitykom technicznym pod rozwagę, część 4

Po trzyczęściowym wstępie, nieodzownym jednak by zrozumieć całą złożoność oceny skuteczności Analizy technicznej (A.T.), pora zająć się tym, od czego wszystko się w tym małym cyklu wpisów zaczęło.

Mam na myśli ferowany co jakiś czas mniej lub bardziej publicznie osąd: „Analiza techniczna nie działa”. Na ile jest prawdziwy? Czy słusznie budzi kontrowersje? Jak o nim sensownie dyskutować?

Zacznijmy od tego, co już wiemy z poprzednich 3 wpisów. Otóż stawianie tezy, osądu czy tylko opinii przy użyciu terminu „Analiza techniczna” jest zbyt ogólne, a przez to pozbawione sensu badawczego i krytycznego. Dlaczego? Ponieważ z wielu powodów zasadne jest mówienie co najwyżej o konkretnych narzędziach, konkretnych technikach, konkretnych strategiach opartych o A.T. Z jakich powodów?

Jeśli mamy mówić o skuteczności lub jej braku, potrzeba na to dowodów a nie anegdotycznych opinii. A.T. nie ma wprawdzie jeszcze statusu nauki, ale można w jej badaniu jak najbardziej użyć metod naukowych, które w sposób najlepszy znany dziś ludzkości pozwalają weryfikować fakty. W  A.T. wiele narzędzi można na szczęście przebadać metodami statystycznymi. Tam jednak, gdzie brakuje precyzji w obiektywnym opisie i stosowaniu, można posłużyć się metodą obserwacji lub eksperymentu.

O ile można stawiać bardzo roboczo hipotezę o „działaniu” samej A.T., o tyle falsyfikacja tak ogólnej hipotezy będzie problematyczna na wielu poziomach. To nieco tak, jakbyśmy chcieli osądzać, czy fizyka działa, albo czy działa archeologia. Choć może najbliżej byłoby w tym wypadku porównanie do medycyny, nauki typowo eksperymentalnej, ale również obudowanej statystyką. Są w niej jednak jeszcze czarne dziury, dlatego często używa się zwrotu „medycyna nie działa”. Jednakże nawet wówczas odnosi się to pojedynczych chorób, wobec których lekarze i nauka są bezradni, ale nie do całej medycyny.

W takim razie samo wyrażenie „A.T. nie działa” to jedynie pewnego rodzaju ogólny wytrych do bardziej szczegółowej wiedzy, skrót, ale nie udowodniony fakt, kulturowy w tej branży kod komunikacyjny. Żeby jednak porozmawiać o tym na merytorycznym poziomie, trzeba sięgnąć do konkretnych narzędzi i metod z jej zakresu aby wskazać w jaki sposób nie działają i dla jakich celów.

A to ostatnie jest bardzo istotne, co pokazywałem już kiedyś w innym cyklu, który stał się niezwykle popularny sądząc po ilości odwiedzin czytelników. Przypomnę więc tylko krótko, a szerzej można sobie to przypomnieć pod linkiem, który grupuje kilka wpisów pod wspólnym szyldem -> „Czy AT działa?”.

Z punktu widzenia funkcjonalności, A.T. może służyć 4 różnym celom, choć w pewnym momencie i tak prowadzić one mają ku zyskom z giełdowego inwestowania, choć każdy z celów robi to na swój właściwy sposób:

(1) Generowanie sygnałów inicjowania transakcji na rynku. Niejako przy okazji spełnia również rolę Wspomagania, czyli włącza się ją jako jeden z czynników decyzyjnych do wszelkiego innego rodzaju analiz (np. Analiza Fundamentalna jako główne źródło decyzji, A.T. jako pomoc przy ustaleniu miejsca wejścia na rynek).

(2) Prognozowanie przyszłych ruchów dowolnych instrumentów na podstawie wykresów.

(3) Deskrypcji, czyli opisywanie stanu rynków, które ma służyć komunikacji między inwestorami, poradnictwu oraz publicznym analizom.

(4) Modelowanie, czyli budowanie pełnych strategii opartych na sygnałach technicznych (automaty, algorytmy, systemy transakcyjne).

Biorąc to wszystko powyższe pod uwagę, jeśli mamy rzetelnie i z wiarygodnością wypowiadać się o skuteczności A.T. potrzebne zawsze będzie ustalenie warunków brzegowych, które pozwolą na dyskusję, weryfikację jak najbardziej zbliżoną do metod naukowych, ewentualną kreatywną krytykę i może nawet replikację (sprawdzenie w działaniu). Tylko wówczas wszelkie wypowiedzi na ten temat można traktować poważnie.

A w takim razie, nawet jeśli zaczyna się wszystko od powiedzenia „A.T. nie działa”, to by nie tracić czasu na jałowe dysputy, nie wypaść na ignoranta, nie stracić twarzy i okazać chociaż namiastkę profesjonalizmu, należałoby uściślić swoje stanowisko wyłożeniem choćby takich minimalnych danych/informacji jak:

– wskazanie konkretnego narzędzia, techniki, strategii technicznej, których skuteczność się kwestionuje,

– wskazanie parametrów, sposobu użycia, zakresu danych oraz instrumentów, których zaobserwowany brak skuteczności ma dotyczyć,

– wskazanie jaki rodzaj celu nie został z sukcesem osiągnięty; najczęściej chodzi oczywiście o zyskowność, a więc aby to sprawdzić potrzeba informacji o zastosowanej metodzie zarządzania ryzykiem (przede wszystkim stopy obronne) oraz wielkości pozycji,

– pokazanie wyników lub jeszcze lepiej transakcji byłoby pomocne, choć tylko wówczas, gdy udałoby się je powiązać z kwestionowaną metodą, strategią.     

Sensowne byłoby w takim razie, zamiast fetyszyzowanego “A.T. nie działa” stwierdzenie typu np.:

„Przecięcie się średnich z X dni ze średnią z Y dni na rynkach walut nie działa w sensie zyskownej strategii przy wszystkich ustawieniach X i Y.”

Ale w żadnym wypadku na tej podstawie nie byłoby uprawnione z punktu widzenia logiki twierdzenie, że „A.T. nie działa!”. Nie działa jakiś jej fragment. Co więcej, przecięcie się 2 średnich być może będzie zyskowne po dodaniu jakiś filtrów czy bardziej odpowiednich stopów. Tyle że i na takiej podstawie nie można stwierdzić z kolei, że „A.T. działa”. To byłyby tylko osądy na temat jej niewielkiego wycinka. Przy okazji – w formie opisowej, jednej z 4 wyżej wymienionych, taka A.T. „działałaby” pewnie całkiem nieźle. Mam nadzieję, że daje się uchwycić różnice między tymi wszystkim stwierdzeniami?

Problem komplikuje się, gdy użyte narzędzia techniczne czy strategie opierają się w jakiejś mierze na indywidualnym, subiektywnym osądzie i intuicyjnych, często losowo podejmowanych decyzjach, a tak często właśnie wygląda A.T. w praktyce. W takim układzie niemożliwa jest rzetelna weryfikacja (falsyfikacja), replikacja i krytyczne spojrzenie. Nie zmienia to faktu, że nadal nieuprawnione jest wówczas stwierdzenie „A.T. nie działa”. W takim przypadku można tylko i jedynie stwierdzić, że „Analiza techniczna w takim a nie innym wykonaniu Iksińskiego jako strategia osiągania zysków jest nieskuteczna”. Ale czy ktokolwiek kiedyś obiecał, że losowa, intuicyjna A.T. będzie skuteczna w osiąganiu zysków na podstawie wykresów?

Z czego to wszystko wynika i jak temu zaradzić – o tym w kolejnych wpisach.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.