Kiedy firmy rządziły światem

Istniała firma, która – po uwzględnieniu inflacji – warta była prawie dziesięć razy więcej, niż najcenniejsza notowana na giełdzie w 2018 r. spółka – koncern Apple. Opisuję ją Stephen R. Bown w książce „Merchant Kings: When Companies Ruled the World, 1600-1900”.

 

Chodzi o działającą w latach 1602-1799 Holenderską Kompanię Wschodnio-Indyjska. Holenderską Kompania Wschodnio-Indyjska jest znacznie mniej znana od swojej brytyjskiej odpowiedniczki Brytyjskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej. To o tyle ciekawe, że Holendrzy byli znacznie efektywniejszymi biznesmenami od Brytyjczyków. I tak od 1602 r. do 1796 r. na 4785 statkach wysłali do Europy 2,5 mln ton towarów. Brytyjczycy wyekspediowali zaledwie 2690 statków, na których była tylko jedna jedna piąta towarów przewiezionych przez Holendrów.

Jak opisuje autor w publikacji (jej polski tytuł to „Kupieccy królowie: Kiedy firmy rządziły światem, 1600-1900”) człowiekiem, który najbardziej przyczynił się do sukcesu holenderskiej korporacji był niejaki Jan Pieterszoon Coen. Szefem – nazywanym gubernatorem generalnym – Holenderskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej został w 1617 r. mając zaledwie 30 lat (tzn. było jeszcze tzw. siedemnastu lordów urzędujących w Holandii, który rozliczali Coena z jego działań, ale Coen podejmował wszystkie decyzje dotyczące bieżącej działalności spółki).

Wcześniej przez dziesięć lat pracował w tej korporacji na różnych stanowiskach, poczynając od młodszego kupca, przez starszego kupca, głównego księgowego i dyrektora generalnego. Robił dobre wrażenie na swoich przełożonych swoją skrupulatnością, dążeniem do sukcesu za wszelką cenę i analitycznym umysłem. Ale nawet one nie wystarczyłyby gdyby Holenderska Kompania Wschodnio-Indyjskiej nie miała zagwarantowanego przez państwo monopolu na handel z Azją.

W praktyce chodziło głównie o zapewnienie stałych dostawy goździków i gałki muszkatołowej, które to przyprawy były w ówczesnej Europie bardzo cenione a których jedynym źródłem były tzw. Wyspy Korzenne (inaczej zwane Molukami – obecnie część Indonezji). Kiedy w 1613 r. wyprawa Brytyjskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej dowodzona przez niejakiego Johna Jourdaina dotarła do wyspy Ambon (obecnie należy do Indonezji) w poszukiwaniu dostawy goździków Coen oświadczył, że nic nie dostaną ponieważ jego firma podpisała umowy na wszystkie wyprodukowane goździki na wyspach.

Następnie wysłał wiadomość do wodzów miejscowych wiosek grożąc, że je spali jeżeli tylko spróbują cokolwiek sprzedać Anglikom. Anglicy odpłynęli bez planowanego zakupu. Jednak to rozwiązało problemu, ponieważ mieszkańcy Wysp Korzennych potajemnie handlowali z Brytyjczykami łamiąc umowy podpisane z Holendrami. Sytuacja była bardzo napięta. Kiedy w 1618 r. hiszpańscy i portugalscy więźniowie uciekli ze statku należącego do Holenderskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej i schronili się w brytyjskim forcie w Bantam (znajdującym się na wyspie Java, obecnie część Indonezji) przedstawiciele obu firm zaczęli atakować się na ulicach.

A Coen nakazał swoim ludziom spalić i siedzibę angielskiej firmy znajdującą się w Dżakarcie, wówczas będącej małym miasteczkiem. Niespodziewanie w porcie zjawiła się flota jedenastu statków Brytyjskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej pod dowództwem sir Thomasa Dale, który nakazał zablokowanie siedmiu statków należących do Coena i zażądał od niego, by się poddał. Ten, pomimo przeważających sił wroga, odmówił. Niedługo też sytuacja zaczęła zmieniać się na korzyść Holendrów.

Problem dowódcy floty Brytyjskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej poległa na tym, że nie miał on do końca kontroli nad statkami ze swojej floty. Każdy okręt był osobnym przedsięwzięciem biznesowym, z innymi akcjonariuszami, którego kapitan był odpowiedzialny za zyski i straty w stosunku do udziałowców. Patrzyli więc oni głównie na swoje krótkoterminowe cele nie zważając na długoterminowe cele strategiczne takie jak osłabienie czy pokonanie holenderskiej firmy. W efekcie brytyjski dowódca najpierw pozwolił uciec Coenowi i jego statkom a następnie poniósł porażkę przy próbie ataku na holenderską siedzibę w Dżakarcie.

Pełna historia Jana Pieterszoona Coena to tylko jeden z sześciu rozdziałów książki. Każdy poświęcony jest innej spółce i człowiekowi, który miał największy zasługi w jej sukcesie. I tak z kolejnych części publikacji dowiemy się m.in. o Pieterze Stuyvesancie z Holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej, sir Robercie Clivie Brytyjskiej Kompanii Wschodnio-Indyjskiej czy Aleksandrze Baranowie z Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii Handlowej.

Ta ostatnia korporacja jest szczególnie ciekawa, ponieważ mało kto wie, że Alaskę dla Rosji podbiła prywatna firma. Bardzo podobała mi się także część publikacji o założonej w 1670 r. edyktem króla Anglii Karola II Kompania Zatoki Hudsona, jedynej z omawianych spółek, która istnieje do dzisiaj (ma wyłączne prawo na ubieranie kanadyjskiej drużyny olimpijskiej do 2020 r. tak więc można zobaczyć jej logo oglądając olimpiady). Mało kto wie, że jeszcze w połowie XIX w. do Kompanii Zatoki Hudsona należało 8 proc. powierzchni lądowej świata, czyli prawie tyle, ile zajmuje Europa.

Dziś firma ma między innymi sieć domów towarowych pod marką Hudson Buy. Sprzedaje w nich m.in. kultowe wełniane koce, które w XVIII w. i XIX w. przedstawiciele Kompani Zatoki Hudsona wymieniali za futra z Indianami (kocyki te mają charakterystyczny biały kolor i paski koloru zielonego, czerwonego, żółtego i indygo i kosztują od ok. 250 USD do ok. 410 USD za sztukę). Co ciekawe, dopiero w 1970 r. ze statutu firmy wykreślono zapisany w 1670 r. obowiązek przekazywania królowi Anglii, za każdym razem gdy wizytował on tereny należące do firmy, dwóch skór łosia i dwóch czarnych futr z bobrów( po raz pierwszy skorzystał z tego prawa w 1927 r. późniejszy król Edward VIII, w 1939 r. zrobił to król Jerzy VI a w 1959 r. i 1970 r. jego córka, obecna królowa Elżbieta II – z tym, że za drugim razem zamiast skór podarowano dwa żywe bobry, które królowa oddała zoo z Winnipeg).

Jeżeli ktoś lubi takie ciekawostki, jak powyższe i chce się dowiedzieć czegoś więcej o tym, jak tworzyły się i działały pierwsze wielkie spółki, to „Merchant kings” będzie doskonałym wyborem. Książkę czyta się jak beletrystykę a przy okazji można się sporo nauczyć. Bardzo polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.