Wygrajcie i bądźcie mądrzy

Mówią, że w sieci nic nie ginie. Mam wątpliwości już od kilku lat, gdy media społecznościowe (z katastrofalnym systemem wyszukiwania) zdominowały internet, a przy okazji różnego rodzaju platformy do prowadzenia blogów, czy serwisy postanowiły zamknąć swoje podwoje. Do tego dochodzi jeszcze problem z przypomnieniem sobie konkretów w miarę upływu czasu. Próbuję się nieco wytłumaczyć z faktu, że nie mogę sobie nazwy przypomnieć jednego z pierwszych konkursów inwestycyjnych, w jakim brałem udział. Był organizowany przez CNNfn, finansowy kanał należący do CNN zamknięty kilka lat temu. To musiał być chyba 1998 (*wyjaśnię za chwilę) i moje pierwsze zetknięcie z rynkiem akcji zagranicznych. Rywalizacja odbywała się na wirtualnych pieniądzach, ale to wówczas nie miało dla mnie znaczenia. Konkurs był w formule otwartej (przystąpić można było w dowolnym momencie), zaś podsumowania odbywały się co miesiąc.

Nafaszerowany wówczas dobrymi radami ekspertów i własnymi złudzeniami co do tego, w jaki sposób powinno się inwestować, pokupowałem akcje spółek, które znałem. Krótko mówiąc – wielkie amerykańskie korporacje. Po dość krótkim czasie zorientowałem się, że NIC się z nimi nie dzieje. One niemal stoją w miejscu, wahając się raz w górę, raz w dół. Dla mnie przyzwyczajonego do wyjątkowej zmienności na polskim rynku akcji było to mocno intrygujące. Ale jeszcze bardziej intrygujące okazało się obserwowanie liderów rankingu, których portfele zachowywały się tak, jakby inwestowali właśnie w Warszawie, a nie Nowym Jorku. Konkurs umożliwiał podglądanie portfeli uczestników, więc szybko się zorientowałem, że w ich posiadaniu były akcje spółek, których nazwy w większości nie mówiły mi zupełnie nic. Co nie znaczy, że była to jakaś trzecia liga. Do dziś pamiętam symbol BBY, czyli sieć sklepów Best Buy istniejącą od 1966 roku, ale dla mnie była to nowość. Był to równocześnie jeden z liderów wzrostu. Na tej podstawie wydaje mi się, że musiałem brać udział w konkursie właśnie w 1998/99 roku. Patrząc na wykres historyczny BBY, akcje spółki wzrosły wówczas bardzo gwałtownie (w 1998 z 4 do 15$ i w 1999 doszły do 33$).

Zachowałem się wówczas jak przed laty zarządzający naszych OFE – czyli skopiowałem częściowo inwestycje liderów. Choć pieniądze w konkursie były wirtualne, to jednak emocje rzeczywiste – nagrody realne i dość atrakcyjne, no i oczywiście rywalizacja. Z innymi oraz sobą samym.

W tym momencie należy jasno i głośno podkreślić, to co w poprzednim wpisie wyjaśnił już Tomek Symonowicz, realne inwestowanie (spekulacja) to jedno, a rywalizacja w konkursach, to coś zupełnie innego.

Jeśli naszym celem jest zwycięstwo, zapominamy o dywersyfikacji, ryzyku, zasadach. Łamiemy wszystko co się da, żeby jak najszybciej osiągnąć, jak najwyższe zyski. I oczywiście zgarnąć nagrody. Relacja ryzyko do zysku jest na korzyść podejmowania najgłupszych nawet decyzji. Zyskujemy bowiem wiele, nie ryzykujemy (poza czasem) nic. Ba, nawet w konkursach, gdy ryzykuje się własne realne pieniądze (np. konkursy BossaFX, organizowane w 2011 i kolejnych latach) zasada „jedziemy po bandzie” również obowiązywała, co podkreślali zwycięzcy tych potyczek.

Podkreślmy – dla tych, którzy mają doświadczenie na rynku konkursy są szansą na zdobycie nagrody i chwilę odprężenia od zwykłej rutyny spekulacji. Dla początkujących mogą być zachętą, zabawą, może otwarciem się na prawdziwe inwestowanie, ale również wstępem do kłopotów.

Wielokrotnie przy okazji różnego rodzaju konkursów cytowałem Martina Fridsona, który w książce „Złudzenia inwestora” (wyd. polskie 2000) jeden z rozdziałów poświęcił konkursom inwestycyjnym i napisał między innymi:

Umiejętności, dzięki którym wygrywasz konkurs inwestycyjny, mogą się na niewiele zdać, gdy zajmiesz się prawdziwym inwestowaniem.

[…] Przyglądając się uczestnikom, stającym na rzęsach po to, by uzyskać szybki i całkowicie fikcyjny zysk, możesz nauczyć się, jak NIE powinno się zarządzać portfelem w dłuższym terminie. […] Obyś tylko nie wygrał, bo jeśli spotka cię ten pech, gotów jesteś uwierzyć, ze wpadłeś na jakiś trop.

Życzę więc wszystkim uczestnikom konkursu Parkiet Challenge, żeby zwyciężyli, ale mieli na tyle rozumu, by strategii konkursowych nie testowali na własnych realnych portfelach.

[Photo by Leon Liu on Unsplash]

2 Komentarzy

  1. JL

    Larry Williams powiedzial, nie pamietam juz przy jakiej okazji, ze jego udzial w konkursie, to najglupsza rzecz jaka zrobil w zyciu. 😉 Mial na mysli chyba ryzyko, podejscie, a nie kwestie marketingowe.

    Bo z drugiej strony — pewnie nikt by o nim nie slyszal, gdyby wlasnie nie ow konkurs.

    1. GZalewski

      marketingowo też niekoniecznie efekt jest dobry, bo oczekiwania klientów są wielkie. I zgodnie z zasadą, że widzą wyłącznie zyski, a nie obsunięcia – domagają się 1000% bez ryzyka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.